czwartek, 8 grudnia 2016

klub



Od dwóch dni piję rozpuszczony w wodzie pyłek pszczeli. Moje ostatnie odkrycie z grupy superfood. Raz dziennie. Pije też Młody (na cerę), i dwie osoby z biura (ku zdrowotności ogólnej). Zdecydowanie smaczniejszy jest z dodatkiem miodu. Naprawdę dobry. Przy tej okazji założyłam Klub Długowiecznych. Może do niego należeć każdy. Bez względu na wiek. Najważniejsza jest chęć i gotowość do przeżycia długiego owocnego życia. Zamiast wpisowego kandydat musi podzielić się doświadczeniem na drodze do utrzymania/odzyskania zdrowia i wykazać praktykowaniem oryginalnych metod świadczących o szczególnej trosce o ciało. Mile widziane: picie soku noni, 100% soku z żurawiny, czystka, oleju lnianego, octu jabłkowego, a także spożywanie kurkumy, siemienia lnianego. Klubowicze to lubią! A jeśli do tego kręcisz hula-hopem oglądając seriale w telewizji to masz pewne członkostwo!

Od tygodnia nie korzystam z windy w korpo. Wchodzenie i schodzenie po schodach też przedłuża życie. Jeden stopień – siedem sekund życia. Wyniki badań dowodzą, że chodzenie bez używania windy bardzo znacząco poprawia kondycję. Już po trzech miesiącach dzięki temu o 15 proc. spada ryzyko przedwczesnej śmierci. Zaobserwowano również u badanych wyraźne zmniejszenie obwodu w talii, tkanki tłuszczowej, ciśnienia krwi oraz poziomu cholesterolu, które często występują przy chorobach serca.

Na piąte piętro wchodzę po schodach kilka razy dziennie. Do trzeciego piętra mam równy oddech i mogę wchodzić po dwa stopnie. Potem pojawia się zadyszka, która na szczęście szybko mija na płaskiej powierzchni. Moim idolem jest Pan D., który wbiega na ostatnie piętro po dwa schody bez zasapania. Wczoraj przegonił mnie niczym wicher.