czwartek, 4 czerwca 2015
dzióbek
jako świeżo upieczona posiadaczka lattiery oglądam filmiki na yt z popisami włoskich baristów, których dzieła w postaci rysunków i wzorów z mleka na powierzchni kawy espresso urosły już do rangi sztuki i noszą nazwę latte art.
jak się mogę naocznie przekonać, zarówno kawa jak i mleko muszą być specjalnie przygotowywane. jakość wzoru, jego precyzja i trwałość, zależy od rodzaju użytego naczynia (w tym właśnie lattiery) oraz doświadczenia baristy.
niezbędne do wykonywania wzorów z mlecznej pianki okazuje się być naczyńko z dziubkiem czyli lattiera con beccuccio. przez ten właśnie dziubek nanosi się spienione mleko na powierzchnię kawy.
niestety moje naczyńko jest wersją prostszą i dzióbka nie posiada. nie mogę więc bawić się w ozdabianie cappuccino pięknymi listkami czy sercami.
przy okazji sprawdzam pisownię słowa dzióbek, z którą zawsze mam kłopoty, szczególnie z jej zdrobniałą pieszczotliwą wersją i dowiaduję się, że to czułe słówko dziubku, dziubeczku, dziubeńku, dziubasku, ma być może związek z powiedzeniem o piciu sobie z dzióbków, czyli małżeńskiej idylli. etymolodzy twierdzą jednak, że dziubek – od dawnego dziubać, uderzać czymś ostrym, kłuć – nie jest wcale spokrewniony z dziobem, a więc i z dzióbkiem. zatem esemesując do swojego partnera, możemy wybierać między dziubkiem, dzióbkiem i dziobkiem – i jak twierdzą językoznawcy, wybór pisowni nie jest sprawą obojętną.