piątek, 31 maja 2013
dziękczynienie
Co mogę powiedzieć o życiu?
Rzecz to w sumie dość długa,
tylko nieszczęście budzi we mnie zrozumienie,
ale dopóki ust nie zatka mi gliniasta gruda,
będzie się z nich dobywać tylko dziękczynienie.
fragment wiersza Josifa Brodskiego
"Zastępowałem w klatce dzikie zwierzę...",
w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka
czwartek, 30 maja 2013
śmiech
Ponieważ wszystko jest tylko złudzeniem
Doskonałym w byciu sobą,
Które nie ma nic wspólnego z dobrem ani złem,
Akceptacją ani odrzuceniem -
Można się roześmiać w głos.
śmiech jest dobry, relaksujący, uzdrawiający.
śmiech jest zaraźliwy, wszechmocny, pociągający.
śmiech jest doskonałym tłumaczem i przełamywaczem lodów.
korzystajmy z tego narzędzia jak najczęściej.
śmiejmy się jak dzieci, do rozpuku, głośno,
beztrosko, szczerze, spontanicznie, na zawołanie,
jak najdłużej.
kilka lat temu byłam z Młodą na sesji jogi śmiechu.
śmiałyśmy się przez godzinę z grupą obcych ludzi,
pod kierunkiem nauczycielki. było śmiesznie,
ale raziła mnie sztuczność ich zachowania i czułam,
że takie zbiorowe lekcje to nie moje klimaty.
dziś odkryłam śmiech na nowo oglądając
lekcje jogi śmiechu Roberta Rivesta w internecie.
ryczałam ze śmiechu, szczególnie gdy zobaczyłam film,
który nagrała komórką Młoda z mojej interakcji.
poniżej krótka prezentacja techniki śmiechu i możliwości
jakie daje nam ciało, w wykonaniu pana Rivesta.
polecam.
idealną dawką jest piętnaście minut śmiechu dziennie. ha ha hi.
środa, 29 maja 2013
mleko
mijam dwóch mężczyzn o smutnych twarzach
ojciec i nastoletni syn bliźniaczo podobni
jakby wyszli spod jednej sztancy
głowy zwisające w dół długie nosy
wzrok wbity w ziemię nieruchomy cierpiący
jakby chcieli przebić się na drugą stronę ziemi tymi nosami
jak najdalej od tego co się dzieje tu w wielkim mieście
jakby pod ziemią był ratunek na ich wielki ból
jakby czerń dawała ukojenie
łaskę wyciszenia ponurych myśli, które chodzą im po głowie
gdy na nich patrzę robi mi się ciężko na duszy
wciągają mnie swoimi niewidzącymi oczyma w ciemność
zastanawiam się o czym rozmyślają
w tej jednej chwili chciałabym zobaczyć ich myśli
czy jest w nich matka, która leży w szpitalu
i której lekarze nie dają szans na dalsze leczenie
czy kredyt, którego nie da się spłacić
czy praca, której nie mogą dostać
czy przygniata ich ten sam problem czy każdego inny
a może jakaś błahostka, za ciasny but, pryszcz pod nosem,
przypalone w garnku mleko
wtorek, 28 maja 2013
przewidywania
zależnie od pogody przewiduję przyszłość
deszcz oznacza zwinięcie się w kłębek na solidnym łóżku
z nosem utkwionym w książce zagrzebanie w pierzynie
jasnoszare chmury witam jak starych przyjaciół
to przywitanie jest dowodem, że wybiorę się na spacer
albo do biblioteki, jeśli parasolka nie straci następnych kolców
i granat nad moją głową nie powieje jak sztandar
wtedy pobiegnę do domu największymi z możliwych krokami
zamówię pizzę przez telefon
i nie będzie miało to dla mnie większego znaczenia
że miejskie wodociągi nie dostarczą nam wody
bo przez pomyłkę na terenie budowy zakręcono zawór inny
i do mycia rąk będę musiała użyć mineralnej z plastikowej butelki
wyciągam nogi jakbym była na plaży
klonowy odcień biurka rozjaśnia lampa z oldskulową żarówką
smak sosu czosnkowego domowej roboty (specjalność Młodzieży)
mam jeszcze w ustach
przeczuwam, że słońce zobaczę dziś tylko w wyobraźni
poniedziałek, 27 maja 2013
zakonnice
zakonnice z klasztoru klauzurowego w Santa Rita di Cascia
pomagają młodym kobietom.
każda przyszła panna młoda, której nie stać na kupno sukni ślubnej,
może ją otrzymać od nich w prezencie.
zgodnie z regułą zakonu siostry nie wychodzą na zewnątrz klasztoru.
a suknie otrzymują w darze od młodych mężatek.
białe, bogato zdobione stroje przechowują w magazynach.
ile ich jest nie wiadomo, siostry nie potrafią podać ich dokładnej liczby.
dla zakonnic nie ma znaczenia czy ślub będzie kościelny, czy cywilny.
nie stawiają młodym kobietom żadnych warunków.
nie oczekują nic w zamian.
są szczęśliwe, że mogą pomóc.
są szczęśliwe, że ich aktywność przynosi radość.
niedziela, 26 maja 2013
Mama
sobota, 25 maja 2013
kawiarenka
czytam Kawiarenkę w Kabulu Deborah Rodriguez,
prezent urodzinowy od Pani E.
i słucham rosyjskich piosenek o wojnie w Afganistanie,
w interesującym tłumaczeniu Renaty Miłosz.
Afganistan - przecudny, górski, dziki kraj,
Rozkaz prosty - wstawaj, idź, walcz i umieraj.
Lecz jakże tak? Wszak już włada wiosna Ziemią,
A serce kłuje, marzeń i kłopotów pełno...
piątek, 24 maja 2013
rady
jedz módl się i kochaj
kochaj czytaj i pisz
podążaj za mądrością
słuchaj intuicji
wypatruj spadających gwiazd i czterolistnych koniczyn
pamiętaj, że najważniejsze jest niewidoczne dla oczu
obserwuj oddech i doznania w ciele
(skupiaj uwagę na oddechu, albo na doznaniach)
ćwicz jogę i dbaj o swój piękny nos
utrzymuj wzrok powyżej linii horyzontu
jedz jak najwięcej surowych owoców i warzyw
posiłki gotuj w naczyniach żeliwnych na ogniu
pij herbatę darjeling, espresso i czerwone wino
nie przeocz wschodu i zachodu słońca ani dnia swoich urodzin
po prostu bądź uważny w każdej chwili
czwartek, 23 maja 2013
uniki
unikaj zazdrośników, złośników, nieudaczników i księży
typów spod ciemnej gwiazdy i złych gospodarzy
policjantów, urzędników, katechetów, generałów
tych uzależnionych od pochlebstw, zakupów i od narkotyków
unikaj anonimowych komentatorów
osób precyzyjnych jak matematyczny wywód
i tych nie czytających nawet drogowskazów
unikaj mitomanów, krętaczy, fundamentalistów
malkontentów, pesymistów, megalomanów, histeryków
lekomanów i nadużywających alkoholu
tych z wężem w kieszeni i maską na twarzy
unikaj nadwagi, mleka, mięsa i cukru
rozpaczy, smutku, sztucznych kwiatów i konserwantów,
unikaj za ciasnych butów, niejasnych umów, szczepień, wojen i powstań
klimatyzowanych pomieszczeń, unikaj
środa, 22 maja 2013
słyszeć
kiedy będę martwy
jeszcze będę słyszeć
drżenie
twojej sukni na wietrze
ktoś, kto przeczytał te wiersze
zapytał: „Jak to tak?/
co będziesz słyszeć? jakie drżenie?/
jaka suknia?/ jaki wiatr?/
powiedziałem mu, żeby dał spokój,
żeby przysiadł się do mojego stołu/
napił się mojego wina/
by napisał te wersy:
„kiedy będę martwy
jeszcze będę słyszeć
drżenie
twojej sukni na wietrze”/
XVI, Juan Gelman
poeta argentyński prześladowany za swoją działalność polityczną i literacką.
w 1976 roku został zmuszony do emigracji.
w tym samym roku jego syn i synowa, będąca w siódmym miesiącu ciąży,
zostali porwani i zaginęli bez śladu.
dopiero po 24 latach, poecie udało się odnaleźć w Urugwaju wnuczkę,
która przyszła na świat na krótko przed tym, jak zamordowano jej matkę.
wtorek, 21 maja 2013
drzewo
drzewo wiśni zrzuciło kwiaty bez żalu
uschnięte nie przydawały mu uroku
odeszły marzenia o nieustającym pięknie
bez sił samotnie trwa i czeka na przychodzące dnie
które zamienią słońce w deszcz
i deszcz w ulewy niech otula śnieg
zazdrośnie strzeże przed błyskami spojrzeń dotknięć
muszle liści owinęły się jak węże wokół pnia
poniedziałek, 20 maja 2013
Scott
ultramaratończyk polskiego pochodzenia Scott Jurek
wygrywa najdłuższe maratony,
takie przy których 42 kilometry to rozgrzewka.
jego rekord w biegu 24 godzinnym to 266 kilometrów.
Scott jest weganinem od 14 lat.
niedziela, 19 maja 2013
ślubowanie
"Jeśli po osiągnięciu stanu Buddy ktoś w mym kraju
będzie wtrącony do więzienia za włóczęgostwo,
niech nie osiągnę najwyższego pełnego oświecenia".
dzikie gęsi w sadzie
szron na świeżej trawie
"Jeśli po osiągnięciu stanu Buddy ktoś w mym kraju
straci palec łącząc wagony towarowe,
niech nie osiągnę najwyższego pełnego oświecenia".
oko klaczy mruga
po ściągnięciu uzdy
lśniące jak kamyk podkowy śmigają
pęciny drżą: w dół stromej skały
"Jeśli po osiągnięciu stanu Buddy ktoś w mym kraju
nie będzie mógł wędrować w różne strony,
niech nie osiągnę najwyższego pełnego oświecenia".
mokre skały brzęczący
deszcz i grzmot na południowym zachodzie
włosy, broda, szczypiące
bicze wiatru bose nogi
powinniśmy wrócić
nie wracamy
Ślubowanie Amitabhy, Gary Snyder,
przełożyła Teresa Truszkowska
a oto mój tekst ślubowania:
jeśli po osiągnięciu stanu buddy ktoś w moim kraju
będzie prześladowany za mówienie prawdy,
niech nie osiągnę najwyższego pełnego oświecenia.
promienie słońca wpadają do pokoju
przez lniane zasłony
jeśli po osiągnięciu stanu buddy ktoś w moim kraju
nie będzie mógł podążać ścieżką Dharmy,
niech nie osiągnę najwyższego pełnego oświecenia.
grube liście kłaniają się nisko pąkom gloksynii
jeśli po osiągnięciu stanu buddy ktoś w moim kraju
będzie umierał w wielkich bólach,
niech nie osiągnę najwyższego pełnego oświecenia.
sen bywa zbawieniem dla człowieka,
podobnie jak i brak snu
jeśli po osiągnięciu stanu buddy ktoś w moim kraju
straci życie z rąk drugiego człowieka,
niech nie osiągnę najwyższego pełnego oświecenia.
sobota, 18 maja 2013
nabytek
dziś w ulubionej księgarni znalazłam kilka wyjątkowych pozycji.
pierwsza to Chustka Joanny Sałygi,
druga to Błysk rewolwru Wisławy Szymborskiej
(tak brzmi tytuł, to nie literówka!),
i wreszcie trzecia, którą kupiłam to
wiersze wybrane Garego Snydera pt.
Dlaczego kierowcy ciężarówek z drewnem wstają wcześniej
niż adepci Zen. nazwiska tłumaczy -
m.in. Miłosz i Hartwig - są jej najlepszą rekomendacją.
wszystkie trzy książki polecam.
Chustkę przewertowałam i przeczytałam kilka kart.
wzrusza.
jednak nie miałam ochoty na lekturę książki w całości,
na pewno nie teraz, zbyt mam w pamięci bloga,
którego czytałam przez dwa lata i pół i którym żyłam.
przez pierwsze pół roku, nie wierzyłam w jego prawdziwość,
odbierałam go jako wytwór literacki, autokreację.
był pisany tak lekko, z humorem i dystansem.
był to najdłużej śledzony przeze mnie blog.
autorki wcześniej czytanych blogów umierały tak szybko:
Kasia Herzogin, Paula Pruska, Anna Staccato Lisa, Eva Markvoort
(ten ostatni czytałam już pośmiertnie).
dlaczego zaczęłam je czytać,
co znaczyły dla mnie ich zapiski,
czym były,
czy tylko przedstawieniem walki z chorobą,
czy też dowodem na możliwości i precyzję języka jako
narzędzia, które może połączyć ludzi na całym świecie,
odkrywaniem demokracji w internecie
ale też różnic w poglądach nt. leczenia,
przykładem samodyscypliny autorek i powodem do ich podziwu.
książka ma formę odmienną od bloga.
nie zachowano jego rytmu codziennej chronologii,
dokonano pewnej selekcji postów,
a te, które zamieszczono zostały częściowo przeredagowane,
co też, jak mi się wydaje, zastosowano także na samym blogu.
piękną recenzję, którą warto zobaczyć,
dała książce aktorka Małgorzata Foremniak.
nie czytała bloga wcześniej, a teraz jak mówi, nie rozstaje się z książką,
co znaczy, że duch bloga został zachowany i żyje w Chustce.
Owiń się kocem kiedy jest zimno i po prostu czytaj.
Wprawiaj się w pisanie pędzelkiem chińskich liter.
Maluj widoki gór,
Wyłóż sól dla jelenia,
Upiecz ciasto kawowe i biszkopt w żelaznym piecyku.
W wolnych godzinach zbieraj drzewo na opał, układaj je i rąb.
Wysyp ryżu królikom i pardwie.
Nie przeocz wschodu i zachodu słońca – pij lapsang soochong
Skręcając papierosy,
Zostawiając na boku Księgi Kwiatów, Ptaków i Gwiazd
I stare numery „Reader’s Digest”,
Majstrując przy radiu z wysoką anteną, jak ty ukrytą w chmurach,
Robiąc rysuneczki nagich dziewcząt.
Oglądaj mapy, sprawdzaj pogodę, wywietrz zatęchły śpiwór
Służby Leśnej i koce,
Naoliw piłę, wyostrz siekierę,
Naucz się nazw wszystkich szczytów dokoła
i dowiedz się, który jest najwyższy,
Naucz się na pamięć, jakie wody je dzielą.
Znajdź płytką sadzawkę roztopionego śniegu w piękny dzień,
wykąp się w letniej wodzie.
Wyrusz w mglisty poranek i udaj się sam na wspinaczkę
W Księdze Gór – przez warstwice, spadki terenu i żyły,
Bądź gotów na śnieg, bądź gotów
Na zejście w dół.
Zajęcia wokół punktu obserwacyjnego, Gary Snyder
w tłumaczeniu Julii Hartwig
piątek, 17 maja 2013
niebo
tęsknię za patrzeniem w niebo,
za wszystkimi odcieniami błękitu, szarości i czerni,
za tym czasem kiedy chwila staje się prawdziwa,
i uspokaja umysł.
tęsknię za tą niezmienną przestrzenią, w której
rozcapierzone strzępy obłoków
suną po sobie tylko znanych szlakach,
z baranków zamieniają się w smocze języki.
niebo idylliczne, łagodne, mroczne i złowrogie,
niebo mocne, cierpliwe, trwałe i pomocne.
niebo.
szukaj światła w sobie i na zewnątrz,
poza murami i ponad dachami.
bądź cząstką nieba, choćby najmniejszą.
czwartek, 16 maja 2013
środa, 15 maja 2013
wczoraj
Wczoraj w nocy myślałem o tym,
że w środku zimy rośliny nie rozpamiętują minionego lata,
ponieważ czekają z utęsknieniem na wiosnę.
Rośliny nie myślą o tym, co było, tylko o tym, co nadejdzie.
A skoro rośliny wiedzą, że zakwitną, to czemu ja,
ludzka istota, nie wierzę, że pewnego dnia osiągnę spełnienie?
Khalil Gibran, Prorok
wtorek, 14 maja 2013
jak
JAK SIĘ CZUJESZ W OGÓLE
przywitał mnie napis na murze w drodze do pracy.
drukowane litery omal półmetrowej wysokości,
sprawiały wrażenie napisanych specjalnie dla mnie.
tak czułam.
tak czuję.
coś jakby przekaz międzyplanetarny.
trudno go było nie zauważyć.
jednak zwykle rano śpieszę się do korpo
i spacer często zamienia się w bieg,
więc nie wiem czy napis na murze był namalowany wcześniej,
czy pojawił się w czasie moich wakacyjnych rozjazdów,
lub dopiero dziś nad ranem, ale wiem,
że w chwili gdy go zobaczyłam zdało mi się jak gdyby
był napisany specjalnie dla mnie, bo nie było dla niego
na świecie lepszego adresata ode mnie.
przez przyjazne uczucia bijące od słów nadawcy jak się czujesz,
poczułam troskę jakiejś kosmicznej siły,
zalecenie konieczności zdystansowania się do wczorajszych wydarzeń
poprzez wyrażenie w ogóle,
szczególną dbałość o mnie jako o jednostkę,
której los nie jest obojętny i bez znaczenia,
a także coś na wzór pewności w sens zwykłej pracy i życia w ogóle.
na pytanie jak się czujesz w ogóle odpowiadam:
czuję się zmęczona, choć w ogóle zmęczenia nie odczuwam,
a ból głowy wywołany zbyt krótkim snem w ciągu dwóch ostatnich nocy,
i pełnym wstrząsów i zmian w biurowej rzeczywistości poniedziałkiem
(definitywnie ogłaszam, że nie lubię poniedziałków),
będącym w dodatku dniem dla mnie szczególnym,
w którym astronomiczne Słońce
obdarzyło mnie łaską narodzin, mija przy pisaniu tego posta.
poniedziałek, 13 maja 2013
Italia
14 dni wśród drzew oliwnych, cyprysów, liliowych irysów i maków.
odwiedzone: Florencja, Siena, Arezzo, Castellina.
przeczytane: Prorok i Listy miłosne Proroka,
Podróż z Herodotem i Heban, Balzak i chińska Krawcówna,
zobaczone: wystawa prac Salvadore Dali, Galeria Uffizi.
zrobione: 1200 zdjęć, które teraz selekcjonuję.
polubione: lody o smaku limone e vanilia i poezja Narudy.
niedziela, 12 maja 2013
przeddzień
w czasie podróży samochodem:
wiecie co chciałabym zrobić w swoje urodziny?
nie? chciałabym zjeść tyle ptysi z bitą śmietaną ile mam lat!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

