poniedziałek, 13 kwietnia 2020
mata
ograniczam zakupy w internecie podczas dobrowolnej kwarantanny.
szanuję zdrowie innych i nie chcę narażać pracowników
sklepów wysyłkowych, ani kurierów firm spedycyjnych
na dodatkową pracę w czasie epidemii.
wystarczy, że raz w tygodniu robię duże zakupy w e-tesco
(czterdzieści kilo przeważnie owoców na drugie piętro!).
jednak zrobiłam w ostatnim czasie dwa wyjątki.
pierwszy to zakup maseczek ochronnych z materiału produkcji polskiej
(absolutnie nie chcę dawać zarobić Chinom na tej pandemii, i uważam że
powinniśmy jako kraj być bardziej samowystarczalni),
zakończony zwrotem, gdyż spodziewałam się czegoś więcej niż
tylko jednej warstwy cieniutkiej bawełny z doszytą gumką.
i drugi - ten wyczekiwany, obmyślany i najbardziej pożądany ze wszystkich -
zakup maty do akupresury, w zestawie z poduszką.
to prawdziwa bomba!
jest śliczna, z naturalnego lnu z plastikowymi kwiatami lotosu w kolorze pomarańczy.
zakończenia płatków są ostre jak igły.
można na niej leżeć lub chodzić.
najbardziej bolesne, ale i przysparzające najwięcej radości,
jest właśnie stanie w pozycji stojącej. czuję wtedy, że
Między moją powłoką a kośćmi rozciąga się niekiedy bezmiar pustyni.*
nowa mata rozjaśnia cały mój pokój.
już znikają dominujące wcześniej barwy naturalnego drewna i bieli (zasłony, narzuta).
wszystko połyskuje pomarańczami lotosu.
*Między moją powłoką a kośćmi, Bernard Noël
tłumaczenie Krystyna Rodowska