sobota, 27 lutego 2016

obrona


Pewien bramin zapytał Buddę: „Mistrzu, czy mógłbyś kiedykolwiek zabić?”,
na co Budda odrzekł:
„Tak, zabiłbym gniew. Czyn ten usuwa cierpienie oraz przynosi spokój umysłu i szczęście.
Gniew to jeden jedyny wróg, którego każdy mędrzec zgodziłby się zabić”.
Thích Nhất Hạnh


nie znoszę polowania na czarownice.
dlatego dziś rano na drzwiach lodówki powiesiłam ten plakat.




tłumaczę dzieciom On sam się nie wybroni.
musimy go bronić sami.

czwartek, 25 lutego 2016

jednosoobowo



dzień żebrania się kończy,
wracam przez zielone góry do domu.
zachodzące słońce schowane jest za zachodnimi skałami,
a księżyc świeci słabo na leżący niżej strumień.
zatrzymuję się przy skale i myję swoje stopy.
po zapaleniu kadzidła siedzę spokojnie w zazen.
znowu jednoosobowe bractwo mnichów;
ach... jak szybko przepływa strumień czasu.
Ryokan


dzień biurowego wyścigu się kończy,
wymieniam mejle z Panią M.,
do których dołączone są zdjęcia włoskiej wiosny i
stokrotek w doniczce w jasnym nowym wnętrzu.
wracam w śniegowym deszczu do domu.
odbieram przesyłkę z paczkomatu na stacji benzynowej.
mimo awarii urządzenia udaje mi się ją wyjąć i zapłacić należność kartą
(wielkie podziękowania dla pani, która udostępniła nam swój telefon
połączony z serwisem telefonicznym).
otwieram niebieską amandę, a yerbę energy z guraraną zostawiam na później.
po wieczornym obiedzie siedzę spokojnie na zafu.
dzień staje się coraz bardziej promienny.

ach, jak szybko przepływa czas.

środa, 24 lutego 2016

zaślepienie



poza rzeczywistością nie ma zaślepienia,
lecz poza zaślepieniem nie ma żadnej szczególnej rzeczywistości.
wy, którzy podążacie na drodze buddy!
dlaczego tak wytrwale szukacie rzeczywistości w odległych miejscach?
szukajcie zaślepienia i rzeczywistości w głębi waszych własnych serc.
Ryokan

wtorek, 23 lutego 2016

brawa




Pani A. wyprzedziła nas wszystkich. Przeszła na dietę pierwsza. Mówi, że nie mogła się doczekać. Rano zjadła jeszcze ostatnią pomarańczę. Teraz boli ją głowa, a kawę przestała pić na tydzień przed planowanym rozpoczęciem głodówki.

Ja jeszcze piję. Rozkoszuję się smakowitą chwilą z naparem z kofeiny. Trochę wybiegam w przyszłość i wyobrażam sobie, że już wkrótce przestanę mieć na nią ochotę. Wznoszą mnie marzenia. Chowam głęboko do kuchennej szuflady kafetierkę. Kładę się na łóżku i obserwuję gwiazdy.

poniedziałek, 22 lutego 2016

samotnia



dzień i noc wieje zimny wiatr przez moją szatę.
w lesie tylko opadłe liście;
nigdzie już nie widać dzikich chryzantem.
obok mojej samotni stoi stary zagajnik bambusowy;
niezmieniony oczekuje mojego powrotu.
Ryokan


dzień i noc wieje ciepły wiatr przez rozchylone okna.
w biurowcu tylko stukot obcasów i klawiatury.
nigdzie nie widać żonkili i przebiśniegów.
na moim biurku stoi donica z pnączem syngonium podophyllum,
wspartym na bambusowym paliku,
niezmienny znak mojej samotni.

niedziela, 21 lutego 2016

rzeczywistość



Istnieje jedna rzeczywistość
ty jesteś nią
chociaż o tym nie wiesz
kiedy obudzisz się
w tej rzeczywistości
nie będziesz czymś
a wówczas będziesz wszystkim
to jest wszystko.

Kalu Rinpocze


rozpoznaj siebie w drugim człowieku.
ten siedzący naprzeciwko i obok ciebie to też ty.

pozwól rzeczom nadejść.
niech staną się rzeczywistością.
zobacz jak przebudza się świat.

na prawdę jesteś wszystkim.

sobota, 20 lutego 2016

szampon


Żyj brudniej, jedz czyściej. Robynne Chutkan


Czytam fascynującą książkę Dobre bakterie Robynne Chutkan, której autorka,
doświadczony lekarz, specjalista chorób układu pokarmowego
zachęca do odważnego podejścia negującego wiele utartych konwencji.
Czytam i notuję jej zalecenia:

- w kąpieli korzystaj z samej wody bez mydła (wolno być troszkę brudaskiem),

- używaj perfum na bazie olejków eterycznych, nie alkoholu,

- do kosmetyków do włosów i skóry wykorzystuj jadalne składniki i sporządzaj je samodzielnie,

- myj głowę olejkami eterycznymi lub rozcieńczonym octem jabłkowym zamiast szamponu,

- regularnie się poć, u ludzi, którzy systematycznie ćwiczą, występuje większa różnorodność gatunkowa bakterii jelitowych,

- ubrudź sobie ręce uprawiając własny ogród albo balkon,

- otwieraj okna, wpuszczenie świeżego powietrza do mieszkania podniesie jakość i różnorodność mikroorganizmów w twoim domu,

- nie kąp się częściej niż co drugi dzień (każdy człowiek pachnie, nie ma w tym nic dziwnego),

- nie myj włosów szamponem nie częściej niż raz w tygodniu,

- unikaj szamponów zawierających takie detergenty jak sodium laureth sulfate lub sodium lauryl sulfate, które mogą zwiększyć wrażliwość na toksyny i ich przepuszczalność przez skórę (sprawdzam wszystkie szampony w moim domu mają ten pierwszy składnik),

- nie stosuj chemicznych środków czyszczących w gospodarstwie domowym (tu wypadam lepiej, bo używam wody z octem spirytusowym w rozpylaczu własnej produkcji),

- nie używaj płynu do płukania ust (to akurat mi się podoba, bo mimo problemów z dziąsłami nigdy nie stosowałam rady dentystki, używania płynów równie często jak szczoteczki do zębów i pasty, a od dziecka znany mi był sposób mycia zębów solą kuchenną),

- na skórę nakładaj tylko takie produkty, które możesz zastosować do wewnątrz (ta wskazówka też zyskuje moją aprobatę, bo od jakiegoś czasu w mojej łazience króluje olej kokosowy, olej z pestek winogron i rycynowy, jako maseczkę stosuję znowu śmietankę homogenizowaną albo serek bieluch z łyżeczką soku z cytryny, zapomniałam zupełnie o kremach, gdzieniegdzie walają się resztki tradycyjnych kosmetyków w plastikowych pudełkach oraz preparaty z filtrem, choć i te ostatnie, jak się okazuje, można znaleźć w naturalnej formie).

Szukam w internecie alternatywnych metod mycia włosów. Od lat zmieniam kolor z pierwotnego na oczywisty, w dodatku stosowane przeze szampony zawierają paskudnie niebezpieczny detergent laureth siarczan sodu. Kilka godzin później znam już kilka sposobów, z których odrzucam:
1) ten na bazie mydlnicy lekarskiej i innych ziół (z lenistwa, wymagają gotowania ok. 15 minut),
2) z sody oczyszczonej (nie przekonuje mnie ta płukanka, recenzje internetowych eksperymentatorów też nie są pochlebne).

Decyduję się przetestować ten wykorzystujący mąkę żytnią. Ma najwięcej pozytywnych opinii internautek i wydaje się najprostszy do wykonania. W pełni naturalny, i mieści się w moim pojęciu środków nadających się do zastosowania, wszak niemowlęta ze zmianami skórnymi kąpie się w krochmalu. Kupuję kilo mąki żytniej 720 w szarym papierowym worku. Do wanny biorę porcelanową miskę, kubek, i butelkę octu jabłkowego. Przygotowana mikstura okazuje się zbyt rzadka, nie ma konsystencji papki, ale już jej nie zagęszczam, bo jest jej bardzo dużo. Dwa razy nakładam na włosy szampon z mąki i obficie spłukuję. Mam uczucie, że włosy są umyte, ale dziwnie suche, natomiast skóra głowy sprawia wrażenie nietkniętej. Ulgę przynosi mi płukanka z octu. Włosy stają się miękkie, i zaczynają wreszcie przypominać moje. Mam obawy czy dobrze wypłukałam mąkę, czy nie zostały mi białe grudki we włosach. Na mokre nakładam kilkakrotnie olejek arganowy do włosów.

Wrażenia po wysuszeniu – włosy są puchate, ciężkie, sztywne. Zdecydowanie niemiłe w dotyku. Nie mam ochoty przeczesywać ich palcami. Szampon z mąki nie nadaje się do zabrania na siłownię, tym bardziej płukanka z octu. Mimo tych niezbyt przyjemnych wrażeń, nie rezygnuję z testowania produktów spożywczych na sobie. Chcę jeszcze wypróbować maseczkę z żółtka jajka, mycie włosów samą wodą z octem oraz żel z siemienia lnianego.

piątek, 19 lutego 2016

kamera



Na pożegnalnym przyjęciu Pani M. (która definitywnie zdecydowała się na życie w Bolonii u boku ukochanego, najdoskonalsze cappuccino na świecie na śniadanie i weekendy w sycylijskich skałach) poczułam się jakbym była w ukrytej kamerze.

W pewnej chwili do mojego stolika przysiadł się pewien brodaty jogin kładąc nonszalancko przede mną dwie książki. Obie były autorstwa Pana A., z którym dawno temu byłam w romantycznym związku. Jedną z książek znałam, drugą nie. Przez moment miałam wrażenie, że Autor zaraz wynurzy się zza schodów. Druga myśl: musiałam znaleźć się w ukrytej kamerze i ktoś podpatruje jak próbuję wybrnąć z tej zaskakującej dla mnie sytuacji. To nie przypadek, że na terenie obiektu znajdowała się ścianka wspinaczkowa.

Niezauważenie, przewertowałam obie. W jednej, znalazłam autograf z datą. Jak się później okazało, tę ostatnią pozycję wydał trzy lata temu, o czym wiedziały aż trzy z obecnych tam osób. Lecz nie ja.

czwartek, 18 lutego 2016

przyśpieszenie



Informacja dla tych, którzy rozważają w tym roku przejście na dietę Ewy Dąbrowskiej - przyśpieszamy.
Terminem, który wyłonił się jako najbardziej prawdopodobny do rozpoczęcia diety, jest 2 marca.

Jeśli chciałabyś/ chciałbyś przyłączyć się do wspólnego głodowania w oparciu o tę metodę,
to zapraszam do przygotowań.
Pamiętaj, żeby na tydzień przed odstawić: mięso, alkohol, kawę, czarną herbatę i inne używki.

Razem będzie łatwiej! Zaręczam.

środa, 17 lutego 2016

suseł


Po zabiegu klawiterapii sen przychodzi jak na zawołanie. Mogę usnąć w każdych okolicznościach, a o pójściu do łóżka myślę gdy tylko przekroczę próg domu.

Natychmiast zasypiam jak suseł. Mogę powiedzieć, za Sienkiewiczem, że śpię ze wszystkich sił!

wtorek, 16 lutego 2016

Dana



uwielbiam patrzeć na jej zdjęcia.
Dana Falsetti, nauczycielka jogi o wielkiej sile.
widzicie jak pięknie układa się jej ciało w asanach.

mój ulubiony post na jej instagramie znajduje się pod tym linkiem.

poniedziałek, 15 lutego 2016

zabawa



Zanim powstał czas, byłem wolny.
Narodziny i śmierć są jedynie wrotami, przez które przechodzimy,
świętymi granicami w naszej podróży.
Narodziny i śmierć to zabawa w chowanego.

Więc śmiej się ze mną,
weź mnie za rękę,
powiedzmy sobie do widzenia,
do zobaczenia, kiedy wkrótce znowu się spotkamy.

Jesteśmy razem dzisiaj.
Spotkamy się znowu jutro.
W każdej chwili, u źródła będziemy razem.
Spotykamy się we wszystkich formach życia.

Thich Nhat Hanh


ten wiersz dedykuję wszystkim, którzy doświadczyli nagłej śmierci swoich bliskich.
powiedzmy im do widzenia.
do zobaczenia,
wkrótce się spotkamy.

spotykamy się we wszystkich formach życia.
nie tylko w tej, którą dotykamy w tej chwili.

narodziny i śmierć to zabawa w chowanego.
święte granice naszej podróży.
wielkiej podróży.

niedziela, 14 lutego 2016

miliard


nazywam się miliard.
tańczę przeciwko przemocy.
tańczę przeciwko przemocy wobec dziewczynek i kobiet.


sobota, 13 lutego 2016

lirogon



Żadne stworzenie nie śpiewa tak jak lirogon.
On potrafi naśladować śpiew każdego innego ptaka.
Umie nawet skrzypieć jak targana wiatrem gałąź.

Rana Dasgupta


Fragment pochodzi z książki Solo Rany Dasgupty, którą właśnie czytam.
Zaznaczyłam ten tekst, biorąc go za poetycką metaforę.
Bardzo byłam zaskoczona, gdy odkryłam, że lirogon, ptak podobny do bażanta,
znany jest ze swoich zdolności naśladowania każdego zasłyszanego dźwięku.
Jest w tym wyjątkowy. Jeden osobnik potrafi nauczyć się śpiewu innych ptaków,
a także wielu różnych odgłosów mechanicznych od sygnału alarmu samochodowego
po dźwięki migawki aparatu fotograficznego i piły łańcuchowej.

piątek, 12 lutego 2016

że


Dobrze, że są piątki.

Staram się nadawać problemom właściwą wagę.
Mimo piętrzącego się na biurku niczym drapacz chmur stosu papierów
i zaciętego spojrzenia szefa (nie chcę wiedzieć co chodzi mu po głowie),
największym problemem na dziś jest dla mnie wybór zielonej herbaty.
Wypić green beauty czy gunpowder temple of heaven? Oto jest pytanie.

ta noc, w samotności, głębokie uczucia.
jak mogę to następnego dnia wyjaśnić?


Czytanie wierszy Ryokana przynosi mi ulgę.
Oddalam się od małych spraw korpo i zawieszonych burz.
W każdym wierszu znajduję spokój, mądrość, kwiaty i ukojenie.
Obym osiągnęła taki spokój umysłu jak on.

czwartek, 11 lutego 2016

fasolka



Jedna fasolka ma w sobie cały kosmos: blask Słońca, deszcz, przestrzeń, czas i świadomość.
Wy również macie w sobie cały kosmos.

Thich Nhat Hanh, Bądź wolny tam, gdzie jesteś

środa, 10 lutego 2016

chodzenie



To, że żyję jest dla mnie cudem.
To jest największy ze wszystkich cudów.
Kiedy czujesz, że żyjesz i robisz wdech - dokonujesz cudu.
Możesz go dokonać zawsze.
Kiedy czujesz, że żyjesz i stawiasz krok - dokonujesz cudu.
Mistrz Linchi, znany nauczyciel medytacji żyjący w dziewiątym wieku,
powiedział, że nie jest cudem chodzenie po wodzie -
cudem jest chodzenie po Ziemi.

Thích Nhất Hạnh


boże, jakie piękne niebo, wieje halny,
mocne podmuchy czuję pod bluzką nawet na korytarzu,
okno trzepocze w lekkim uchyle, ogromny szary obłok, który zawisł nad oknem
gdy zaczynałam pisać znikł za murem zostawiając po sobie jasny błękit.

z okazji nowego 2143 roku, roku Ognistej Małpy,
dostaję życzenia wszystkiego co najlepsze od Sanghi,
oby wiele z moich marzeń i planów się zrealizowało
i obym miała zawsze pomysł na nowe marzenia!
życzą, żeby ten rok przyniósł wszystkim postęp na duchowej ścieżce
i wzrastanie dla pożytku innych.
Wam też tego życzę.

poniedziałek, 8 lutego 2016

ludożercy



Kochani ludożercy
nie patrzcie wilkiem
na człowieka
który pyta o wolne miejsce
w przedziale kolejowym

zrozumcie
inni ludzie też mają
dwie nogi i siedzenie

kochani ludożercy
poczekajcie chwilę
nie depczcie słabszych
nie zgrzytajcie zębami

zrozumcie
ludzi jest dużo będzie jeszcze
więcej więc posuńcie się trochę
ustąpcie
kochani ludożercy
nie wykupujcie wszystkich
świec sznurowadeł i makaronu
nie mówcie odwróceni tyłem:
ja mnie mój moje
mój żołądek mój włos
mój odcisk moje spodnie
moja żona moje dzieci
moje zdanie

Kochani ludożercy
Nie zjadajmy się Dobrze
bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę

Tadeusz Różewicz, List do ludożerców


kochani ludożercy,
nie witajcie ludzi krzykiem.

zrozumcie, nie wszyscy są przyzwyczajeni
do zgiełku i wrzawy.
nie pociesza ich, że w domu na męża też krzyczycie,
ani, że z powodu głuchej mamy głośne mówienie
weszło wam w nawyk.

kochani ludożercy,
poczekajcie chwilę,
nim odsądzicie kolegę od czci i wiary,
może jeszcze zdąży wytłumaczyć wam jak to się stało,
że zakończył pismo inaczej niż w oryginale.

kochani ludożercy,
dbajmy o siebie nawzajem.
dobrze.

niedziela, 7 lutego 2016

król



- Wrócę wcześnie, mówi na odchodne Młody, udając się do klubu na urodzinową imprezę.

- Zostaję do drugiej, pisze w smsie o jedenastej w nocy. Jestem królem karaoke. - tłumaczy tę nagłą decyzję.

Rano przygotowując kawę w kafetierce opowiada jak świetnie się bawił poprzedniej nocy.
- Wiem, byłeś królem karaoke! - wtrącam ze śmiechem.
- Byłem nie tylko królem karaoke, ale i królem parkietu! - wykrzykuje z dumą i robi taneczny krok rozpościerając ręce.


czwartek, 4 lutego 2016

obfitość



W pracy nie zjadłam pączka, za to moi współpracownicy tak.
Zrobili to z nadwyżką. Za mnie i za innych niechętnych tłustym łakociom.
Do dziesiątej (nim dowieziono pączki), korporacyjni specjaliści
nie mogli skoncentrować się na pracy, wypatrując samochodu dostawczego,
wyraźnie niezadowoleni z powodu przedłużającego się oczekiwania.

Gdy dojechały najbardziej pożądane słodkości dnia,
oddali się świętowaniu jakiego świat nie widział.
Kawa lała się obficie (pożyczona, bo przy okazji wyszło na jaw,
że działowe zapasy się skończyły, a szafki świecą pustkami),
W jednym pokoju, było kilkaset pączków. I ten zapach był ujmujący.

Pani S. podrzuca mi pączka na biurko, ogłaszając,
że jeśli nie zjem w tłusty czwartek ani jednego pączka,
to w dalszym życiu nie będzie mu się wiodło.

- Nigdy nie jadłam pączków w tłusty czwartek, a wiedzie mi się doskonale! - oponuję.
- Ale mogłoby Ci się wieść jeszcze lepiej - przekonuje niewzruszona moją argumentacją S.
- Jeszcze lepiej?! To przecież niemożliwe! - odpowiadam.

środa, 3 lutego 2016

oczyszczanie



wieczorne mycie twarzy nabrało teraz dla mnie charakteru rytuału.
zaczęłam bowiem stosować metodę oczyszczania twarzy olejami.
ocm czyli oil cleansing method
opiera się na zasadzie, że tłuszcz rozpuszcza tłuszcz.
do mycia wykorzystuje się mieszankę olejów: rycynowego i oleju bazy
(może nim być kokosowy, z pestek winogron, arganowy i inne dostępne na rynku,
ale raczej nie oliwa z oliwek jako zbyt ciężka i zatykająca pory).
ja na swoją suchą skórę nakładam rycynowy wraz z olejem z pestek winogron, w proporcji 1:2.

zmywanie makijażu sprawia, że czuję się jakbym dostępowała jakiegoś tajemnego obrządku,
podczas którego niczym pogańska westalka
obdarowywana jestem wielkim słońcem (złocisty kolor olejków) i dozgonną miłością
(skóra nie jest sucha, jak zwykle po myciu tradycyjnymi kosmetykami i wodą).

mam wrażenie, że moja cera od razu polubiła te zabiegi i towarzyszący im masaż gorącym ręcznikiem (lubię patrzeć na ślady zabrudzeń pozostające na białej ściereczce frotte), zachwycona, że wreszcie nie naruszam jej naturalnej bariery ochronnej płaszcza hydrolipidowego (zwykle skóra przystosowuje się do tej zmiany w dwa tygodnie).

wtorek, 2 lutego 2016

siedlisko



w zeszłym roku wakacje spędzałam w mazurskiej chacie o wdzięcznej i szumnej nazwie siedlisko. chata z bali w środku wsi, schowana przed światem, z niewielkim ogrodem i stawikiem. miejsce przytulne, mam stamtąd wiele ciepłych wspomnień. głównie dlatego, że spędzałam tam sierpniowe upalne dni z najważniejszymi dla mnie osobami.

przypomniał mi się ten dom gdy oglądałam film, w którym dwoje młodych zapaleńców z Białorusi dzieli się swoimi doświadczeniami z tworzenia od podstaw rodowego siedliska, wiejskiego domostwa, które ma być piękne i wszystkim się podobać. ich cel to - tworzyć siedlisko dla swojego rodu i mieć dookoła siebie szczęśliwe rodziny.

prostota, szacunek i szczęście.
nie idylla, lecz prawdziwe życie.