niedziela, 31 stycznia 2016
wygoda
W wygodnym, bezpiecznym świecie łatwo zapomnieć,
że nasze życie nie jest ani bardziej ani mniej ważne od życia mrówki.
Guy Grieve, Zew natury
sobota, 30 stycznia 2016
wolność
Mickiewicz
pisał w liście do Towiańskiego
„Odejmowaliśmy braciom
ostatnią już wolność,
wolność milczenia”
zwracam się do wszystkich
którzy piszą do mnie
telefonują o każdej porze
dnia i nocy
zwracam się do was
siostry i bracia z gazet
telewizji radia ze szkół i uczelni
nie odbierajcie mi wolności
milczenia
to już ostatnia wolność
która mi pozostała
po 77 latach pisania
Tadeusz Różewicz, Ostatnia wolność
wolność milczenia to coś więcej niż wolność mówienia.
to wolność myślenia i wolność medytowania.
każdy powinien mieć do niej prawo.
niezależnie od wieku, stanu cywilnego i zamożności.
starcy, niemowlęta i dzieci.
w równej części.
każdy potrzebuje milczenia.
czwartek, 28 stycznia 2016
odczuwanie
środa, 27 stycznia 2016
kaloryfer
gdzie jest piękno, tam jest też brzydota;
gdzie jest to, co właściwe, tam jest też to, co fałszywe.
mądrość i niewiedza wzajemnie się warunkują,
iluzji i satori nie można od siebie oddzielić.
to stara prawda; nie wierz, że odkryto ją dopiero teraz. Ryokan
Zimą najbardziej lubię kaloryfer.
To małe urządzenie potrafi dostarczyć wielkich wrażeń.
Nagrzany do wysokiej temperatury jest w moim domu
centrum energii i miejscem spotkań, które rozpala uczucia
niczym piec z ceramicznych kafli.
Stoję przy otwartym oknie z dłońmi opartymi o kaloryfer.
Na twarzy czuję lodowaty powiew,
a przez opuszki palców przebiegają niepokojące igiełki.
Zimno i ciepło.
Równocześnie.
Wzrastanie i zapadanie.
Moc i udręka.
Rozkwitanie i usychanie.
Tego nie można oddzielić.
wtorek, 26 stycznia 2016
prośby
codziennie modlę się o mądrego i sprawiedliwego szefa.
zdaje mi się, że bóg nie przychyla się do moich próśb.
żeby nie kończyć w minorowym nastroju, dodam, że
choć mój szef ciężko pracuje na tytuł najgorszego szefa w historii mojej drogi zawodowej,
to zawsze staram się dostrzegać w nim swojego nauczyciela w sensie buddyjskim.
i śmiechu dzisiaj w biurze było co niemiara. aż mnie rozbolał brzuch.
poniedziałek, 25 stycznia 2016
zanurzenie
Nie siedź i nie czekaj.
Wyjdź, poczuj życie, dotknij słońca i zanurz się w morzu.
Rumi
nie siedź i nie czekaj.
wyjdź, poczuj życie, dotknij śniegu i zanurz się w jasnym dniu.
możesz być szczęśliwy.
niedziela, 24 stycznia 2016
księżyc
Po całym dniu pisania wierszy
Wychodzę popatrzeć na księżyc koło sosen.
Daleko w lesie siadam przed sosną.
Księżyc ma swoją werandę zwróconą twarzą do światła,
Ale główna część jego domu jest w ciemnościach.
Robert Bly, Księżyc
tłum. Ryszard Mierzejewski
Po całym dniu czytania bloga everyday gurus
wychodzę popatrzeć na śnieg na dachach.
Patrzę wprost na czarne niebo,
gęstniejące od mrozu.
Księżyc odwrócił swoją twarz w ciemnościach.
Wracam do czytanej opowieści, która odkrywa przede mną
tajemnice świadomego leczenia.
sobota, 23 stycznia 2016
delta
przeczytałam prawie cały tomik Świetlickiego, poety z Krakowa urodzonego w wigilię.
kolejnego poety z Krakowa.
jedenasty tomik, pięćdziesiąt pięć wierszy.
czuję się jak pijana, dosłownie pijana.
coś w tych wierszach jest.
nie są to wiersze człowieka oświeconego,
ale zwyczajnego dojrzałego mężczyzny,
który żyje już ponad pięćdziesiąt lat
i mądrzeje z wiekiem.
nie mędrkuje.
czuję się jakby pijana po tych wierszach,
a wypiłam przecież tylko sok pomarańczowy.
swobodnie dobiera słowa.
słowa są takie jakie mają być, nie żadne inne.
i idą sobie te słowa jedno za drugim i układają się w taką myśl,
że kiedy czytam liryki czuję miłość,
i kiedy czytam o stosunku do własnej twórczości czuję zwątpienie.
Po raz kolejny ktoś mi mówi, że nie rozumiem swoich wierszy.
Najpierw byłem za młody, żeby je rozumieć.
Teraz jestem za stary, by pojąć ich głębię.
Lepiej się zamknij i pisz.
Wzrusz mnie, bądź moim sumieniem.
Przywal im ode mnie.
Tak mówią.
przy stoliku obok starsza pani w okularach zachwyca się
książką Beaty Pawlikowskiej.
już ją przewertowałam, bo lubię Pawlikowską
i każdą jej nową książkę muszę choćby dotknąć.
- świetna książka - mówi do męża, zatopionego w opasłym tomisku,
- a co w niej świetnego? - pyta z udawanym zaciekawieniem staruszek, którego
laska leży przerzucona na sofie między nami.
- zupełnie inne spojrzenie na życie - wzdycha z uśmiechem ona.
piątek, 22 stycznia 2016
sokopijalnia
W piątek całe piętro korpo pije świeżo wyciskane soki.
A właściwie dwa piętra, bo Pani E. też wciągnęła się w organizację
i na swoim piętrze prowadzi dystrybucję.
Ulubiona sokopijalnia dowozi nam soki ze świeżych warzyw
i owoców w zakręcanych buteleczkach nieomal wprost do biurek.
Szarych biurek zmęczonych specjalistów.
Prawdziwym hitem jest burak w towarzystwie jabłka, marchewki i selera.
Nie zliczę jego zwolenników.
Ja lubię proste połączenia.
Marchewkę w różnych odsłonach, z burakiem, selerem lub pomarańczą.
I tak spełnił się mój sen o propagowaniu zdrowego odżywiania.
środa, 20 stycznia 2016
mnóstwo
W moim domu mam mnóstwo towarzystwa, zwłaszcza rano, kiedy nikt nie dzwoni.
Henry David Thoreau
wtorek, 19 stycznia 2016
zagajnik
zimna noc - siedzę sam w moim pustym pokoju,
wypełnionym tylko zapachem laseczek kadzidła.
na dworze bambusowy zagajnik o stu drzewach;
na łóżku kilka zbiorów wierszy.
księżyc świeci przez górną część okna,
i cała okolica jest cicha, aż po wołania owadów.
w obliczu tego nastroju - nieograniczone uczucie,
ale ani jednego słowa. Ryokan
zimna noc
wysiadło centralne ogrzewanie na całej ulicy.
rozgrzewam się gorącym prysznicem i naparem z pokrzywy.
na łóżku dwie książki
Zew natury Guya Grieva i Sensu sens Marka Adamika.
wobec tego zimna jestem bezradna.
siedzę sama przykryta dwiema pierzynami w pokoju wypełnionym
zapachem kadzidła.
zewsząd cisza.
blask świec sięga gwiazd.
poniedziałek, 18 stycznia 2016
ochotnik
Poniedziałek powinien być tylko dla ... ochotników!
A ja nie zgłaszałam się do pracy na ochotnika.
Ani w ten ani w inny poniedziałek!
niedziela, 17 stycznia 2016
zew
Jak mówi prawo Jukonu:
triumf tylko silnych jest udziałem;
Słabi wnet w proch się obrócą,
Przetrwa, kto sprawny umysłem i ciałem.
Robert W. Service
Czytam Zew natury Guya Grieve'a, o wyprawie na Alaskę, umęczonego pracą i dojazdami handlowca z Edynburga, który postanawia zostawić na rok żonę i dwóch maleńkich synków, żeby przeżyć przygodę życia. W samotności. Motywacja poniekąd dziwna, ale przyjmując argumentację autora Jeśli coś warte jest zrobienia, warto to zrobić, choćby źle, książkę czyta się z zainteresowaniem, bo dużo w niej ciekawych szczegółów o tym co robić, by przeżyć w ciężkich warunkach klimatycznych, z dala od udogodnień cywilizacji i bez pomocy ludzi. Rany cięte - najlepiej posmarować sokiem ze świerka, jako wodę do picia wykorzystać deszczówkę, i nie ruszać się nigdzie bez broni i psa (nie tylko w celu ostrzegania przed niedźwiedziami, które przed nastaniem zimy są szczególnie agresywne). Oglądam z Młodą japoński film Kot do wynajęcia, z angielskimi napisami. Uroczy, jest japońską wersją słynnej Amelii. Młoda kobieta, miłośniczka kotów, wynajmuje samotnym osobom koty do towarzystwa, bo tylko obecność kota potrafi zaleczyć ranę w sercu. Sama też jest samotna, chyba najbardziej ze wszystkich bohaterów, mimo dziesiątki miauczących futrzaków kręcących się wokół niej. Ćwiczę jogę z Ullą i namawiam moją instruktorkę jogi na zrobienie podobnego filmiku z dłuższą sesją vinyasy (jest ich całe mnóstwo w internecie, ale wyłącznie po angielsku). Byłby to prezent dla nas na pożegnanie. Przy restauracyjnym stoliku, obmyślamy sposób w jaki będziemy kontynuowali wspólnie praktykę jogi, kiedy Pani M. wyjedzie na stałe do bel paese (przez skype'a) i robimy plany wyjazdowe.
sobota, 16 stycznia 2016
kiedy
Kiedy spotyka cię nieszczęście, dobrze jest spotkać nieszczęście.
Kiedy umierasz, dobrze jest umierać.
To jest cudowny sposób na uniknięcie nieszczęścia.
Ryokan
kiedy złamiesz nogę, pomyśl dobrze jest złamać nogę.
kiedy cierpisz z powodu alergii, pomyśl dobrze jest cierpieć z powodu alergii.
kiedy siedzisz w pokoju ze złośliwym współpracownikiem, pomyśl dobrze jest siedzieć w pokoju ze złośliwym współpracownikiem.
kiedy męczy cię krzyk szefa, pomyśl dobrze jest męczyć się krzykiem szefa.
cudowny sposób na uniknięcie nieszczęścia.
piątek, 15 stycznia 2016
zaraz
Proszę, nie zapominajcie, że wasze wyobrażenia szczęścia mogą być bardzo niebezpieczne.
Budda powiedział, że można być szczęśliwym tylko tu i teraz.
Tak więc wejrzyj głęboko w swoje wyobrażenia o szczęśliwym życiu.
Być może dostrzeżesz, że spełniło się już wystarczająco wiele jego warunków.
I że możesz być szczęśliwy od zaraz.
Thich Nhat Hanh, Śmierci nie ma, lęku nie ma
bądź szczęśliwy od zaraz.
czwartek, 14 stycznia 2016
inwokacja
Styczeń!
Początek wszystkiego!
Wyskoczyłam ze starego płonącego gniazda
wprost w płomienie!
William Carlos Williams, Inwokacja i wniosek
tłumaczyła Julia Hartwig
jadąc na wyimaginowanych łyżwach
myślę o początku wszystkiego.
styczeń!
wyskoczyłam z rozgrzanego wiecznego domu
wprost na mróz.
środa, 13 stycznia 2016
łyżwy
lubię deszcz.
lubię gdy pada.
ale trzeci dzień deszczowy z rzędu, w styczniu, to już chyba przesada!
codziennie wracając do domu wyglądam jak zmokła kura.
mam przemoczone spodnie, rękawiczki, czapkę i puchowy płaszczyk,
a dzisiaj nawet, bawełniany podkoszulek.
padający wieczorem deszcz,
oznacza rano oblodzone drogi i kilometrowe lodowisko.
wywrócę się czy nie wywrócę,
dojdę do biura w jednym kawałku czy nie dojdę.
żeby zminimalizować ilość chybotliwych momentów, jutro
zamierzam założyć łyżwy.
zjadę na nich z mojego wierzbowego wzgórza wprost pod biurowiec
niczym tańcząca na lodzie kobieta.
marzy mi się wiersz jako akt umysłu.
wtorek, 12 stycznia 2016
skrawek
W mieście cieni i kopuł wleciał ci do pokoju
Płatek śniegu, jednostka zamieci, nieważki,
I osiadł na poręczy fotela, w którym siedziałaś.
Unosząc wzrok znad książki, ujrzałaś go, gdy opadł.
To wszystko. Nic poza tym. Jedynie hołd dla mgnienia,
Chwila między chwilami, przelotne spojrzenie
I odwrócenie uwagi, pogrzeb bez kwiatów.
Nic więcej. Prócz uczucia, że ten skrawek burzy,
Obróciwszy się w nicość, powróci i że kiedyś,
Po latach, ktoś, siedząc tu jak ty teraz, powie:
Już czas. Powietrze gotowe. Niebo się otworzyło.
Mark Strand, Skrawek burzy
tłumaczyła Agnieszka Kołakowska
już czas.
powietrze gotowe.
pora, aby otworzyło się niebo
i spadł śnieg.
nic poza tym.
nic poza czekaniem, na chwilę między chwilami,
kiedy ze skrawka nieba spadną
kryształowe kule.
poniedziałek, 11 stycznia 2016
wizerunek
Wszystkie zjawiska
są iluzjami pojawiającymi się w umyśle.
Jak można bać się własnych wyobrażeń?
To nic innego jak przejawienie się spontanicznej gry
jasnego światła.
Nie ma więc powodu do niepokoju.
Każda z aktywności umysłu jest podobna
do wizerunku na płótnie,
dlatego będę spoczywać w medytacyjnej równowadze.
Jeszie Tsogjal
niedziela, 10 stycznia 2016
Ulla
zrozumiałam, że moje praktykowanie jogi w domu jest zbyt fragmentaryczne.
paschimottanasana w czasie kąpieli w wannie,
pozycja półksiężyca przy podnoszeniu rzeczy z podłogi
i wojownik III podczas mycia zębów,
to zbyt mało, żeby się dobrze rozciągnąć.
na szczęście znalazłam ten filmik.
piętnaście minut jogi w domu zlatuje błyskawicznie.
bardzo ciekawa i dynamiczna sekwencja asan, dobre tempo i przemiła instruktorka Ulla.
Ullo, dziękuję za piętnaście minut i proszę o dłuższe sesje.
czterdzieści pięć minut i półtorej godziny - byłoby w sam raz.
sobota, 9 stycznia 2016
studniówka
ech, usiłowałam sobie przypomnieć swoją studniówkę.
i mi się nie udało.
niewiele pamiętam z tego dnia.
nie pamiętam jaką włożyłam sukienkę.
przypuszczam, że granatową,
bo małej czarnej nigdy nie miałam,
Dziecko, źle wyglądasz w czerni, mawiała moja Mama.
bardzo źle wyglądałam w żałobie, ale tego już nie widziała.
nie pamiętam też koloru lakieru na paznokciach,
ani tego czy pomalowałam sobie usta i oczy czy tylko usta, a może same oczy.
jeśli oczy to rzęsy tuszem, tak miałam w zwyczaju,
a jak usta - to szminką czy błyszczykiem?
nie pamiętam też jaką miałam fryzurę.
choć na pewno włosy opadały mi luźno na ramiona.
układała je Mama za pomocą suszarki, lokówki i szczotki do modelowania.
nigdy później nie były piękniejsze.
nie byłam tego dnia w żadnym salonie piękności, ani u krawcowej.
całe przygotowania do wielkiego wieczoru to efekt naszych zdolności i wyobraźni,
i tego co znalazłysmy na dnie szafy.
na balu byłam bardzo krótko.
stąd te luki w pamięci.
wszystko potoczyło się tak szybko, jak w przyśpieszonym filmie.
ech, niestety nie mogłam zostać tam dłużej.
piątek, 8 stycznia 2016
porządek
Na polu
jestem nieobecnością
pola
Tak jest
zawsze
Wszędzie jestem -
tym czego brakuje.
Gdy idę
rozdzielam powietrze
i zawsze
powietrze
wypełnia przestrzeń
w której byłem.
Wszyscy mamy powody
by chodzić.
Ja chodzę -
by utrzymać porządek rzeczy.
Mark Strand, Utrzymując porządek rzeczy
wszyscy mamy powody, by robić zakupy.
nasz dzisiejszy to sobotnia studniówka.
utrzymując porządek rzeczy
pierwsze kroki kierujemy do drogerii
po błyszczyk do ust i maskarę do rzęs.
potem długa marszruta po sklepach z bielizną
w poszukiwaniu biustonosza z niewidzialnymi paskami.
już w trzecim, co uznaję za sukces,
kupujemy taki w błyszczącej czerni, którego tasiemki
w dwóch rodzajach (czarne lub przeźroczyste)
można mocować na trzy sposoby:
klasyczny, na szyi i na brzuchu.
ten wydaje się pasować idealnie do koronkowego stroju Maturzystki,
więc muszę go mieć - stwierdza po prostu.
w salonie są tylko trzy przymierzalnie,
zajmujemy jedną przez nieomal godzinę,
a właśnie zaczęły się wyprzedaże...
rozdzielamy powietrze centrum handlowego
i niezauważone przechodzimy dwa razy obok Pana I.,
towarzysza Młodej na jutrzejszej zabawie.
rozśmiesza nas to.
jesteśmy nieobecnością.
wypełniamy sobą miejską przestrzeń
wpadając na naleśniki, słynne podobno aż w niebie.
czwartek, 7 stycznia 2016
joga
moje pierwsze regularne zajęcia jogi po długiej przerwie.
z trudnością przychodzi mi wykonywanie niektórych asan.
wojownik pierwszy nie sprawia mi kłopotu, ale już tancerz i łuk tak.
prawy bark nie poddaje się mojej woli.
czasami wydaje mi się nawet, jakby należał do kogoś innego.
kogoś, kto nie ćwiczy jogi od ponad dwudziestu lat i dla którego zrobienie pełnego skrętu
nie jest sprawą życia lub śmierci.
nie mogę uwierzyć, że tak wiele wysiłku wymaga trwanie w jednonożnym królu gołębi z podniesioną nogą przez osiem oddechów.
najchętniej położyłabym się w savasanie i leżałabym bez ruchu.
zapadając w noc.
środa, 6 stycznia 2016
domek
Nic nie jest wieczne, oprócz nas.
Te wzniosłe słowa napisał żonie Frank Underwood, główny bohater serialu Domek z kart, na bileciku dołączonym do prezentu. Podarunkiem było oprawione w czarną ramę zdjęcie mandali, którą przez wiele dni usypywało czterech buddyjskich mnichów w filmowym Białym Domu. Zgodnie z tradycją mandala, efekt wielu dni pracy, została zniszczona, a barwny piasek rozsypany (pod linkiem możesz zobaczyć stosowny fragment, jeśli nie widziałaś tego filmu). Według wierzeń buddyjskich tak rozprzestrzenia się po świecie błogosławieństwo mandali.
Właśnie skończyłam trzeci sezon tego politycznego serialu, którego dwa odcinki wyreżyserowała Polka Agnieszka Holland. Główną rekomendacją do jego zobaczenia był komentarz prezydenta USA w chwili wypuszczenia drugiej serii: no spoilers, please. Oprócz hipnotyzującej muzyki Jeffa Beala, najbardziej podoba mi się mistrzowskie aktorstwo Kevina Spacey'ego oraz Robin Wright. Teatralne głosy, minimalistyczne stroje i wnętrza, a na ich tle wielopoziomowe intrygi (najlepszy pierwszy sezon), niczym w szekspirowskim dramacie.
Związek małżeński Franka i Claire, to jeden z najciekawszych elementów serialu. Para przypomina mi małżeństwo właścicieli firmy, w której pracowałam wieki temu. To samo porozumienie, siła i wola walki. Lubię te filmowe postacie, za ich czułość i zażyłość, za to co niedopowiedziane, co kryje się w półuśmiechach i tajemniczych spojrzeniach. Nie są to kryształowe charaktery, ale patrzę na nie, jak na wszystko pochodzące ze srebrnego ekranu, trochę z przymrużeniem oka i niedowierzaniem.
Zdanie Nic nie jest wieczne, oprócz nas brzmi trochę butnie i egzaltowanie, ale daje wielką perspektywę. Popatrz na siebie jak na istotę, która żyje wiecznie. W ten sposób nadasz wagę swojemu życiu. Kłopoty zmaleją, problemy zdrowotne nieomal przestaną istnieć, a Ty nie będziesz więcej martwić się o jutro. Żyję wiecznie. To życie jest największym skarbem jaki posiadam. Jestem czymś więcej niż ciałem i słowem. Przejawem tego życia jest oddech.
To on prowadzi mnie w przyszłość. Nie boję się nieznanego. Wierzę w niepowtarzalność naszych istnień oraz duchową łączność między wszystkimi ludźmi.
wtorek, 5 stycznia 2016
dzisiaj
Wczoraj byłem bystry i chciałem zmienić świat.
Dzisiaj jestem mądry, więc zmieniam siebie. Rumi
poniedziałek, 4 stycznia 2016
wzgórze
Zaszedłem tak daleko o własnych siłach
spóźniając się na autobusy, taksówki,
wciąż idąc pod górę. Stawiając stopę za stopą,
tak to robię.
Nie dbam jaki stromy jest stok.
Trawa rośnie wzdłuż drogi, drzewo otrząsa
czarne liście. Co z tego?
Im dłużej idę, tym dalej jestem od wszystkiego.
Stopa za stopą. Mijają godziny.
Stopa za stopą. Mijają lata.
Barwy z początku drogi bledną.
Tak to robię.
Mark Strand, Wzgórze
zaszłam tak daleko o własnych siłach
nie korzystając z taksówek ani autobusów.
wciąż idę.
od kiedy trwa moja wędrówka,
przez te wszystkie lata,
codziennie przemierzam drogę wzlotów i upadków.
gdy biegnę, jestem gotowa na błędy.
im dłużej wiatr roztrząsa mi włosy, tym bardziej zbliżam się do siebie.
w głębi mnie otwiera się przestrzeń
rozległa niczym pole białych tulipanów.
noga za nogą uspakajają się myśli.
niedziela, 3 stycznia 2016
sobota, 2 stycznia 2016
piątek, 1 stycznia 2016
przemijanie
na dworcu kolejowym dwa zegary
wskazują jeden godzinę minioną drugi nadchodzącą
żyjemy między dwoma czasami
koła pociągu wjeżdżają znów w jawę w sen w pory roku
zima znów staje się latem
zmieniamy kraje w zależności od wyglądu cmentarzy
witamy się z górą która oddaje nam pozdrowienia
widać to co nas mija lecz nie widać
życia to my
przemijamy
Henri Meschonnic, Na dworcu kolejowym…
przełożyła Krystyna Rodowska
nie minął kolejny rok.
i nie zaczął się nowy.
zmieniamy daty w listach i aktach narodzin.
życie toczy się dalej.
po coraz starszych koleinach przejedzie szybszy pociąg.
to my przemijamy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
