środa, 23 lipca 2014

surowizna


zaczęło się. jem surowiznę do czwartej po południu wg tej szalonej diety raw till 4.

rano wypiłam zielony szejk: 3 banany, liście sałaty i jarmuż.
do pracy w pojemniku wzięłam szejk też zielony, ale słodszy: 3 banany, liście sałaty, 4 figi.
w biurze zjadłam: 3 brzoskwinie i 1,5 kilograma śliwek mirabelek.

przez cały dzień piję tylko wodę z cytryną i yerbę.

w domu po południu wypiłam dwa duże kubki szejka czerwonego, który przypominał gazpacho, w jego skład weszły: pomidory, papryka jasna, cebula, czosnek, łyżka oliwy, i garść siemienia lnianego (pycha).

wieczorem około szóstej: trzy miseczki risotta porowego (wolę o nich mówić miseczki).

mimo pewnej sytości w żołądku, często odczuwałam głód.
w ciągu dnia bolała mnie głowa. myślę, że nie z braku tłuszczów, ale raczej niewypicia codziennej filiżanki kawy czy herbaty.

jestem śpiąca już o ósmej wieczorem. niestety muszę położyć się wcześniej spać.