sobota, 14 września 2013

wynalazek


obudziłam się wcześnie.
padał deszcz.
niebo było szare, jesienne, mroczne.

wyjrzałam przez okno.
poczułam zimno, smutek, pustkę.

pomyślałam, jak dobrze byłoby mieć w domu
swoje własne podręczne słońce,
włączane na pilota,
w kształcie kuli,
które emitowałoby światło i ciepło
o mocy równej prawdziwemu słońcu.
w ciągu pogodnego dnia domowe słońce ładowałoby się jak bateria,
a później na życzenie właściciela
emitowałoby tę słoneczność.
wśród wielu programów do wyboru znalazłyby się -
pierwszy dzień wiosny, letnie popołudnie, upalny wieczór,
gorączka nocy, na rozgrzanym dachu.

w taki szary dzień jak dzisiaj
włączałabym małe słońca w każdym pokoju.