niedziela, 19 października 2014

labirynt


leżę w labiryncie schowana za zielonymi krzewami. w słońcu zapominam o gniewie i złości, którymi hojnie obdarowali mnie najbliżsi w czasie gruntownych porządków. czyżbym zapomniała powiedzieć im, że nie życzę sobie takiego prezentu? rośliny są niewysokie i łatwo dostrzec właściwą ścieżkę. najmniejszym znalezienie wyjścia nie wydaje się takie proste. słychać śmiech dzieci i chrupot ich małych nóżek po żwirowanych alejkach. - Antek, uważaj - woła gruby jegomość do chłopczyka w kasku na głowie i okularach. - Natalia, Julia, chodźcie, idziemy - nawołuje kobiecy głos - jeszcze dwie minuty - słychać w odpowiedzi.