piątek, 10 października 2014

dno



Kiedy ujrzałem niezdarnego kruka,
jak odlatywał z drzewa uschniętego,
w umyśle moim powstał dziwny obraz:
nad otchłanią snu
leciał olbrzymi ptak
coraz dalej i dalej
w bezksiężycowy mrok,
w głąb mojego umysłu, gdzieś na samo dno.


Theodore Roethke, Kruk nocny, w tłumaczeniu Tadeusza Rybowskiego


zamieszczam ten wiersz bo mi się spodobał
bo zobaczyłam tego ptaka jak się wznosi i leci
nad zgiełkiem i powinnością
nad bólem i literaturą
dalej w niezmierzony pejzaż
w głąb mnie i jeszcze dalej
gdzieś gdzie nie ma trzepotania i stroszenia piór
jest beztroska i wieczny ruch