obserwuję pasikonika, który
przysiadł na parapecie
od kilku godzin
w tej samej pozycji
na nóżkach
zielonych jak źdźbła trawy
siedzi jakby na coś czekał
jakby spał
zdaje się, że zgubił drogę do domu
(nie bez winy są siatki w oknach przeciw komarom)
i coś mi mówi, że jego konikowe serduszko nie wytrzymało upału