niedziela, 12 lipca 2015

miska



Na jarmarcznym straganie kupuję ceramiczną miskę. Pomalowana na zewnątrz w kolorze słonecznej żółci, wewnątrz jest stalowoniebieska, i ten błękit rozlewa się nieregularnie niczym wulkaniczna lawa poza brzeg naczynia. Misa została wykonana na zajęciach terapeutycznych grupy twórczej osób niepełnosprawnych.

Lubię elementy dekoracyjne wykonane przez artystów nieprofesjonalnych, szczególnie takie, stworzone w poszukiwaniu piękna i wewnętrznego spokoju. W ubiegłym roku na tym samym jarmarku kupiłam kwadratowe naczynie, o wysokości 3 cm, z granatową glazurą upstrzoną plamami ciemnej czerwieni. Do czego miał pierwotnie służyć ten pojemnik nie wiem, ale my używamy go jako serwetnik. Zastosowanie rzuciło się w oczy natychmiast gdy stanął na stole. W jego wnętrzu idealnie wpasowują się papierowe serwetki w zabawne ludki i wielkanocne zające.

Na stoisku pod wielkim dębem, rękodzielnictwo sprzedają twórcy tych osobliwych dzieł czyli osoby niepełnosprawne i ich terapeuci. W pewnej chwili, wysoki sprzedawca, odnalazł wykonaną przez siebie zakładkę do książki, ogląda ją i z radością wykrzykuje – o to moje!

Spodobał mi się ten okrzyk zachwytu. Spodobała mi się duma tego twórcy.

Wspominając tę scenę, czuję lekki żal, że nie poznałam autorów zakupionych przeze mnie prac, ani że nie było mi było dane usłyszeć tego okrzyku radości: to moje! wskazującego na miskę lub ceramiczny kwadrat.