poniedziałek, 24 lutego 2014

deszcz


dwadzieścia cykli powitania słońca ograniczam do osiemnastu,
po dziewięć na każdą stronę, bo pamiętam jeszcze zalecenia mojej
pierwszej nauczycielki jogi, że tę praktykę należy wykonywać
nieparzystą ilość razy, najlepiej po 11 lub 21 powtórzeń,
ale prawdą jest, że nie mam już siły, po osiemnastu cyklach jestem tak zmęczona,
że kładę się na macie w savasanie, pot pokrywa całe moje ciało,
najbardziej te odsłonięte partie - ramiona i twarz, czuję pulsowanie
każdej komórki i mam wrażenie jakby deszcz spadł na mnie z rozgrzanego nieba.