niedziela, 14 września 2014
czajniczki
oglądamy z Młodą filmiki Czajnikowego, który odkrywa przed nami tajniki przyrządzania herbat i yerby. już wiem jak mało wiem o parzeniu. moje napary nie są ani staranne ani zgodne ze sztuką: temperatura wody przypadkowa, termometr pozostaje nietknięty, a i wyczulenie na uzyskanie właściwej temperatury do parzenia żadne. więc oglądamy ręka w rękę, głowa w głowę, my herbaciane miłośniczki, i już wkrótce uważamy za niezbędne zakupienie tacy do ceremonii parzenia herbaty i co najmniej dwóch dodatkowych czajniczków, w tym jeden koniecznie musi być japoński z Tokoname ze specjalnym uchwytem, taki jaki ma nauczycielka japońskiego Pani A., drugi czajniczek najlepiej żeby był w komplecie z czarkami, no i gaiwan czyli czarka z przykrywką, i tutaj możliwości są spore, do wyboru są szklane i porcelanowe naczynia, wiadomo że najlepiej mieć oba, ewentualnie - rozmyślamy - przydałby się cały zestaw: gaiwan, przelewaczka z kompletem czarek i niucharów (jaka ładna nazwa, to wyższe od czarki naczyńko, służące właśnie do niuchania czyli podziwiania i oceniania zapachu herbaty).
obiecuję sobie podszkolić się w tych obco brzmiących rodzajach herbat (Gyokuro, Shincha), bo wyraźnie nie nadążam za Mistrzynią.