niedziela, 31 maja 2015

po


po warsztatach jogi
mam obolałe ramiona i barki.

zdaje mi się, że cała jestem w zakwasach.
nie mogę nawet nacisnąć klamki, żeby otworzyć drzwi.

sobota, 30 maja 2015

leskowiec



leskowiec, 922 m n.p.m., trzeci co do wysokości szczyt beskidu małego, zdobyłam w leguanach.

idąc pod górę, czułam jak noga czasami obsuwała mi się lekko do tyłu. nie byłam na to przygotowana. kto by był? kto by pomyślał, że noga w obuwiu może zmieniać swoją pozycję. towarzysze wycieczki pytali mnie z niepokojem i obawą w głosie jak ci się idzie, jak gdyby w duchu współczuli mi tego doświadczenia.

natomiast podczas zejścia, mimo padającego deszczu, buty trzymały się bardzo dobrze podłoża.
i choć palce stóp wysuwały się wyraźnie do przodu poza linię podeszwy, nie pośliznęłam się ani razu, co zdarzało się kilkakrotnie osobom w zwykłych adidasach.

może to efekt doskonałej przyczepności materiału, z którego wykonane są podeszwy, a może uważności, wymuszonej przez te niezwykłe buty.

piątek, 29 maja 2015

mandala



znowu w tym magicznym miejscu ćwiczę jogę.
na poszarpanej starej macie, której różowe odpryski zaznaczają moją przestrzeń na podłodze,
przez wielkie szyby widzę gęsty ciemny las i wyczuwam ducha gór.

środa, 27 maja 2015

jednogroszówka



W Polsce przetrwało wiele osobliwych przesądów. Jeden z nich każe wierzyć, że ten, kto
znajdzie jednogroszówkę reszką do góry - strona ta nosi cyfrę 1 - może ją podnieść i powinien starannie ją przechowywać, bo przyniesie mu szczęście. Jeśli jednak moneta leży orzełkiem do góry, nie należy jej podnosić, żeby nie prowokować nieszczęścia. Chociaż nie byłem zbyt przesądny, to zbierałem tylko te grosze, które leżały “prawidłową” stroną do góry, i nosiłem je stale przy sobie, by przyciągnąć szczęście. Z czasem grosz bardzo stracił na wartości i mało kto się schylał, by go podnieść, więc po dwóch czy trzech latach mój zbiór był tak okazały, że nachodziła mnie pokusa, by zrobić z niego użytek.
Pewnego dnia byłem straszliwie głodny. W pokoju mojego przyjaciela, w jakiejś szufladzie, znalazłem kawałek zeschniętego chleba. Była słoneczna niedziela. Żołądek domagał się gwałtownie ofiary z owych pięćdziesięciu groszy. W tamtych czasach było w Polsce wiele barów mlecznych z przestronnymi, jasnymi i czystymi salami. W tych “punktach masowego żywienia ludności” można było zjeść proste, zdrowe potrawy mleczne w białych, fajansowych naczyniach, podawane przez kelnerki w bieli. Nie mogłem się zdecydować, czy wydać moje pięćdziesiąt groszy, czy przechowywać je nadal. Zwyciężył głód i wszedłem do najbliższego “mlecznego raju”. W kącie sali, ukryty przed wzrokiem innych, zanurzyłem mój kawałek czarnego chleba w mleku. Nie poprzestałem na rozmiękczaniu jego brzegów, twardych i suchych jak sam system, lecz przyglądałem się, jak powoli nasączał się ciepłym płynem, jak stawał się coraz większy i coraz bielszy.
Roman Opałka


jeśli znajdę jakiś pieniądz, to podnoszę.
jednym szybkim ruchem.
nie patrzę czy leży do góry orzełkiem czy reszką.
w błocie czy na trawie, w zeschniętych liściach czy na grudzie piasku.

nie analizuję jego pochodzenia.
może być zagubioną resztą z pierwszych zakupów sześciolatka,
albo monetą, która wypadła ze zmarzniętej ręki prosto w zaspę śniegu.
zwykle przecieram ją chusteczką z obu stron,
i tak oswojoną, już moją
wkładam do portfela.

przesądna jestem.
i to bardzo.
ale inaczej.
wierzę w podszepty i krzyki intuicji.
wierzę w sny.
lubię też trzynastki i trzynastego (dzień moich urodzin),
ale przed czarnym kotem nie przejdę.
i tak śpiewane przez Mamę nauki poszły w las -
gdy ci kot przeleci drogę nie myśl, że to pech...



wtorek, 26 maja 2015

święto


bycie mamą to jedna z tych rzeczy, które udały mi się bezwarunkowo.

cały czas czerpię z tego radość.

poniedziałek, 25 maja 2015

zmywarka


ulubionym powiedzeniem Młodego jest:

Mamo, wszyscy wiemy, że jesteś osobą oświeconą. Ale my nie jesteśmy!

tym załatwia wszystko.

po takim dictum nie mam już siły na dalsze dyskusje o metodach układania naczyń w zmywarce, ani na zwracanie uwagi, jak ważne jest to, żeby talerze nie stykały się ze sobą, a także by, najdelikatniejsze szklanki i kieliszki były ustawione wzdłuż ścian koszyka na górnej części.

tylko się śmieję.

niedziela, 24 maja 2015

Jim



na pewno znacie Jima Carreya, komika i odtwórcę głównych ról w filmach Maska, Głupi i głupszy, Kłamca, kłamca oraz Truman show. nawet jeśli nie widzieliście żadnych z tych filmów (tak jak ja).

w tym filmie macie możliwość zobaczyć go z zupełnie innej strony.
jako osobę poszukującą, która dzieli się swoimi doświadczeniami.




sobota, 23 maja 2015

wieczność



najsłynniejszy obecnie polski ksiądz katolicki o wieczności.

kiedyś szukałam takiego przewodnika w kościele.

piątek, 22 maja 2015

uważność



Każda czynność jest poezją i malarstwem, jeśli towarzyszy jej uważność. Poezją jest podlewanie sałaty. Malarstwem — pójście do supermarketu.
Thich Nhat Hanh, Każdy krok niesie pokój


każdy dzień jest teatrem
każda czynność jest poezją

piątek, 15 maja 2015

azalia


azalia japońska króluje niepodzielnie na moim balkonie.

jej czerwień i wszechogarniająca obecność (prawie krzykliwość) sprawia, że gołębie nie mają odwagi zatrzymać się w tym miejscu na dłużej.

a dwa tygodnie temu, nim zakwitła, wiły już sobie gniazdo w donicach pod świerkami.

czwartek, 14 maja 2015

jest


Cudownie jest:
Powietrze jest!
Dwie ręce mam,
Dwie nogi mam;

W chlebaku chleb,
Do chleba ser,
Do picia deszcz.

Nadchodzi noc
I zimno z nią;
Mam ręce dwie
Obejmę się;

Ukryję się,
Utulę się
We własna sierść.

Daleko świt,
Nie widać nic;
Dwie nogi mam;
Dojdziemy tam.

Szczękają psy!
Fruwają mgły!
Niech pani śpi!

Powietrze jest:
Cudownie jest!


Edward Stachura, Piosenka dla zapowietrzonego


cudownie jest
niech głowa śpi
fruwają psy
daleko świt

dwie nogi mam
dwie ręce mam
do łóżka się
położę sam(a)

nadchodzi noc
i zimno z nią
ukryję się
w pościeli głąb

szczekają pchły
gęstnieją mgły
zapadnę się
w przepaści snu

w powietrzu wiersz
na łóżku świerszcz
nie widzę nic
nie czuję nic
cudownie jest



wtorek, 12 maja 2015

kurkuma



Od stycznia pochłaniam kurkumę w dużych ilościach. Dodaję ją do wszystkich gotowanych dań: zup, kasz, ryżu, ziemniaków. Sprawdziła się nawet z płatkami owsianymi i rodzynkami. Bardzo dobrze komponuje się z pieprzem i cynamonem. Stosuję też mieszankę składającą się z jogurtu naturalnego, kurkumy, cynamonu (lub pieprzu) oraz miodu. Wierzę w dobroczynne właściwości tej przyprawy. A ma ich sporo. Kurkuma, stosowana od tysiącleci w dużych ilościach w Indiach i południowo-wschodniej Azji, pozytywnie wpływa na układ krwionośny, trawienny i neurologiczny. Wykazuje działanie przeciwzapalne, antyoksydacyjne i przeciwnowotworowe. Wykazano, że kurkuma przynosi ulgę zarówno w objawach demencji, jak i poprawia ogólne funkcje poznawcze. Spożywanie zaledwie jednego grama kurkumy (jedna czwarta łyżeczki) dziennie może odmienić zdrowie mózgu i złagodzić nawet najcięższe objawy demencji. Więc jeśli obawiacie się, że możecie kiedyś nie przypomnieć sobie imion wnuków lub tytułów ulubionych filmów, to już teraz sięgnijcie po tę przyprawę i nie rozstawajcie się z nią.

poniedziałek, 11 maja 2015

ląd


wróciłam
od kilkunastu godzin chodzę wyłącznie po stałym lądzie
nie wskakuję do vaporetto i nie zajmuję krzesełka na rufie, z którego roztacza się bajeczna panorama laguny
nie studiuję zawiłości tras miejskiej komunikacji wodnej
nie zwiedzam kolejnej wystawy w ramach 56tego biennale sztuki w Wenecji
nie wpadam przypadkiem na wernisaż (w ciągu dwóch dni byłam na czterech, oficjalne otwarcie biennale to 9 maja, ale już kilka dni wcześniej prawie wszystkie salony sztuki były otwarte dla zwiedzających)
nie robię zdjęcia nr 577
nie zachwycam się rzeźbami Plensy na żywo (jedną uwiecznioną cyfrowo mam na ekranie komórki)
nie łamię sobie języka mówiąc po włosku
nie piję primitivo
nie zanurzam się w morskiej toni
nie wygrzewam na mokrym piasku
nie jem pizzy na wynos
nie czytam książki Nadine Gordimer w nadmorskiej kawiarence
nie polewam dla ochłody nóg w leguanach wodą z ulicznych kranów (za to rozglądam się za sandałami minimalistycznymi i podziwiam azalię japońską, która rozkwitła niezwykłą czerwienią w czasie mojej nieobecności)