środa, 31 lipca 2013
lato
przed sklepem samoobsługowym stoi metalowa miska wypełniona wodą.
przykuta łańcuchem, służy czworonogom do zaspokojania pragnienia.
siwowłosy mężczyzna z białym dachowcem na smyczy
siedzi w cieniu drzewa i czyta najnowsze wydanie popularnego brukowca.
moje serce wydaje odgłosy muzyki,
to tylko arytmia, czyli zaburzenie jednostajnego rytmu.
zaczepia mnie wesoły młodzieniec
i pyta uniżenie czy mogłabym go wesprzeć,
nie zbiera pieniądzy na jedzenie, nie jest głodny,
zbiera na tanie wino.
słońce rozkwita jak wielka złocista róża.
niebo jest moim nauczycielem i drzewo.
wtorek, 30 lipca 2013
koan
koan to problem lub pytanie oparte na paradoksie,
stosowany w buddyzmie zen w celu skupienia uwagi,
i sprawdzenia jak jasno, jak prosto,
jak racjonalnie potrafisz zareagować.
próby poszukiwania odpowiedzi pomagają uspokoić umysł.
stąd też kōan'y są stosowane jako ćwiczenia dla uczniów,
których umysły są jeszcze niespokojne.
praktyka skupionej uważności wykorzystująca kōan'y,
podobnie jak inne formy medytacji,
ma za zadanie umożliwić medytującemu osiągnięcie stanu oświecenia.
istnieje około 1700 kōanów,
mistrzowie zen używają ich 500.
najlepszym kōanem dla danej osoby jest pytanie wyznaczone
przez rōshiego, nad którym może się ona zastanawiać całe życie.
za każdym razem, gdy dostajesz koan ukazuje ci się sytuacja.
dobra sytuacja jest złą sytuacją.
zła sytuacją jest dobrą.
mój koan na dziś:
skąd pochodzi ja?
dokąd pójdzie ja kiedy umrę?
poniedziałek, 29 lipca 2013
pytania
trwać czy nie trwać
zaufanie do losu mieć czy nie mieć
dać się ponieść uczuciu rozpaczy czy się nie dać
szukać pocieszenia czy nie szukać
rozczulać się nad sobą czy nie rozczulać
pragnąć miłości czy zapomnieć o pragnieniach
zmienić coś w życiu czy nie zmieniać
zaprzestać zadawać pytania czy nie zaprzestać
niedziela, 28 lipca 2013
nieprzystosowanie
Nie nadawałem się do życia gdzie indziej niż w Raju.
Po prostu takie było moje genetyczne nieprzystosowanie.
Na ziemi ukłucie się kolcem róży zmieniało się w ranę,
za każdym razem kiedy za obłok chowało się słońce, czułem smutek.
Czesław Miłosz, Nieprzystosowanie
też odczuwam swoje nieprzystosowanie.
prawdopodobnie genetyczne, a może i społeczne.
chciałabym żyć nie gdzie indziej niż w raju.
chciałabym by dotyk kolców róży nie ranił mnie,
by niezrozumiałe spojrzenia odbijały się od niewidzialnych luster
i przelatywały nade mną lub wracały z powrotem do nadawcy,
chciałabym by słowa wykrzywione i wykrzyczane
za każdym razem zmieniały tor i wędrowały w głąb ziemi,
gdzie unicestwione byłyby na wieki.
chciałabym by słońce nie chowało się za chmury.
sobota, 27 lipca 2013
kto
Kto stworzył świat?
Kto stworzył łabędzia i czarnego niedźwiedzia?
Kto stworzył konika polnego?
tego konika polnego na przykład
który właśnie wyprysnął ponad trawę
który je cukier z mojej ręki
który porusza szczękami w przód i tył zamiast w dół i w górę -
który rozgląda się wokół ogromnymi, złożonymi oczami.
A teraz unosi blade przedramiona i dokładnie myje sobie twarz
A teraz otwiera skrzydła i odlatuje.
Właściwie nie wiem, czym jest modlitwa.
Wiem, jak się skupić, jak zapaść się
w trawę, wiem jak uklęknąć wśród traw,
jak zanurzyć się w lenistwie i błogości, jak niespiesznie iść polami,
co właśnie robiłam cały dzień.
Powiedz, czy jeszcze coś miałam zrobić?
Czyż wszystko nie umiera ostatecznie, a zbyt wcześnie?
Powiedz, co zamierzasz zrobić
ze swoim jedynym, dzikim i bezcennym życiem?
Mary Oliver, Letni Dzień
powiedz co zamierzasz zrobić ze swoim jedynym,
dzikim i bezcennym życiem.
w ten gorący dzień, powiedz.
piątek, 26 lipca 2013
lapidarium
Nieskończona jest ilość postaci, które można wydobyć
z tego samego człowieka.
Każde doświadczenie jest indywidualne.
Toteż większość naszych posłań wysyłamy ustnie,
w milczeniu, w myślach.
...świadom czegoś nieprzeniknionego...
Im bardziej się w coś wgłębiasz, tym więcej masz
wątpliwości, tym częściej ogarnia cię niepewność.
Inny to ja. Inny jest zawsze blisko, a często -
w nas samych.
"Zdaję sobie jasno sprawę, że naprawdę żyję, kiedy pracuję.
Dlatego jak jest mi źle, siadam przed komputerem i piszę.
To moja modlitwa, płacz, wołanie o ratunek" Pedro Almodovar
Ryszard Kapuściński, Lapidarium V
poniedziałek, 22 lipca 2013
niedziela, 21 lipca 2013
kolejka
Praktyka jest prosta: uważność w codziennym życiu.
Techniki medytacyjne służą do tego, aby zatrzymać się
i głęboko wniknąć w to, co się dzieje.
Robimy to, aby nie dać się miotać w różnych kierunkach.
Praktyka pomaga nam przestać gnać przez życie bez zastanowienia,
jakby sam Mara nas ścigał.
Zbyt często niosą nas uwarunkowania, myśli, gniew,
energie ludzi nas otaczających
i nie mamy siły, aby się im przeciwstawić.
Zapytaj „Co robiłem z życiem w ciągu ostatnich kilku lat?”.
Jeżeli nie praktykujesz zatrzymania,
wyda ci się, że lata te były snem.
Być może nigdy nie zatrzymałeś się na chwilę,
aby spojrzeć na księżyc albo potrzymać kwiat w dłoni.
Bez zatrzymania i wnikliwego patrzenia,
nie jesteśmy zdolni do prawdziwego przeżywania własnego życia.
Energią, która pozwala nam się zatrzymać, jest uważność.
Aby zatrzymać się, oddychać, uśmiechać i wrócić do chwili obecnej,
możemy wykorzystać rzeczy już istniejące wokół –
dzwonek telefonu, czerwone światło „stop”.
Dzwonek telefonu jest głosem Buddy przywołującym nas
do prawdziwego ja, głosem pytającym:
„Dokąd idziesz? Dlaczego nie wrócisz do domu?”
Jesteśmy jak dzieci, które stamtąd uciekły.
Słysząc dzwonek telefonu możemy wrócić do tu i teraz.
Chwila obecna wypełniona jest radością, pokojem, wolnością i przebudzeniem.
Wystarczy zatrzymać się i ich dotknąć.
Thich Nhat Hanh Zrozumieć nasz umysł.
uwielbiam nauki Thicha Nhat Hanha.
jego słowa są piękne i mądre, on sam - wyjątkowy.
z zalecanych przez niego praktyk uważności wykorzystuję
te najpowszechniejsze, które w naturalny sposób wymuszają zatrzymanie,
czyli czerwone światło "stop" oraz kolejki.
lubię kolejki i ogonki, niezależnie jakiej są długości.
bo przypominają mi o uważności,
czy są to kolejki na poczcie (u nas są tam zawsze),
czy w warzywniaku czy do kasy w supermarkecie.
każda jest po to, żeby zwiększyć naszą uwagę,
żeby zatrzymać nas w tej jednej jedynej chwili.
kolejki nie skrócimy, nie przyśpieszymy jej biegu,
za to możemy cudownie wykorzystać dany nam czas,
na uwagę, na skupienie na oddechu.
pomyślcie w ten sposób o kolejkach,
w których z konieczności spędzacie czas,
o czerwonych światłach stop, którymi migoczą ulice miasta,
o dzwonku telefonu, rozchodzącym się z głębin torebki,
gdy z niecierpliwością szukacie komórki.
zobaczcie w tych naturalnych sygnałach
przypomnienie o medytacji, które daje Wam życie.
nie przegapcie ich.
gdy zauważycie przypomnienie o medytacji,
uśmiechnijcie się i skupcie uwagę na oddechu.
obserwujcie swój oddech
przez cały czas oczekiwania na Waszą kolej
i czas trwania czerwonego światła.
sobota, 20 lipca 2013
wywiad
gazeta zrobiła mi dzisiaj prezent
i zamieściła obszerny wywiad z poetą Adamem Zagajewskim,
jedynym polskim kandydatem do literackiego Nobla.
linku nie podaję, bo najbardziej interesujących wywiadów
i artykułów gazeta nie udostępnia,
a o ile są w sieci, to obłożone opłatą.
Poeta ciekawie rozwija temat poezji i tych piszących wiersze.
Miłosz napisał kiedyś, że pisanie poezji to
kontemplacja świata w tym, co jest w nim wieczne,
i w tym, co zmienne.
Zresztą nie trzeba pisać wierszy,
żeby być poetą i żyć jak poeta.
Poeta niepiszący to ktoś,
kto odczuwa piękno i ból świata,
lubi o tym myśleć, dużo czyta.
Ale nie ma daru, języka czy umiejętności technicznych,
więc żaden tekst z tego nie powstaje.
Poeci służą do tego, żeby myśleć
o rzeczach ostatecznych.
Ale na co dzień poeta nie różni się od innych ludzi.
Na zakupach myśli o zakupach,
a nie o istocie człowieczeństwa.
jako naczelną radę dla piszących wiersze Pan Adam
podaje picie herbaty, czarnej, mieszanki darjelingu
z earl greyem i zdradza tajemnicę:
to jest herbata, po której się pisze wiersze.
to teraz wiem skąd się wzięła moja poetycka obsesja.
herbatę darjeling z dodatkiem earl grey od lat uważam
za najdoskonalszą z herbat.
piątek, 19 lipca 2013
czwartek, 18 lipca 2013
opowieści
czytam Opowieści starego Kairu Nadżiba Mahfuza.
zaraz po pracy rozsiadam w słońcu z książką
i zatracam w opowieściach.
po przerwie, na obowiązkowe zakupy i posiłek złożony
z brzoskwiń i gazpacho, wracam do tej magicznej książki.
ma powolną narrację i pełna jest postaci w pewnym sensie schematycznych.
dużo w niej tłumionych uczuć, bezgranicznego posłuszeństwa,
aktów przemocy i poddania konwenansom i religii.
trylogia uznawana jest za szczytowe osiągnięcie literackie
egipskiego pisarza, jedynego noblisty tego kraju, Nadżiba Mahfuza.
jest to historia rodziny kairskiego kupca As-Sajida Ahmada Abd al-Jawada
człowieka o podwójnym obliczu,
który z jednej strony jest ojcem i mężem,
i w tej roli - dyktatorem, autokratą, tyranem,
z drugiej - człowiekiem powszechnie szanowanym, religijnym,
opanowanym, powściągliwym, uprzejmym i wesołym,
a z jeszcze innej strony - rozpustnikiem i alkoholikiem.
rolą kobiety w tym społeczeństwie jest niewolnicze oddanie mężowi,
jego woli i decyzjom, z przekonaniem o ich słuszności,
to wyczekiwanie w gotowości w pokoju obok na zawołanie pana,
usługiwanie mu od świtu do nocy w najpospolitszych czynnościach,
to niemożność wychodzenia samej z domu,
(w towarzystwie męża opuściła go może kilka razy),
to obserwowanie ulic miasta przez kraty maszrabiji.
byłam w Egipcie wiele lat temu.
w podróży z plecakiem i Mężczyzną spędziłam miesiąc,
z czego w samym Kairze - tydzień.
mimo wielu bezpośrednich kontaktów z tubylcami,
nie poznałam tego co dzieje się w domach i sercach egipskich kobiet,
jak wielką i ciężką walkę toczą codziennie.
ta książka przybliża prawdę o tym.
z innej beczki:
film Magdaleny Piekorz o Krakowie,
który jest poetyckim spacerem po tym niezwykłym mieście,
prowadzony wierszami i wspomnieniami Adama Zagajewskiego (ciepły mądry głos),
wczoraj emitowany w telewizji jest dziś dostępny na yt.
nie tylko dla miłośników poezji i dla tych, którzy mieszkają poza krajem.
Lubię Kraków.
To jest moje miejsce na ziemi.
Nie ma żadnej konkurencji, właściwie.
Adam Zagajewski
też lubię Kraków, Panie Adamie.
czy jest on moim miejscem na ziemi,
tego właściwie jeszcze nie wiem.
środa, 17 lipca 2013
joga
już za trzy tygodnie będziemy z Panią A.
wyginać śmiało ciało na plaży,
w scenerii jak z filmu Żandarm w Saint Tropez.
specjalnie dla Pani A. i innych Plażowiczek krótkie przypomnienie.
nie zapominajcie o jodze w wakacje.
praktyka jogi nie lubi przerw,
a praktyka trzy razy w tygodniu i częściej oznacza postęp.
jeśli będą zakwasy, to miłe.
wtorek, 16 lipca 2013
obóz
wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni...
Młoda w przeddzień wyjazdu oświadczyła,
że nie pojedzie z plecakiem na obóz.
nie odpowiadał jej żaden z rodzinnych plecaków,
ani granatowo-czarny campus,
ani ceglasto-szary himountain.
nikt na wakacje nie jeździ z plecakiem,
i ja nie pojadę. muszę mieć walizkę! - odrzekła.
w ostateczności chciała wziąć torbę szermierczą.
ale wybił jej to z głowy Młody, ogłaszając,
że to byłby jeszcze większy obciach.
jadę na obóz dla dziwolągów
i sama będę dziwolągiem - stwierdziła.
poniedziałek, 15 lipca 2013
dwadzieścia
niedziela, 14 lipca 2013
przedpołudnie
nauczyciel jogi zaprasza do praktyki na trawie
w cieniu wysokich dębów i olch.
jest ziemia, niebo i mata.
nie brakuje mi ściany z luster, reflektorów u sufitu,
kostek z tworzywa i długich pasków.
pod matą wyczuwam nierówność podłoża i twarde korzenie.
wygięta w pługu patrzę na świat do góry nogami,
widzę rozłożyste korony dębów i zielone liście,
które migoczą na tle nieba jak szkiełka witraży.
ta chwila sprawia, że łączę się z duchem lasu,
dwa tysiące lat systemu jogi przemienia mnie w drzewo.
nauczyciel jogi wypowiada polecenia
tak cicho jakby bał się zagłuszyć śpiew wiatru.
ułożone w asanie ciało trwa stabilnie przez dwadzieścia oddechów,
a w mojej głowie układa się wiersz.
stoję na jednej nodze,
zaplatam ręce nad głową dotykając konarów i gałęzi,
podmuchy wiatru wsuwają mi liście we włosy.
łodygi traw obejmują moje stopy.
sobota, 13 lipca 2013
gatha
gatha otwierania drzwi
Otwieram i zamykam te drzwi
tak uważnie,
jakbym chciał wejść
do mojego własnego
serca.
gatha to rodzaj liturgicznych hymnów religijnych zawartych w świętych księgach.
przez patriarchów linii medytacyjnej buddyzmu gatha była używana
do ukazywania swojego zrozumienia buddyzmu, wyrażenia oświecenia.
wypowiadano ją także w czasie przekazu Dharmy przez mistrza uczniowi.
dlatego też gatha jest ściśle związana z zenem
i każdy uczeń w chwili oświecenia tworzył wiersz.
czasem w Chinach nazywana była doujijia – czyli
wierszem wzajemnego zrozumienia,
gdy umysł ucznia i nauczyciela łączyły się ze sobą.
(wikipedia)
piątek, 12 lipca 2013
daleko
od kilku dni zastanawiam się nad tym kiedy osiągnę oświecenie
wszelkie cierpienie jest jedynie złudzeniem
czy zobaczę rzeczy takie jakie są
czy zrozumiem istotę i porządek świata
w tym życiu
Dalajlama twierdzi że droga do oświecenia
prowadzi przez kilkuletnie odosobnienie
spędziłam w odosobnieniu czterdzieści dni
nie jestem Jezusem
nie jestem Buddą
wiem że to za mało to jakby nic
tylko umysł jest rzeczywisty
droga do stanu pustki wydaje się nieskończona
daleko
czwartek, 11 lipca 2013
chęć
Nie obchodzi mnie, jak zarabiasz na życie.
Chcę wiedzieć, za czym najgłębiej tęsknisz i czy ośmielasz się
marzyć o spełnieniu.
Nie obchodzi mnie, ile masz lat.
Chcę wiedzieć, czy pozwolisz, by świat uznał Cię za szaloną i
pognasz za miłością, za marzeniem, za przygodą,
Która przywróci Ci życie.
Nie obchodzi mnie, jakie planety masz w kwadraturze do księżyca.
Chcę wiedzieć, czy sięgnęłaś głębi swego smutku, czy pozwoliłaś, by
otworzyły cię zdrada i kłamstwo, czy też zamknęłaś się w lęku przed
nowym bólem.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść ból, mój albo swój - nie
próbując go ukryć, pomniejszyć, ani złagodzić.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć w radości, mojej albo swojej - czy
potrafisz zapamiętać się w tańcu i pozwolić, by wypełniła cię
ekstaza po koniuszki palców
Nie zapominając o ostrożności, realiźmie i ograniczeniach, przed
jakimi stoi człowiek.
Nie obchodzi mnie, czy twoja historia jest prawdziwa.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarować kogoś, aby pozostać wierna
swojej prawdzie;
Czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej
duszy;
Czy potrafisz być niewierna, a przez to godna zaufania.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet jeśli nie jest
ono ładne, każdego dnia - i na nim właśnie oprzeć swoje życie.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść porażkę, moją albo swoją i
nadal, stojąc u brzegów jeziora w srebrnej pełni, wołać do księżyca:
Tak!
Nie obchodzi mnie, gdzie mieszkasz, ani ile masz pieniędzy.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz wstać po nocy pełnej grozy i rozpaczy,
słaba i poraniona aż do kości i zrobić to, co należy zrobić, by
nakarmić dzieci.
Nie obchodzi mnie kogo znasz, ani jak się tu dostałaś.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz usiąść ze mną w ogniu i nie cofnąć się.
Nie obchodzi mnie, co, gdzie i z kim studiowałaś.
Chcę wiedzieć, co Cię podtrzymuje od wewnątrz, kiedy wszystko inne
zawodzi.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz być sama ze sobą i czy prawdziwie
odpowiada Ci to towarzystwo
W chwilach pustki.
Mary Oliver
niestety nie znam tytułu tego pięknego wiersza,
ani nazwiska tłumacza.
potraktujcie te słowa
jakby były napisane przeze mnie.
po prostu chciałabym to wszystko o Was wiedzieć.
środa, 10 lipca 2013
miłość
w drodze do pracy
poczułam przypływ najczystszej miłości,
niczym niezmąconej
słodkiej jak owoce brzoskwini i pomarańczy.
przypomniało mi się jak dzień wcześniej
Młoda spytała mnie czy mogłaby sobie coś kupić za resztę,
z tych dziesięciu złotych, które dostała na razowy chleb.
- co chciałabyś sobie kupić? - spytałam.
- bułkę z ziarnami - odparła.
zdawało mi się, że na drzewach zakwitły kwiaty wiśni.
wtorek, 9 lipca 2013
śmieszność
pierwszy wiersz napisałam jako siedmiolatka.
pamiętam, że była to rymowana historia dwóch myszek,
znanych ówczesnym dzieciom z telewizyjnych kreskówek,
którym zabrakło proszku do prania.
proszek o wdzięcznej nazwie ixi, w końcu
kupiła jedna z myszek i przyniosła w siatce do domu,
co wyraźnie ucieszyło tę drugą i jej sąsiadkę,
w moim wierszu.
wiersze wpisywała do zeszytu moja Mama.
sama nie miałam biegłości w pisaniu,
ale tworzenie wierszy przychodziło mi z łatwością.
tak było od wczesnego dzieciństwa do lat młodzieńczych.
na poziom wierszy opuśćmy zasłonę milczenia.
potem nastąpiła długa przerwa.
teraz znów odnalazłam w sobie potrzebę pisania.
piszę, bo jak to ujęła nasza Noblistka
wolę śmieszność pisania wierszy
od śmieszności ich niepisania.
poniedziałek, 8 lipca 2013
samolot
cząstki nocy tkwią jeszcze we mnie jak zamknięte fale
a u ich szczytów rozpryskują się okruchy snu
jeszcze nierozbudzona
lecę samolotem wśród śnieżnych górskich szczytów
nieoczekiwanie wyrasta przede mną wielka biała skała
przechylam ostro ster, by uniknąć zderzenia
i wznoszę się z wysiłkiem coraz wyżej w górę
dlaczego nie rozpędziłam się bardziej
to ostatnia moja myśl
niedziela, 7 lipca 2013
sobota, 6 lipca 2013
reżyser
premiera filmu, który ma czterech reżyserów.
ten, który przyjechał na spotkanie z publicznością
jest muzykiem, nauczycielem i badaczem.
interesują go śpiewy polifoniczne.
w samym środku Tanzanii odnalazł plemię Wagogo, które żyje muzyką.
podczas pierwszego spotkania ze starszyzną plemienną
zapytano go o to, co robi w świecie, z którego przyjechał.
odparł, że jest nauczycielem muzyki.
jego odpowiedź wywołała ogólną wesołość.
dla członków plemienia nauczyciel muzyki to postać abstrakcyjna,
to ktoś tak nierzeczywisty i zbędny jak nauczyciel oddychania,
lub nauczyciel jedzenia.
członkowie plemienia Wagogo mają muzykę we krwi.
towarzyszy im ona od dnia urodzin do śmierci.
każdy etap życia i każda pora roku są przepełnione muzyką.
reżyser dwa razy chorował na malarię.
raz przechodził ją ciężko i omal nie umarł.
wielokrotnie był zakażony amebą.
kocha Afrykę. jeździ do niej od dwudziestu pięciu lat.
piątek, 5 lipca 2013
chmura
jeśli zobaczysz chmurę
pomyśl o niej jak o sobie samym.
gdy chmura zamienia się w deszcz,
przestajesz ją widzieć.
myślisz, że chmury nie ma,
że stała się czymś nieistniejącym.
ale jeśli przyjrzysz się bliżej,
dostrzeżesz ją w deszczu.
chmura może stać się w opadem deszczu i śniegu,
lub bryłą lodu.
może zmienić swoją postać,
ale nie może umrzeć.
bez względu na to,
czy chodzi o chmurę czy o istotę ludzką,
nie można mówić o śmierci.
Budda nie umarł,
Budda zmienił swoją formę.
możesz go dotknąć tu i teraz.
czwartek, 4 lipca 2013
nauki
w sobotę 6 lipca 2013 od godziny 15.00 do 21.30 czasu polskiego
mistrzowie buddyjscy z tradycji Bon
Jego Świątonbliwość Lungtok Tenpai Njima i gesze Tenzin Wangyal Rinpocze
poprowadzą nauki internetowe.
transmisja sobotnich nauk Tenzina Wangyala Rinpocze na żywo,
będzie tłumaczona na język polski.
więcej informacji pod linkiem.
środa, 3 lipca 2013
leczenie
pisałam nieraz o monodiecie,
bo to nasz rodzinny sposób leczenia, zdrowienia.
podam jeszcze parę szczegółów dla osób nieznających
tej metody.
polega ona na jedzeniu w czasie choroby
wyłącznie kaszy lub ryżu brązowego, bez żadnych dodatków.
monodietą podobnie jak głodówką można leczyć pospolite choroby,
takie jak: przeziębienie, grypa, angina, zapalenia gardła,
szkarlatyna.
w zależności od stanu chorego, monodietę stosuje się
od czterech dni w górę.
zwykle wystarczają cztery dni, bo na czwartą dobę
wzrasta odporność, ustępują objawy
i poprawia się stan chorego.
leczenie szkarlatyny trwa dłużej.
mój Syn był na monodiecie osiem dni.
pediatra zwyczajowo przepisała antybiotyk.
po zakończeniu leczenia dietą,
wykonaliśmy kontrolne badanie moczu.
i ta sama lekarka nie stwierdziła, żadnych śladów choroby.
regułą jest stosowanie monodiety jeden dzień dłużej
od ustąpienia objawów choroby.
w czasie stosowania monodiety, należy zażywać tabletki
przeczyszczające, bo spowolniona jest perystaltyka jelit.
najlepiej radirex.
jest to lek ziołowy na bazie korzenia rzewienia.
stosowanie zgodnie z ulotką - jedna lub dwie tabletki na noc.
przy wysokiej temperaturze można zwiększyć tę ilość.
przy bólu gardła polecam płukanie wodą z azulanem,
jak najczęściej, najlepiej - co pół godziny.
u młodszych dzieci bardzo dobrze sprawdza się pędzlowanie
gardła roztworem na bazie jodyny i gliceryny.
stosowałam to przez lata u moich Dzieci
i stany zapalne w obrębie gardła bardzo szybko mijały,
nie przeradzały się w nic poważniejszego.
(obwijałam palec watą i moczyłam w roztworze,
ale można też za pomocą patyczka).
a teraz podsumowanie - w domowej apteczce nie mamy lekarstw
(tylko maść tygrysią, plastry, bandaże, opatrunki i środki odkażające),
mój Syn nigdy nie zażywał antybiotyków,
Córka jeden jedyny raz w życiu podczas pobytu w szpitalu,
gdy miała osiem lat.
wtorek, 2 lipca 2013
dźwiganie
Którzy dźwigają fortepiany
na dziesiąte piętro szafy i trumny
staruszek co z wiązką drewna kuśtyka za horyzont
kobieta z garbem pokrzyw
wariatka pchająca wózek dziecinny
pełen butelek po wódce
oni wszyscy będą uniesieni
jak piórko mewy jak liść suchy
jak skorupka od jajka strzęp ulicznej gazety
Błogosławieni dźwigający
bo oni będą podniesieni
Anna Kamieńska, Którzy dźwigają
którzy niosą ciężkie jak krzyż wspomnienia z dzieciństwa,
którzy umierają z żalu i tęsknoty,
ci o sercach wyschniętych jak skórka chleba,
i ci cierpiący, słabi i skrzywdzeni,
i zmarli, którzy dźwigają wiadra pełne naszych łez,
prosząc abyśmy przestali płakać
wszyscy oni będą uwolnieni od męki dźwigania,
będą zbawieni.
poniedziałek, 1 lipca 2013
listy
czasem piszę takie listy,
których nikt nie dostaje.
słowo po słowie, zdanie po zdaniu,
układam w głowie,
opisy wydarzeń i historyjek, jak to
Młoda szermierkę rzucała, albo
Młody ścinał włosy na krótko pierwszego dnia wakacji,
odpowiedzi na pytania te najbardziej osobiste,
zgodnie z zasadami gramatyki i ortografii.
piszę te listy i wysyłam w myślach.
i czekam na odpowiedź.
brak odpowiedzi jest sygnałem,
że list chyba nie został wysłany.
sprawdzam folder poczty, faktycznie.
pustka pod datą
jest potwierdzeniem przypuszczenia.
lubię otrzymywać listy w odpowiedzi na te niewysłane.
czasem coś się ułoży dokładnie tak jak trzeba,
a czasem odwrotnie.
a jeszcze bardziej lubię wysyłać listy
i otrzymywać w tym samym momencie,
od tego samego adresata.
nawet gdy listy mijają się między sobą,
po kilku wymianach,
rozbrzmiewa w cyberprzestrzeni nieukrywana wesołość.
adresat listu, który do niego nie dotarł, nie powinien się smucić.
list przecież został napisany,
obszernie i bardzo starannie,
z użyciem dużych liter, tam gdzie to było potrzebne.
adresat takiego listu powinien sobie wyobrazić
jak otrzymuje te wszystkie listy napisane przeze mnie właśnie dla niego,
jak czyta mail za mailem, jak się śmieje, jak płacze ze wzruszenia.
adresat listu powinien sobie wyobrazić
jak składa wydruki, kartka za kartką, i wkłada je do portfela.
tak jak ja to robię gdy dostaję list od adresata.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


