wtorek, 2 czerwca 2015
lato
lato zaskoczyło mnie jak zima drogowców
budzę się bardzo wcześnie wraz z kurami
zazwyczaj wpół do piątej
przez żaluzje i grubo tkane zasłony niecierpliwie wdziera się jasność
zakładam miękkie okularki z białego jedwabiu
i próbuję zasnąć
w restauracyjnym ogródku słońce świeci mi prosto w twarz
tak mocno, że zdaje mi się, że jestem gdzieś we Włoszech
gdzie słońce nigdy nie zachodzi, a kwiaty kwitną przez cały rok
w rozgrzanych leguanach, marzę o sandałach mnicha.
mogę istnieć gdziekolwiek.
mogę być czymkolwiek.
nieprzerwanie żyję
doskonałością tego świata.