środa, 28 grudnia 2016

czarny


Mrok zapada powoli
Czarny jak ja.


John Howard Griffin


czytam książkę Czarny jak ja Griffina, z której pochodzi powyższy fragment. poleciła mi ją rozczytana w literaturze faktu dwudziestolatka spotkana w księgarni (tej w centrum miasta, od miesiąca zamkniętej), za co chciałabym jej w tym miejscu bardzo podziękować.

przejmująca książka - reportaż o rasizmie amerykańskiego Południa. autor, białoskóry muzyk i lekarz, ponad pół wieku temu dzięki naświetlaniom promieniami UV i methoxsalenowi (lek na bielactwo) wzmacniającemu pigmentację skóry stał się czarnoskórym. podróżując po Stanach odczuł to z czym muszą się zmierzyć Afroamerykanie. doświadczenie było tak ciężkie, że aż nie do udźwignięcia. wielokrotnie przerywał eksperyment, żeby odpocząć od ciągłego stresu i wrogości, z którą się spotykał. czuł się chory na myśl, że miałby znosić jeszcze więcej nienawiści - pisał.

kiedy stawał się biały, otrzymywał braterskie uśmiechy i przywileje od białych, a nienawistne spojrzenia i niechęć od czarnych. kiedy zaś był Murzynem, biali patrzyli na niego, jakby był śmieciem, podczas gdy czarni traktowali go z wielką życzliwością.

- Dałam tę książkę mojej mamie do przeczytania. Ona, nigdy nie myślała o sobie, że jest rasistką. Po przeczytaniu tej książki, przyszła do mnie i z przerażeniem przyznała, że nią jest. - dodała ta wielka miłośniczka reportażu w formie mini recenzji.

wtorek, 27 grudnia 2016

prędko


A jeśli pójdziesz prędko,
zerwie się czas przed tobą
niby figlarny motyl.
A jeśli pójdziesz wolno,
będzie się wlókł za tobą
jako ten wół łagodny.


Juan Ramón Jiménez
poeta hiszpański, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 1956



żeby twój krok był lekki i wesoły,
żeby nigdy na chodniku nie wyprzedziło cię podskakujące dziecko,
żeby czas zrywał się zawsze jak figlarny motyl,
i mijający rok cieszył tak samo jak ten nadchodzący.

czwartek, 22 grudnia 2016

otwarte


Nie ma klucza do szczęścia. Drzwi są zawsze otwarte.

Każdego dnia:
- przywitaj dzień słowami – oto zaczął się najwspanialszy dzień
(najwspanialszy dzień życia, to ten który trwa, żaden wcześniej ani żaden później nie jest tak cenny);
- zauważaj szczęśliwe chwile, wyraź wdzięczność kiedykolwiek spotka Cię coś dobrego,
wdzięczność przyciąga wdzięczność, inni będą szczęśliwi przebywając z Tobą,
towarzystwo szczęśliwej osoby tak jak małego dziecka daje wiele radości;
- uśmiechnij się do siebie w lustrze i zapewnij o swojej miłości,
niech to będzie prawdziwa deklaracja wypływająca z serca, z której przebija czułość i niezmienność, trzeba kochać siebie, czuć stale miłość to najpiękniejsze uczucie;
- dbaj o spokój umysłu (medytuj, wiem, że praktykowanie codzienne jest trudne,
ale kilka razy w tygodniu, może da się usiąść), tak jak pielęgnujesz ciało, powinieneś
troszczyć się o swój umysł – dziesięciodniowe odosobnienia raz do roku (lub częściej) będą pomocne;
- dbaj o jasne myśli, te uskrzydlają i chronią (ciężkie myśli osłabiają ciało, staje się ono bezbronne);
- przeczytaj jeden wiersz;
- napisz jeden wiersz, jak mawia poetka Mary Oliver na napisanie wiersza warto przeznaczyć dwadzieścia minut, nie więcej (no chyba, że się jest zawodowym poetą!). Jeśli nie masz tyle czasu wieczorem, to po prostu wstań wcześniej. Nie lubię wczesnego wstawania, potrzeba pisania i czytania poezji pojawia się u mnie wieczorem, potrzebuję wiersza żeby zakończyć dzień, ale może warto zrobić odwrotnie i rozpocząć dzień od napisania poematu.

ciąg dalszy może kiedyś nastąpi...

środa, 21 grudnia 2016

uśmiechnięta



Kiedy obudził mnie łagodny zapach,
ujrzałem gwiazdę,
jak, uśmiechnięta, schodziła mi z oczu;
- uśmiechnięta, że tak przetrwała
calutką noc przede mną
obnażona i wonna, uśmiechnięta.


Juan Ramón Jiménez, Wczesny błękit
tłum. Janusz Strasburger


budzę się i wypatruję gwiazd.
szukam
tej jednej, jedynej uśmiechniętej do mnie.
niczym Gioconda
w zamyśleniu wysuwa się naprzód.
z gracją kłania się nisko dotykając moich stóp
i kładzie na łóżku złoty kwiat.

wtorek, 20 grudnia 2016

odwieczna



Jesteś energią, a energii nie można stworzyć ani zniszczyć. Energia zmienia jedynie formę. A to oznacza Ciebie!
Prawdziwa istota Ciebie samego, czysta energia Ciebie samego zawsze była i zawsze będzie. Nigdy nie możesz nie być. Na jakimś głębszym poziomie sam o tym wiesz.
Możesz sobie wyobrazić „nie bycie"? Wbrew wszystkiemu, co widziałeś i przeżyłeś, czy możesz sobie wyobrazić „nie bycie"? Nie możesz sobie tego wyobrazić, bo jest to niemożliwe. Jesteś odwieczną energią.

Rhonda Byrne, Sekret

poniedziałek, 19 grudnia 2016

optymistka



Jestem optymistką. Niepoprawną. Urodziłam się taka. I taka umrę. Po każdym ciosie podnoszę się jak wańka-wstańka. To jest coś co potrafię robić najlepiej. Wewnętrzna energia każe mi cieszyć się życiem, mimo wszystko.

Czasem trudno wykrzesać z siebie radosne myśli. Wiem coś o tym. Zdarza mi się być przygnębioną i zamkniętą pośród ciężkich zdarzeń. Nie potrafię się otrząsnąć. Nie potrafię zapomnieć. Bywało, że myślałam: to co mnie spotyka to powód, by nie żyć wiecznie. W końcu trzeba umrzeć, śmierć to kwintesencja życia. Umiera tylko ten kto żyje. Czasami zdarza się, że ze zmartwień. Bywało też, że myślałam: mordercy, który uwolniłby mnie od obowiązku istnienia, w ostatnich słowach przed śmiercią, powiedziałabym dziękuję.

Po jakimś czasie przyzwyczajam się do sytuacji. Problemy odkładam na bok. Jak niepotrzebne zimą lekkie sandały. Przyglądam im się z daleka. Nie pytam już dlaczego znowu ja boże. Rodzi się nowy dzień, a wraz z nim mój entuzjazm. Pogodnie uśmiecham się w lustrze. Czuję, że dawne problemy nie są już moimi problemami. Choć życie od teraz będzie bardziej skomplikowane.

Nic nie może zniszczyć mojej pogody ducha. Dbam o nią i hołubię. Stale rozwijam. Im jestem starsza, tym jakby jej więcej. Optymizm jest jak słońce i woda. Zaspokaja pierwotną potrzebę spokoju. Nadaje sens każdemu dniu. Bez nadziei wszystko byłoby płaskie i zbędne. Przypadkowe i straszne. Wiara w dobrą przyszłość tworzy moje życie, jego prawdziwy i wyjątkowy wymiar. Bez nadziei nic nie byłoby możliwe.

Wierzę, że zwierzęta też żyją nadzieją, może nawet większą niż człowiek.

niedziela, 18 grudnia 2016

slow



Brak internetu na domowym łączu sprawia, że przestawiam się na tryb powolny. Slow-life. Celebruję przez godzinę popołudniową herbatę. Zagłębiam się w fotelu wpatrzona w niebo.

sobota, 17 grudnia 2016

biel



Pada śnieg. Białe kryształki lodu zakrywają ulice. Znika czerń. Z każdą minutą świat wygląda inaczej. W zmieniającej się scenerii biel zdecydowanie wygrywa.

Jest moim kolorem numerem jeden na ubraniach i we wnętrzach. Białe meble w kuchni to jedyne właściwe rozwiązanie jakie może zaproponować mi projektant. Biały strój to szyk i elegancja, niedościgniona, a u maluszków - podstawowa konieczność, która jest gwarancją zdrowego i szczęśliwego rozwoju (przez pierwsze miesiące moje dzieci ubierałam wyłącznie na biało).

Kocham biel i wszystko co rozbielone i pastelowe. Kawę z mlekiem, bladoróżowe sweterki, lody waniliowe i te o smaku cytryny z nieodłączną bitą śmietaną. A jednocześnie nie wyobrażam sobie życia we wszechogarniającej bieli, gdzieś pod kołem podbiegunowym, na skutej wiecznym lodem Alasce.

Mówi się, że biel ma w sobie wszystkie barwy, i jest w pewnym sensie pozorna. Jej odbiór zależy od naszego postrzegania. Każdy człowiek widzi biały kolor, trochę inaczej. Ja widzę biel jako czystość, niewinność, diamenty i obłoki.

piątek, 16 grudnia 2016

list



Jeżeli zdołasz zachować spokój,
chociażby wszyscy go stracili, ciebie oskarżając;
Jeżeli nadal masz nadzieję, chociażby wszyscy o Tobie zwątpili,
licząc się jednak z ich zastrzeżeniem;
Jeżeli umiesz czekać bez zmęczenia,
Jeżeli na obelgi nie reagujesz obelgami,
Jeżeli nie odpłacasz na nienawiść nienawiścią,
nie udając jednakże mędrca i świętego;
Jeżeli marząc – nie ulegasz marzeniom;
Jeżeli rozumując – rozumowania nie czynisz celem;
Jeżeli umiesz przyjąć sukces i porażkę,
traktując jednakowo oba te złudzenia,
Jeżeli ścierpisz wypaczenie prawdy przez Ciebie głoszonej,
kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę, by wydrwić naiwnych
albo zaakceptujesz ruinę tego, co było treścią twego życia,
kiedy pokornie zaczniesz odbudowę zużytymi już narzędziami;
Jeśli potrafisz na jednej szali położyć wszystkie twe sukcesy
i potrafisz zaryzykować, stawiając wszystko na jedną kartę,
jeśli potrafisz przegrać i zacząć wszystko od początku, bez słowa,
nie żaląc się, że przegrałeś;
Jeżeli umiesz zmusić serce, nerwy, siły, by nie zawiodły,
choćbyś od dawna czuł ich wyczerpanie,
byleby wytrwać, gdy poza wolą nic już nie mówi o wytrwaniu;
Jeżeli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi, nie tracąc uczciwości
lub spacerować z królem w sposób naturalny,
Jeżeli nie mogą Cię zranić nieprzyjaciele ani serdeczni przyjaciele;
Jeżeli cenisz wszystkich ludzi, nikogo nie przeceniając;
Jeżeli potrafisz spożytkować każdą minutę,
nadając wartość każdej przemijającej chwili;
Twoja jest ziemia i wszystko, co na niej
i co – najważniejsze – synu mój – będziesz Człowiekiem.


Rudyard Kipling, List do syna

czwartek, 15 grudnia 2016

jubilat



Pan W. obchodzi dzisiaj okrągłe urodziny. Zgadnijcie które?
Dla ułatwienia dodam, że Pan M., starszy o niecałą dekadę, dowiedziawszy się o rocznicy Jubilata, rzekł lekceważąco - A to szczyl z niego!

środa, 14 grudnia 2016

korzenie



korzenie nowego tytułu mojego bloga sięgają Sienkiewicza.
gdzieś w annałach internetu znalazłam takie zdanie,
które wyszło z pod pióra tego mistrza powieści pozytywistycznej:
wówczas zdawało mu się, że szczęście jego będzie jak morze — nieprzebrane i bez granic.
bardzo przypadło mi do gustu.
szczęście jak morze - niezmierzone i nieskończone.

kiedyś myślałam ile jest absurdu w słowach:
Człowiek jest nieszczęśliwy dlatego, że nie wie, iż jest szczęśliwy.
Tylko dlatego. W tym mieści się wszystko, wszystko!
Kto się o tym dowie, stanie się szczęśliwy.
Natychmiast, w jednej chwili.
(Fiodor Dostojewski, Biesy)
dziś wydaje mi się to najbardziej zwyczajną oczywistością!
możesz stać się szczęśliwy w jednej chwili.

jestem otoczona szczęściem.
jestem bezgranicznie szczęśliwa.
to nie jest tylko moje szczęście.
to Wasze/nasze/moje/Twoje.
nieskończone.
niezmierzone.



wtorek, 13 grudnia 2016

jasność



O Boże, daj mi ciemność,
ciemność i ciszę,
i taką moc tajemną,
żeby nie słyszeć.
I sławę bezimienną,
i drogę bezpowrotną...
O Boże, daj mi ciemność
i samotność.

Kazimiera Iłłakowiczówna, Modlitwa w tłoku


piękny wiersz. chciałabym by był mój.
zmieniłabym tylko jedno słowo - ciemność na jasność.
o boże, daj mi jasność,
jasność i ciszę,
i taką moc tajemną,
żeby nie myśleć.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

oddziaływanie



przedświąteczne zakupy w centrum handlowym mają wielką moc.
działają kojąco. uspokajają. przepełniają nostalgią.
po dwóch godzinach dreptania wśród jaskrawych lampek i uśmiechniętych mikołajów,
wyszłam ze sklepu ze złotą choinką z orzechowymi pralinkami (kto zje je wszystkie?)
i przez całą drogę do domu nuciłam szlagwort piosenki z nieodłącznym "white christmas".



czwartek, 8 grudnia 2016

klub



Od dwóch dni piję rozpuszczony w wodzie pyłek pszczeli. Moje ostatnie odkrycie z grupy superfood. Raz dziennie. Pije też Młody (na cerę), i dwie osoby z biura (ku zdrowotności ogólnej). Zdecydowanie smaczniejszy jest z dodatkiem miodu. Naprawdę dobry. Przy tej okazji założyłam Klub Długowiecznych. Może do niego należeć każdy. Bez względu na wiek. Najważniejsza jest chęć i gotowość do przeżycia długiego owocnego życia. Zamiast wpisowego kandydat musi podzielić się doświadczeniem na drodze do utrzymania/odzyskania zdrowia i wykazać praktykowaniem oryginalnych metod świadczących o szczególnej trosce o ciało. Mile widziane: picie soku noni, 100% soku z żurawiny, czystka, oleju lnianego, octu jabłkowego, a także spożywanie kurkumy, siemienia lnianego. Klubowicze to lubią! A jeśli do tego kręcisz hula-hopem oglądając seriale w telewizji to masz pewne członkostwo!

Od tygodnia nie korzystam z windy w korpo. Wchodzenie i schodzenie po schodach też przedłuża życie. Jeden stopień – siedem sekund życia. Wyniki badań dowodzą, że chodzenie bez używania windy bardzo znacząco poprawia kondycję. Już po trzech miesiącach dzięki temu o 15 proc. spada ryzyko przedwczesnej śmierci. Zaobserwowano również u badanych wyraźne zmniejszenie obwodu w talii, tkanki tłuszczowej, ciśnienia krwi oraz poziomu cholesterolu, które często występują przy chorobach serca.

Na piąte piętro wchodzę po schodach kilka razy dziennie. Do trzeciego piętra mam równy oddech i mogę wchodzić po dwa stopnie. Potem pojawia się zadyszka, która na szczęście szybko mija na płaskiej powierzchni. Moim idolem jest Pan D., który wbiega na ostatnie piętro po dwa schody bez zasapania. Wczoraj przegonił mnie niczym wicher.

środa, 7 grudnia 2016

torebki


Kolejny wyjątkowy dzień, pełen obdarowywania i przyjmowania. Grudzień jest wspaniały pod tym względem (pod każdym innym też!). W moim domu to ja, od lat, jestem Mikołajką, która kupuje prezenty, pakuje w ozdobny papier i podrzuca niezauważenie w środku nocy pod łóżka domowników.

Pierwszy raz próbowałam podłożyć kolorowe torebki z upominkami koło północy. Zakładając, że Młody śpi, weszłam do pokoju kontrolnie łypiąc w jego stronę. Z nieruchomo zagrzebanej w pościeli twarzy, nagle błysnęło do mnie groźnie wielkie białe oko. Wydawało się być samoistnym bytem, który czeka, żeby rozprawić się ze mną pod osłoną zimnej nocy. Po chwili, która trwała całą wieczność, powieka opadła, a ja pośpiesznie wycofałam się z pokoju na palcach, ukrywając za sobą tekturową torebkę. Poczułam się zdemaskowana. Drugie podejście zrobiłam dużo później. W zabałaganionym pokoju z trudem znalazłam miejsce na postawienie prezentów. Skrzypiące drzwi znowu obudziły Młodego. Gdy wyszłam sprawdził godzinę. Była czwarta osiemnaście.

Prawie spóźniłabym się do pracy przez tę mikołajkową misję. Budzik dzwonił, ja spałam. Budzik dzwonił, a ja powtarzałam przez sen mantrę – Właśnie zaczął się nowy cudowny dzień!

Do pracy biegnę z przewieszoną przez ramię nową błękitną torebką (uwielbiam jej kolor, to mój kawałek nieba i morza na szare dni). Z biura wysyłam whatsupem Młodej wiadomość – Mikołaj przyszedł do Ciebie dziś w nocy.

wtorek, 6 grudnia 2016

pragnienie



Jestem niczym innym niż niezaspokojonym pragnieniem,
niezaspokojonym pragnieniem, ale czego, czego?
Wokół mnie wszystko jest ciemne, nie potrafię unieść
źdźbła słomy.
Będę miała tylko jedno pragnienie, ale nie wiem jakie.
Kiedy moje pragnienie wygaśnie, ja umrę:
bądźcie pozdrowione, moje życie, moja śmierci i mój losie.


Edith Södergran, Moje życie, moja śmierć i mój los
tłumaczył Ryszard Mierzejewski



chciałabym mieć tylko jedno pragnienie,
pragnienie nie wiedzieć jakie.

wokół mnie sama jasność.

jestem bardziej wyczekiwaniem niż spełnieniem.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

codzienność



kolejny wyjątkowy dzień, najdoskonalszy z poniedziałków - Pan W. podwiózł mnie do pracy, dzięki czemu ominęła mnie jazda na butach z wierzbowego wzgórza, na którym mieszkam, to czego nie lubię w zimie szczególnie to lodowisko na chodnikach, najcieńsza warstwa lodu naraża mnie na chybotanie ciała i wewnętrzne rozedrganie, a buty jakie by nie były drogie, nigdy nie są dostosowane do tak ekstremalnych warunków pogodowych.

plany poczynione – wracam na jogę w styczniu, do prywatnej szkoły jogi, gdzie dużo fajnych młodych instruktorów, i najfajniejsza ze wszystkich instruktorka anglojęzyczna pod słońcem. przez ostatnie miesiące, które minęły mi na leczeniu złamanej kostki nadgarstka, podziwiałam via facebook jej umiejętności jogiczne i zapał w nauczaniu jogi. prowadziła zajęcia do samego końca ciąży. ostatnie odwołała z powodu porodu.

czytam Cień góry, autora magicznej Shantaram, nie mogąc się nadziwić, jak bardzo ta książka odbiega od pierwszej (to nie jest spoiler, po prostu radzę - nie kupujcie jej, a nie będziecie zmuszeni do jej przeczytania). poza tym, oglądam na raz pięć seriali i nie jest to wcale trudne do ogarnięcia.

niedziela, 4 grudnia 2016

nieoczywiste



nie biorę życia za pewnik.

otwieram rano oczy
i widzę jasność poranka,
nie mogę się temu nadziwić.

nie biorę życia za pewnik.

obudziłam się.
żyję i żyje świat.
przede mną nowy dzień.

coraz bardziej przyjazny wszechświat
znów podzielił się ze mną częścią swojego istnienia.

sobota, 3 grudnia 2016

naparstnice



Czerwone naparstnice pod żółtą ścianą
Pręgowaną w fioletowe cienie.
Pani pod niebiesko-czerwoną parasolką.
Powolne uderzenia fal o falochron.
To wszystko.
Nieistniejące – nieśmiertelne,
Trwałe jak wnętrze pierścienia z cienkiego złota.


Amy Lowell, Ombre chinoise
w przekładzie Julii Hartwig


brakuje mi kolorów w zimowej szarudze.
wszędzie melancholia, szarość i mroczność.
prawdziwe barwy skryły się gdzieś w ziemi.

potrzeba mi szkarłatu i złota.
szukam żywych i jaskrawych wierszy,
czerwone naparstnice pod żółtą ścianą pręgowaną w fioletowe cienie
zdają się rozgrzewać jak słońce.

późną jesienią i wczesną zimą
barwne przymiotniki zastępują mi kwiaty, jak
ubrana dziś różowa bluzka i błyszczące kolczyki.

czwartek, 1 grudnia 2016

wdzięczność



Wdzięczność była i jest dla mnie wspaniałym ćwiczeniem. Każdego ranka wstaję i mówię: „Dziękuję". Każdego ranka, gdy moje stopy dotykają podłogi, mówię: „Dziękuję". A potem przebiegam w myślach wszystko, za co jestem wdzięczny, kiedy myję zęby, biorę prysznic, jem śniadanie. I nie chodzi o to, że tylko myślę o tych rzeczach i oddaję się pewnej rutynie. Przeżywam to całym sercem i doznaję uczucia wdzięczności. (...)

Bądź wdzięczny za to, co masz w tej chwili. Kiedy zaczniesz myśleć o wszystkich rzeczach w swoim życiu, za które jesteś wdzięczny, będziesz zdumiony niekończącym się strumieniem myśli o tym, za co powinieneś być wdzięczny. Musisz tylko zacząć, a wtedy prawo przyciągania otrzyma te przepojone wdzięcznością myśli i sprawi, że będziesz miał więcej podobnych. W pewnym momencie utwierdzisz się w odpowiedniej częstotliwości i wszystkie dobre rzeczy, jakich pragniesz, będą Twoje.
Rhonda Byrne, Sekret


jestem wdzięczna za dzieci, dwójkę,
boże jaki byłeś hojny obdarowując mnie tym darem.
jestem wdzięczna za pracę bez dojazdów,
do biura docieram w piętnaście minut spacerowym marszem.
jestem wdzięczna za wszechświat, za to że jest taki nieodgadniony i nieskończony,
natura nie mogłaby by być piękniejsza bardziej.
jestem wdzięczna za zdrowie, tę wewnętrzną siłę, która uzdrawia mnie
i pozwala zapomnieć o chorobach i wypadkach.
jestem wdzięczna za hojność, za dobro, za miłość, której doświadczam
za każdy odwzajemniony uśmiech,
za merdający ogon, i unoszącą się z radości łapkę,
za śnieg, za deszcz, i za słońce,
za miękki puchowy płaszcz.