wtorek, 31 stycznia 2017
życzenie
Ach, pozwól mi uczciwie żyć
i uczciwie raz umrzeć,
tak bym dotykała rzeczywistości
ze złej, jak też z dobrej strony.
I pozwól mi być cichą
i szanować to, co widzę lepiej
tak, aby to mogło być tym
i niczym więcej.
Karin Boye, Życzenie (fragment)
tłumaczył Ryszard Mierzejewski
ach,
pozwól mi uczciwie żyć i uczciwie umrzeć
ach,
w spokoju trwać, niewiele brać, nigdy się nie bać
ach,
być głośną i cichą, wesołą i smutną, pomiędzy też
ach,
pozwól mi dogonić czas, prześcignąć myśl, nieraz
ach.
niedziela, 29 stycznia 2017
niby
niby czas wolny, a szybko płynie.
(z rysunku, który wisi na ścianie kociej kawiarni w Krakowie)
weekendy mijają zbyt szybko.
chciałabym, żeby trwały dłużej.
trzy dni co najmniej, albo pięć.
nie przeszkodziłoby to w żaden sposób
moim planom ani karierze.
na moim herbie rodowym powinien znaleźć się leniwiec.
urocze zwierzę, zwisające głową w dół z gałęzi drzewa.
piątek, 27 stycznia 2017
muzyk
siedzimy w pierwszym rzędzie sali koncertowej filharmonii.
orkiestra symfoniczna z pianistą gra Beethovena.
bilety dla dwóch osób na ten koncert wygrał Pan W. w konkursie filmowym.
cieszymy się jak dzieci.
choć zmęczenie po całym tygodniu pracy daje nam się we znaki gdy zamykamy oczy.
muzyka jest piękna. przepiękna.
najbardziej lubię ciszę. - wyznaję Panu W.
ma najmocniejszą barwę, najgłębszy ton i wartość.
mogłabym być muzykiem grającym ciszę. - snuję marzenia.
i wyobrażam sobie jak daję milczący koncert w tej monumentalnej sali.
czy na koncert przyszłaby tak liczna i dostojna publiczność?
czy potrafiłabym przykuć jej uwagę przez półtorej godziny?
czy zachwycano by się moją grą, tak jak grą tych wykonawców?
a gdyby ktoś z widowni zaczął przeszkadzać, kaszląc, kichając lub szepcząc
czy mój niewiadomojaki instrument zamieniałby te dźwięki w ciszę?
czwartek, 26 stycznia 2017
środa, 25 stycznia 2017
gumka
ujęła mnie szkoła jogi, do której chodzę.
na parapecie w szatni zauważyłam leżący zwój nowiuteńkich gumek do włosów.
każdy/każda może z nich skorzystać.
wiadomo, że z rozpuszczonymi włosami nie da się ćwiczyć jogi.
te najdłuższe można zawiązać w supeł, ale półdługie spadające w dół to już problem.
dlatego tak miło witam ten niespodziewany gest.
w mojej nowej szkole, podoba mi się jeszcze to,
że nie ma w niej klimatyzacji, tylko zwykłe duże okna.
sufity są bardzo wysoko,
co oznacza, że zimą czasami jest zimno, ale latem przyjemnie chłodno.
zajęcia są od godzin popołudniowych do wieczornych prawie każdego dnia,
za wyjątkiem weekendów, kiedy jest ich trochę mniej.
i są prawie same instruktorki, panowie instruktorzy przebiegają niezauważenie.
poniedziałek, 23 stycznia 2017
sobota, 21 stycznia 2017
powrót
wróciłam na jogę.
wróciłam do regularnych ćwiczeń.
27 grudnia okazał się szczęśliwą datą.
w pierwszym tygodniu chodziłam na zajęcia codziennie przez trzy dni.
tak szybki start nie był najlepszym pomysłem.
wszystko mnie bolało, a szczególnie moje najsłabsze punkty czyli:
prawy bark, lewy nadgarstek.
dlatego w drugim tygodniu byłam na macie tylko dwa razy ze stosownym odstępem.
trzeci tydzień był dużo lepszy, bo ćwiczyłam trzy razy
i jedynym skutkiem ubocznym były zakwasy.
czwarty tydzień - cztery razy. dużo przyjemniejsze wrażenia po ćwiczeniach.
dzień po - normalny, budzę się bez obolałego ciała.
plan na tydzień piąty - pięć razy czyli praktycznie dzień po dniu.
żeby nie było tak idealnie to powiem,
że chodzę na zajęcia tylko dla początkujących i średnio-zaawansowanych.
powrót po długiej przerwie nie jest łatwy.
ale jest tego warty.
Pani L., która tak jak ja doświadczyła urazu barku, do formy wracała przez rok,
ćwicząc po trzy, cztery razy w tygodniu.
wydaje się to długo, ale procesu odzyskiwania sprawności nie da się przyśpieszyć.
najważniejsze, że ciało odpowiada pozytywnie na powrót do asan.
jak napisała na swoim fanpage'u nauczycielka z mojej szkoły jogi:
Anyone can practice. Young man can practice. Old man can practice. Very old man can practice. Man who is sick, he can practice. Man who doesn't have strength can practice. Except lazy people; lazy people can't practice Ashtanga yoga. K. Pattabhi Jois
piątek, 20 stycznia 2017
sekret
Często przywiązujemy zbytnią wagę do rzeczy zwanej naszym ciałem i naszą fizyczną powłoką. Jest ona jedynie siedzibą Twojego ducha. A Twój duch jest tak wielki, że wypełnia każdą przestrzeń. Jesteś wiecznym życiem. Jesteś Bogiem, który przejawia się w ludzkiej postaci, tworem doskonałym.
Jesteś Bogiem w fizycznej postaci. Jesteś Duchem w ciele. Jesteś Wiecznym Życiem, wyrażającym się jako Ty. Jesteś kosmiczną istotą. Cały jesteś mocą. Cały jesteś mądrością. Cały jesteś inteligencją. Jesteś doskonałością. Jesteś wspaniałością. Jesteś twórcą i tworzysz samego siebie na tej planecie.
Rhonda Byrne, Sekret
w tłumaczeniu Jana Kobata
czwartek, 19 stycznia 2017
specjalistka
Życie trzeba przeżywać, a nie rozumieć.
Swami Vivekanda
przeżywam życie tyle lat.
jestem ewidentnie specjalistką od mojego życia.
nigdy nie wątpię w jego sens.
rozumiem nie rozumiejąc.
przyjmuję je takie jakim jest.
każdy dzień jest cudem, każda chwila wyjątkowo piękna.
sobota, 14 stycznia 2017
Reshma
kwas siarkowy na świecie jest tańszy i łatwiej dostępny niż kosmetyki kolorowe.
Reshma, ofiara ataku z kwasem siarkowym, promuje akcję #end-acidsale.
nie możemy zmienić swoich mężczyzn, ale możemy zmienić prawo. - mówi.
wszystkie operacje, które przeszła kosztowały 12,5 tysiąca dolarów,
a butelka kwasu tylko 40 centów.
napastnicy to w przeważającej większości hinduscy mężczyźni, ofiary - młode kobiety.
liczba ataków w Indiach z roku na rok rośnie. w 2014 roku odnotowano ich 309.
co oznacza, że codziennie w tym kraju dochodzi do tak brutalnego zdarzenia.
dołączmy się do tej akcji.
piątek, 13 stycznia 2017
scenka
Nie ma teraz ani jednego
listka na wiśni:
z wyjątkiem chwil, gdy sójka
przyfruwa, ląduje na niej, i,
w zupełnej przejrzystości, krzyczy:
wtedy każda gałąź
drży i
wypuszcza niebieskie liście.
A. R. Ammons, Zimowa scenka
tłum. Paweł Marcinkiewicz
nieustająco walczę z mrozem.
tym na zewnątrz, i tym w kriokomorze,
do której chodzę po pracy.
dwie minuty w minus 115 stopni Celsjusza.
ubrana w skarpety, getry, koszulkę bez rękawków, czapkę i rękawiczki.
stukam chodakami.
oddycham uważnie, żeby nie zrobić głębszego oddechu.
jedno okrążenie zabiera mi około piętnastu sekund.
podnoszę ramiona do góry.
spoglądam na świecący jaskrawo zegar, koło ratunkowe mojego umysłu.
jeszcze tylko dziewięć sekund.
mój delikatny wydech zwilża jednorazową maseczkę, która zasłania mi nieomal całą twarz.
środa, 11 stycznia 2017
koty
na mrozie myśli są jakby cichsze.
przebiegają niepostrzeżenie jak koty.
szybkie i miękkie, nie do uchwycenia.
idę i wsłuchuję się w odgłosy, które wydają moje buty.
idę i jestem.
szczęśliwa.
wtorek, 10 stycznia 2017
igliwie
Choinka, największa ze wszystkich choinek, które mieliśmy wygląda jak z bajki. Nie wisi na niej ani jedna bombka. Jedyną ozdobą są kolorowe lampki. Powiesiliśmy je z myślą o ile łatwiejsze będzie rozbieranie. Wielka choina zrzuca igły. Setki, tysiące igieł. Pod drzewem rozciąga się zielony dywan miękki jak ściółka leśna. Czekam kiedy wyłoni się z niej skrzat w czerwonym kubraczku i wielkiej czapie. Uśmiechnie się do mnie i schowa z powrotem w igliwie.
Nie jestem szczuplejsza od kręcenia hula-hopem. Ale odczuwam pewne tego skutki. Ból w okolicy pasa. Chyba zakwasy. I jeden siniak wielkości przepiórczego jaja na prawym biodrze. Obręcz ma 1,2 szerokości i waży kilogram. To nie mało. Ale bywają cięższe koła, ważące nawet do czterech kilogramów. Mój hula-hop ma niewielkie wypustki od wewnętrznej strony. Kręcenie nim to delikatny masaż. Brzuch jest zdecydowanie bardziej płaski. Albo przynajmniej tak mi się wydaje.
Pan W. gotuje obiad przy muzyce. Komórkę podłączoną do ładowania zawiesił na wysokości wzroku, za pomocą uchwytu samochodowego do gpsa. Rozbrzmiewa Guns n' Roses w wykonaniu ukraińskiej pianistki. Piękne dźwięki. Szef kuchni wyraźnie potrzebuje akompaniamentu do pracy. Uderzeniom noża o deskę do krojenia towarzyszą uderzenia biało-czarnej klawiatury. Wyobrażam sobie, jak muszą czuć się obierane marchewki w tym otoczeniu wypełnionym dźwiękami, siekane cebule, jak uśmiechają się ziemniaki.
Jem zupę z jarzyn i muzyki.
poniedziałek, 9 stycznia 2017
toto
Jest tak zimno, że nie mam serca wyrzucić na dwór robaczka wielkości ziarnka pieprzu,
który przysiadł na zasłonie. Nie umiem go zabić ani przenieść na balkon.
Temperatura minus dwadzieścia oznaczałaby dla niego śmierć.
Małe czarne toto z wielkiej choiny żyje od teraz z nami.
wtorek, 3 stycznia 2017
hula-hop
Kręcę hula-hopem od Wigilii.
Kręcę hula-hopem i to jak!
Pierwszy dzień był tragiczny, bo nie potrafiłam wyczuć, w którą stronę mam się poruszać.
Do przodu i do tyłu czy na boki? Jak ustawić nogi? Obie równolegle do siebie czy jedną wysunąć do przodu. I co zrobić z rękami, żeby nie zahaczały o wirujące koło? Wszyscy moi bliscy potrafili się nim bawić, tylko nie ja! Nawet Dziadek T. przechwalał się, że kręcenie to dla niego pestka, bo robi to od lat, ale zademonstrować umiejętności nie chciał, twierdząc, że obfita kolacja wigilijna musi się ułożyć.
Drugiego dnia obejrzałam w necie filmiki pokazowe i załapałam! Obręcz przestała spadać trzymając się mojej talii dzięki tajemniczym ruchom ciała. Trzeciego dnia zaczęłam oddychać podczas kręcenia (wcześniej robiłam to na jednym wdechu!). A od czwartego mogłam nawet rozmawiać! Teraz unoszę ręce, i potrafię podnieść przyśpieszonym ruchem spadający hula-hop. O chodzeniu z obręczą nie ma jeszcze mowy. Ale i tak czuję się mistrzynią.
poniedziałek, 2 stycznia 2017
Paterson
Paterson - na prawdę fajny film.
klimatyczny.
Jarmuscha.
z rewelacyjnym Adamem Driverem w roli tytułowego Patersona,
grającym, nomen omen, kierowcę autobusu.
zamiast przepisywania wierszy (kochane słodkie lenistwo),
tym razem poezja na kadrach z filmu, w formie widokówek przygotowanych przez dystrybutora.
mój ulubiony fragment to ten pierwszy o bilionach molekuł.
jestem bilionem molekuł.
jestem, byłam i będę.


niedziela, 1 stycznia 2017
północ
Co jest niezwykłego w składaniu życzeń noworocznych o północy?
To, że możesz usłyszeć z ust Syna via satelitowe połączenie - Mamo, kocham Cię.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)