wtorek, 9 września 2014
rosa
Rosa poranna wylewa się chłodna i nadmierna.
Tysiące łąkowych sieci pajęczych ujawnia się całkiem wyraźnie.
Któż by przypuścił, ze jest ich aż tyle.
Wszystkie są cynowo-matowo-szare i gruzełkowato okrążone wilgocią.
Konik polny odstawił swój smyczek,
którym tak pilnie i często przeciągał
przez skrzypiące ciało.
Lato rdzewieje już w paprotniku.
Harry Martinson, Ranek wrześniowy
w tłumaczeniu Leonarda Neugera
lato rdzewieje w twardych jak łyko brzoskwiniach
a owoce śliwy upodobniają się do słodkich galaretek serwowanych w kawiarniach.
w ulubionej knajpce wege jesienne menu -
dziś wybieram kopytka dyniowe obsypane pestkami dyni i nasionami słonecznika.
zebrania szkolne i wielogodzinne omawianie zmian w statucie szkoły:
dwadzieścia ujemnych punktów za używanie komórek,
minus jeden za każde spóźnienie, a usprawiedliwienia nieobecności i spóźnień
honorowane będą wyłącznie w formie papierowej (!).
poranna rosa wylewa się na źdźbła trawy i czubki butów,
ślimaki porzuciły skorupy dla betonowego chodnika,
któż by przypuścił, że jest ich aż tyle.
nowy grafik w siłowni sprawia, że wytyczam kolejne postanowienia -
obowiązkowe trzy sesje jogi w tygodniu, poniedziałek sobota piątek,
i krótkie odosobnienie w połowie października.