piątek, 29 maja 2020
żyjemy
Zdradzę wam tajemnicę: nie czytamy
poezji dlatego, że jest ładna. Czytamy ją,
bo należymy do gatunku ludzkiego,
a człowiek ma uczucia. Medycyna, prawo,
finanse czy technika to wspaniałe dziedziny,
ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości.
John Keating, Stowarzyszenie Umarłych Poetów
żyję dla poezji piękna i miłości
świat jest taki piękny
wiosna jest taka piękna
najpiękniejszy miesiąc to maj
czuję jak rozszerza się przestrzeń
dotyka mnie gwałtowny wiatr
a ziemia po deszczu pachnie zwycięstwem
sobota, 23 maja 2020
chleb
nie jem pieczywa na co dzień od jakiegoś czasu
sięgam po nie jak po komunię
od święta
gdy mi się to zdarzy, to jem tylko orkiszowy
z hipsterskiej piekarni na zakwasie foremkowy
mój ulubiony
creme de la creme
w czasie pandemii
piekarnia LOKAL bakery jest czynna do czternastej
a że pracuję do piętnastej trzydzieści
to moje święto zniknęło z kalendarza
postanowiłam więc wziąć sprawy w swoje ręce
po tym jak Pan B. szczegółowo opisał w liście swoje pieczenie chleba
z mąki od babalskich, koniecznie, bo sprawdzona i bio,
na zakwasie własnej roboty,
przygotowywany dwuetapowo - zakwas, zaczyn, ciasto chlebowe.
zaczęłam pierwszego maja
pierwszy zakwas (pięciodniowy) nie ruszył z miejsca i musiałam dodać drożdży
żeby mógł być wykorzystany do pieczenia chleba
resztę zużyłam na żur
i to był pierwszy żurek, który smakował Młodemu, bo nie był kwaśny!
drugi zakwas nastawiony drugiego maja wg przepisu domowej roboty
ruszył ociupinę,
przynajmniej pojawiły się banieczki
i wyszły z niego dwa bochenki
chleba orkiszowego, jeden zwykły, drugi ze śliwką
drugie pieczenie - chleb podobny do pierwszego, bo ciasto za rzadkie
trzecie - wreszcie zmiana, trochę zaczyna przypominać ten z piekarni, załapałam bakcyla
i do tego upiekłam dwie foremki z nasionami sezamu, siemienia lnianego i słonecznika
na wieloletnim zakwasie, który dostałam od koleżanki z biura
ona miała go już trzy lata, a pewnie był starszy, bo też go dostała w prezencie
to był zupełnie inny zakwas, inny zapach, inna siła
ale mój majowy zakwas cały czas dojrzewa
i czwarte pieczenie to ogromna zmiana
zaczyn zostawiony na noc nieomal wyskoczył z miski
na ściereczkę, którą był przykryty
zamiast ćwiczyć jogę rano przygotowywałam ciasto do wypieku
smakowo zestaw z nasionami jest najlepszy
powoli go udoskonalam, dosalam różową solą z Himalajów
choć róż znika w szarościach mąki
dla mnie jest tam na zawsze
upraszczam też przepis w taki sposób
że zakwas i zaczyn robię wyłącznie na mące razowej
a do ciasta chlebowego dodaję tylko mąki orkiszowej
dziś wszyscy od rana mówili o moim chlebie
chwalił go Dziadek
rozsmakował się Młody
a najczęściej zadawanym pytaniem jest - kiedy będzie świeży chleb?!
tak oto epidemia zaznaczyła się pozytywnie w moim życiu
dając mi nowe umiejętności
To musi mieć k... jakiś sens.
(Albert Einstein patrząc w niebo)
czwartek, 14 maja 2020
raper
Hej, Tata Maty, sprawdź ten styl tu,
myślisz, że RPO w rapy nie ma skillsów?
Mylisz się, ziomku, to oczywiste
Taco, Bonus i Łona są na mojej playliście.
Na ładne sweterki z królewskim logo
Reaguję alergią, reaguję trwogą.
Przed prowincją bardziej chylę kark.
Tam, gdzie nie na Vansy, a na bilet brak.
Bity, sample to nie mój trip.
Ale zrozumieć chcę, unikam strefy VIP.
I może nie jest ze sztuką zgodne to,
ale sprawdź, jak nawija Bodnar RPO.
Kamień jak Syzyf pcham wciąż i wciąż.
Unia nie może się wynieść jak eksmąż.
Konstytucja to dla mnie wersy modlitwy,
nie oddam jej na pastwę disssującej sitwy.
rap Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara dla akcji #hot16challenge2
co byśmy zrobili bez Rzecznika Praw?
co byśmy zrobili bez Adama Bodnara?
trudno mi to sobie wyobrazić.
on broni prawa w naszym kraju.
a właściwie tego co jeszcze z niego zostało.
syzyfowa praca! w istocie!
reaguje na każdą niesprawiedliwość.
na każdy sygnał, że źle się dzieje.
czy są to strefy wolne od...
czy niewypłacone, a obiecane przez rząd podwyżki wynagrodzeń.
to jedyny Urzędnik przed, którym chylę głowę.
Kamień jak Syzyf pcham wciąż i wciąż.
Unia nie może się wynieść jak eksmąż.
Konstytucja to dla mnie wersy modlitwy,
nie oddam jej na pastwę disssującej sitwy.
sobota, 9 maja 2020
normalność
normalnie wsiadłam do samochodu
Pan W. za kierownicą
jedziemy do mniejszego miasta.
najpierw wizyta na cmentarzu.
porządki wiosenne na rodzinnym grobowcu.
kupiłam światełka do zniczy na baterie
i dwie donice z sadzonkami pelargonii.
różowy mój ulubiony kolor,
kwiaciarka zasadza kwiaty na poczekaniu.
świecą miesiąc do półtora, tak mówią klienci -
zachwala głos spod maseczki.
później spacer na rynek.
a tam taki spokój jakiego nie widziałam od czasów dzieciństwa.
w pięciu stolikach
kupujemy kawę na wynos w papierowych kubeczkach.
espresso.
prawie jak włoskie.
Pan W. czekoladową gałką rozpoczął sezon lodowy w jednorożku.
siedzimy na ławce sącząc kawę. kolejne espresso.
tym razem podwójne.
obserwuję domy naprzeciwko.
wyszukuję tego oznaczonego numerem 26,
najwyższa kamienica po tej stronie rynku, w której na drugim piętrze
mieszkała moja Babcia, wilnianka.
potem wycieczka na szczyt pobliskiej góry,
którą zaliczamy najczęściej i którą jako pierwszą zdobyły moje Dzieci.
dwuipółletnie.
wreszcie bez maseczki. wchodzimy do lasu.
słońce, wiatr, niepowtarzalny leśny zapach,
rozzieleniony ostatnimi deszczami.
wszystko jakby na nas czekało.
wszystko za czym tęskniłam.
piękny świat,
normalnie piękny świat.
sobota, 2 maja 2020
fryzjer
spaceruję z Panią L. po parku.
alejki zatłoczone.
tłum w maseczkach maszeruje wszerz i wzdłuż.
knajpki otwarte.
kolejki przed lokalami z zachowaniem bezpiecznego dystansu.
gwar i ruch.
wygląda jakby całe miasto wybrało się na przechadzkę.
w pewnej chwili Pani L. zauważa go.
cały na czarno, w czarnej maseczce na twarzy,
trzyma na smyczy biszkoptowego golden retrivera.
zwyczajowe dzień dobry wprowadza mnie w zakłopotanie.
nieświadomie chwytam się za zbyt długie włosy.
długie i zagubione,
rozjaśnione farbą z tubki w domu
tęsknią za ręką profesjonalnego fryzjera.
będzie Pan przyjmował wkrótce? - zagaduję.
oczywiście! - odpowiada.
widziałaś? był ze swoim partnerem -
dzieli się swoimi obserwacjami Pani L.
nie zauważyłam, żeby trzymali się za ręce.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)