poniedziałek, 30 grudnia 2013

mata


testuję nową matę do jogi, tę na całe życie,
jej kolor, granat, mój ulubiony,
przypomina zimowe niebo ciemną nocą.
przyczepność do podłoża ma doskonałą,
na lakierowanym parkiecie sypialni leży nieruchoma,
jej dwie poprzedniczki sunęły po niej jak łyżwy na lodowisku,
moje nogi ułożone w psie z głową w dół trzymają się idealnie,
ręce nieznacznie przesuwają się do przodu,
przecieram matę dokładnie mokrą gąbką i na sucho ręcznikiem,
ponownie wchodzę w psa.
zgodnie z zasadą powtarzaną na kursie przez mistrza jogi Raviego Javalgekara,
asana powinna być stabilna, długotrwała i wygodna, trwam,
ręce trzymają się maty zdecydowanie lepiej,
po dwudziestu oddechach wchodzę w psa z głową w górę.