czwartek, 7 stycznia 2016

joga


moje pierwsze regularne zajęcia jogi po długiej przerwie.

z trudnością przychodzi mi wykonywanie niektórych asan.
wojownik pierwszy nie sprawia mi kłopotu, ale już tancerz i łuk tak.
prawy bark nie poddaje się mojej woli.
czasami wydaje mi się nawet, jakby należał do kogoś innego.
kogoś, kto nie ćwiczy jogi od ponad dwudziestu lat i dla którego zrobienie pełnego skrętu
nie jest sprawą życia lub śmierci.

nie mogę uwierzyć, że tak wiele wysiłku wymaga trwanie w jednonożnym królu gołębi z podniesioną nogą przez osiem oddechów.
najchętniej położyłabym się w savasanie i leżałabym bez ruchu.
zapadając w noc.