niedziela, 23 lutego 2014
czekadełka
na swoją kolej do przeczytania czekają:
Dzieci naszej dzielnicy Nadżiba Mahfuza, przeczytał Pan W. muszę i ja,
Kancelaria Johna Grishama, pochłonął Dziadek i jego dama,
Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta Davida Mitchella, czytała Młoda miesiąc temu lub ponad,
czterdzieści stron przewertowałam w pociągu z warszawy zanim zmorzył mnie sen,
Opowieści ze studia jogi Rain Mitchell, to chyba najbardziej popularne angielskojęzyczne
nazwisko pisarza jakie znam, dzieła nikt z krewnych i znajomych jeszcze nie studiował,
kupiłam je zwabiona tytułową jogą i obietnicą na okładce, że to
opowieść o babskiej przyjaźni, która jak joga leczy duszę,
Japoński wachlarz Joanny Bator i Tatami kontra krzesło Rafała Tomańskiego,
pozycje z niekończącego się zbioru lektur o japończykach i japonii
dla zafascynowanych wschodnią kulturą, a więc dla nas.
patrząc na tę listę tytułów nasuwa mi się jedno rozwiązanie:
potrzebuję urlopu, i to natychmiast.