sobota, 21 czerwca 2014

muzyka


o tej wiadomości powinny pisać gazety na pierwszych stronach, a pisały na ostatniej (wysokie obcasy), dobrze jednak że w ogóle pisały, że gdzieś pomiędzy szokującymi wiadomościami i banalnymi komentarzami, znalazło się miejsce na przedstawienie dokonania Adama Ustynowicza, który dzięki konsekwencji i iście ułańskiej fantazji, dokonał rzeczy niezwykłej i szalonej jednocześnie: wysłał w kosmos muzykę Chopina i nakręcił o tym film. to dzieło to ponad wszystko dowód na przełamywanie stereotypów, tego co zwykło się uważać, że może zrobić Polak, bo ten Polak, przedstawiciel nacji o niewielkich pozaziemskich dokonaniach, jako że w kosmos latają głównie Amerykanie, ale na szczęście kilku z nich, o czym świadczą nazwiska, jest polskiego pochodzenia, i tym kanałem autor dotarł do badaczy kosmosu, których przekonał aby zabrali ze sobą dla uczczenia 200 rocznicy urodzin kompozytora tę najpiękniejszą polską muzykę, tę ponadczasową wartość, której jesteśmy spadkobiercami jako naród. eksperyment jednocześnie pozwolił członkom ekspedycji przeżyć coś więcej niż spełnienie zawodowej misji, i doświadczyć zwielokrotnego piękna, stworzonego z połączenia niezbadanej natury (nie materii) i sztuki w jej najdoskonalszym wymiarze, to coś co uwzniośliło i tak podniosły moment przebywania w nieograniczonej i niepojętej przestrzeni. i choć jestem przekonana, że cisza kosmosu jest pięknem idealnym to wzbogacenie jej przez tę jedną chwilę muzyką pełną głęboko przejmujących nut wydaje się doskonałe.

film można obejrzeć na vimeo. prawdopodobnie. ja niestety tylko widzę muzykę. i przy niej piszę.