środa, 29 lutego 2012

śliwka

Jeżeli jesz ten owoc,
rób to ostrożnie, jakbyś
miał śpiew gregoriański w ustach.
Nawet kwaśność skórki
jest twoja nie po to, żebyś ją źle wymówił.
Te dzikie sylaby
mknęły przez millennia, żeby tutaj
owinąć miąższ
spoczywający w twoich niezręcznych dłoniach.

Myśl o kolorowej śliwce
dojrzewającej cały czas ku tobie,
żebyś rozpoznał, że jest dobra
tak jak komórka w twoim ciele -
nabrzmiała, słodka, wilgotna
i gotowa trwać albo zniknąć.

Nelson Foster ŚLIWKA SANTA ROSA,
w tłumaczeniu Czesława Miłosza.


uwielbiam śliwki.
jem je kilogramami
każdego lata.

smakują mi wszystkie,
każdej wielkości i koloru,
bez wyjątków.

zimą brak świeżych śliwek
rekompensuję sokiem
z suszonych.

w tym soku
one naprawdę są.


Zajada śliwkę na
ulicy z papierowej
torby w ręku

Smakują jej
smakują
jej. Sma
kują jej.

Można poznać
po tym jak bardzo
zajęta wsysaniem połówki wprost z ręki

Jaka ulga
osłoda dojrzałych śliwek
wydaje się, że pełne ich powietrze
Smakują jej

William Carlos Williams NA STARĄ UBOGĄ KOBIETĘ,
w tłumaczeniu Czesława Miłosza



zajadam się śliwkami
w domu z miski
porcelanowej na stole.

smakują mi.
smakują.
smak.

można poznać po tym jak bardzo
złamał mi się przedni ząb
na pestce.

jaki spokój.
słodycz dojrzałych śliwek
wydaje się, że pełne ich
powietrze.

sma.

wtorek, 28 lutego 2012

lusterko

W lusterku samochodu zobaczyłem
nagle bryłę katedry w Beauvais;
rzeczy wielkie mieszkają w małych
przez chwilę.


Adam Zagajewski, LUSTERKO SAMOCHODU



w lusterku samochodu zobaczyłam
nagle bryłę kościoła w wielkim mieście.
rzeczy ważne mieszają się z małymi
przez cały czas.

w lusterku samochodu ujrzałam
ludzi klęczących przed ołtarzem,
ofiarną modlitwę wznosił do Boga
wiatr.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Jane

ciąg dalszy rozważań o wieku
bardzo dojrzałym.

trzeci akt Jane Fondy
i kolejna wielka rola.

po wybitnych kreacjach
w Kasi Ballou,
i Czyż nie dobija się koni?,
po roli popularyzatorki
areobiku i fitnessu
w akcie drugim,
przyszła pora na
akt trzeci,
i rolę kobiety dojrzałej,
spełnionej,
szczęśliwej.

akt trzeci -
jak mówi Jane Fonda,
to trzy ostatnie dekady
życia człowieka.

obecnie żyjemy
o trzydzieści cztery lata dłużej
niż nasi dziadkowie.
od nas zależy jak wykorzystamy ten czas.

wiek daje nam wiele możliwości,
bo jedno co się nie starzeje,
co nie podlega fazom
wzrostu i upadku
to duch ludzki.

on zawsze się rozwija.

żródło: www.ted.com

niedziela, 26 lutego 2012

wersje

Tyle naraz świata ze wszystkich stron świata:
moreny, mureny i morza i zorze,
i ogień i ogon i orzeł i orzech -
jak ja to ustawię, gdzie ja to położę?
Te chaszcze i paszcze i leszcze i deszcze,
bodziszki, modliszki - gdzie ja to pomieszczę?
Motyle, goryle, beryle i trele -
dziękuję, to dla mnie o wiele za wiele.
Do dzbanka jakiego ten łopian i łopot
i łubin i popłoch i przepych i kłopot?
Gdzie zabrać kolibra, gdzie ukryć to srebro,
co zrobić na serio z tym żubrem i zebrą?
Już taki dwutlenek rzecz ważna i droga,
a tu ośmiornica i jeszcze stonoga!
Domyślam się ceny, choć cena z gwiazd zdarta -
dziękuję, doprawdy nie czuję się warta.
Nie szkoda to dla mnie zachodu i słońca?
Jak ma się w to bawić osoba żyjąca?
Nie chwilę tu jestem i tylko na chwilę:
co dalsze przeoczę, a resztę pomylę.
Nie zdążę wszystkiego odróżnić od próżni.
Pogubię te bratki w pośpiechu podróżnym.
Już choćby najmniejszy - szalony wydatek:
fatyga łodygi i listek i płatek
raz jeden w przestrzeni, od nigdy, na oślep,
wzgardliwie dokładny i kruchy wyniośle.


wiersz Wisławy Szymborskiej Urodziny
w wersji drukowanej oraz
w interpretacji norymberczyków.
ze specjalną dedykacją dla
obchodzących dziś urodziny,
którzy na co dzień łamią sobie język
wypowiadając trudne francuskie wyrazy.



"Krakauer Haus" Nuremberg, reżyseria Jonas Schubert

sobota, 25 lutego 2012

piątek, 24 lutego 2012

starość

(źródło: znalezione w sieci)



starość jawi mi się
jako stan idealny.

czas, w którym
zawsze ma się czas.

chciałabym już być po sześćdziesiątce,
po osiemdziesiątce,
dziewięćdziesiątce,
zobaczyć jak to jest w istocie
rzeczy.

już jako młoda dziewczyna
marzyłam o starości.
starość wydawała mi się taka
spokojna,
mądra,
pociągająca.

był czas,
kiedy lubiłam bardziej
staruszków niż
dzieci.

podstawą dobrej starości
jest zdrowie
i sprawność fizyczna.

żeby nie tracić czasu
na wizyty lekarskie,
pobyty w szpitalach i sanatoriach,
starzenie ciała
powinno
odbywać się bezobjawowo.

bez żadnych symptomów
choroby,
człowiek odchodziłby
z tego świata.

bez bólu,
szczęśliwy.

czwartek, 23 lutego 2012

psychiatra

MÓJ PSYCHIATRA MA ATAKI WŚCIEKŁOŚCI

z powodu zimy
mówi że zamarzł w czasie wojen napoleońskich
i to dlatego nienawidzi tak samo mocno
Rosji i mrozu
tak samo mocno
wojny i chodzenia na piechotę

więc poradziłem mu żeby wybaczył tamto wcielenie
i wybaczenie powinno mu uzdrowić cały ten ból

ale on mówi że trudno jest wybaczyć cesarzowi

ja to rozumiem

ale już o tym komu ja muszę wybaczyć
nie mieliśmy czasu porozmawiać

Andrzej Kotański, Wiersze o moim psychiatrze



z powodu zimy
nie lubię całej Europy Wschodniej
tak samo mocno
jak wojny i skakania przez kozła.

chodzenie na piechotę
uwielbiam.
żyję dla wielokilometrowych
marszów
po wielkim mieście
każdego dnia.

wiem że wybaczać trzeba,
wybaczam.
rozumiem
i doradzam wybaczanie.

często nie mam czasu
porozmawiać z przyjaciółką,
o tym co wybaczyłam,
i komu.

środa, 22 lutego 2012

pieśń

Jennifer Berezan, produkcja Irene Young, Laurelin Remington-Wolf

piękna pieśń stworzona
na podstawie buddyjskiej mantry
oby wszystkie istoty były szczęśliwe.

poniedziałek, 20 lutego 2012

popatrz


popatrz jak się smucę,
zapomniałam, że istnieje
smutek. a jednak.

popatrz jak leżę,
jak pisklę w gnieździe
wysoko na drzewie.

popatrz jak siedzę,
i obserwuję swój
przyśpieszony oddech.

popatrz jak piszę,
nadgryziony żelopis
i piętrzące się kartki.

niedziela, 19 lutego 2012

dziękuję

dziękuję
za dziś,
za wczoraj,
za jutro,
za każdy dzień.

dziękuję.


(źródło: znalezione w sieci)

sobota, 18 lutego 2012

iskry

Tępym umysłom natura wydaje się szara.
Umysł oświecony postrzega ognie
i iskry świateł świata.


Ralph Waldo Emerson

piątek, 17 lutego 2012

złotooki

dziś dzień kota.

z tej okazji wyciągnęłam,
z albumu zdjęcie kota
francuskiego.
z lazurowego wybrzeża.

złotooki
siedzi na drzewie oliwnym,
w swoim ogrodzie,
ze wzrokiem skierowanym na riwierę.

bezpański,
niezależny.

ma wszystko,
czego kotu potrzeba do szczęścia:
zdrowie, o które dba gmina.
pełny brzuch, który zapewniają mieszkańcy posesji,
nieograniczoną przestrzeń,
słońce,
wolność
i czas.

złotooki szczęściarz.

z myszami żyje w przyjaźni.
żadnej nie złapał,
na żadną nie polował.

może osiągnął wyższy poziom rozwoju,
a może kocie oświecenie?

miau.

czwartek, 16 lutego 2012

smak

czytam właśnie
smak świadome odżywianie, świadome życie,
książkę Thich Nhat Hannha.

na początku książka wydaje się traktować
tylko o odżywianiu.
zawiera wiele wskazówek dla
osób z nadwagą i odchudzających się.

ale szybko można się zorientować,
że ma głębsze znaczenie.

w teksty o zdrowym odżywianiu
i trybie życia,
wplatane są
instrukcje jak zwiększyć świadomość chwili,
podczas wykonywanych codziennie
rutynowych czynności:
jedzenia,
picia,
czekania,
chodzenia.

autor proponuje 10 tygodniowy program
uważnego życia.
podzielony na tygodnie,
zawiera przykłady
uważnego jedzenia,
uważnego ruchu,
uważnego oddechu.

co dwa tygodnie,
wraz z rozwojem praktyki,
zwiększona zostaje ilość
świadomych, uważnych czynności.

książka fragmentami nawiązuje
do kultowych dzieł autora
zen w sztuce codziennego życia.

mnie najbardziej spodobał się rozdział
smakuj każdą chwilę,
który zacytuję w całości:

Nikt nie żyje wiecznie. Ale każdy dopóty, dopóki żyje, ma wybór
i może żyć uważnie, zaznając coraz więcej pokoju i radości, albo żyć
nieuważnie, narażając się na coraz to nowe niepokoje i cierpienia,
Warto każdego dnia przypominać sobie o tym, że wszelkie pojęcia,
rzeczy i ludzie są nietrwałe. Że strata jest nieunikniona.
Aby odczuć prawdziwe spełnienie, trzeba żyć w tej chwili, która właśnie jest.
Budda zachęcał swoich uczniów do regularnej praktyki i refleksji
na temat Pięciu Przypomnień:

Moją naturą jest starzeć się. Nie sposób uniknąć starzenia się.
Moją naturą jest chorować. Nie sposób uniknąć choroby.
Moją naturą jest umrzeć. Nie sposób uniknąć śmierci.
Naturą wszystkiego, co jest mi bliskie, i wszystkich,
których kocham, jest zmienność. Nie sposób uniknąć
rozstania z nimi.
Jedyny mój prawdziwy majątek stanowią moje czyny.
Nie mogę uniknąć konsekwencji swoich czynów.
To moje czyny są gruntem na którym stoję.

Smakuj czas, który ci pozostał do końca życia. Smakuj każdy moment, każdy oddech, każdy posiłek, każdy związek, każde działanie bądź niedziałanie, każdą okazję, by zrobić coś dla dobra własnego i dla dobra świata. nasycaj uważnością swe codzienne życie, praktykuj ją, aby weszła ci w nawyk, stała się dla ciebie naturalna. Zachęć innych, aby się do ciebie przyłączyli. Wspierajcie się nawzajem w tym, by jeść, pracować i żyć ze sobą w uważności. Takie życie jest jedynym, co naprawdę możesz mieć. Jest też esencją życia pełnego sensu i spełnionego.




smakujmy świat,
smakujmy każdą chwilę.

środa, 15 lutego 2012

śnieg

idąc słyszysz śpiew butów
nagły promień słońca
który umknął chmurom
przemienia się w ptaka


Ryszard Kapuściński Wiersze zebrane, Biblioteka Gazety Wyborczej 2008


sypnęło prawdziwym zimowym śniegiem.
biało wszędzie.

białe ulice,
białe drzewa,
białe dachy,
białe niebo.

dalej sypie.

spadające płatki
są wielkie jak dwuzłotówki.

w górze śniegu
Principessa zgubiła dzisiaj
swoje ukochane różowe mp3.

to nasza pierwsza rodzinna ofiara zimy.

poniedziałek, 13 lutego 2012

jesteśmy

jesteśmy tym, co czujemy i co postrzegamy.
gdy jesteśmy zagniewani - jesteśmy gniewem.
gdy jesteśmy zakochani - jesteśmy miłością.
kiedy patrzymy na ośnieżone górskie szczyty - jesteśmy górą.
możemy być, czym tylko zechcemy.


Thich Nhat Hanh
każdy krok niesie pokój zen w sztuce codziennego życia

niedziela, 12 lutego 2012

hasło

Thich Nhat Hanh
mnich buddyjski,
znany ze swoich książek
każdy krok niesie pokój,
oraz cud uważności zen w sztuce codziennego życia,
na swojej stronie internetowej,
ma cudowne hasło:

breathe, you are on line.

sobota, 11 lutego 2012

laura

serial enlightened przyciągnął moją uwagę ze względu na tytuł.
rzadko słyszy się to słowo w showbiznesie.

oświecona.

polski dystrybutor nadał mu inny,
jakby
oświecenie było za mało interesujące dla polaka,
i za mało komercyjne,
dla tytułu serialu komediowego.

samego oświecenia,
poza obiecującym wiele początkiem,
jest w serialu niewiele.

może nie ma go wcale.
ale jest laura
i dla niej trzeba ten serial zobaczyć.

Laura Dern była niegdyś ulubioną aktorką Pana W.
pokochał ją za rolę Luli,
w dzikości serca,
i za blue velvet,
i za park jurajski.

zawsze była brzydulą.

ma za to urok,
temperament,
inteligencję,
i to coś,
co każe oglądać wszystkie filmy z jej udziałem.

w serialu występuje ze swoją matką, diane ladd,
która gra jej ekranową matkę.
nie po raz pierwszy,
i to także jest urocze.

piątek, 10 lutego 2012

kogut

Przyszli dwaj panowie
zrewidować mój mózg.
Chodzili mi po głowie
całymi godzinami.
Świecili latarkami
jak gwiazdami w oczach.
Fotografowali pomysł
który mi przyszedł do głowy
pięć tysięcy lat temu.
Zdejmowali z niego
odciski moich myśli.
Wreszcie wynieśli go na noszach.
Wynieśli pamięć wcześniej młodości
i paczkę listów ze śladami antylop
zawiadamiających moich przyjaciół
że zdarzyło mi się nieszczęście.

A na pustkowiu mojego mózgu
pieje kogut przyszłości.


Niedościgła Ewa Lipska


poezja to słowa,
poezja to to co między słowami.

poezja to coś,
co ma wspólnego ze mną.

czwartek, 9 lutego 2012

aktorka

moja ulubiona pisząca aktorka,
Shirley MacLaine,
udziela wskazówek w praktyce medytacji.




każdy jest Bogiem. każdy.
(Shirley MacLaine Tańcząc w świetle, PETRA 1992)

środa, 8 lutego 2012

lepiej

lepiej bloga pisać w mieście,
niż zakalec znaleźć w cieście.

lepiej dostać w łeb donicą,
niż się zatruć dżdżownicą.

lepiej chodzić do dentysty,
niż postradać wszystkie zmysły.

lepiej dostać w łeb maczetą,
niż rozwodzić się z poetą.

lepiej pływać żabką w wannie,
niż pracować nieustannie.

lepiej w piekle smażyć łydki,
niż nie wydać nic na zbytki.

wtorek, 7 lutego 2012

cierpienie

Powiedzcie więc sobie: "Nie będę uciekać przed cierpieniem.
Chcę je wykorzystać jak najpełniej, by rozwinąć współczucie wobec innych istot
i stać się im naprawdę pomocnym".
To w końcu cierpienie uczy nas współczucia. Cierpiąc dowiadujecie się, co czują inni.
A jeśli jesteście w sytuacji, która umożliwia wam udzielenia pomocy,
cierpienie pozwoli wam znaleźć mądrość i współczucie, by to zrobić.

Nie zamykajcie się więc na ból niezależnie od sytuacji; zaakceptujcie go.
Nawet jeśli wpadacie w rozpacz, zaakceptujcie ból taki jaki jest, ponieważ w istocie usiłuje on ofiarować wam najcenniejszy dar: szansę zobaczenia, poprzez praktykę duchową, co kryje się za nim.
"Smutek - napisał Rumi - może być ogrodem współczucia".
Jeżeli, niezależnie od okoliczności, wasze serce pozostanie otwarte,
ból stanie się największym sprzymierzeńcem w znalezieniu tego, czego szukaliście przez całe życie: miłości i mądrości.

Przecież doskonale wiemy, że i tak nigdy nie udaje się nam uciec od bólu.
Czyż broniąc się przed nim nie doświadczamy tylko nowych cierpień
i nie uniemożliwiamy sobie odebrania cennej lekcji?


Sogjal Rinpocze Tybetańska księga życia i umierania

poniedziałek, 6 lutego 2012

pomaganie

Najlepszym okresem na wykonywanie duchowych praktyk dla umarłych jest czterdzieści dziewięć dni bardo stawania się - zwłaszcza pierwszych dwadzieścia jeden.
W ciągu tych trzech tygodni zmarli są wciąż silnie związani z tym życiem,
co czyni ich bardziej podatnymi na naszą pomoc.
Praktyka duchowa może wtedy rzeczywiście wpłynąć na ich przyszłość: pomóc im w osiągnięciu wyzwolenia czy chociaż lepszego odrodzenia.
Powinniśmy więc wtedy starać się pomagać im na wszelkie sposoby, gdyż później - między dwudziestym pierwszym a czterdziestym dziewiątym dniem po śmierci - gdy powoli ustala się fizyczna postać ich następnej egzystencji, szanse na prawdziwe zmiany są znaczeni bardziej ograniczone.

Niemniej pomoc umarłym nie ogranicza się do czterdziestu dziewięciu dni po ich śmierci.
Nigdy nie jest za późno, by pomóc zmarłemu, niezależnie od tego, kiedy umarł.
Wasza praktyka przyniesie pożytek nawet ludziom, którzy zmarli przed setkami lat.
Dudziom Rinpocze mawiał także, że przecież oświeceni i buddowie potrzebują pomocy w swej pracy na rzecz innych.


Sogjal Rinpocze Tybetańska księga życia i umierania

niedziela, 5 lutego 2012

księga




przyśniła mi się,
dawno temu,
na obozie jogi.

trzymała ją w ręce Maria, moja instruktorka.
książka miała tytuł - księga życia i śmierci,
lub śmierci i życia,
kolejności nie pamiętam.

dzień później wróciłam z obozu
i znalazłam się w wielkim mieście.

w przerwie śniadaniowej wyskoczyłam z pracy
do księgarni.
wcale jej nie szukałam,
bo szukać nie chciałam.
książka ze snu była tylko obrazem,
jednym z rozlicznych,
nierealną projekcją,
zmęczonego umysłu.

w księgarni
sama wpadła mi w oczy.
jakby na mnie czekała.
pomarańczowa okładka,
tytuł taki podobny:
tybetańska księga życia i umierania,
autor Sogjal Rinpocze.

nie kupiłam jej od razu.
uderzona zbiegiem wydarzeń,
tych ze snu i z jawy.

wróciłam po nią po południu,
i od tego czasu
się z nią nie rozstawałam.

zachłysnęłam się tą książką,
tak jak później wieloma innymi buddyjskim książkami.

to jest książka niezastąpiona
w zrozumieniu
naszego życia,
celu istnienia,
i umierania.

zawsze wracam do niej gdy,
odchodzi ktoś bliski,
lub bliski bliskich.

autor Sogjala Rinpocze tak określał swój cel podczas pisania tej książki:
Chcę, żeby żaden człowiek nie bał się śmierci ani życia.
Chcę, żeby wszyscy ludzie umierali w spokoju,
otoczeni mądrą, bezinteresowną i czułą opieką,
by znaleźli prawdziwe szczęście, które dać może
tylko zrozumienie natury umysłu i rzeczywistości
.


sobota, 4 lutego 2012

soham

so ham
mantra pierwotna,
pierwsza z pierwszych.
oddech.



dziś
miałam na sobie
podkoszulkę bez rękawków,
bluzkę z cienkiej bawełny,
dwa długie swetry zapinane na guziki,
wełnianą marynarkę,
chustkę,
czapkę,
kurtkę puchową z kapturem
(kaptur na czapce),
rękawice narciarskie,
getry,
akrylowe podkolanówki, grube jak sweter,
spodnie (chyba z domieszką wełny),
buty zimowe ecco.

było minus piętnaście stopni.

po dwóch godzinach na dworze,
miałam ciepłe ręce,
trochę tylko zmarzły mi paluszki stóp.

piątek, 3 lutego 2012

spis

Sporządziłam spis pytań,
na które nie doczekam się już odpowiedzi,
bo albo za wcześnie na nie,
albo nie zdołam ich pojąć.

Spis pytań jest długi,
porusza sprawy ważne i mniej ważne,
a że nie chcę was nudzić,
wyjawię tylko niektóre:

Co było rzeczywiste,
a co się ledwie zdawało
na tej widowni
gwiezdnej i podgwiezdnej,
gdzie prócz wejściówki
obowiązuje wyjściówka;

Co z całym światem żywym,
którego nie zdążę
z innym żywym porównać;

O czym będą pisały
nazajutrz gazety;
Kiedy ustaną wojny
i co je zastąpi;

Na czyim teraz palcu
serdeczny pierścionek
skradziony mi — zgubiony;

Gdzie miejsce wolnej woli,
która potrafi być i nie być
równocześnie;

Co z dziesiątkami ludzi -
czy myśmy naprawdę się znali;

Co próbowała mi powiedzieć M.,
kiedy już mówić nie mogła;

Dlaczego rzeczy złe
brałam za dobre
i czego mi potrzeba,
żeby się więcej nie mylić?

Pewne pytania
notowałam chwilę przed zaśnięciem.
Po przebudzeniu
już ich nie mogłam odczytać.

Czasami podejrzewam,
że to szyfr właściwy.
Ale to też pytanie,
które mnie kiedyś opuści.

Wisława Szymborska, Chwila, Wydawnictwo Znak 2007

była inspiracją dla artystów,
nie tylko tych piszących.



Leggere parole Wisława Szymborska: "Nulla è in regalo", Reading: Gianluca Cocco
Chitarra: Marcello Verona San Vero Milis (Oristano), 30 aprile 2005

czwartek, 2 lutego 2012

poezja

Poezja coś takiego w niektórych ludziach przez
jakiś czas coś wewnątrz
To nie ma nic wspólnego z niczym.


Ryszard Kapuściński Wiersze zebrane (Biblioteka Gazety Wyborczej 2008)


w gonitwie biurowej
zakręcona,
w chorobie grypowej
umęczona,
dowiedziałam się dopiero
dzisiaj po południu
że nie żyje
Pani Wisława S.

zmarła w środę wieczorem,
we śnie,
w swoim domu w Krakowie.

miała 89 lat.

środa, 1 lutego 2012

gra

Subtelny, mądry mózgu, rozsądniejszy ode mnie,
jakimi podstępnymi sposobami udaje ci się
pozostać bezczynnym? Poucz mnie, mistrzu.

William Carlos Williams, Spóźniony śpiewak
w tłumaczeniu Julii Hartwig


nie lubię zimna zimy.
nie lubię lodu na chodniku.
nie lubię słupka rtęci spadającego poniżej zera.

czuję się źle.

z nosa leci mi nieustannie.
od ciągłego kichania rozbolało mnie ucho.

czerwień mojego nosa jest oślepiająca.
poraża współpracowników
i wrażliwe ekspedientki.

a na dodatek Pan W. zaległ w łożu ścięty chorobą,
i skończyły się papierowe chusteczki.