czwartek, 31 maja 2012
ptak
wczoraj odwiedził mnie ptak.
na szybie sypialni zostawił ślad swojej bytności.
białoczarna plama,
której rozmiar wprawia w osłupienie.
dziesięć na pięć centymetrów,
przy wcale nie małej grubości warstwy.
niestrawione resztki pożywienia,
które przeszły przez układ pokarmowy
i zmieszały się z moczem.
ptasie odchody są głównie koloru białego
i mają konsystencję pasty.
jest jednak wiele gatunków,
których odchody są inne,
o charakterystycznym kształcie i zawartości.
ptak, który mnie odwiedził nie był wróblem,
ani kolibrem,
ptak, który mnie odwiedził nie był gołębiem,
ani sikorką.
ptak, który mnie odwiedził mógłby być orłem,
albo sępem,
ptak, który mnie odwiedził mógłby być albatrosem
albo strusiem.
żałuję, że nie było mnie w domu gdy wpadł z wizytą,
nigdy nie dowiem się jak wyglądał.
środa, 30 maja 2012
dar
dziękuję za słodki dar samotności.
choć twierdzą, że samotność
jest czarna i chmurna
jak więzienny loch
jak wygnanie
to jednak moja taka nie jest.
od czubka głowy po koniuszki stóp
od początku nocy do końca dnia
wszystko we mnie jej wyczekuje.
wtorek, 29 maja 2012
fun
prawdziwie wesoła i beztroska piosenka,
idealna na lato.
Oh, well, in five years time we could be walking round the zoo
With the sun shining down in every me and you
And there’ll be love in the bodys of the elephants tool
I’ll put my hands of your eyes, but you pick throught
And there’ll be sun, sun, sun
All over our bodys.
And sun, sun, sun
I’ll die in next
There’ll be sun, sun, sun
All over our faces
And sun, sun, sun
So, what the hell
‘cause i’ll be laughing around your silly little jokes
And we’ll be laughing about how we use to smoke
All those stupid little cigarretes and drinks to put wine
‘cause it’s what we need to have good times
But it was fun, fun, fun
When we were drinking.
It was fun, fun, fun
When we were drunk
And it was fun, fun, fun
When we were laughing
It was fun, fun, fun
Oh, it was fun.
Oh, well, i look while you’re saying:
“it’s the happiest that i’ve ever been”
And i’ll say: “i love to feel that i have to be james dean”
And you say: “yeah, and i feel a pretty happy too,
and i’m always pretty happy when i’m just thinking about with you”
And will be love, love, love
Love throught our bodys.
Love, love, love
All throught our minds
And will be love, love, love
All over her face
And love, love, love
All over our minds.
And i’ll remember all these moments suggesting my head
I’ll be thinking about then and there’s lying in bed
And i know that you believe that might not keeping come through
But in my mind i’m having a pretty time with you
Five years time
I might not know it
Five years time
We might not speak
And five years time
We might not care about
Five years time
We might to prove it along
Oh, there’ll be love, love, love
Wherever you go
There’ll be love, love, love
poniedziałek, 28 maja 2012
wspomnienie
wspomnienie częstych odwiedzin małych jaszczurek
podczas tegorocznego pobytu we Włoszech,
a także inspiracja wierszem Julii Hartwig ŻEBYŚ,
z tomu Gorzkie żale.
staje znieruchomiała jaszczurka
zielonozłota
stają bez ruchu korony strzelistych
sosen
na moment ustaje wiatr,
który je poruszał
przystaje migocząca woda
w kałuży
żebyś też się zatrzymał
żebyś spojrzał
żebyś zrozumiał
niedziela, 27 maja 2012
Wrocław
dzień matki spędziłam zdala od swoich Dzieci.
one w Mediolanie, ja we Wrocławiu.
widziany po raz drugi w życiu Wrocław
olśnił mnie bardziej niż za pierwszym razem.
miasto stare i nowoczesne zarazem,
z dominantem kościelnym w krajobrazie,
ale i bajkowo-magicznym, dla równowagi.
bo Wrocław to miasto krasnoludków.
pełno ich na ulicach.
mosiężne figury lilipuciej wielkości
warto dotknąć na szczęcie.
podobno w całym mieście jest już ich około 200.
Wrocław urzeka historią
i wykorzystuje ją we współczesny sposób.
na moście tumskim, zakochani wieszają kłódki
ze swoimi imionami, na znak dozgonnej miłości.
wielość kłódek jest wzruszająca,
aż tyle ludzi wierzy w miłość po grób.
w lodziarni odkrycie nowego smaku,
jogurtowe z makiem.
wybitnie wrocławska specjalność.
miasto wszechobecnej młodzieży,
która rozumie sztukę,
i wyraża się poprzez graffiti.
one w Mediolanie, ja we Wrocławiu.
widziany po raz drugi w życiu Wrocław
olśnił mnie bardziej niż za pierwszym razem.
miasto stare i nowoczesne zarazem,
z dominantem kościelnym w krajobrazie,
ale i bajkowo-magicznym, dla równowagi.
bo Wrocław to miasto krasnoludków.
pełno ich na ulicach.
mosiężne figury lilipuciej wielkości
warto dotknąć na szczęcie.
podobno w całym mieście jest już ich około 200.
Wrocław urzeka historią
i wykorzystuje ją we współczesny sposób.
na moście tumskim, zakochani wieszają kłódki
ze swoimi imionami, na znak dozgonnej miłości.
wielość kłódek jest wzruszająca,
aż tyle ludzi wierzy w miłość po grób.
w lodziarni odkrycie nowego smaku,
jogurtowe z makiem.
wybitnie wrocławska specjalność.
miasto wszechobecnej młodzieży,
która rozumie sztukę,
i wyraża się poprzez graffiti.
sobota, 26 maja 2012
matka
Teraz już wiem, czego chciałaś mnie nauczyć, mamo.
Całe życie próbowałaś mi powiedzieć:
Diane, nie zasłaniaj uszu - słuchaj.
Nie zasłaniaj oczu - patrz.
Nie zamykaj ust - mów głośno.
Droga Diane, moje pierwsze dziecko,
weź głęboki wdech, bądź odważna i ruszaj.
Puść kierownicę roweru, podnieś ręce wysoko do góry i leć.
Diane Keaton, Then Again
piątek, 25 maja 2012
szukanie
szukam w porannym powietrzu czegoś,
co nie jest snem
ani rzeczywistością.
nie znajduję niczego.
czasami myślę, że ktoś znalazł przede mną
to, czego szukam,
a czasem, że tego czego szukam,
nie znalazł jeszcze nikt.
czwartek, 24 maja 2012
ciało
Razem ze mną śpią rozmaite ciała.
Jest ciało, które pokazuję lekarzowi
i to które przechowuję w moim lustrze.
Czy pamiętasz ciało któreś obejmował?
Nie jestem wierna tamtej nagości.
Została w łóżku gdy ja z niego wyszłam,
inne ciała ją wyrzeźbiły,
wzięły nad nią górę.
Dzisiaj umyłam ciało. Rozpostarłam
jak białe prześcieradło.
Ambar Past, Kobiety zaczynają szukać 17.
w tłumaczeniu Krystyny Rodowskiej
a oto moja wersja:
razem ze mną chodzą rozmaite ciała.
jest ciało, które uwielbia długie wędrówki
przez miasto i ciało, które najlepiej czuje się
maszerując po górzystych wertepach.
razem ze mną siedzą różne ciała.
jest ciało, które wyciąga się
w miękkim fotelu przed telewizorem
a także to, które lubi siedzieć
godzinami w pozycji medytacyjnej.
razem ze mną tańczą różne ciała.
jest ciało, które wieczorem skacze nagie przed lustrem,
i ciało, które układa się w kształt jogicznych asan.
razem ze mną piszą różne ciała.
jest ciało, którego palce stukają
bez patrzenia w czarną klawiaturę,
i takie, które nie rusza się z domu bez notesu z ołówkiem.
razem ze mną rozmawiają różne ciała.
jest ciało, które rozmawia przez telefon
i na żywo, sam na sam lub w wielorakim tłumie.
razem ze mną śpią różne ciała.
jest ciało, które do snu nie potrzebuje poduszki,
bo wystarczy mu mały jasiek z łusek gryki,
ale jest też ciało,
które by usnąć musi wtulić się w puchową pierzynę.
razem ze mną bywają różne ciała.
bywa ciało noworodka i ciało małej dziewczynki,
bywa też ciało, na którego twarzy pojawiły się pierwsze zmarszczki.
środa, 23 maja 2012
zegar
Lubię pewne godziny, takie jak za kwadrans czwarta;
wydaje się wtedy, że zegar
przyjmuje postawę braterską, gościnną,
jakby chciał otworzyć ramiona.
Czas w tym kształcie jest jak Chrystus w agonii,
którego rana na boku
wykrwawia się nieznacznie
między Przyszłością a Przeszłością.
Nicolas Guillen, Zegar
w tłumaczeniu Krystyny Rodowskiej,
Umocz wargi w kamieniu
lubię pewne godziny, takie jak wpół do czwartej;
wydaje mi się wtedy, jakby na nowo zaczynał się dzień
i wschodziło słońce.
uwielbiam nieśpieszne poranki, gdy czas sączy się jak wino,
a godziny układają w mozaikę,
każda następna tworzy bardziej misterny wzór.
świat w takim kształcie przypomina mi raj,
kolejny dzień w raju mija,
w zapomnienie odchodzi ludzki strach i ból.
wtorek, 22 maja 2012
uprzedzić
i nikt mnie nie uprzedził, że cały mój glob
to ten odstęp, dzielący przeciwne bieguny,
między którymi nie ma właściwie odstępu.
Stanisław Barańczak
i nikt mnie nie uprzedził, że cały mój świat,
to ten odstęp, dzielący dwie ulice,
przy której mieszkam i przy której pracuję.
i nikt mnie nie uprzedził, że cały mój świat,
to ten czarny chleb i czarna kawa i truskawki,
które tak mi smakują.
i nikt mnie nie uprzedził, że cały mój świat,
to te trzy osoby z którymi mieszkam,
do których wyraźnie coś czuję.
poniedziałek, 21 maja 2012
hymn
Nad mdłymi dniami i nad złymi snami
Nad rozkoszami i nad rozpaczami
Nad zmaganiami i nad zmęczeniami
zapada noc
Ponad dachami ponad oddechami
Ponad domami i ponad dymami
Ponad głowami i ponad słowami
Zapada noc
Zapada noc
Zapada noc
Stanisław Barańczak, Hymn wieczorny
dobranoc, najlepsza nocy,
dobranoc, najpewniejsza nocy.
niedziela, 20 maja 2012
basen
dziś na basenie przepłynęłam 46 długości.
przekroczyłam kolejną granicę,
dawno nieosiągalne 1150 metrów.
trochę jestem zmęczona.
sobota, 19 maja 2012
naprawdę
naprawdę nigdy nie przeżyłam wojny,
naprawdę nigdy nie byłam głodna,
naprawdę nigdy nie byłam śmiertelnie chora,
naprawdę nigdy nie dokuczał mi brak pieniędzy,
naprawdę nigdy nie szukałam ostatniej deski ratunku,
naprawdę nigdy nie byłam uwięziona,
naprawdę nigdy nie wisiał nade mną miecz Demoklesa,
naprawdę nigdy nie byłam emigrantką,
naprawdę nigdy nie byłam jeńcem,
naprawdę nigdy nie tonęłam i nie chwytałam się brzytwy,
naprawdę nigdy nie byłam bez dachu nad głową,
naprawdę nigdy nie byłam wydana na pastwę losu.
doprawdy dziękuję Ci Boże, za mój szczęśliwy żywot.
piątek, 18 maja 2012
czwartek, 17 maja 2012
cd.
szpalery starych sosen zaznaczają linie dawnych dróg,
strzeliste cyprysy świadczą o granicach domostw.
Sassetta
zapomniana przez turystów.
białorudy kot łasi się do mnie.
depcze po moich bosych stopach.
jeszcze w nocy czuję ślad jego łapek na skórze.
czy on też czuje pod swoimi łapkami dotyk moich stóp?
Castagneto Carducci
kontakt ze światem przez dostępne wifi.
buszujemy po internecie dzięki telefonom komórkowym.
woda w basenie zimniejsza niż w morzu.
a jednak sukces,
znowu przepływam kilometr dziennie.
jaszczurki mają ogony tak długie
jak tułów i głowa razem wzięte.
z reklamy supermarketu:
non possiamo aumentare l'stipendio di nostri clienti
ma possiamo farlo valere di piu.
kulinarne odkrycie:
focaccia z oliwkami i bombolini alla crema.
powrót do wielkiego miasta
i zdziwienie gdzieś w sercu się czai,
nie ma ani jednej olbrzymiej sosny.
środa, 16 maja 2012
włochy
codziennie patrzą na mnie dwustulenie sosny.
cztery tysiące sosen,
każda o wysokości co najmniej pięćdziesięciu metrów.
caffe macchiato per me, dla Młodej latte macchiato.
the best latte macchiato in the morning
to pięciopłatkowy kwiat z czekolady na białej piance mleka.
San Vincenzo
powietrze pełne morza,
Piombino
krajobarazy toskańskie,
Volterra - miasto myśliwych i alabastru,
nad którym dominuje więzienie.
jako jedno z miejsc akcji książki Księżyc w nowiu Stephenie Meyer,
drugiej części młodzieźowej sagi Zmierzch,
szczególnie oczekiwana przez Młodych.
na miejscu okazuje się,
że fontanna, w której rozgrywa się kluczowa scena
na prawdę nie istnieje.
została wykonana na potrzeby filmu.
lunch na spacerniaku,
toaleta w zaułku więźniów.
wychodzący z muzeum tortur mężczyzna mówi do kilkuleniej córki:
człowiek jest gorszy od świni,
na co rezolutna dziewczynka odpowiada:
świnia wcale nie jest zła.
Grossetto
o tej porze roku czerwone maki są widoczne
przy wszystkich drogach we Włoszech,
nie tylko na Monte Cassino.
Elba
miejsce zesłania Napoleona,
któremu zawdzięczamy między innymi prawostronny ruch na drogach.
dojazd promem Telemar zajmuje godzinę.
Piza
najbardziej znane w świecie miasto Toskanii.
oprócz ciągle przekrzywionej wieży i pięknej starówki
ma najwspanialszą księgarnię świata laFeltrinelli.
z ławkami, fotelami i najprawdziwszym ogrodem.
kupiłam w niej książkę z czasownikami włoskimi.
sprawa "Mrożka" ma swój ciąg dalszy.
dziś kupiłam sobie w prezencie urodzinowym
pierwszy tom dzienników,
i spotkałam dziewczynę,
która ma urodziny tego samego dnia co ja.
ma na imię Sophia i uwielbia Pana Stanisława.
wtorek, 15 maja 2012
Mrożek
przewertowałam dziś w księgarni
dwa pierwsze tomy
dzienników Mrożka.
spodobało mi się jego pisanie,
ta postać, która się z dzienników wyłania,
to wszystko, co się w dziennikach zawiera i skrywa.
dużo w nich uczuć,
choć autor od uczuć ucieka,
dużo w nich poezji,
choć pisane są prozą,
dużo w nich moich własnych myśli,
choć autor nic o nich nie wie,
nigdy nic nie wiedział,
i nigdy się nie dowie,
bo pisze o swoich.
myślę, że odnajdując część siebie
w czyichś myślach, słowach,
po trosze jesteśmy tymi osobami,
oczywiście na tyle na ile można być kimś innym niż sobą.
takie odnajdywanie siebie w zderzeniu z dziełem sztuki,
dowodzi nie tylko uniwersalizmowi samej sztuki
i języka jako artystycznego środka przekazu,
lecz przede wszystkim ukazuje,
nasze wspólne ludzkie korzenie,
i to, że wszyscy stanowimy jedną duszę.
jak to już filozof powiedział
człowiekiem jestem, i nic co ludzkie nie jest mi obce.
poniedziałek, 14 maja 2012
komputer
schromolił mi się komputer
i nie mogę korzystać z ulubionego chroma.
chrom zawiesza wszystko.
nie mogę też korzystać z bloggera.
od dziś wszystko jest inne.
używany przeze mnie obecnie explorer,
chwilowo ratuje sprawę.
ale blogger jest
jakiś inny, nie ten sam.
zobaczymy czy uda się zamieścić tego posta.
chciałam napisać dużo,
bo nad ranem wróciłam z wojaży,
a tu taka niespodzianka.
pozdrawiam wszystkie Wierne Czytelniczki i Przypadkowych Zaglądaczy.
i nie mogę korzystać z ulubionego chroma.
chrom zawiesza wszystko.
nie mogę też korzystać z bloggera.
od dziś wszystko jest inne.
używany przeze mnie obecnie explorer,
chwilowo ratuje sprawę.
ale blogger jest
jakiś inny, nie ten sam.
zobaczymy czy uda się zamieścić tego posta.
chciałam napisać dużo,
bo nad ranem wróciłam z wojaży,
a tu taka niespodzianka.
pozdrawiam wszystkie Wierne Czytelniczki i Przypadkowych Zaglądaczy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)