wtorek, 23 października 2012
pakowanie
pakuję się.
rozmaitość rzeczy ląduje w czerwonej torbie na kółeczkach.
śpiwór, sweter, termos, kurtka puchowa, poduszka do medytacji, bilet, komórka.
zaciągam zamek.
trzeszczy ale dopina się.
wyruszam w drogę.
przede mną kolejne odosobnienie.
poniedziałek, 22 października 2012
niedziela, 21 października 2012
Stefanka
Stefanka, to nie tylko ciastko, którego przesadnie nie lubię.
to też szczyt u podnóża Beskidów, nazwany tak od nazwiska
dr. Karola Steffana, bielskiego burmistrza.
góra ma jeszcze jedną, ładniejszą nazwę - Kozia.
spacerkiem wśród buków zawędrowałam na sam szczyt Koziej Góry.
tłum ludzi, słońce i szeleszczące po drodze złote liście.
przy schronisku artysta rzeźbiarz wyczarowywał z wielkiego pnia
szlachcica Zagłobę.
obok stał drugi wysoki na kilka metrów pień i czekał na swoją kolej.
może powstanie z niego szlachcianka, a może Pan Wołodyjowski.
sobota, 20 października 2012
Chanda
wczoraj oglądałam film pt. Life, above all o afrykańskiej nastolatce,
która zmierza się z trudnościami w obliczu śmierci siostry i choroby matki.
przeżywałam los tych kobiet jak własny, choć tak odmienny od mojego.
podobne uczucia pojawiają się gdy czytam koleje życia arabskich kobiet opisane
w Złotym rydwanie. nieskończona ilość historii, pełnych cierpienia i smutku.
trudno unieść tę powieść.
problemy, nieszczęścia, dramaty są wspólne, niezależne od człowieka,
zamieszkiwanego kontynentu, stanu zamożności, koloru skóry.
choroby też. w Afryce przeważa - AIDS, w Europie - rak.
jak mówi Dalajlama: taka jest natura życia.
Nie trzeba specjalnie szukać problemów, one same nas znajdą!
trudności towarzyszą nam od urodzenia do śmierci.
kobietom, chyba jednak częściej, więcej, bardziej, inaczej.
Młoda kolejną sobotę z rzędu spędza na zawodach.
o miejscu na podium nie ma co marzyć, ale walczy o punkciki w klasyfikacji.
ambitna nieprzeciętnie.
piątek, 19 października 2012
jarzębina
dwa duże jarząby rosną przed moim domem.
dzisiaj wszystkie gałęzie zajęły sroki.
przelatywały z jednego drzewa na drugie, wymieniając się miejscami.
ich białoczarne piórka błyskały wśród pomarańczowych liści i owoców.
widać było, że te małe barwne kule wzbudziły w srokach ekscytację,
wyczytałam, że łacińska nazwa tej rośliny w dosłownym tłumaczeniu
oznacza jarzębina łowiąca ptaki.
dawniej bowiem ptasznicy używali jej owoców za przynętę w swoich pułapkach.
cierpkie i gorzkie w smaku owoce jarzębiny są ulubionym pożywieniem wielu ptaków.
owoce te cenią też sobie zwierzęta leśne, takie jak sarna i borsuk.
te jednak do mnie nie docierają.
jarzębiny żyją tyle co człowiek 80-100 lat,
choć zdarzają się drzewa-rekordziści, które osiągają wiek 130 lat.
pamiętam, że jako dziecko zbierałam z Babcią owoce jarzębiny,
i nawlekałam je igłą na grube nici.
długie sznury jarzębinowych korali wieszałam sobie na szyi.
jesienią.
czwartek, 18 października 2012
piękno
świat jest taki piękny.
rozejrzyjcie się wokół siebie a to zobaczycie.
piękne jest niebo,
piękny jest wiatr,
piękny jest deszcz,
piękne są drzewa,
piękne są liście, które jesienią usychają na gałęziach.
sami jesteście piękni, najpiękniejsi,
istne ósme cuda świata.
popatrzcie do lustra,
i przypatrzcie się sobie uważnie, piękności niezwykłe.
chwila skupienia i to zobaczycie.
piękno niewysłowione,
piękno największe, mądrość i czar.
środa, 17 października 2012
wtorek, 16 października 2012
żeglarz
dziś Syn otrzymał pocztą patent żeglarski,
który zrobił w czasie wakacyjnego rejsu po Mazurach.
może prowadzić jachty żaglowe bez lub z napędem mechanicznym
po wodach śródlądowych. może też prowadzić jachty żaglowe bez
lub z napędem o długości kadłuba do 8,5 metra po wodach morskich
do 2 mil morskich od brzegu, w porze dziennej.
jest żeglarzem pełną gębą.
rozpiera go duma.
i mnie też.
w związku z tym, albo i bez związku,
wygłosił wieczorem przemówienie,
o tym jak teraz należy się do niego zwracać.
najlepiej używać postaci niezdrobnionej imienia
(najpiękniejsze imię męskie).
można też, albo ja mogę, jako osoba uprzywilejowana
zwracać się do niego per Synu lub Dziecko.
i na tym koniec możliwości, wyczerpały się.
inne zwroty nie są mile widziane
i, jak zasugerował, nie powinny być wygłaszane.
hej, żeglujże żeglarzu...
poniedziałek, 15 października 2012
młyn
właśnie zaczął się pierwszy tydzień mojego "roku szkolnego".
wypełniony zajęciami po brzegi,
każdy dzień zdaje się za krótki na to wszystko,
co chciałabym zrobić.
młyn kręci się tak:
w poniedziałek - włoski i joga,
we wtorek - angielski,
w środę - włoski,
w czwartek - angielski i pilates,
w sobotę - joga.
niedziela, 14 października 2012
ho'oponopono
ho'oponopono (hooponopono, ho-o-pono-pono) –
jest prastarą hawajską praktyką pojednania i wybaczania.
podobne praktyki były stosowane na wyspach całego
południowego Pacyfiku, wliczając Samoa, Tahiti i Nową Zelandię.
tradycyjnie, ho'oponopono jest wykonywane przez
uzdrawiającego kapłana lub kahuna lapa’au w obecności
członków rodziny chorej osoby.
w dzisiejszych czasach kapłana może zastąpić najstarszy
członek w rodzinie lub nawet sam chory.
głównym celem ho'oponopono jest osiąganie
"stanu zerowego, gdzie nie ma żadnych ograniczeń.
Żadnych wspomnień. Żadnej tożsamości."
aby osiągnąć ten stan należy stale powtarzać mantrę
Przepraszam. Wybacz mi, proszę. Dziękuję. Kocham Cię.
dr Hew Len uczy zasady 100% odpowiedzialności,
podejmowania odpowiedzialności za czyny każdej innej osoby,
a nie tylko odpowiedzialności za swoje własne czyny.
twierdzi, że jeśli ktoś weźmie pełną odpowiedzialność za własne życie,
wtedy wszystko co będzie widzieć, słyszeć, smakować, dotykać
lub w jakikolwiek sposób doświadczać, jest jego odpowiedzialnością,
ponieważ spotyka to w swoim życiu.
problem nie tkwi w naszej zewnętrznej rzeczywistości, ale w nas samych.
całkowita odpowiedzialność mówi, że wszystko co istnieje,
jest projekcją tego, co się znajduje wewnątrz człowieka.
I am sorry, please forgive me, I thank you and I love you!
jak niedziela to zwyczajowo medytacja i kino.
dziś kino z Młodą - Bestie z południowych krain.
wspaniale zagrany i zapadający w pamięć film.
młoda aktorka grająca postać pierwszoplanową na pewno wyrośnie na gwiazdę.
na razie, jak sama mówi planuje zostać dentystką.
sobota, 13 października 2012
mucha
natrętna mucha lata wokół mnie.
siada na mojej ręce, robi parę kroków
ląduje na ekranie, chwila odpoczynku
i wiruje dalej.
kręci się w kółko jak zakręcona.
moje machanie ręką traktuje jak zabawę.
wiruje jeszcze szybciej.
ilekroć siądę przed komputerem powtarza swój repertuar.
ciągle w kółko to samo.
tak od kilku dni.
piątek, 12 października 2012
pączek
Pani A. wyznała wczoraj,
że przed wyjazdem z naszego kraju chciałaby zjeść pączka,
ma na niego ogromną ochotę, musi go zjeść i już.
tam gdzie mieszka,
pączki nie przypominają polskich,
nie mają szczególnego smaku
w ogóle, nie są warte tego miana.
zaraz po pracy pobiegłam do cukierni po te kuliste ciastka.
nie dlatego, żebym chciała aby Pani A. szybko wyjechała.
chciałam, żeby ziścił się jej pączkowy sen,
żeby czekała na nią na stole cała misa pączków,
z nadzieniem różanym.
żeby mogła się nimi najeść do syta,
żeby było jej słodko i przyjemnie,
a delikatny zapach róż unosił się nad stołem.
w cukierni pączków nie było.
sprzedawczyni bezradnie rozłożyła ręce,
za późno na pączki - odrzekła.
pobiegłam do następnej, kilka kroków dalej.
niestety. i tam po pączkach ani śladu.
zrozumiałam, że
w dobrych cukierniach po południu nie ma już pączków.
na szczęście były bezy,
ptysie z bitą śmietaną,
ciasto włoskie (murzynek z płatkami migdałowymi),
i ciasto truflowe.
kupiłam wszystkie.
ptysie z bitą śmietaną były nieduże,
w sam raz na jeden raz do ust.
świeże, z rozkosznie wypływającą białą śmietaną.
w torebce było ich kilkanaście,
w drodze do domu zjadłam wszystkie.
bezy były równie niewielkie i ślicznie białe.
nie mogłam się im oprzeć.
przy wieczornej herbacie pochłonęłam większość z nich.
Pani A. skosztowała najmniejszy kawałek brązowego ciasta.
nie skusiła się na więcej.
może nie zachwyciły jej lokalne wypieki,
może przeliczała kalorie,
a może w tęsknocie za pączkami z różą,
wspominała ich niezrównany zapach i smak,
i przyjemność, którą znajdowała w ich jedzeniu,
zastanawiając się w duchu gdzie mogłaby kupić te najlepsze.
czwartek, 11 października 2012
jesień
dziś spotkałam się z Panią A.
to niezwykłe wydarzenie.
bo rzadko przyjeżdża do kraju, w którym mieszkam,
i rzadko mnie odwiedza.
jak dobrze znowu ją zobaczyć i uściskać.
dostałam w prezencie zrobione przez Nią własnoręcznie
kolczyki srebrne z cyrkoniami i czarnymi bursztynami.
szykowne.
szczęśliwej jesieni życzę wszystkim
wpadaczom i wpadaczkom,
czytaczom i czytaczkom.
aby Was jak najczęściej odwiedzali najbliżsi przyjaciele,
aby Wam darowano skarby największe, najpiękniejsze,
uczucia najtkliwsze, najsłodsze.
środa, 10 października 2012
niecierpliwość
z niecierpliwością oczekuję ogłoszenia nazwiska laureata
literackiego nobla 2012.
jest kilku poetów wśród kandydatów.
trzymam kciuki aby udało im się pokonać prozaików.
moim faworytem jest Adonis.
wśród kandydatów jest także kanadyjska poetka, co mnie cieszy podwójnie,
z racji tego że jest kobietą i znalazła się w tak szacownym gronie,
a także dlatego, że gdyby otrzymała tę nagrodę,
to cała jej twórczość zostałaby wydana po polsku.
a kobieca poezja to jest coś co lubię najbardziej.
ogłoszenie wyniku jutro o godzinie jedenastej.
czytam dalej Złoty rydwan.
postanowiłam kupić dwa egzemplarze tej książki w prezencie.
to dobry upominek, dla kogoś kto kocha czytać książki,
a w dodatku jest kobietą, wrażliwą i ciekawą świata istotą.
znam takich kilka.
wtorek, 9 października 2012
zimno
zrobiło się zimno na dworze.
bardzo zimne poranki i bardzo zimne wieczory
przedziela parę godzin słońca.
jesień w złotych butach śmiało kroczy po drogach.
wspina się na palce, zrywa z drzew liście.
czerwieni się i brązowi ziemia.
poniedziałek, 8 października 2012
rydwan
czytam książkę Złoty rydwan Salwy Bakr.
kupiłam ją w ulubionej księgarni za 7 złotych.
za tyle można kupić trzy gazety codzienne.
ta sama cena, a treść nie do porównania.
niedziela, 7 października 2012
modlitwa
abym nie musiała wstawać za kwadrans szósta,
abym nie musiała nosić mundurkogarniturów,
abym nie musiała łapać autobusu w drodze do pracy,
abym nie musiała mieć szefów,
abym nie musiała uważać na każdy kęs i obserwować wagi,
abym nie musiała rozmawiać z lekarzami o medycynie,
abym nie musiała zastanawiać się czy to co się dzieje jest jawą czy snem,
abym nie musiała wybierać między filmem a książką,
abym nie musiała tęsknić za czułością i bliskością,
abym nie musiała żyć samymi marzeniami,
abym nie musiała mylić się,
abym nie musiała być rozczarowaną,
abym nie musiała wątpić,
abym nie musiała czekać,
abym nie musiała negować,
abym nie musiała robić dobrej miny do złej gry,
abym nie musiała płakać,
abym nie musiała moknąć na deszczu,
abym nie musiała żałować,
abym nie musiała marznąć,
abym nie musiała pocić się,
abym nie musiała mieć wypadków,
abym nie musiała tracić,
abym nie musiała drżeć,
abym nie musiała znosić nieprzyjaznych spojrzeń,
abym nie ...
sobota, 6 października 2012
wybór
akceptuj, potem działaj.
cokolwiek dany moment przynosi,
akceptuj go tak, jakbyś sam go wybrał.
takie podejście cudownie przemieni całe Twoje życie.
piątek, 5 października 2012
piwo
piję właśnie najprawdziwsze piwo na świecie.
warzył je znajomy Pana W.
piwo jest ciemne jak kawa zbożowa,
lekko kwaskowate, gęste, niesłodkie.
pachnie chmielem i karmelem.
smakuje wybornie, ale nie przypomina piwa.
raczej napój gazowany.
butelka ciemnobrązowa z kapslem,
o kształcie oldskulowym.
koszt wyprodukowania butelki półlitrowej
to rząd 3 złotych,
czyli także w browarnictwie produkcja własna
jest droższa od przemysłowej.
czwartek, 4 października 2012
ateizm
otwórzmy się.
otwórzmy się na siebie, na świat.
nie zamykajmy się w pojęciach,
nie zamykajmy się w dogmatach.
nie grodźmy się,
nie twórzmy murów,
nie dzielmy niepodzielnego.
wszyscy jesteśmy jednością.
świat jest wspaniały a nasze życie wyjątkowe.
dostrzegajmy tę wyjątkowość w sobie i w każdym człowieku,
we wszystkich,
dostrzegajmy tę wyjątkowość w każdej chwili.
środa, 3 października 2012
echo
Echo - to imię nimfy górskiej.
Mity greckie w rożny sposób tłumaczyły,
jak stała się ona uosobieniem, bezcielesnego, powracającego głosu.
Pokochawszy bez wzajemności Narcyza, pogrążyła się w takiej rozpaczy,
że zaczęła zanikać, aż pozostał z niej sam głos.
Miało też być tak, że zatajaniem miłostek Zeusa Hera skazała Echo
na powtarzanie ostatniego słowa rozmawiającej z nią osoby.
Nic więc dziwnego, że jej imię zaczęły powtarzać nowo powstające języki.
Zadomowiła się w nich na dobre, by w końcu stać się jednym
z najczęściej używanych słów we współczesnej medycynie.
Echo, echosonda, echokardiografia...
Andrzej Szczeklik, Katharsis
wtorek, 2 października 2012
październik
w niedzielę był dzień chłopaka,
i międzynarodowy dzień tłumacza,
w poniedziałek - międzynarodowy dzień uśmiechu,
światowy dzień architektury,
światowy dzień ludzi starszych,
światowy dzień wegetarianizmu,
europejski dzień ptaków,
międzynarodowy dzień muzyki,
międzynarodowy dzień walki z wirusowym zapaleniem wątroby,
dziś - międzynarodowy dzień bez przemocy.
dzień za dniem wielkie święto.
świąt jest więcej niż dni w roku.
a ilość powodów do świętowania - nieograniczona.
październik jest w Polsce miesiącem dobroci dla zwierząt.
z tego najbardziej jest znany.
ale też miesiącem oszczędzania,
choć oszczędzamy przez cały boży rok,
jest miesiącem walki z rakiem piersi,
zdjęcia różowej wstążeczki pojawią się
na okładkach wszystkich kobiecych pism.
październik jest też międzynarodowym miesiącem bibliotek szkolnych,
o czym mało kto zapewne wie,
a w USA ten miesiąc poświęcony jest osobom z zespołem Downa.
i z tych wszystkich jesiennych dedykacji ta jest mi najbliższa.
poniedziałek, 1 października 2012
zakupy
pośpieszne zakupy w ikei z Panią E.
poprzedzone kawą z szarlotką.
kawa ikeowska jest pyszna,
można ją przyrządzić samemu co jest wielką frajdą,
a dodatkowo - można próbować różnych smaków za jednym razem:
espresso, latte, cappuccino.
ta kawa ma w sobie moc.
po kawie ikeowskiej się nie śpi.
kilka lat temu Pan W. po wypiciu tej kawy nie spał dwa dni,
a była to jego pierwsza kawa po wieloletniej przerwie.
w ubiegłym tygodniu Pani E. wypiwszy kawę po południu
nie spała do piątej nad ranem.
chyba nie położę się dzisiaj do łóżka.
na szczęście jest fajny dokument w tv do zobaczenia.
w wielkim sklepie kupiłam:
dwa noże, dwie beżowe poduszki na krzesła,
i dywanik łazienkowy zielony jak trawa.
coraz bardziej pięknieje moje mieszkanie!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



