niedziela, 12 czerwca 2016
poczucie
Uważam, że poczucie, iż jesteśmy odizolowani od świata jest wielką ułudą.
Mam tu na myśli to, co widzimy na zewnątrz nas i to, czym jesteśmy wewnątrz;
nie możemy przecież dokładnie określić, gdzie jedno się zaczyna,
a gdzie przechodzi w drugie, tak więc, gdy niszczymy jedno,
nieuchronnie niszczymy też drugie. Nie da się ich oddzielić.
William Merwin
sobota, 11 czerwca 2016
najlepszy
Każdego dnia budzę się z jedną ważną myślą: to będzie najlepszy dzień mojego życia.
Jeśli tak myślisz - tak jest.
Tao Porchon-Lynch, najstarsza instruktorka jogi na świecie.
życzę sobie, abym każdego ranka budziła się pełna wiary,
że będzie to najlepszy dzień mojego życia.
jedna myśl, jedno pragnienie, jedna chwila, jeden dzień.
z konieczności przejmująca pewność.
z prostoty głębokie zrozumienie.
najlepszego dnia sobie życzę.
najlepszego dnia Wam życzę.
codziennie.
niedziela, 5 czerwca 2016
wolność
piękny wiersz o wolności znalazłam.
Nie, nie dostaję bzika: po prostu zmęczyło mnie lato.
Zacznę szukać koszuli w komodzie – i już zmarnowałem niedzielę.
Niechby choć zima raz przyszła i zasypała czubato
to wszystko: miasta, ludzi, a na początek – zieleń.
Nic tylko spać w ubraniu lub czytać nie wiedzieć czemu
od środka cudzą książkę – aż reszta roku, wolno
stąpając jak owczarek, co uciekł niewidomemu,
przekroczy asfalt w miejscu dozwolonym. Wolność
jest wtedy, gdy zapominasz pisowni nazwiska tyrana,
a ślina w ustach smakuje słodziej niż chałwy Persji,
i chociaż mózg skręcony masz jak róg barana,
nic nie kapie ci z oczu niebieskich.
Josif Brodski
fragment mowy w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka
tyle się teraz o wolności pisze.
przyczynkiem rocznica pierwszych wolnych wyborów,
ale też zagrożona demokracja,
bo wyrok trybunału konstytucyjnego dalej nie został opublikowany.
wolność jest wtedy, gdy zapomnisz pisowni nazwiska tyrana (nie zapomniałam),
a ślina w ustach smakuje słodziej niż chałwy z Persji (chciałabym)
i choć mózg skręcony masz jak róg barana (nie można powiedzieć tego dobitniej!),
nic nie kapie ci z oczu niebieskich (zielonych też).
lato mnie jeszcze nie zmęczyło i niedzieli nie zmarnowałam.
piłam pyszną kawę z białą pianką, podwójnie serwowaną,
pływałam w krytym basenie, ilości nie zliczę,
przygotowałam makaron z sosem Alfredo dla całej rodziny,
objadałam się truskawkami, wreszcie słodkimi,
obejrzałam film o galerii Uffizi (przereklamowany, stwierdzam z nieukrywanym rozczarowaniem),
i zaczęłam czytać cudzą książkę.
nie, nie dostaję bzika.
sobota, 4 czerwca 2016
hałdy
rozgrzany błękit
potężne hałdy
gołębie trzepoczące skrzydłami w cieniu okapów
rozbrzmiewające dzwonki, modlitewne kołatki, pieśń
złoto, drewno, kadzidło
zagajnik pozostał w tyle -
tu przystaję
na granitowym schodku
by wyczyścić buty i zjeść śliwkę.
Gary Snyder, Chion-in Świątynia czystej ziemi
w tłumaczeniu Mirosława Drabczyka
rozgrzany smog
potężne hałdy
gołębie trzepoczące o zasieki na dachu
kontemplacja, medytacja,
głębokie skupienie na oddechu
wielkie miasto pozostało w tyle -
tu się zatrzymuję
ze zbyt szybko podjętą decyzją
która zaczyna uwierać jak za ciasne buty.
kiedy przyjmuję, że tak musi być, nie zgłębiam dłużej odwiecznych prawd
i boskiej opatrzności.
niech żarzy się po wieki wieków wielki płomień mojego serca.
piątek, 3 czerwca 2016
zakonnica
Przeczytałam wspomnienia byłej zakonnicy Veroniki Peters Co się mieści w dwóch walizkach, która spędziła w klasztorze benedyktyńskim 11 lat. Wstąpiła do klasztoru w poszukiwaniu sensu życia i duchowej przemiany. Pośród obrzędów religijnych, w czasie trudnego procesu towarzyszącego nowicjuszkom na drodze do stania się pełnoprawną zakonnicą, autorka odkrywa pewną pustkę, której nie sposób wypełnić pracą, nauką ani modlitwą. Mimo realizowanej reguły zakonu ustalonej przez założyciela św. Benedykta ora et labora módl się i pracuj. Dlatego w końcu opuszcza klasztor, i podążając za głosem serca rozpoczyna świeckie życie.
Nigdy nie chciałam być zakonnicą. W dzieciństwie bałam się myśli, że mogłabym zostać wybrana przez boga i spędzić całe życie zamknięta w klasztorze. Najbardziej smutne wydawało mi noszenie kornetu (sztywnego czepca) i czarnego jak rozpacz habitu, bo nie znosiłam tego koloru. Działał na mnie depresyjnie. Do teraz jeśli zdarza mi się mieć coś czarnego na sobie to są to tylko buty i torebki. Nie godziłam się też na jawną dyskryminację płci żeńskiej w kościele katolickim, która kobiety stawia gdzieś poza nawiasem - poza ołtarzem, mszą świętą, synodem.
Jako małe dziecko z wielką żarliwością modliłam się, aby nie poczuć powołania. Była to jedna z tych próśb, która została wysłuchana. Choć może nie do końca. Fakt, że nie znalazłam się w klasztorze chrześcijańskim, nie oznacza, że nie myślę o zamknięciu w klasztorze buddyjskim na jakiś czas. Zazdroszczę osobom, które zdecydowały się na taki krok. Jak np. Leonard Cohen, który spędził w klasztorze zen wiele lat będąc już dojrzałym człowiekiem.
Dobrze byłoby gdyby wyznający religię chrześcijańską Europejczycy, też mieli możliwość czasowego udania się do klasztoru kontemplacyjnego w celu pogłębienia swojej duchowej praktyki oraz przestrzegania zasad stałości i ubóstwa. Na tydzień, miesiąc, rok albo na resztę życia.
czwartek, 2 czerwca 2016
kropla
To, co możesz uczynić, jest tylko maleńką kroplą w ogromie oceanu,
ale jest właśnie tym, co nadaje znaczenie twojemu życiu.
Albert Schweitzer
środa, 1 czerwca 2016
Harambe

Strasznie żal mi wspaniałego goryla Harambe, który zginął w zoo w Cincinati.
Był opiekuńczy, czuły, mądry.
Żal mi wszystkich stworzeń trzymanych w ogrodach zoologicznych,
ale naczelnych szczególnie. Najwięcej rozumieją i czują. Najmocniej cierpią.
Mam nadzieję, że ogólnoświatowe poruszenie po śmierci Harambe doprowadzi
do zamknięcia i likwidacji ogrodów zoologicznych.
A przynajmniej usunięcia z nich małp, naszych najbliższych krewnych.
Jest to niegodne człowieka przetrzymywać bezbronne, niewinne,
pozbawione możliwości ucieczki, zwierzęta w tych dożywotnich więzieniach.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)