niedziela, 22 czerwca 2014
spódnica
jak w starym dowcipie o nieprzystosowaniu mężczyzny do życia domowego: czym jest pralka automatyczna dla mężczyzny – tajemnicza nieznajoma, tak u nas dopuszczenie mężczyzny do pralki, dokładnie tego jednego małego przycisku włącz, skończyło się tym, że ubrania zostały uprane bez żadnej selekcji i segregacji kolorów, wszystkie jakie były w koszu na brudy znalazły się w jednym wielkim bębnie, czyli spodnie czarne z czerwonymi (główni winowajcy), jasne i ciemnogranatowe polówki oraz białe tshirty z nadrukami i bielizna osobista, prały się w 40 stopniach przy 1000 obrotów na minutę, w efekcie cztery koszulki Młodej straciły swoje pierwotne barwy, zamiast śnieżnobiałej bieli i ciepłego kremu zmieniły się w różowobure łachmany podobne do ścierek. i taki był lament, rozpacz taka, że przypomniał mi się wiersz Papuszy o spódnicy ze wszystkich kwiatów świata, która do boga Panie wołała, gdzie jest moja spódnica, ta czerwona i biała, ze wszystkich kwiatów świata? bo choć to tylko t-shirty były, to cztery, z czego dwa ulubione i prawie nowe, i u wszystkich patrzących (nie tylko u właścicielki) boleść się wezbrała taka jak u cygańskiej poetki, gdzie się one podziały te jasne koszulki ze wszystkich kwiatów świata, kto je zdarł, kto zamalował tę śnieżną biel rękawów i kołnierzyków, powiedzcie, gdzie one teraz są, te śliczne, z różami w zielonym lesie i niebieskimi sercami, gdzie one są, jakże o nich zapomnieć, jak.