poniedziałek, 15 czerwca 2020

odpowiedzialność





bądźmy odpowiedzialni
za każde nasze słowo
za każdą naszą myśl
za każdy nasz czyn

weźmy odpowiedzialność
za słowo, za myśl, za czyn

tylko tak możemy zmienić świat
tylko tak możemy zmienić innych
na lepsze

sobota, 6 czerwca 2020

strumień


Wszyscy mamy zdolność kierowania się nieróżnicującą mądrością, ale musimy ćwiczyć taki sposób patrzenia, który pozwoli nam dostrzec, że są w nas kwiaty, są w nas góry, nasi rodzice i nasze dzieci – jest w nas wszystko. Kiedy dostrzeżemy, że wszyscy i wszystko należą do tego samego strumienia życia, nasze cierpienie zniknie. Bez-ja nie jest doktryną czy filozofią. Jest wglądem, który pozwala nam żyć głębiej, mniej cierpieć i bardziej cieszyć się życiem.
niestety nie znam autora cytowanego tekstu, a google w tej sprawie nie jest pomocny i nie podpowiada źródła. jeśli ktoś wie skąd pochodzi ten cytat, to proszę o kontakt.


są w nas kwiaty
są w nas góry
są dnie i noce
są w nas nasi rodzice i nasze dzieci (to widać dosłownie gołym okiem)
jest w nas mądrość
jest w nas życie
jest w nas radość codzienna
jest zrozumienie
jest mądrość
jest szczęście
jest w nas bóg (nawet jeśli boga nie ma)

piątek, 29 maja 2020

żyjemy


Zdradzę wam tajemnicę: nie czytamy
poezji dlatego, że jest ładna. Czytamy ją,
bo należymy do gatunku ludzkiego,
a człowiek ma uczucia. Medycyna, prawo,
finanse czy technika to wspaniałe dziedziny,
ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości.


John Keating, Stowarzyszenie Umarłych Poetów



żyję dla poezji piękna i miłości

świat jest taki piękny
wiosna jest taka piękna
najpiękniejszy miesiąc to maj

czuję jak rozszerza się przestrzeń
dotyka mnie gwałtowny wiatr
a ziemia po deszczu pachnie zwycięstwem

sobota, 23 maja 2020

chleb


nie jem pieczywa na co dzień od jakiegoś czasu

sięgam po nie jak po komunię
od święta

gdy mi się to zdarzy, to jem tylko orkiszowy
z hipsterskiej piekarni na zakwasie foremkowy
mój ulubiony
creme de la creme

w czasie pandemii
piekarnia LOKAL bakery jest czynna do czternastej
a że pracuję do piętnastej trzydzieści
to moje święto zniknęło z kalendarza

postanowiłam więc wziąć sprawy w swoje ręce
po tym jak Pan B. szczegółowo opisał w liście swoje pieczenie chleba
z mąki od babalskich, koniecznie, bo sprawdzona i bio,
na zakwasie własnej roboty,
przygotowywany dwuetapowo - zakwas, zaczyn, ciasto chlebowe.

zaczęłam pierwszego maja
pierwszy zakwas (pięciodniowy) nie ruszył z miejsca i musiałam dodać drożdży
żeby mógł być wykorzystany do pieczenia chleba
resztę zużyłam na żur
i to był pierwszy żurek, który smakował Młodemu, bo nie był kwaśny!

drugi zakwas nastawiony drugiego maja wg przepisu domowej roboty
ruszył ociupinę,
przynajmniej pojawiły się banieczki
i wyszły z niego dwa bochenki
chleba orkiszowego, jeden zwykły, drugi ze śliwką

drugie pieczenie - chleb podobny do pierwszego, bo ciasto za rzadkie
trzecie - wreszcie zmiana, trochę zaczyna przypominać ten z piekarni, załapałam bakcyla
i do tego upiekłam dwie foremki z nasionami sezamu, siemienia lnianego i słonecznika
na wieloletnim zakwasie, który dostałam od koleżanki z biura
ona miała go już trzy lata, a pewnie był starszy, bo też go dostała w prezencie
to był zupełnie inny zakwas, inny zapach, inna siła

ale mój majowy zakwas cały czas dojrzewa
i czwarte pieczenie to ogromna zmiana
zaczyn zostawiony na noc nieomal wyskoczył z miski
na ściereczkę, którą był przykryty
zamiast ćwiczyć jogę rano przygotowywałam ciasto do wypieku

smakowo zestaw z nasionami jest najlepszy
powoli go udoskonalam, dosalam różową solą z Himalajów
choć róż znika w szarościach mąki
dla mnie jest tam na zawsze
upraszczam też przepis w taki sposób
że zakwas i zaczyn robię wyłącznie na mące razowej
a do ciasta chlebowego dodaję tylko mąki orkiszowej

dziś wszyscy od rana mówili o moim chlebie
chwalił go Dziadek
rozsmakował się Młody
a najczęściej zadawanym pytaniem jest - kiedy będzie świeży chleb?!

tak oto epidemia zaznaczyła się pozytywnie w moim życiu
dając mi nowe umiejętności
To musi mieć k... jakiś sens.
(Albert Einstein patrząc w niebo)






czwartek, 14 maja 2020

raper


Hej, Tata Maty, sprawdź ten styl tu,
myślisz, że RPO w rapy nie ma skillsów?
Mylisz się, ziomku, to oczywiste
Taco, Bonus i Łona są na mojej playliście.
Na ładne sweterki z królewskim logo
Reaguję alergią, reaguję trwogą.
Przed prowincją bardziej chylę kark.
Tam, gdzie nie na Vansy, a na bilet brak.
Bity, sample to nie mój trip.
Ale zrozumieć chcę, unikam strefy VIP.
I może nie jest ze sztuką zgodne to,
ale sprawdź, jak nawija Bodnar RPO.
Kamień jak Syzyf pcham wciąż i wciąż.
Unia nie może się wynieść jak eksmąż.
Konstytucja to dla mnie wersy modlitwy,
nie oddam jej na pastwę disssującej sitwy.

rap Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara dla akcji #hot16challenge2


co byśmy zrobili bez Rzecznika Praw?
co byśmy zrobili bez Adama Bodnara?

trudno mi to sobie wyobrazić.

on broni prawa w naszym kraju.
a właściwie tego co jeszcze z niego zostało.

syzyfowa praca! w istocie!
reaguje na każdą niesprawiedliwość.
na każdy sygnał, że źle się dzieje.
czy są to strefy wolne od...
czy niewypłacone, a obiecane przez rząd podwyżki wynagrodzeń.

to jedyny Urzędnik przed, którym chylę głowę.

Kamień jak Syzyf pcham wciąż i wciąż.
Unia nie może się wynieść jak eksmąż.
Konstytucja to dla mnie wersy modlitwy,
nie oddam jej na pastwę disssującej sitwy.

sobota, 9 maja 2020

normalność


normalnie wsiadłam do samochodu
Pan W. za kierownicą
jedziemy do mniejszego miasta.

najpierw wizyta na cmentarzu.
porządki wiosenne na rodzinnym grobowcu.
kupiłam światełka do zniczy na baterie
i dwie donice z sadzonkami pelargonii.
różowy mój ulubiony kolor,
kwiaciarka zasadza kwiaty na poczekaniu.
świecą miesiąc do półtora, tak mówią klienci -
zachwala głos spod maseczki.

później spacer na rynek.
a tam taki spokój jakiego nie widziałam od czasów dzieciństwa.

w pięciu stolikach
kupujemy kawę na wynos w papierowych kubeczkach.
espresso.
prawie jak włoskie.

Pan W. czekoladową gałką rozpoczął sezon lodowy w jednorożku.

siedzimy na ławce sącząc kawę. kolejne espresso.
tym razem podwójne.

obserwuję domy naprzeciwko.
wyszukuję tego oznaczonego numerem 26,
najwyższa kamienica po tej stronie rynku, w której na drugim piętrze
mieszkała moja Babcia, wilnianka.

potem wycieczka na szczyt pobliskiej góry,
którą zaliczamy najczęściej i którą jako pierwszą zdobyły moje Dzieci.
dwuipółletnie.

wreszcie bez maseczki. wchodzimy do lasu.
słońce, wiatr, niepowtarzalny leśny zapach,
rozzieleniony ostatnimi deszczami.

wszystko jakby na nas czekało.
wszystko za czym tęskniłam.

piękny świat,
normalnie piękny świat.



sobota, 2 maja 2020

fryzjer


spaceruję z Panią L. po parku.

alejki zatłoczone.
tłum w maseczkach maszeruje wszerz i wzdłuż.
knajpki otwarte.
kolejki przed lokalami z zachowaniem bezpiecznego dystansu.
gwar i ruch.
wygląda jakby całe miasto wybrało się na przechadzkę.

w pewnej chwili Pani L. zauważa go.
cały na czarno, w czarnej maseczce na twarzy,
trzyma na smyczy biszkoptowego golden retrivera.

zwyczajowe dzień dobry wprowadza mnie w zakłopotanie.
nieświadomie chwytam się za zbyt długie włosy.
długie i zagubione,
rozjaśnione farbą z tubki w domu
tęsknią za ręką profesjonalnego fryzjera.

będzie Pan przyjmował wkrótce? - zagaduję.
oczywiście! - odpowiada.

widziałaś? był ze swoim partnerem -
dzieli się swoimi obserwacjami Pani L.
nie zauważyłam, żeby trzymali się za ręce.





czwartek, 30 kwietnia 2020

imagine


Imagine there's no heaven, it's easy if you try
No hell below us, above us only sky
Imagine all the people living for today...

Imagine there's no countries, it isn't hard to do
Nothing to kill or die for, and no religion too
Imagine all the people living life in peace...

Imagine no possessions, I wonder if you can
No need for greed or hunger - a brotherhood of man
Imagine all the people sharing all the world...

You may say I'm a dreamer, but I'm not the only one
I hope someday you'll join us and the world will live as one

John Lennon & Yoko Ono


tak sobie wyobrażam szczęście.
świat bez wojen, bez piekła, bez nieba.

życie chwilą.
bez granic, bez religii, bez kościoła.

w spokoju niezakłóconym,
bez majątku, chciwości, nienawiści.

ludzie równi zwierzętom.
zwierzęta równe ludziom.
każde życie tak samo cenne.

You may say I'm a dreamer, but I'm not the only one
I hope someday you'll join us and the world will live as one.




wtorek, 21 kwietnia 2020

park


Wyjdziesz do parku i gałęzie
będą cię przyjaźnie uderzały po ramionach,
bierzmując cię jeszcze raz, jakby nie były
pewne twojej wierności. Nie zaśniesz.
Będziesz biegł przez pusty park, staniesz się
cieniem i spotkasz inne cienie. Będziesz
myślał o kimś, kogo już nie ma i o kimś,
kto żyje tak bardzo, że to życie na brzegach
zamienia się w miłość. Coraz więcej światła
gromadzi się w pokoju. Nie zaśniesz dzisiaj.

Kołysanka, Adam Zagajewski



coraz więcej światła.
zniesiony zakaz wstępu do parków i na tereny zielone.
idę na spacer do największego parku w moim mieście.
jest nawet większy od Central Parku - rzuca Młody.

mam na twarzy maseczkę w żółtą kratkę,
nieznacznie ściągam ją w dół, bo parują mi okulary.
idę przed siebie.
dróg jest tak wiele,
prosto, po skarpie, w gąszczu chaszczy, wzdłuż muru.

mijający mnie dwaj policjanci na motorach
nie dają zapomnieć o rzeczywistości.

ale czuję przyjazne spojrzenia innych zamaskowanych.

chcesz zmiany - bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie -
mówi do mnie drzewo ustami Ghandiego.




poniedziałek, 13 kwietnia 2020

mata


ograniczam zakupy w internecie podczas dobrowolnej kwarantanny.
szanuję zdrowie innych i nie chcę narażać pracowników
sklepów wysyłkowych, ani kurierów firm spedycyjnych
na dodatkową pracę w czasie epidemii.

wystarczy, że raz w tygodniu robię duże zakupy w e-tesco
(czterdzieści kilo przeważnie owoców na drugie piętro!).

jednak zrobiłam w ostatnim czasie dwa wyjątki.
pierwszy to zakup maseczek ochronnych z materiału produkcji polskiej
(absolutnie nie chcę dawać zarobić Chinom na tej pandemii, i uważam że
powinniśmy jako kraj być bardziej samowystarczalni),
zakończony zwrotem, gdyż spodziewałam się czegoś więcej niż
tylko jednej warstwy cieniutkiej bawełny z doszytą gumką.

i drugi - ten wyczekiwany, obmyślany i najbardziej pożądany ze wszystkich -
zakup maty do akupresury, w zestawie z poduszką.
to prawdziwa bomba!
jest śliczna, z naturalnego lnu z plastikowymi kwiatami lotosu w kolorze pomarańczy.
zakończenia płatków są ostre jak igły.
można na niej leżeć lub chodzić.

najbardziej bolesne, ale i przysparzające najwięcej radości,
jest właśnie stanie w pozycji stojącej. czuję wtedy, że
Między moją powłoką a kośćmi rozciąga się niekiedy bezmiar pustyni.*

nowa mata rozjaśnia cały mój pokój.
już znikają dominujące wcześniej barwy naturalnego drewna i bieli (zasłony, narzuta).
wszystko połyskuje pomarańczami lotosu.

*Między moją powłoką a kośćmi, Bernard Noël
tłumaczenie Krystyna Rodowska

czwartek, 9 kwietnia 2020

izolacja


kwarantanna to najlepszy czas mojego życia

John, mój nauczyciel angielskiego


izolację przyjmuję trochę jak odosobnienie medytacyjne.
a że na wielu już byłam, więc wszystko wydaje się łatwiejsze.

bez pracy, w domu, niewielki spacerniak (dotychczas parczek nieopodal,
a po jego zamknięciu, hałdy i nieużytki - ściernisko niczym z piosenki Golców)
i codzienne jednorazowe wyjście, a to po maseczki ochronne do krawcowej,
a to żeby obserwować wiosnę.

ulica przy której mieszkam jest zaskakująco cicha.
jak w weekend.
jakby cofnęła się w czasie o dwadzieścia lat,
jakby nie było gpsów,
jakby kierowcy nie wiedzieli, że mogą skrócić sobie drogę przez naszą ulicę,
jakby zupełnie niepotrzebnie ustawiono co dziesięć metrów znaki ograniczenia
prędkości do dwudziestu kilometrów na godzinę.

rano godzina medytacji (od dwóch lat medytuję codziennie),
potem zazwyczaj godzina ćwiczeń na macie, ostatnio z aplikacją Fiton
(dla wzmocnienia mięśni tułowia, tych partii ciała, które mam najsłabsze).
śniadanie - pół litra świeżo wyciskanego soku z selera naciowego,
mój rytuał poranny od ponad pół roku,
obiad i w międzyczasie - niezmiennie owoce, najcudowniejsze pożywienie na świecie
(boże, jaka jestem Ci wdzięczna, że otworzyłeś mnie na nie!).

o szóstej medytuję po raz drugi - przez około pół godziny
(świat nie może być piękniejszy!).

około siódmej zbieramy się w salonie na wieczorne oglądanie seriali
(Młoda zamówiła bezpłatny miesiąc na popularnej platformie, więc korzystamy z całych sił).
obejrzeliśmy razem Tiger Kinga, historię handlarzy dzikimi kotami w Stanach Zjednoczonych
(gdzie jest więcej dzikich kotów w rękach prywatnych niż wolno żyjących na całym świecie),
teraz oglądamy dokument o krnąbrnych nastolatkach z Ameryki,
który mimo obscenicznego języka i nie najwyższych lotów żartów wydaje się wciągać moich Panów.



poniedziałek, 6 kwietnia 2020

wpatrywanie


coraz więcej słońca
coraz więcej światła

od wczoraj zaczęłam nasłonecznianie
z angielskiego sun gazing
czyli wpatrywanie się w słońce.

poznałam tę technikę w zeszłym roku (to był niesamowity rok!).
każdego wieczora na mniej więcej godzinę przed zachodem słońca
(ostatnie dwadzieścia minut słońce jest niewidoczne tu gdzie mieszkam),
w te prawdziwie słoneczne i bezchmurne dni,
wpatrywałam się w słońce.

zaczynałam od kilkudziesięciu sekund
powoli zwiększając ten czas do piętnastu minut.

nasłoneczniam się przy otwartym oknie
jadąc na rowerze stacjonarnym (dwa w jednym).
to jest moja własna wersja tej metody.
w czystej postaci powinno stać się bosymi stopami na ziemi, nieruchomo
żeby połączenie z naturą/kosmosem było pełne.

moje sun gazing to pożegnanie słońca.
jesteśmy wtedy jakby sami, tu i teraz.
słońce i ja.
nie jestem tą jedną z siedmiu miliardów osób,
jestem tą jedyną, tak jak jedno jest słońce.

moje sun gazing to podziękowanie za dzień, który mija.
za wszystko co się zdarzyło.
to wdzięczność, że świat jest taki piękny, taki doskonały,
za wszystkie małe cuda,
i nieograniczoną miłość.

ciekawe jest to, że od tego gapienia się w słońce poprawia się wzrok.
mnie poprawił się o jakieś ćwierć dioptrii.
więc okularnicy, o zachodzie słońca wiecie co macie robić!


niedziela, 5 kwietnia 2020

ponieważ



Ponieważ żyjemy, wszystko jest możliwe.
Thich Nhat Hanh


ponieważ żyję, wszystko jest możliwe.

uśmiecham się do siebie samej
na tę myśl.

wszystko!

więc także i to, że wracam na bloggera
po trzech latach niepisania.

trzymajcie kciuki, żeby się udało!
(przyznaję nadużywam wykrzykników, to wina whatsupa,
bez nich nie umiem napisać już nic)