sobota, 30 czerwca 2012
piątek, 29 czerwca 2012
czwartek, 28 czerwca 2012
myślę
myślę, że mądrość
jest jak puste pudełko po zapałkach
unoszone przez fale oceanu.
myślę, że wewnętrzny spokój
jest jak orkiestra symfoniczna,
która występuje bez dyrygenta.
środa, 27 czerwca 2012
ideał
ideał obchodzenia się z ciałem,
ideał zachowania sprawności fizycznej i umysłu,
wzór do naśladowania.
wszyscy możemy być sprawni,
mimo upływającego wieku.
Tao Porchon-Lynch ma 94 lata i tytuł najstarszej nauczycielki jogi.
wtorek, 26 czerwca 2012
świadomość
Lubię moje życie od momentu,
kiedy powstała we mnie pewna świadomość świata.
Julia Hartwig
poniedziałek, 25 czerwca 2012
piętnaście
tak, to jest naprawdę piękny dzień!
a oto siedem powodów dla których jest to piękny dzień:
- uściskom urodzinowym nie ma końca!
- pisanie życzeń smsowych i mailowych,
- odwiedziny Młodej i jej Przyjaciółki u mnie w pracy -
usankcjonowane wagary,
- cztery czereśnie piękne jak malowane, które dostałam
od E. z jej ogrodu,
- urodzinowe tiramisu, dla łasuchów podam kiedyś przepis,
- pisanie życzeń w wersji papierowej, z małymi odręcznymi rysunkami,
- wieczorna intensywna praktyka jogi.
niedziela, 24 czerwca 2012
był
tak, to był piękny dzień.
oto sześć powodów dla których był to piękny dzień:
- pobudka o 9.30,
- ulubiony przysmak na śniadanie -
chałka z płatkami migdałowymi i masłem,
z mocną herbatą earl grey,
- uściski z Młodą, która wróciła z zgrupowania sportowego,
- Pan W. zgubił torbę z forsą, dokumentami i kartami,
a po pół godzinie ją odnalazł,
- urodzinowe zakupy z Młodymi, prezenty kupione!
- wieczorne oglądanie filmu na ulubionym portalu,
po kinematografii koreańskiej - japońska.
sobota, 23 czerwca 2012
tak
jeśli każdego ranka znajdziesz powód żeby powiedzieć:
Tak, to będzie piękny dzień,
i jeśli w ciągu każdego dnia znajdziesz powód żeby powiedzieć:
Tak, to jest piękny dzień,
i jeśli każdej nocy, znajdziesz powód żeby powiedzieć:
Tak, to był piękny dzień,
wtedy, któregoś dnia gdy popatrzysz wstecz z pewnością powiesz:
Tak ... to było piękne życie.
Doe Zantamata

piątek, 22 czerwca 2012
biblioteka
dwa dni temu otrzymałam z biblioteki
przypomnienie o zwrocie książki.
domagano się powrotu do macierzystego księgozbioru
przedłużanej raz po raz przeze mnie pozycji Gorzkie żale Julii Hartwig.
na pożegnanie napisałam dziś dwa wiersze.
inspirowane jednym z utworów tego tomu.
z żalem oddałam Gorzkie żale.
przy okazji pobuszowałam wśród półek z poezją
i jak na pocieszenie znalazłam trzy tomiki Edy Ostrowskiej,
których nie można znaleźć w księgarniach.
wypożyczyłam wszystkie,
młodzieńcze Smugi pieprzu i Małmazję
oraz debiut literacki Edy Ludzie, symbole i chore kwiaty.
z rozpędu wzięłam też czwartą Ostrowską pt. Biała godzina,
która okazała dziełem innej poetki Bronisławy Ostrowskiej.
o Edzie już pisałam na starym blogu,
teraz tylko przypomnę,
że jej wiersze to szaleństwo najczystszej wody,
albo prawda, aż prawda,
po wsze czasy prawda.
wszystkie wiersze są datowane,
mają doczepioną metryczkę,
z której wynika gdzie są urodzone i kiedy.
te poniżej zamieszczone narodziły się w lublinie,
w rodzinnym mieście Edy, roku pańskiego 2009.
Nic tobie
nie mogę dać
tylko wiatr
pośród grobów
i kości
kwitnący sad
Kiedy gniew
syna
wyrzuci mnie
na brzeg
będę jak chleb
W studni świata
woda ciemna
pełgająca
od piersi do łona
a ja narzeczona
Chrystusa
z czerwonym jabłuszkiem
w ustach
młodzieńcze wiersze różnią się nieco stylistyką,
ale szaleństwo i prawda są w nich tak samo widoczne.
czwartek, 21 czerwca 2012
kierunek
środa, 20 czerwca 2012
karteczka
dostałam dziś ciasteczko od prawdziwego Hindusa,
przywiezione prosto z Indii.
do ciasteczka dołączona była niebieska karteczka
z takim oto napisem:
PEWNOŚĆ SIEBIE
Dobrze wiem jak zrealizować swoje marzenia
i nie obawiam się rzeczywistości
bez względu na to jaka ona jest.
ciasteczka nie zjadłam.
zostawiłam na jutro.
stoi przede mną i pachnie niezwykle.
nad karteczką rozmyślam.
wtorek, 19 czerwca 2012
termometr
wczorajszy rekord temperatury
czterdzieści osiem stopni w słońcu,
wzbudził we mnie niepokój
o termometr za oknem.
dla rozszalałej rtęci nie zostało
wiele miejsca w szklanej fiolce.
na podziałce wolnych było tylko kilka kresek.
- przydałaby się biała chusteczka - stwierdziła
Młoda.
- Babcia zawsze przykrywała termometr
chusteczką - dodała.
nic nie wiedziałam o babcinym zwyczaju zakrywania termometru
podczas wysokich temperatur.
Babcia T. nie żyje od czterech lat.
ostatnie prawdziwe lato spędziła
z Dziećmi pięć lat temu.
od pięciu lat żaden termometr
nie był przykrywany przez nikogo chusteczką.
wiele razy zastanawiałam czy Dzieci pamiętają Babcię T.
Babci D. nigdy nie miały okazji poznać.
okazuje się, że pamiętają,
i to z takim szczegółami, o których ja nie miałam pojęcia.
postanowiłam, od jutra w każdy upalny dzień
zakrywać termometr za oknem chusteczką.
dla kontynuowania tradycji,
z myślą o Babci T.
poniedziałek, 18 czerwca 2012
iść
iść naprawdę cicho,
tak by usłyszeć
tupot wędrujących mrówek.
iść naprawdę uważnie,
tak by widzieć to co przed nami
i to co za nami.
iść naprawdę świadomie,
tak by zrozumieć to co było,
co jest i co będzie.
niedziela, 17 czerwca 2012
zwierzęta
w dzisiejszych obcasach
fascynujący wywiad z Dorotą Sumińską,
lekarzem weterynarii,
autorką książek o zwierzętach.
dzięki przekazanym wiadomościom o słoniach,
moje blogowe logo ze słoniem
wydaje się mieć głębsze znaczenie.
słoń
słoń ma osobowość bogatszą
od niejednego człowieka.
w obecności słonia wstydzę się,
że jestem człowiekiem.
przecież on mógłby mnie zabić,
tak jak ludzie zabijali jego braci.
pluskwa
pluskwa to cham i gwałciciel.
osobnik męski rzuca się na jakąkolwiek pluskwę,
nie zważając na płeć,
nie szuka naturalnych otworów
przeznaczonych do rozrodu,
lecz przebija pancerz swoim ostrym narządem
i gwałci w najbrutalniejszy sposób na świecie.
świnia
świnia jest bardzo podobna do człowieka.
wewnętrzna budowa świni
bardzo przypomina ludzką.
stąd dawny pomysł przeszczepiania
narządów świni człowiekowi.
jednak ze względu na niezgodność tkankową,
świnia nie może zostać dawcą.
świnia jest rodzinna i opiekuńcza
w stosunku do potomstwa.
dysponuje rodzajem mowy
i ma spory zasób słów.
sobota, 16 czerwca 2012
szczęśliwa
jestem chyba jedyną osobą w Polsce,
która nie zna wyniku dzisiejszego meczu.
taka jestem szczęśliwa.

popatrz jak idę
jak młoda dziewczyna.
jestem szczęśliwa.
popatrz jak siedzę
jak jej królewska wysokość.
jestem szczęśliwa.
popatrz jak biegnę
jak dziecko po piasku.
jestem szczęśliwa.
popatrz jak błyszczę
jak kwitnący lotos.
jestem szczęśliwa.
piątek, 15 czerwca 2012
czwartek, 14 czerwca 2012
radości
parapet radości,
gołębie przylatują
i odlatują bez ustanku.
piaskownica radości,
dzieci przychodzą
i odchodzą nieustannie.
środa, 13 czerwca 2012
zebra
wtorek, 12 czerwca 2012
siłownia
Pan W. zaczął chodzić na siłownię.
codziennie ćwiczy po kilka godzin.
zmienił dietę. każdego dnia je mięso,
bo, jak twierdzi, potrzebuje protein.
Jemu właśnie dedykuję to zdjęcie i ten film.

Michael Clarke Duncan jest aktorem amerykańskim,
znanym głównie z roli Johna Coffeya w filmie Zielona mila,
nakręconym na podstawie powieści Stephena Kinga.
aktor mierzy 196 cm wzrostu,
od czterech lat jest wegetarianinem.
poniedziałek, 11 czerwca 2012
księgarnia
tak się złożyło, że siedzę w fotelu
przy stoliku kawiarni,
w zimny czerwcowy wieczór.
jest to zdarzenie błahe,
bez historycznego znaczenia,
żaden dziejopisarz nie wspomni
o nim w swoim dziele.
ta kawiarnia mieści się w księgarni,
którą odwiedzam od lat.
przede mną leży kilka książek,
i taca, ze świeżo parzoną,
tą, co zwykle, kawą con panna,
która wygląda jak wielka biała beza,
wyskakująca z filiżanki, obok
kilka ciasteczek korzennych na małym talerzyku,
butelka zimnej wody i szklanka.
stoliki rozstawiono ciasno między regałami.
siedzę przy tym co zawsze,
drugim od końca, w fotelu
o barwie pomarańczy.
pojawia się pewność,
na ten stolik czekałam od dawna,
zawsze go potrzebowałam.
niedziela, 10 czerwca 2012
sobota, 9 czerwca 2012
wnętrze
piątek, 8 czerwca 2012
różnica
jest jedna główna różnica
między kobietą a mężczyzną:
mężczyzna uważa mecz piłkarski
za świętość,
a kobieta za stratę czasu.
są, co prawda, mężczyźni, którzy
nie ekscytują się piłką nożną,
i odczuwają potrzebę spędzenia wolnego czasu
w inny (czytaj: zróżnicowany) sposób,
ale są to nieliczne wyjątki,
które potwierdzają tylko wyżej przedstawioną regułę.
poziom fanatyzmu sportowego
dzieli rodzinę na naturalne podgrupy
i wyznacza podział
w sposobach spędzania wolnego czasu.
nic nie zastąpi mężczyznom meczu,
zaś kobietom mężczyzn.
jednak pora mistrzostw może być też wyjątkowa dla kobiet
jeśli spędzą je w szczególny sposób.
wyłącznie razem.
ich czas.
więcej odwiedzonych wystaw,
więcej przeczytanych książek,
więcej zobaczonych filmów i przedstawień.
więcej różnorodności,
więcej radości,
więcej bliskości.
mistrzostwa 2012 rozpoczęłyśmy z Młodą po mistrzowsku:
wystawa fotografii René Magritte w ramach miesiąca fotografii,
oraz monodram Mój boski rozwód w Teatrze Ludowym,
w reżyserii Jerzego Gruzy.
zdecydowanie dobry początek
i ochota na więcej!
czwartek, 7 czerwca 2012
inni
środa, 6 czerwca 2012
stopy
ilekroć stopy moje dotykają ziemi
i unoszą mnie nad nią,
w takt żołnierskich marszów,
lub wir beztroskiej zabawy,
przenika mnie światło słońca
i spokój wnętrza ziemi.
nie potrzebuję drogowskazów,
znam już swoją drogę.
jestem niebem jasnym,
dniem pogodnym,
bladoróżowymi płatkami rozkwitającego kwiatu.
wtorek, 5 czerwca 2012
pilates
dziś pierwsza lekcja pilatesu.
po intensywnych zajęciach z jogi,
pilates wydaje się być lekką rozgrzewką.
w istocie czymś takim jest.
rozciąga i rozgrzewa ciało.
ma w sobie coś z jogi, baletu i ćwiczeń izometrycznych.
dobry dla każdego,
bo łączy pracę ciała z oddechem.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
sushi
ten film warto zobaczyć dla muzyki.
muzyki Beethovena.
w jej tle piękna poetycka narracja,
opisująca postać mistrza sushi Jiro,
aktywnego zawodowo 85-latka,
właściciela małej restauracyjki w tokijskim metrze,
która otrzymała trzy gwiazdki według
prestiżowego Michelina.
dla amatorów sushi - film o detalach, różnorodności.
dla wegetarian - film o rzemiośle, pasji, związkach rodzinnych,
pracy, aktywności wieku trzeciego.
z dumą donoszę,
że Ukochana Młodzież nie zasnęła podczas seansu.
niedziela, 3 czerwca 2012
dyspozycja
każdy dzień przybliża nas do śmierci.
każda chwila jest umieraniem.
jednak póki umieramy, żyjemy.
ważny artykuł we wczorajszej gazecie wyborczej
pt. ratują nas na siłę.
całość stanowi wywiad z dr Teresą Weber,
specjalistą medycyny paliatywnej
i wolontariuszką w hospicjum,
poświęcony umieraniu ciała,
świadomym odchodzeniu.
problem istotny, gdyż
naturalna śmierć jest teraz rzadkością.
lekarze walczą o ludzkie ciała bez końca,
a śmierć uważają za swoją porażkę.
sama rozmówczyni poinstruowała szczegółowo syna,
że jak np. dostanie zawału z zatrzymaniem krążenia
i straci przytomność, nie życzy sobie uporczywej terapii:
reanimacji, respiratora, żywienia pozajelitowego,
żywienia dojelitowego przez sondę, antybiotyków itd.
złożenie dyspozycji
w sprawie odstąpienia od zabiegów medycznych
w określonych sytuacjach jest ważne.
gwarantuje naturalną śmierć.
sobota, 2 czerwca 2012
jednak
aby nie zaginąć w samotności
wychodzi na ulicę
staje przed witryną sklepu
wpatruje się w
wystawowe manekiny
ubrane według najnowszej mody,
patrzy na przebiegające w uścisku
młode pary,
odkrywa dziś znowu,
że coś dzieje się w czym nie ma udziału.
wraca do domu
i nie pamięta po co wyszła,
jednak przez chwilę lepiej rozumie
swoją samotność.
piątek, 1 czerwca 2012
droga
dzień dziecka szalony.
przeżyty w drodze,
z Evissimą,
dwiema świnkami morskimi
oraz kotką o zdecydowanie męskim imieniu Mały.
droga biegła
z wielkiego miasta do dużego miasta,
z dużego miasta do mniejszego miasta,
z mniejszego miasta do wsi,
i w kierunku odwrotnym
ze wsi do mniejszego miasta,
z mniejszego miasta do dużego miasta,
z dużego miasta do wielkiego miasta.
przystanki znaczone były przez
miejsca zasiedlenia, wiejskie sklepiki, piekarnię,
ogrody, kamieniołomy i basen.
ilość przejechanych kilometrów niezliczona,
ilość przechodzonych kilometrów niewielka,
ilość przepłyniętych kilometrów - jeden.
bella giornata!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



