sobota, 9 stycznia 2016
studniówka
ech, usiłowałam sobie przypomnieć swoją studniówkę.
i mi się nie udało.
niewiele pamiętam z tego dnia.
nie pamiętam jaką włożyłam sukienkę.
przypuszczam, że granatową,
bo małej czarnej nigdy nie miałam,
Dziecko, źle wyglądasz w czerni, mawiała moja Mama.
bardzo źle wyglądałam w żałobie, ale tego już nie widziała.
nie pamiętam też koloru lakieru na paznokciach,
ani tego czy pomalowałam sobie usta i oczy czy tylko usta, a może same oczy.
jeśli oczy to rzęsy tuszem, tak miałam w zwyczaju,
a jak usta - to szminką czy błyszczykiem?
nie pamiętam też jaką miałam fryzurę.
choć na pewno włosy opadały mi luźno na ramiona.
układała je Mama za pomocą suszarki, lokówki i szczotki do modelowania.
nigdy później nie były piękniejsze.
nie byłam tego dnia w żadnym salonie piękności, ani u krawcowej.
całe przygotowania do wielkiego wieczoru to efekt naszych zdolności i wyobraźni,
i tego co znalazłysmy na dnie szafy.
na balu byłam bardzo krótko.
stąd te luki w pamięci.
wszystko potoczyło się tak szybko, jak w przyśpieszonym filmie.
ech, niestety nie mogłam zostać tam dłużej.