wtorek, 31 lipca 2012

dzięki


Że przejechałem taki kawał drogi, wielkie dzięki.
Że żyję już taki kawał czasu: dwadzieścia lat, wielkie dzięki.
Że są góry i morza, i rzeki, wielkie dzięki.
Że jest wiosna i lato, i jesień, wielkie dzięki.
Że jest zima, wielkie dzięki.
Że są pola i lasy, i słońce, i lasy cieniste, wielkie dzięki.
Że są psy i krowy, i kozy, wielkie dzięki.
Że jest ziemia i niebo, że są chmury, wielkie dzięki.
Że może będzie padać śnieg, wielkie, wielkie dzięki.

Edward Stachura


że jest medytacja i miłość, wielkie dzięki.

poniedziałek, 30 lipca 2012

odosobnienie


kolejne odosobnienie za mną.

dziesięć dni bez mówienia, czytania, pisania, oglądania.

dziesięć dni bez telefonu, telewizora, komputera.

dziesięć dni bez zakupów, prania, gotowania, sprzątania.

dziesięć dni bez jogi, pilatesu, długich marszów.

dziesięć dni spędzonych w sali medytacyjnej
od czwartej trzydzieści rano do dziewiątej wieczorem.

poniedziałek, 16 lipca 2012

krasnoludek


Byle nie być jak krasnoludek wciskany
do śmierdzącego buta z cholewą.

Sławomir Mrożek




byle nie być jak śpiąca królewna zamknięta
na wieki wieków w szklanej trumnie.

byle nie być jak Kopciuszek uciekający
w jednym bucie przed przeznaczeniem.

byle nie być jak artysta bez talentu.

niedziela, 15 lipca 2012

sztuka


popołudnie spędziłam na wystawie sztuki naiwnej.

wystawa o wielkiej mocy.
trudno oprzeć się jej urokowi.
sztuka naiwna każdą chwilę traktuje serio,
a banał zamienia w arcydzieło.

wiele obrazów, mnóstwo kolorów,
tematy różne, ale przesłanie takie samo:
życie codzienne toczy się jak bajka.

mnie najbardziej podobały się te obrazy,
które koncentrowały się wokół słodkości:
ciast, lodów, ciasteczek.

Młoda za to, tak jak w ubiegłym roku
zachwycała się dziełami Henri'ego Nabole.

na niego też oddałyśmy swoje głosy w konkursie publiczności.

Młoda chciała poświęcić całe oszczędności
na zakup dzieła tego mistrza.
niestety tańsze obrazy zostały wyprzedane na pniu.
a te, które zostały okazały się poza
Jej możliwościami finansowymi.

poniżej dwa z moich słodkich typów:
kot pałaszujący ciasteczka
i pani w cukierni.
zupełnie różnych artystów.



sobota, 14 lipca 2012

ruch


kocham sobotnie łażenie.
gdziekolwiek.
łażenie po sklepach,
po wielkim mieście,
po alejkach parku.

lubię chodzić sama i w towarzystwie.
dziś kroku dorównywała mi Principessa,
która wczoraj wróciła z obozu.

najważniejsze być w ruchu.
ruch i powietrze dodają mi energii.

widziałam młodego człowieka,
który wyglądał na poważnie chorego.
twarz nienaturalnie blada,
bawełniana czapeczka na głowie.
widać było, że wyszedł z domu
po długiej chorobie.

szedł skupiony, bez uśmiechu na twarzy.
a ja czułam, że się cieszy, że wyszedł,
że się cieszy, bo idzie sam,
że musi czuć się dużo lepiej
skoro wyszedł samodzielnie i że może tak iść
bez niczyjej asysty.

sam ze sobą i swoim coraz silniejszym ciałem.



piątek, 13 lipca 2012

ogródek


zazieleniło się na kuchennym oknie jak w ogródku.
w doniczkach rozrastają się bujnie zioła:
szałwia, tymianek, bazylia, rozmaryn.
stoją na parapecie blisko siebie jak bracia i siostry.

pierwsza szałwia - największa i najbujniejsza,
drugi tymianek - najdrobniejszy,
potem bazylia - najwdzięczniejsza, czaruje
zapachem jak tylko się nad nią nachyli,
na końcu rozmaryn - najmłodszy i najszczuplejszy.

lubię tę chwilę kiedy rano
obrzucam je spojrzeniem jak małe dzieci
śpiące w łóżeczkach żeby sprawdzić czy dobrze
minęła im noc i szybko podlewam.
lubię też tę wieczorną chwilę kiedy
przyglądam im się z troską i miłością,
a one uradowane że mnie widzą przekrzywiają swoje
zielone twarzyczki, a każde ma ich tysiąc,
i się śmieją.


czwartek, 12 lipca 2012

wakacje


w letnich miesiącach mam mnóstwo pracy.
mogłabym codziennie pracować po 12 godzin
i byłoby mało.

jeśli chcę wziąć kilka dni wolnego,
to pracy mam jeszcze więcej.

a że w przyszłym tygodniu chcę wyjechać
na odosobnienie, to pracuję na okrągło.

c'est la vie.

czy ktoś ma podobny problem?
czy z tym problemem jestem sama?


* właśnie zauważyłam, że na przekór zaleceniom
z wczorajszego posta, piszę o problemach.
jak widać, nie jest łatwo uciec od przyzwyczajeń.

środa, 11 lipca 2012

mówienie


mówienie o naszych problemach
jest naszym największym nałogiem.

zmieńcie ten zwyczaj.
mówcie o swoich radościach.

mówcie tylko o swoich radościach.
mówcie tylko o swoich radościach chociaż przez jeden dzień.

wtorek, 10 lipca 2012

zmęczenie


zmęczona jestem upałem
i odrabianiem pańszczyzny.

temperatura jest za wysoka,
żeby myśleć,
żeby pisać.

chce mi się spać.

marzę tylko o jednej rzeczy,
żeby położyć się z książką do łóżka.

wczoraj zarwałam trochę nocy
oglądając film Magda, miłość i rak.

Magda - osoba przecudnej urody.
jej mąż również. płakał ze wzruszenia
bez wstydu czy skrępowania,
a rok był to chyba 2009.

przed oczami mam jeszcze sceny z tego filmu.
szczególnie bliskie są mi dwie:
jedna, w której łza płynie po policzku pana P.
i druga, po niej następująca,
gdy wyciera on dużą, jak obrus, białą chustką
twarz, mokrą od łez.

słuchałam filmu na słuchawkach,
przez co wydawało mi się jak gdyby Magda
mówiła tylko do mnie,
specjalnie dla mnie,
bardzo piękny mądry głos.


Nie mogę nacieszyć się majem.
Jest tak piękny, kolorowy, ciepły, słoneczny, kojący, wyjątkowy.
To najpiękniejszy miesiąc.
Bez, konwalie, bratki, magnolie.
CUD NATURY!
Uwielbiam swój mały ogród przed domem,
mam ochotę dosadzać w nim kolory i malować nimi jak na płótnie.
Codziennie wstaje o 4 rano i słucham koncertu ptaków.
OBŁĘDNE!
Mam tyle energii, że mogłabym obiec kulę ziemską jednej nocy.
Głowa rośnie od kreatywnych pomysłów.
Tak kocham świat, życie, ludzi, naturę, zwierzęta.
Staram się robić wszystko wolniej aby zauważać życie wokół mnie,
w każdej minucie napotykam na coś niezwykłego...
piękna rozmowa ludzi, napis gdzieś niby nic nie znaczący
a jednak symboliczny, twarz człowieka narysowana
przez połamania płyty chodnikowej, piękny materiał na sukience,
kolorowe paznokcie.
Jestem totalnie odurzona majem!!!
Kocham patrzeć na mojego synka biegającego po podwórku,
jestem taka dumna jak jeździ na rowerze.
Przybiega do mnie rano krzycząc: mamusiu,
szybko chodź słońce już czeka na nas.
Sadzimy razem kwiatki, uwielbia się angażować we wszystko.
Teraz planujemy sadzenie słoneczników i poziomek.
Jak urosną oszalejemy ze szczęścia.
Takie oto wystarcza mi życie, proste, normalne, codzienne.

Magda Prokopowicz




poniedziałek, 9 lipca 2012

poetka


ktoś napisał kiedyś, że poetą się nie jest, poetą się bywa.
nic bardziej mylnego.

myślę, że jest odwrotnie.
poetą się jest, nawet gdy się nie bywa.

poetą się jest, tak jak się jest poetką.
a poetką się jest, tak jak się jest blondynką
lub szatynką, szczupłą lub przy kości,
wysoką lub niską, piegowatą lub kostropatą,
w okularach lub bez okularów,
z nosem zadartym lub prostym,
z nogami krzywymi albo smukłymi.

tak się jest poetką.
i tak się jest poetą.


niedziela, 8 lipca 2012

lato


lato tego roku jest takie upalne,
że ciało mam nieustannie mokre od potu.
wycieram je chusteczkami z miękkiego papieru,
przemoczone zwijają się w malutkie kulki.

lato tego roku jest takie upalne,
że muchy czołgają się po szybie,
jakby zapomniały, że umieją latać.

lato tego roku jest takie upalne,
że tęga kobieta z pierwszego piętra,
otwiera okna i drzwi do mieszkania
na przestrzał, w przeciągu szuka wytchnienia.

lato tego roku jest takie upalne,
że owoce leżą nadpsute w miskach,
rozpaczliwie mięknąc jak aresztant
po wielogodzinnych przesłuchaniach.

lato tego roku jest takie upalne,
że jedynym strojem właściwym na każdą
okazję jest brak stroju.

lato tego roku jest takie upalne,
że z szatni siłowni zniknęła moja stara mata do jogi.
ktoś myślał, że to reebok albo nike.


byłam dziś z Młodym na projekcji filmu Marzyciel w ramach przeglądu filmów afrykańskich.
film o przeżyciach dwunastolatka w RPA,
oparty jest na bestsellerze Jan'a van Tonder'a
pod tym samym tytułem.
dosłowny tytuł powinien brzmieć Budzikowy,
bo rzecz jest głównie o nim, dobrym duchu wsi,
który wstaje wcześniej od innych, budzi ich do pracy,
zna dobrze i pomaga w trudnych sytuacjach.

Młody nie był zachwycony filmem, chciał nawet wyjść w pierwszej połowie,
bo mu obiecałam, że jeśli film okaże się nudny, to wyjdziemy.
dla niego taki był.
trudno mu było wciągnąć się w powolną narrację.
a mnie podobał się bardzo.
film z klimatem.
czaruje.
podobnie jak oglądana w piątek Ramona czaruje Afryką.
tylko inną Afryką, Afryką białych.

sobota, 7 lipca 2012

nieoczekiwane


od miesięcy czytam bloga Amerykanki Kelle Hampton.
to jest mój pokarm dla oczu i duszy.
piękne teksty i piękne zdjęcia,
z których aż bije miłość do ludzi i świata.

dziś w księgarni spotkała mnie niespodzianka.
na półce z nowościami leżała nieduża książka,
z bardzo dobrze znaną mi okładką.
książka, która jak sądziłam została wydana tylko w USA,
nieoczekiwanie pojawiła się w Polsce
Nella Piękno nieoczekiwanego.

nieoczekiwanie nim stało się pięknem, było bólem.
o tym jest ta książka.

miękka kolorowa okładka z nóżką małej Nelli,
z syndromem Downa, przykuwa uwagę.
oprócz tego tylko trzy cztery zdjęcia czarno-białe,
nie najlepszej jakości.
sama książka nie jest edytorsko doskonała.
to raczej ekonomiczna wersja,
tego co dostali Amerykanie.

tekst wciągający, podobnie jak blog.
przeczytałam około 60 stron.
czyta się dobrze i chwyta za serce.

piękno nieoczekiwanego, piękny tytuł.
i piękna książka.

książki jeszcze nie kupiłam.
czekam aż minie pierwsze zaskoczenie.
zastanawiam się czy lepiej czytać ją
w oryginale czy po polsku.

z pewnością jest to ważna pozycja,
równie ważna co Cela Anny Sobolewskiej.

piątek, 6 lipca 2012

bądź

nie martw się, bądź szczęśliwy.
zawsze.

bądź szczęśliwy. zawsze.
nie martw się.
bądź.

zawsze bądź szczęśliwy.
zawsze bądź.
nie martw się.

czwartek, 5 lipca 2012

środa, 4 lipca 2012

i


pytania na które poszukuję odpowiedzi:

kim byłam zanim się urodziłam?
kim byłam zanim urodzili się moi rodzice?
kim jestem?
kim będę po śmierci?

i jaki jest związek pomiędzy
tymi postaciami, którymi byłam, jestem, będę?

wtorek, 3 lipca 2012

grad


- widziałaś grad, który spadł
wczoraj wieczorem na nasz dom?
był wielkości orzeszków laskowych!

- to jeszcze nic!
widziałam grad duży jak mandarynki!


grad - opad atmosferyczny,
występujący w postaci
bryłek lodu zwanych są gradowinami lub gradzinami.

opady gradu zdarzają się
w najcieplejszych momentach roku.
zazwyczaj towarzyszą im ulewne deszcze.

szczególnie obfity grad
może trwać kilka godzin,
to po prostu gradobicie.

grad w nieformalnym US English to graduate, czyli absolwent,
czytany wspak to drag,
słowo wielu znaczeń.

poniedziałek, 2 lipca 2012

satyra


powiedział, że
zgwałciłby ją gdyby była ładniejsza
czyli że ładna nie była.

czyli to że nie była ładna
uratowało ją przed przemocą.

powiedział, że mógłby popełnić przestępstwo.
powiedział to publicznie przed tysiącami słuchaczy.

może ktoś mu wcześniej podsunął te słowa
jako chwytliwe i obrazoburcze
może ktoś je wcześniej zatwierdził wraz ze scenariuszem.

a jednak nie został przestępcą.

to co mu w tym przeszkodziło to
nie było to prawo kraju, które gwałtu zabrania
nie było to sumienie, które ostrzega przed złym czynem
nie był to szacunek dla drugiego człowieka
ani też uczucie wobec tej, którą poślubił.

nie został przestępcą bo to tylko satyra była powiedział.

niedziela, 1 lipca 2012