piątek, 5 czerwca 2015
rozczulanka
festiwal poezji śpiewanej w bardzo małym mieście. z Panem W. spóźnieni zajmujemy miejsca na widowni. wkrótce orientujemy się, że jesteśmy jedynymi prawdziwymi widzami. reszta publiczności to artyści, którzy występują dziś na scenie. w piątym rzędzie zauważam jury - dwóch starszych mężczyzn z całkiem siwymi brodami i sławną dziennikarkę muzyczną w charakterystycznych okularach, która wygląda dokładnie tak jak w telewizji. bardzo żałuję, że nie komentuje na żywo występów wykonawców, bo lubię słuchać jej popisów erudycji, za to przez cały czas robi notatki w świetle punktowego reflektora.
najbardziej podobają mi się występy licealistek, które są doskonale przygotowane technicznie i mogą zaśpiewać nawet najbardziej wymagające utwory, ale także omnibusów, czyli tych osób, które nie tylko śpiewają, ale sami sobie akompaniują, piszą teksty piosenek i muzykę. jest tu parę takich wykonawców i mam nadzieję, że będą oni oceniani w osobnej kategorii. szczególnie zachwyciła mnie młodziutka Sylwia, wykonująca po raz pierwszy swoje piosenki publicznie, która wkroczyła na scenę w króciutkich dżinsowych szortach i z wielką gitarą.
najbardziej zaskakujący występ daje grający na wiolonczeli Kamil Owczarek. i on jest moim faworytem. jego interpretacje Ach gdyby, gdyby nawet piec zabrali... Moja niewyczerpana oda do radości Mirona Białoszewskiego oraz Rozczulanka Bartosza Porczyka to prawdziwe arcydzieła. ten ostatni utwór rozczulił do łez nie tylko mnie, ale i nieomal całą widownię i zebrał najdłuższe oklaski.
poniżej zamieszczam przepiękny tekst Rozczulanki i link do oryginalnego wykonania:
W pękatym brzuszyniu calineczek śpi
I swój pierwszy sen maluteńko śni
O tym, że jak już zostanie rycerzem
Upoluje niebezpieczne zwierzę
O pozytywce, której małe nutki
Utulą mu kaftanik i malutkie butki
O tym, że kiedy będzie już strażakiem
Ugasi wielki ogień sercem, nie czerpakiem
W krainie mlekiem i wodą płynącej
Pewnego dnia obudziło się słońce
Mały człowiek wykluł się z promienia
Pewnego dnia wielki świat oniemiał z wrażenia
Śpi mały calinek, śpi tyci calusi
I śni o tatusiu, i śni o mamusi
A mama czuwa spokojnym oddechem
Całując swój palec, który to z uśmiechem
Szepce przez pępek tycią baju bajkę
I tata ma także swoją kołysankę,
Którą wypepluje słodko kwiląc doń
I kładąc na brzuszynie swoją tacią dłoń
W krainie mlekiem i wodą płynącej
Pewnego dnia obudziło się słońce
Mały człowiek wykluł się z promienia
Pewnego dnia wielki świat oniemiał z wrażenia
Ale nikt nie wie, że malec z brzuszynia
Swoją intryżkę po cichu wyczynia
Wkrótce się dowie mama wraz z tatusiem,
Że nie przyjdzie na świat czekany maluszek
Nie będą nigdy kwilić doń w półsłówkach
Nie wybrzmi w półmroku pozytywki nutka
Gdy tata przystawi wkrótce swoje ucho
Pragnąc by pod twarzą poruszył się brzuchol
I uśmiech zniknie mu z twarzy na wieki
Na wieki tak samo zamokną powiek
W krainie mlekiem i wodą płynącej
Pewnego dnia zachmurzyło się słońce
Mały człowiek przeląkł się płomienia
Pewnego dnia wielki świat oniemiał
Bartosz Porczyk, Rozczulanka