czwartek, 7 listopada 2013
praca
Kiedy się dziś obudziłam, wstałam i umyłam się,
zaczęło mi się zdawać, że rozumiem wszystko,
co się dzieje na świecie, i że wiem, jak trzeba żyć.
Kochany panie doktorze, ja wiem wszystko.
Człowiek, kimkolwiek by był, powinien pracować,
pracować w pocie czoła, bo w tym,
tylko w tym zawiera się cały sens
i cel jego życia, wszystkie jego radości.
Jak to dobrze być robotnikiem, który wstaje o świcie
i tłucze kamienie na szosie, albo pastuchem,
albo nauczycielem, który uczy dzieci,
albo maszynistą na kolei...
Boże, być nawet nie człowiekiem, ale choćby wołem roboczym,
zwyczajnym koniem, czymkolwiek, aby tylko pracować –
wszystko to lepsze niż życie młodej kobiety,
która budzi się o dwunastej w południe,
potem pije kawę w łóżku, potem ubiera się przez dwie godziny...
Ach, jakie to okropne!
Czasami w upalny dzień tak się chce pić,
jak mnie teraz chce się pracować.
I jeżeli nie będę wstawała wcześnie i nie wezmę się do pracy,
to niech pan przestanie się ze mną przyjaźnić, panie doktorze.
Antoni Czechow, Trzy siostry
ten dzisiejszy post dedykuję Pani A.,
która ma tyle energii i zapału do pracy jak czechowowska siostra,
i podejmuje coraz to nowe zajęcia, łącząc obowiązki
przedsiębiorcy, jubilera rzemieślnika, prezesa i sprzedawcy,
a ostatnio także pracownika, a przecież nie jest japonką,
jej doba ma tylko 24 godziny, w domu czekają dzieci, choć
już nie najmłodsze, i te zwyczajne sprawy jak szkoła, zakupy, porządki, obiad,
dedykuję także tym, którzy wstają o piątej lub szóstej rano
i pędzą utartym szlakiem w dobrze sobie znane miejsca,
zwane miejscami pracy, gdzie spędzają najlepsze godziny dnia,
(jaka wtedy jest jasność, jak mocno świeci słońce) a w sumie - lata,
czasami powątpiewając w słuszność dokonanego wyboru,
(dlaczego nie zostałam lekarzem, albo powinnyśmy rozkręcić jakiś interes),
aby usłyszeli jak wiatr przemawia szeptem przez szybę,
jak zdradza im tajemnice wiecznego życia i wiecznego zdumienia.