środa, 22 lipca 2015
sorry
personalizuję ekran służbowego komputera,
wbrew zaleceniom zespołu informatycznego korpo.
w ciągu minuty mam pięć różnych motywów tła
od złocistych chryzantem po komiksowego żółwia
– wygrywa kanion Colorado, nigdy niespełnione marzenie podróży.
po chwili w innej zakładce odkrywam pole lawendy, które przenosi mnie
na południe Francji i już podziwiam liliowe brzuchate kępy i pasmo zamglonych gór.
czuję unoszący się zapach wakacji i pragnę napchać sobie kieszenie pachnącymi płatkami
tych czarodziejskich kwiatów.
wychodzę z biura.
słońce dopada mnie z taką siłą, jakby świeciło tylko dla mnie.
na ulicy czuję się niczym młoda aktorka oślepiona światłem scenicznych jupiterów.
zakładam ciemne okulary
podpinam włosy i rozdaję uśmiechy mijanym przechodniom.
ktoś mi dzisiaj powiedział sorry, taki mamy klimat wskazując na silną klimatyzację.
parafrazując to popularne obecnie w Polsce powiedzenie, dopiero
na dworze mówię: sorry, ale chce się żyć.