wtorek, 31 stycznia 2012

niech

www.dalailama.com

niech każdy dzień będzie wyjątkowy,
niech każdy dzień będzie jak urodziny.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

testament

Po śmierci Boga
otworzymy testament
aby dowiedzieć się
do kogo należy świat
i
ta wielka łapka
na ludzi.


Niedościgła Ewa Lipska

niedziela, 29 stycznia 2012

chanting


niedziela jest dobrym czasem na chanting.
niedziela jest dobrym czasem na medytację.

a oto niezwykły chanting w wykonaniu Tiny Turner.




sobota, 28 stycznia 2012

mob

Music by Garth Stevenson "Tides", www.GarthStevenson.com

zaskoczyła mnie idea medytacyjnego moba.

med mob był już organizowany w stanach,
we włoszech,
i polsce.
w krakowie, w galerii handlowej.

zbiera się grupa ludzi i medytuje.
gdziekolwiek się da.
kiedykolwiek.

poszerza możliwości koncentracji medytujących,
oswaja niewtajemniczonych.
tworzy świadomość.

polski mob był trochę inny, niż ten przedstawiony na filmie.
bez mat, bez poduszek medytacyjnych, bez słońca.

nie wiem czy było tam skupienie,
czy była medytacja.
ale idea jest ok.

wszak hindusi często medytują właśnie na ulicy.

piątek, 27 stycznia 2012

cierń

Chmury się układają jakby rzędami głazów:
jeden nad drugim,
w lekkie sklepienie albo siwą arkę.

A my tak niewiele potrafimy unieść,
ledwie koronę z pozłacanego papieru;
wystarczy jeden cień,
a już wołamy na pomoc i drżymy.


Philippe Jaccotte, Ten, który nie wie

czwartek, 26 stycznia 2012

słowa



The Story of a Sign by Alonso Alvarez Barreda
Music by Giles Lamb, Filmed by www.redsnappa.com
Director Seth Gardner. Cast: Bill Thompson, Beth Miller



ja też miałam swoje zdarzenie z niewidomym mężczyzną.
było to w październiku zeszłego roku.

wyszłam z pracy wprost na ruchliwą ulicę.
przejście dla pieszych
szybkie spojrzenie w prawo, w lewo,
samochody zatrzymują się,
przechodzę.

dostrzegłam go będąc prawie po drugiej strony jezdni.
stał przy krawężniku wprost naprzeciwko mnie,
z długą białą laską w prawej ręce
i owczarkiem niemieckim przy nodze.
niepewnie spoglądał na jezdnię.

- może pan przejść, wszyscy się zatrzymali - mówię.
- czy dalej też? - zapytał.
- tak, wszyscy stoją.

rusza.
stoję na jezdni,
krok dzieli mnie od chodnika.
odprowadzam go wzrokiem,
aż przejdzie na drugą stronę,
czekam,
gotowa powstrzymać kierowców przed startem.

był niewiele ode mnie starszy.
miał przyjemny timbr głosu.
i czerwoną kurtkę.

środa, 25 stycznia 2012

walczymy


wczoraj
moje ciało zdecydowało,
że potrzeba mu więcej bodźców.

pod wpływem impulsu,
zupełnie bezmyślnie,
wprawiło się w ruch
większy niż zwyczajny.

chciało poskakać sobie,
ot tak, nagle,
więc (jakby na jego życzenie)
przeskoczyłam cały ciąg schodów
w górę,
po dwa schody.

było ich kilkanaście,
na pewno nie więcej niż osiemnaście.
stopnie, jak je obejrzałam dzisiaj,
nie były wysokie,
raczej niskie.

coś takiego nie zdarzyło mi się od lat.
skąd wzięła się we mnie taka siła.
taka waleczność.
żeby skakać po schodach,
przebiec cały ciąg po dwa stopnie,
nie zmęczywszy się wcale,
i co ważniejsze nie planując
tego wcześniej,
w ogóle.

impuls.
chwila.
efekt.

dzisiaj Principessa była na manifie przeciw ACTA.
dwa tysiące osób zebrało się w wielkim mieście,
żeby zaprotestować przeciw narzuconym z góry układom.
kto nie skacze ten za acta!
precz z komuną! - skandowali i skakali.
precz!

wtorek, 24 stycznia 2012

odezwa

Bogowie całego świata łączcie się!
Załóżcie jedną partię o wspólnym sercu i wątrobie.
I zbawcie roznosiciela mleka
który o godzinie piątej rano
doi mgły poranka
i śpiewa piosenkę o wolności.


Ewa Lipska

poniedziałek, 23 stycznia 2012

dziekuję


dziękuję za
dzwonek budzika oznajmiający nowy dzień,

dziękuję za
poranne ćwiczenia, które
rozciągają moje ciało,

dziękuję za
widnokrąg widziany w drodze do pracy.

dziękuję za Przyjaciółki.

dziękuję za
promienie słońca padające na moje biurko,

dziękuję za
pożywną strawę w mroźny dzień z końca stycznia,
za sałatkę jarzynową z majonezem,
gorącą zieloną herbatę z pigwą i imbirem,
i za wegetariański bigos przegryzany razowym chlebem z masłem.

dziękuję.

niedziela, 22 stycznia 2012

sobota, 21 stycznia 2012

wrogowie

Chciałbym podkreślić, że samo myślenie, iż współczucie, rozsądek i cierpliwość są dobre, nie wystarczy do ich rozwinięcia. Musimy poczekać aż powstaną trudności i wtedy próbować je praktykować.
A kto stwarza takie możliwości? Nie nasi przyjaciele rzecz jasna, lecz nasi wrogowie. To oni przysparzają nam najwięcej kłopotów.
Tak więc, jeśli rzeczywiście chcemy się uczyć, powinniśmy uważać wrogów za naszych najlepszych nauczycieli!
Dla osoby, która wysoko sobie ceni współczucie i miłość, praktyka tolerancji ma znaczenie podstawowe, a dla niej wróg jest niezastąpiony.
Tak więc powinniśmy czuć wdzięczność do naszych wrogów, ponieważ to właśnie oni mogą nam najbardziej pomóc w rozwinięciu spokojnego umysłu. Ponadto, często zdarza się, zarówno w życiu osobistym jak i publicznym, że wraz ze zmianą okoliczności, wrogowie stają się przyjaciółmi.
Naszymi prawdziwymi wrogami są złość i nienawiść. To właśnie one są siłami, z którymi najbardziej potrzebujemy się zmierzyć i je pokonać, nie zaś chwilowi wrogowie pojawiający się sporadycznie w naszym życiu.


Dalajlama

źródło: www.dalailama.com

piątek, 20 stycznia 2012

siła

spokój jest mi dzisiaj wyjątkowo potrzebny.

awanse rozdane.
po raz kolejny żaden nie trafił do mnie.

czuję złość i rozczarowanie.
smutek i żal.
a przede wszystkim zniechęcenie.
robię jednak wszystko,
aby nie zawładnęły mną te uczucia.

na siłę spokoju, natknęłam się dzisiaj przypadkiem.
magicznie brzmiący tytuł, odbieram jako przesłanie.
wskazówkę.

wypadek był twoim treningiem.
zawsze się coś dzieje.
nie ma zwykłych chwil.


na życie i to co przynosi
patrzę tak, by odkryć sens każdej sytuacji,
w której się znajduję,
by odkryć sens każdej chwili, która mija.
nawet tej najsmutniejszej,
najczarniejszej.

nigdy się nie poddaję.
zachowuję spokój i równowagę umysłu.

w jaki sposób bohater filmu przeszedł przemianę w tak krótkim czasie,
nie wiadomo.
może więcej wyjaśnia książka, na podstawie której nakręcono film.
Droga miłującego pokój wojownika Dana Millmana,
podobno lepsza niż sam film.

film raczej dla młodzieży, niż dorosłych.
tytuł oryginalny - Peaceful warrior.

czwartek, 19 stycznia 2012

wykształceni

Ludzie wykształceni powinni według mnie spełniać następujące kryteria:

1. Szanują osobowość człowieka i dlatego zawsze są tolerancyjni, łagodni, uprzejmi, ustępliwi… Nie robią afery o mały młotek albo zagubioną gumkę; żyjąc z kimś pod jednym dachem, nie robią tym łaski, a odchodząc, nie mówią: nie da się z Tobą żyć! Wybaczają hałasy, chłód, niedopieczone mięso, dowcipy, i obecność innych ludzi w mieszkaniu…

2. Są pełni współczucia nie tylko dla żebraków i kotów. Przejmują się nawet tym, czego na pierwszy rzut oka nie widać. Jeżeli na przykład człowiek wie, że ojciec i matka siwieją z rozpaczy i nie śpią po nocach, ponieważ widzą go rzadko (a gdy widzą, to pijanego), wówczas machnie ręką na wódkę i poleci do nich. Nie śpią po nocach, żeby pomóc swoim rodzicom zapłacić za studia swojego brata, żeby kupić ubranie dla matki.

3. Szanują cudzą własność, a więc spłacają swoje długi.

4. Są czyści w sercu i boją się kłamstwa jak ognia. Nie kłamią nawet wtedy, gdy chodzi o drobnostki. Kłamstwo jest upokarzające dla słuchacza i poniża mówcę w jego oczach. Nie popisują się. Zachowują się w miejscu publicznym tak jak w domu. Nie paplają byle czego i nie wywnętrzają się, kiedy ich nikt o to nie prosi… Przez szacunek dla uszu innych często milczą.

5. Nie uprawiają samobiczowania tylko po to, żeby obudzić w innych współczucie. Nie grają na czyichś uczuciach, żeby nad nimi wzdychano i cackano się z ich cierpieniem. Nie mówią: „Nikt mnie nie rozumie!” albo „Rozmieniam się na drobne. K… ze mnie!” – bo to daje słaby efekt; jest wulgarne, zatęchłe fałszywe.

6. Nie są próżni. Nie kusi ich tak wątpliwy zaszczyt, jak znajomość z kimś ważnym […] Zrobiwszy coś za grosz, nie obnoszą się ze swym dziełem, jakby warte było sto rubli, nie przechwalają się, że zaproszono ich tam, gdzie inni nie zostali zaproszeni… Prawdziwe talenty zawsze kryją się w cieniu, wśród tłumu, jak najdalej od wernisaży… Już Kryłow powiedział, że pusta beczka dudni głośniej niż pełna…

Antoni Czechow, list do brata

środa, 18 stycznia 2012

radość

Sean Ohlenkamp, music by Grayson Matthews


wczoraj w drodze do pracy spotkałam dwóch mężczyzn z wielkimi łopatami,
którzy odśnieżali parking przed biurowcem.
wtem jeden krzyknął do drugiego:
- w przyszłym roku biorę urlop na całą zimę i jadę na hawaje.
na prawdę!


If you don’t smile, I’m gonna start dancing! (Michelle Obama).

wtorek, 17 stycznia 2012

urodziny

dla wszystkich, którzy
piszą bloga jak poezję,
walczą z żywiołem swojego ciała,
i obchodzą dzisiaj urodziny,
happy birthday od Paula M.

i ode mnie.

namaste!

namasté jest tradycyjnym indyjskim przywitaniem, pozdrowieniem.
dosłownie oznacza "pokłon tobie".
wypowiadaniu tego pozdrowienia często towarzyszy andźali
- gest półukłonu ze złożonymi rękoma na wysokości serca
(uważanego w Indiach za siedzibę boskości w człowieku)
i palcami wskazującymi do góry.
gest można także wykonać nie odzywając się -
ma takie samo znaczenie jak samo wypowiedzenie słów pozdrowienia.

(źródło: wikipedia)

poniedziałek, 16 stycznia 2012

tak

śladami księżyca

Wychyliwszy się z okna w tę noc
zobaczyłem, że świat stał się lekki
i że znikły wszystkie przeszkody. Wszystko, co
powstrzymuje nas w dzień, zdawało się teraz gotowe
prowadzić mnie przez kolejno otwierające się drzwi
ku czemuś bardzo nikłemu i świetlistemu - jak trawa:
miałem więc wejść w trawę, nie czując żadnego lęku,
i miałem błogosławić chłodnej ziemi,
idąc śladami księżyca powiedziałem "tak" i odszedłem.


Philippe Jaccottet Ten, który nie wie


inne dobre słowo na ten rok,
to tak.
dobre na rok i całe nasze życie.
tak!

niedziela, 15 stycznia 2012

słowo

na początku było słowo.

moim słowem na ten rok jest szczęście.

lubię je.
jest ciepłe jak futerko kota.
miłe.

każdy szczęście rozumie inaczej.

jedni za szczęście uważają chwilę wielkiej szalonej radości,
albo
chwilę wzruszenia, uniesienia, łaski.
inni przez szczęście rozumieją wartość najwyższą w życiu,
prawie nieosiągalną,
sens żywota ludzkiego,
jeszcze inni uważają szczęście za stan ducha, spokój umysłu.

do tych ostatnich siebie zaliczam.

w nowy rok weszłam szczęśliwa,
i mam nadzieję, trwać w szczęściu dalej.

sobota, 14 stycznia 2012

dzieci

Dzieci,
Nie róbcie nic złego pchle,
Też ma dzieci.


Issa, w tłumaczeniu Mistrza Czesława Miłosza



nie róbcie niczego złego insektom,
gadom,
płazom,
ptactwu,
rybom,
ssakom.

wszystkie stworzenia mają dzieci.
z reguły.

piątek, 13 stycznia 2012

pogrzeb

od dwóch dni opracowuję procedurę mojego pogrzebu.

1. kremacja powinna odbyć się dwa tygodnie po mojej śmierci.
2. ciało do kremacji powinno być zawinięte w biały całun (cienkie białe płótno na metry, w dużej ilości).
3. w uroczystości kremacji mogą wziąć udział tylko Najbliżsi.
4. po kremacji spotkanie-biesiadowanie świąteczne w domu, w wąskim gronie.

przed rozpoczęciem ucztowania (wegetariańskiego), chwila zadumy nad "odeszłą".
każdy z uczestników spotkania odczyta na głos jeden wiersz z zebranych przeze mnie tomików poezji. wiersze mogą być wybierane na chybił trafił (półka pierwsza od góry, regał obok drzwi). po odczytaniu wierszy, każdy z obecnych odczytuje dowolny fragment książki Tybetańska Księga Życia i Umierania (druga półka od góry, regał obok drzwi) lub inny dowolnie wybrany fragment książki Dalajlamy (tamże).

podobny charakter będzie miała uroczystość rozsypania prochów,
która powinna odbyć się po roku lub kilku latach od mojej śmierci.
wtedy kiedy minie największy smutek i żal.
do tego czasu urna z prochami powinna stać w centralnym punkcie kuchni,
żeby Dzieci czuły moją obecność i żebym ja miała oko na wszystko.

prochy powinny być rozsypane w górach.
jako zodiakalny byk z trygonu ziemi, chcę pozostać na ziemi.
przed rozsypaniem prochów w miejscu do tego wybranym przez Najbliższych
- uczestnicy ceremonii odczytają fragmenty tekstów buddyjskich,
a po akcie rozsypania prochów - wiersze z "moich" tomików poezji.
po pożegnalnej wycieczce - wegetariańskie biesiadowanie w domu lub gospodzie.

środa, 11 stycznia 2012

kości

naukowcy stwierdzili związek
pomiędzy złamaniami kości a rakiem
kości.

trzy kości złamałam,
20 kwietnia,
trzy lata temu.

jakie jest prawdopodobieństwo
zachorowania na raka kości,
gdy z 206 kości, które ma dorosły człowiek,
złamanych miałam trzy.

czy jest duże
czy żadne
czy niewielkie
czy pewne.

wtorek, 10 stycznia 2012

powitanie

Na powitanie listonosza

Dlaczego nie przyniesiesz mi
właściwego listu z plikiem
banknotów w środku.
Wiedziałbym, co z nimi zrobić.
Śmiało, chłopcze, śmiało!


William Carlos Williams Spóźniony śpiewak,
w tłumaczeniu Julii Hartwig

poniedziałek, 9 stycznia 2012

życie

maleńki liryk
(w sprawie wielkiej wagi)


Życie byłoby mniej potworne,
Gdyby komorne,
Gaz i prąd
Płaciła za nas Opatrzność albo, niech będzie, rząd.


Langston Hughes, w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka

niedziela, 8 stycznia 2012

terapia

taka prawdziwa terapia

to się zacznie
jak będziemy wreszcie rozmawiać
o tym co jest
a nie o tym
czego nie ma

jak do tej pory
to rozmawiamy tylko
o urojeniach


Andrzej Kotański, Wiersze o moim psychiatrze

sobota, 7 stycznia 2012

oddaj

Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho, w tłumaczeniu Mistrza Czesława


poranek mocno nerwowy.
bałagan w domu jak zwykle pod koniec tygodnia,
wszyscy domownicy w łóżkach,
a gość w drodze.

zadanie pierwsze: nakłonić dwie prawie dorosłe osoby
do wstania, ogarnięcia się, sprzątania.
zadanie drugie: nakłonić jedną osobę dorosłą do wstania z łóżka,
ogarnięcia się i do pomocy w sprzątaniu.

wobec niemożliwości wykonania drugiej czynności,
zakres zadań realizowanych samodzielnie rozszerzył się do:

przygotowania śniadania dla wszystkich dorosłych i prawie dorosłych,
(dwie sałatki: jedna z zielonego groszku i ogórka kiszonego,
druga z jaj na twardo, kukurydzy z ananasem, z grzankami z chleba razowego),
sprzątnięcia przedpokoju, pochowania butów do szafek,
wytrzepania chodniczków, umycia stołów, wyrzucenia starych gazet.

wszystko w ciągu niecałej godziny.

kończyłam trzepanie chodniczków,
gdy gość zadzwonił do drzwi.
dzwonił kilka razy,
bo nikt mu nie otwierał.
w tym samym co domofon czasie zadzwonił telefon.

trzymałam w rękach buty i chodniczki,
usiłując odebrać telefon i otworzyć drzwi.

na patelni dopalały się grzanki.

w zasadzie nie rozumiem dlaczego człowiek,
uchodzący za zwierze doskonałe, ma tylko dwie ręce.
powinien mieć ich więcej.
przynajmniej kobieta powinna mieć ich minimum trzy.

piątek, 6 stycznia 2012

styczeń

śnieg nie spadł jeszcze tej zimy.
zamiast śniegu pada od kilku dni zimodeszcz.
to nowy gatunek opadów atmosferycznych:
zamiast śniegu deszcz.

przypomina chłopca, którego narodzin nikt się nie spodziewał,
sądząc, że urodzi się dziewczynka.

nazwano by ją Moniką,
a tak nie wiadomo, jakie nadać mu imię.

rozczarowanie rodziców, z początku duże,
maleje z każdym dniem.
wkrótce pojawi się radość.

a nogi przechodniów mokną w zimodeszczowych kałużach.

czwartek, 5 stycznia 2012

sosna

Jeszcze nie stała się Buddą
Ta stara sosna
Leniwa i senna.


Issa, w tłumaczeniu Czesława Miłosza


jestem jak sosna z tego haiku.
stara,
leniwa,
i senna.
jeszcze nie stałam się Buddą.

środa, 4 stycznia 2012

obserwacja

Pewien sławny tybetański pustelnik ograniczył swoją duchową praktykę do obserwowania umysłu.
Za każdym razem, kiedy przyszła mu do głowy negatywna myśl, rysował na ścianie swojej pustelni czarny znaczek.
Na początku wszystkie ściany były zupełnie czarne, jednak w miarę jak rosła przytomność jego umysłu, myśli stawały się coraz bardziej pozytywne i czarne plamy na ścianach powoli zaczęły znikać.
My również powinniśmy starać się rozwijać podobną uważność w codziennym życiu.


Otwarte serce, Dalajlama

wtorek, 3 stycznia 2012

ulubiona

ulubiona modlitwa Dalajlamy brzmi:
Dopóki trwa przestrzeń
Dopóki żyją czujące istoty
Niech ja również trwam
By rozpraszać cierpienie świata.


Dalajlama twierdzi, że takie myślenie daje wewnętrzną siłę i pewność,
nadając sens naszemu istnieniu.
bez względu na to, jak trudne i skomplikowane byłoby nasze życie,
takie nastawienie pomoże zachować wewnętrzny spokój.


kiedy skupiamy się na innych istotach,
na pragnieniu uwolnienia ich od cierpienia, rozwijamy współczucie.
jednak prawdziwie głębokie pragnienie uwolnienia innych od cierpienia
możemy wzbudzić w sobie dopiero wtedy, kiedy uświadomimy sobie nasze
własne cierpienie i umocnimy pragnienie uwolnienia się od niego.
zanim więc prawdziwe współczucie będzie możliwe, musimy zaangażować się
w wyzwolenie z bagna cyklicznej egzystencji samych siebie.

Otwarte serce, Dalajlama

poniedziałek, 2 stycznia 2012

instrukcja

praktykuję rytuały tybetańskie od sierpnia ubiegłego roku.
proste ćwiczenia o niezwykłej mocy.
przypominają asany jogi, powtarzane szybko nieparzystą ilość razy.

gdy zaczniesz ćwiczyć rytuały, prędko odkryjesz że sprawiają cuda
(szczególnie jeśli jesteś po czterdziestce),
uelastyczniają ciało,
dodają energii,
porządkują i uszlachetniają myśli.

pozytywnie uzależniają.
trwają tylko kilka minut,
więc zawsze znajdziesz czas żeby je ćwiczyć.

mnie spodobały się od razu.
od razu dały mi odczuć swoje dobroczynne skutki.

ćwiczę po 21 powtórzeń w jednej sesji,
jeden raz dziennie.

zaleca się ćwiczenie cyklu 5 rytuałów, po 21 powtórzeń dwa razy dziennie.
czasu wystarcza mi zazwyczaj tylko na jedną sesję.
dwie udaje mi się przećwiczyć tylko w dniu wolnym od pracy.

Pan W. zaczął ćwiczyć rytuały dzisiaj.
zaczął od pięciu powtórzeń.
ciężko mu idzie.

poniżej filmowa instrukcja dla tych, którzy
zaczynają pracę z rytuałami i dla tych,
którzy praktykują od jakiegoś czasu
i potrzebują nowego spojrzenia i inspiracji.