sobota, 30 kwietnia 2016

zmiłowanie



ZMIŁUJ SIĘ
Panie
nad moją pustką

Podaruj mi
słowo
które stwarza
świat


Rose Ausländer,
tłumaczył Ryszard Wojnakowski



zmiłuj się boże nad moją próżnością

podaruj mi
znak
który wskaże jak żyć


impulsem do napisania tego wiersza było pytanie, które zadał mi Młody:
- mamo, czy ty na prawdę sądzisz, że bóg stworzył człowieka po to,
aby ten robił wdech i wydech?

- śmiech.

piątek, 29 kwietnia 2016

abiturienci



oto jest tajemnica której nie dzielę z nikim
(korzeń korzenia zalążek pierwszy zalążka
niebo nieba nad drzewem co zwie się życiem; i rośnie
wyżej niż dusza zapragnie i umysł zdoła zataić)
cud co gwiazdy prowadzi po udzielnych orbitach

noszę twe serce z sobą (noszę je w moim sercu)

e. e. cummings, fragment w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka


Młody wchodzi do pokoju i pyta:
- to kim ja teraz jestem, bo zapomniałem tego słowa?
- abiturientem, kochanie - odpowiadam.

Moi Najukochańsi zostali abiturientami.
dzisiaj.
noszę tę chwilę w sobie.

wtorek, 26 kwietnia 2016

osiadanie



Żeby złagodzić ból, trzeba go w pełni doświadczyć.
Trzeba się nauczyć osiąść w nim.
Osiąść w niepokoju, w napięciu, nauczyć się nie uciekać.
Wtedy pojawi się uczucie ulgi i wolność.
Pema Czedryn


nauczyłam się nie uciekać.
osiadłam na stałe.
siedzę z uczuciem ulgi.
wszystko co się dzieje przyjmuję z otwartym sercem.

coraz więcej szczęścia i wolności.

niedziela, 24 kwietnia 2016

taras



taras, który wczoraj służył nam do wylegiwania się w słońcu
i kończącego praktykę jogi relaksu,
dziś błyszczy grubą warstwą mokrego śniegu.

widać na nim ślady naszych stóp.

sobota, 23 kwietnia 2016

inwazja



Księżyc nie pokazał się podczas wieczornej sesji jogi.
W wielkich oknach odbijały się czarne samotne chmury.

Przeżywamy najazd mrówek.

Opanowały stoły w jadalni, misy z bakaliami, smakołyki domowej roboty.
Pozostawione na talerzach i brytfannach resztki przemieniają się w kopce pełne mrówek.

Te czarne żywotne stworzonka są wszędzie.
W sypialniach i sali do ćwiczeń.

Cały czas w ruchu. Stale gdzieś pędzą.
Niektóre chcą nawet z nami praktykować jogę.
Dziś dwie mrówki zgoniłam z mojej różowej maty.
Nie miałam odwagi położyć się na niej razem z nimi.

piątek, 22 kwietnia 2016

pełnia


Pełnia księżyca na warsztatach jogi.
Z czarnej tafli okna wynurzył się okrągły księżyc.
Zawisł wprost nad moimi nogami, gdy trwałam w ardha navasana i paripurna navasana (półokręt i pełny okręt).

czwartek, 21 kwietnia 2016

dlaczego



dzisiejszy sen przypominał bardziej jawę niż sen.
był tak rzeczywisty.

obudziłam się w środku nocy z wielką ochotą na owoce.
a wszystko dlatego, że śnił mi się kubek o magicznych właściwościach,
cały wypełniony apetycznymi malinami.
gdy je zjadłam, czerwone naczynie, wielkości typowego termokubka,
w jednej chwili zapełniło się czarnymi jak atrament jagodami,
a jeszcze później soczystymi truskawkami.

kubek nigdy nie był pusty.
miał tę cudowną cechę, że wypełniał się świeżymi słodkimi owocami,
jak tylko opróżniłam jego zawartość.

po przebudzeniu nie mogłam uwierzyć, że go nie ma.
ten krótki czas, przez który go używałam, nie był prawdziwy.
czyżby?

a może istniał na prawdę?
ale dlaczego nie mogłam zabrać go ze sobą ze świata marzeń sennych do tego bez.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Gertruda



Życie chwyciło nas i napełniło obłąkańczą radością.
Szum wiatru i bujna ziemia krzyczały: Życie! Życie! Życie! Życie!
Wspaniałe i szczodre! Starość była daleko -
śmierć zostawiliśmy na tronie w opustoszałych górach,
w otoczeniu miast - upiorów.
Dla nas rozległa równina i świat bez granic,
dla nas świeża uroda poranka,
dla nas młodość i radość życia!

Gertruda Bell


wiosna chwyciła mnie i napełniła nieskończoną miłością.
szum wiatru i zielone drzewa krzyczą zewsząd: życie, życie, życie.
życie kocham cię nad życie.
wspaniałość i piękno, szczodrość i spełnienie,
radość i jasność przenajświętsza.
doskonałość każdego dnia i każdej nocy.
bezwzględny obowiązek wychwalania świata.

dla nas roztańczone miasto, wysokościowce, obłoki.
dla nas młodość i starość bez granic.

szczęśliwego poniedziałku dla wszystkich!

niedziela, 17 kwietnia 2016

podzięka



I niechaj wszystko, co na koniec pomyślisz,
będzie bez reszty podzięką.
W. H. Auden

niedziela, 10 kwietnia 2016

Oliver



czytam autobiografię Olivera Sachsa Stale w ruchu.
i podziwiam go.

co ciekawe w książce tej dwukrotnie pojawia się wzmianka
o szalonej Mary, czyli filmowej Pani w vanie,
charakterystycznej postaci Nowego Yorku cierpiącej na psychozę,
którą słynny psychiatra miał okazję poznać osobiście.

sobota, 9 kwietnia 2016

wild



obejrzałam Panią w vanie i Dziką drogę (Wild),
interesujące i w jakimś sensie pasujące do siebie filmy.

wielki, artystyczny Londyn z subtelnymi charakterami i wybitnym aktorstwem
oraz samotna górska wędrówka Szlakiem Grzbietu Pacyficznego (Pacific Crest Trail),
będąca lekiem dla pogrążonej w rozpaczy duszy.

piątek, 8 kwietnia 2016

nieskalane



deszcz przestał padać chmury przepłynęły
i niebo jest znowu jasne.
kiedy twe serce jest czyste,
wtedy wszystkie rzeczy twojego świata są czyste.
zrezygnuj z tego przemijającego świata, zrezygnuj z siebie samego.
wtedy księżyc i kwiaty
będą ci wskazywały drogę.

Ryonkar


wyobrażam sobie serce Ryonkara, czyste jak niebo.
wszystkie rzeczy świata nieskalane w tym sercu.
odgłos wiatru w samotnej chacie.
księżyc i kwiaty wskazujące mu drogę.

spokojne oczekiwanie na dostąpienie pełni.
cały dzień spędzony na pisaniu wierszy.

czwartek, 7 kwietnia 2016

paradoks



Mistycy, niezależnie od wyznawanej przez siebie doktryny, zgodni są co do tego, że wszystko, co nas otacza, jest takie, jakie być powinno. Wszystko. Cóż za przedziwny paradoks. Najtragiczniejsze jest jednak to, że większość ludzi nigdy tego nie jest w stanie zrozumieć. Nie są w stanie tego pojąć, gdyż pogrążeni są we śnie. Śnią sen prawdziwie koszmarny.

Anthony de Mello, Przebudzenie

środa, 6 kwietnia 2016

perfumy



Teraz, kiedy czuję miłość,
Interesują mnie zapachy.
Nigdy wcześniej nie interesowało mnie, że kwiat ma zapach.
Teraz czuję zapach kwiatów, jakbym widział coś nowego.
Dobrze wiedziałem, że one pachną, tak jak wiedziałem, że istnieję.
Są to rzeczy, które się wie z zewnątrz.
Lecz teraz wiem to dzięki oddechowi tyłem głowy.
Dziś kwiaty smakują mi dobrze na podniebieniu, którym się wącha.
Teraz czasem budzę się i wącham, zanim zobaczę.


Alberto Caeiro (Fernando Pessoa)
tłumaczył Wojciech Charchalis


Wystarczyło, że zobaczyłam na yt kilka prostych filmików z instrukacjami pozwalającymi wyprodukować własne perfumy i kosmetyki w domowych warunkach, a już wiedziałam, że muszę to zrobić. Zakupiłam kilkanaście olejków eterycznych o przedziwnych nazwach: paczula (okropny zapach), niauli, białe piżmo, ale też tych swojsko brzmiących: drzewo różane, wanilia, grapefrut, pomarańcza (sama przyjemność). Do tego nieodzowne słoiczki na krem o pojemności 30 ml z jasnego i ciemnego szkła, buteleczki testerki do perfum z atomizerem, ekologiczną bazę do kremu, aktywne składniki tworzące magic cream Charlotty Tilbury, enzymatyczne pilingi i masła odżywcze do ciała. A nawet: wodę destylowaną, drewniane mieszadełka, etykiety do wyrobów własnej produkcji. Na to wszystko wydałam już równowartość dużego flakonu perfum wysokiej jakości. Ale co tam!

Dziś przyszła pierwsza z zamówionych przesyłek. Otwieram buteleczkę za buteleczką. Wącham i chłonę. Podziwiam i wzdycham. Marzę i rozkoszuję się. Dbam i planuję. Myślę i obejmuję. Rozpoznaję i przewiduję.

Za Fernando Pessoa mogę powiedzieć, że teraz czuję zapach owoców. Przedtem wiedziałam, że pachną, tak jak wiedziałam, że istnieję, i że istnieją pachnące owoce. Lecz teraz, gdy mam te wszystkie zapachy na wyciągnięcie ręki, smakują mi w oczach, którymi wącham. Zasypiam myśląc o cytrusowych zapachach, budzę się pożądając.

wtorek, 5 kwietnia 2016

odpowiedź



moje życie może wydawać się smutne,
ale w podróży przez ten świat
zawierzyłem się niebu.
w moim plecaku trzy funty ryżu;
przy palenisku wiązka drewna na opał.
kiedy ktoś pyta o charakter satori czy iluzji,
nie mogę odpowiedzieć - dobrobyt i honor to tylko pył.
kiedy pada wieczorny deszcz, siedzę w mojej samotni
i wyciągam obydwie stopy jako odpowiedź.
Ryokan


Moje życie może wydawać się próżne
Ale w podróży przez ten świat
Zawierzyłam miłości.
W mojej torebce są niepotrzebne drobiazgi i książki.
W sypialni posążki buddy, kadzidła, rodzinne portrety.
Kiedy ktoś pyta o lekarstwo na raka,
Nie potrafię odpowiedzieć – witamina c, krzem, czy zdrowe jelita.
Kiedy zachodzi słońce, siedzę na poduszce medytacyjnej
I krzyżuję nogi nie znalazłszy odpowiedzi.

niedziela, 3 kwietnia 2016

oj



Działo się to, kiedy jasne noce,
chłodne, białe pióra,
lato kładło się między dni.

Na dnie zatoki leżał poblakły księżyc,
który ostrzem zaplątał się ważkom w gęstym sitowiu.

Harry Martinson
tłumaczyła Anna Topczewska


Oj, jak długo nie wchodziłam na bloga! Ponad dwa tygodnie.

Działo się to kiedy noce coraz krótsze, jasne, lato kładło się między dni.

Po części dlatego, że bez jedzenia słabłam. To wynik diety, mojego wielkanocnego postu. Musiałam oszczędzać siły. Nawyki przestały mieć znaczenie. Pisanie nie było już czynnością pierwszej potrzeby. Jadłam zawzięcie dozwoloną zieleninę i marząc o orzechach brazylijskich wtulałam się w miękką pierzynę. Po drugie - stworzyłam sobie nową przestrzeń - wykasowałam z komórki zakładki z ulubionymi blogami i moim własnym. Nie wchodziłam na te najczęściej odwiedzane strony. Okazało się, że można żyć bez sprawdzania ilości odwiedzin. I bez pisania postów. Bez notowania czegokolwiek. I to przez wiele dni. Uwolniłam się nawet od obowiązku nadawania tytułów mijającym dniom. (Z tego zwyczaju byłam kiedyś najbardziej dumna).

Moją ulubioną zupą na popołudniowy obiad był krem z marchwi, cebuli i imbiru. Zajadałam się nim bez pamięci. Kolejnego dnia dodałam jeszcze trochę pora i bardzo dużo zielonej pietruszki. Pychota.

Po dziesięciu dniach odnotowałam spadek wagi 1,5 kg, który nadrobiłam w święta.

Pan W. głodził się razem ze mną, co było bardzo motywujące (duży uśmiech). Wspólne doświadczenie (Jego pierwsze) pomogło mi z wielką łatwością przejść przez dietę i stworzyć nowe plany na przyszłość. Latem na pewno powtórzę warzywną głodówkę. Przez dwa tygodnie, albo dłużej. W przyszłym roku planuję przeprowadzić przed świętami kolejną dietę oczyszczającą, tak aby wielkanocny post stał się corocznym, długo wyczekiwanym rytuałem. Rozczytuję się książką Jak pościć? Lynne M. Baab, która prezentuje kwestie postu częściowego i całkowitego przez pryzmat kultury chrześcijańskiej. Szczególnie zainteresował mnie fragment dotyczący postu Daniela. Tę postać mogę uznać go za swojego dietetycznego protoplastę.