piątek, 20 czerwca 2014
wędrowanie
wędrówka w deszczu po górskich szlakach, pierogi ruskie i te z jagodami w schroniskach smakują jak domowe, problemem w nocy były ćmy atakujące niczym krwiożercze moskity, wędrowaliśmy z papierową mapą przedartą od wielokrotnego składania, bez gps, wiadomość dla tych, którzy nie mogą się obyć bez komórki: przez większą część trasy nie było zasięgu, gubiony raz po raz czerwony szlak oznaczał dodatkowe podejście i pół godziny marszu pod górę, rozmowa z turystą rozkładającym mapę, który sprawiał wrażenie zagubionego: Czy szuka pan może czerwonego szlaku? Tak, to tam go nie ma!, zwyczajem Pani A. miałam na stopach dwie pary skarpet, najpewniejszy sposób na uniknięcie otarcia skóry, wiejski mądrala pokazał nam miejsca pełne jagód, najpiękniejszy pies z głową w dół w jakim trwałam, dał mi widok zadrzewionego widnokręgu i bezkresnego nieba.