niedziela, 23 lipca 2017

wygnani


posłuchajcie i poczytajcie.

piosenkę napisała Elizabeth Gilbert autorka znanej książki Jedz, módl się, kochaj,
a wykonała jej ukochana Rayya Elias.
historię powstania tego utworu wyjaśnia pisarka na swojej stronie (link).
mnie zachwycił opisany mit o wygnanych nieśmiertelnych.

te boskie istoty znają niebo, pamiętają je dobrze, bo już w nim były.
pojawiły się na ziemi i muszą na niej spędzić jeszcze jakiś czas.
ale nie czują się tu jak u siebie.
na ziemi jest zbyt wiele trudów i cierpienia.

czasami czuję się jak oni.


Rayya Elias : Happy Home (2017) from Stephen Meierding on Vimeo.



czwartek, 20 lipca 2017

rodzina



jesteście moją rodziną.

Wy, którzy regularnie wchodzicie na tego bloga
jesteście moimi krewnymi.
najbliższymi.

czuję to głęboko.

wszyscy europejczycy są ze sobą spokrewnieni w dziesiątym pokoleniu.
można to wyliczyć całkiem dokładnie za pomocą formuł matematycznych,

ale Wy jesteście mi dużo bardziej bliżsi niż to wynika ze wzorów.
dużo bliżsi niż moi prapradziadkowie z 1600 roku.

chcę, żebyście to wiedzieli i czuli.
to co nas łączy, to coś bardzo subtelnego, o wielkiej sile.
więź nieokreślona.

ja Wy My
to najpiękniejsze piękno niczym nieupiększone.

czerpcie radość i moc z tego połączenia.
ja dzięki niemu jestem silniejsza.


sobota, 8 lipca 2017

wyznanie



Nic się nie rodzi, nic nie umiera.
Elly Kleinman


świecie cudowny, kocham cię!

kocham cię za to, że podarowałeś mi jogę
kocham cię za to, że pokazałeś mi medytację
kocham cię za niebo, chmury, drzewo i słońce
za moje dzieci
za śmiech
za poranki i wieczory
za siłę i niemoc
za sen i przebudzenie
za czułość, miłość i każdą chwilę

za tak wiele cię kocham!

sobota, 3 czerwca 2017

likier



Być w Wenecji, to jakby zjeść
całe pudełko czekoladek z likierem naraz.

Truman Capote


Kocham Wenecję.
Z każdym pobytem coraz bardziej.
Nie wystarcza mi dzień. Nie wystarcza tydzień.
Dziesięć dni, to też za mało.
Chcę więcej.
Chcę być tam jak najdłużej.

Wróciłam dwa tygodnie temu,
i jeszcze czuję w ustach ten smak likieru, z czekoladek, o których pisze Capote.
Mam ślady słońca na skórze, oczy szeroko otwarte.

Zastanawiam się dlaczego podoba mi się to miasto.
Co jest w nim takiego uwodzicielskiego?
Architektura i woda?
Labirynt kanałów i ulic?
Przepych i splendor wśród ruin?

Czy chcę wyjechać właśnie tam?
Czy gdziekolwiek indziej gdzie uda mi się przekroczyć granice wakacyjnej przygody?

Zawsze chciałam być bardziej podróżnikiem niż turystą. Bardziej wędrowcem niż gościem.

A Wenecja mi o tym przypomina.

środa, 3 maja 2017

wiadomości



Oni nie drukują
Dobrych wiadomości
Dobre wiadomości
drukujemy my.
W każdej chwili mamy wydanie specjalne
i chcemy, byś je przeczytał.
Dobrą wiadomością jest to, że żyjesz,
i że lipa wciąż rośnie na swoim miejscu,
nieugięta pośród srogiej zimy.
Dobrą wiadomością jest to, że masz cudowne oczy
którymi możesz dotykać błękitu nieba.
Dobrą wiadomością jest, że twoje dziecko jest przy tobie,
a ty masz ramiona:
możecie się objąć.
Oni piszą tylko o tym, co nie jest w porządku.
Spójrz na każde z naszych wydań specjalnych.
My zawsze przedstawiamy to, co nie jest nie w porządku.
Chcemy, żebyś z tego korzystał
i pomagał to chronić.
Koło chodnika rośnie mlecz,
zachwyca swym uśmiechem
i śpiewa piosnkę wieczności.
Posłuchaj! Masz uszy, zdolne ją usłyszeć.
Schyl głowę.
Posłuchaj.
Zostaw za sobą świat smutku
i zatroskania,
stań się wolny.
A oto najnowsza dobra wiadomość:
możesz to zrobić.


Thích Nhất Hạnh, Dobre wiadomości


poniedziałek, 6 marca 2017

trawa



Siedzę spokojnie, nie robię nic.
Nadchodzi wiosna, trawa rośnie sama.



trawa rośnie sama na wiosnę.
a ja jadę w następną środę na dziesięciodniowe odosobnienie.

niedziela, 5 marca 2017

stronka



moja ulubiona stronka ostatnio to https://www.facebook.com/estherthewonderpig.
wystarczy, że na nią wejdę i już śmieję się od ucha do ucha.

mijają wszystkie smutki, zmęczenie i melancholia.
świat staje się zabawny w jednej chwili.
tyle tam pozytywnej energii i miłości.
wystarczy popatrzeć na świnkę Esterkę i jej cztery wystające dolne zęby
(ma wszystkie, ale tylko te pokazuje w półuśmiechu),
jej twarz (nie mogę użyć innego słowa) mówi wszystko,
przyjrzeć się kreacjom w jaskrawych kolorach,
które nosi z niemałym wdziękiem przebierając lekko raciczkami,
prostym zabawom, którym oddaje się w przerwach pomiędzy spaniem i jedzeniem,
z największą pasją.

i koniecznie trzeba przeczytać komentarze pisane przez tatusiów w jej imieniu.
tu leży klucz.
każda chwila jest cenna.
wiele uwiecznionych jest w piękny sposób za pomocą obiektywu aparatu.

piję jaśminową herbatę z porcelanowego dzbanuszka.
słońce rozświetla niebo. obłoki są jakby bielsze.
i myślę o Esther, ile miała szczęścia, że trafiła na tak wspaniałych ludzi.

sobota, 4 marca 2017

szot



szot zadomowił się w Polsce na dobre. można wypić kilka szotów w postaci koktajlu alkoholowego niewielkiej objętości, przyrządzonego z różnych składników,
ale zawsze z przewagą mocnego trunku, jak również szota o dobroczynnym działaniu, będącego kwintesencją superfoods.
zdarzyło mi się wypić szota z soku z zielonej pietruszki do wegetariańskiego burgera
i szota z soku ze świeżego ananasa w ulubionej sokarni, jeszcze nim ją zlikwidowano.

teraz z wielką radością witam przepis na szota z wody przyprawionej kurkumą, cynamonem, pieprzem, goździkami, z dodatkiem soku z cytryny, octu jabłkowego i oliwy z oliwek.
wypiłam dziś już jednego takiego szota (bez octu i goździków, bo nie miałam na podorędziu)
i przyznaję, że jest smaczny. ma w sobie coś pociągającego, coś co sprawia, że chce się go pić więcej. i więcej.




czwartek, 23 lutego 2017

środa, 22 lutego 2017

słodycz



Gdy Młody mówi do mnie - Mamusiu,
mięknie mi serce.
Wsłuchuję się w to odwieczne słowo i chłonę całą jego słodycz.
Też tak macie?

wtorek, 21 lutego 2017

hot



lato
obwisłe
koci się i koci
chmurami


Miron Białoszewski


och jak chciałabym, żeby lato zakociło się chmurami.
niebo zapełniło się słońcem.

przy kaloryferze odkręconym na maksa ćwiczę jogę.
hot yogę.
dwadzieścia sześć asan zawsze w tej samej kolejności.

jest w nich coś, co mi się podoba.
lekkość i spokój.

świerszcz, kobra, łuk, drzewo, wielbłąd, skręt.

przypominają mi się pierwsze lata praktyki, kiedy ćwiczyłam najczęściej w domu.
i tylko raz w tygodniu pod kierunkiem nauczyciela.
na podłodze, na białym kocyku zamiast maty,
dwadzieścia asan stale w tym samym porządku.
często odpoczywałam w savasanie.

piątek, 17 lutego 2017

podróż



... i odejdę. Ale ptaki pozostaną śpiewając.

I mój ogród pozostanie,

Z zielonym drzewem i studnią.

Przez wiele popołudni niebo będzie niebieskie

i pogodne.

Dzwony na dzwonnicy wybiją godziny

jak robią to tego popołudnia.

Ludzie, którzy mnie kochali odejdą,

A miasto będzie rozkwitać każdego roku.

Ale mój duch zawsze z nostalgią będzie

błądził po tym samym, zapomnianym

zakątku mojego kwietnego ogrodu.

Juan Ramon Jimenez, Ostateczna Podróż


mój duch błądzi z nostalgią
po wielkim mieście.
przypatruje się rozświetlonym witrynom
i wibrującym na drzewach ptakom.
marzy w głębi serca o największej rozkoszy.
nie potrafi odnaleźć jej źródła
nawet gdy pije jeden kieliszek wina za drugim.

sobota, 11 lutego 2017

duet



oglądam przecudny serial This is us i czytam Mózg i serce Magiczny duet James'a R. Doty'ego, książkę którą podebrałam Młodej.

piątek, 10 lutego 2017

Esterka


psy patrzą na nas z dołu, koty patrzą na nas z góry,
tylko świnie patrzą na nas jak na równych.



poznajcie cudowną świnkę Esther.
jej historię opisał Guardian.
obecni właściciele kupili ją jako małą świnkę.
taka miała pozostać.
los jednak zdecydował inaczej.
z malutkiej Esterki wyrosła wielka świnia.
prawdopodobnie pochodziła z trzody chlewnej, stąd niespotykane,
ponad przeciętne rozmiary zwierzęcia.
ale też niezwykła inteligencja, ludzkie spojrzenie i uczucia przypisywane człowiekowi.
dziś Esterka ma pięć lat i jest pełnoprawnym członkiem rodziny.
śpi w domu, je smoothie z mango na śniadanie, słodkie ciasteczka i pączki.
ponad wszystko uwielbia spać i przytulać się.
gdy właściciele odkryli jak "ludzkim" jest zwierzęciem, przestali jeść mięso.



czwartek, 9 lutego 2017

zioła


Dla was – izba, a dla wiatrów
ziemia goła.
Będą chłostać złe choróbsko
wasze zioła!

Jerzy Ficowski, Cygańska siódemka czyli spotkanie na drogach włóczęg


Dwa razy dziennie piję ziółka, przepisane przez zielarza z mniejszego miasta. Mieszkałam piętnaście lat w tym mieście i nie poznałam pana – mówię dla zagajenia rozmowy, choć uprzedzano mnie, że ziołolecznik nie wdaje się w dyskusje z pacjentami. Lekarz od rzeczy niemożliwych, nie lubi być rozpraszany. Koncentruje się na diagnozie i leczeniu.
Nic dziwnego. Ja leczę dopiero od trzydziestu ośmiu lat! – odpowiada ze śmiechem.

Lubię tę ziołową mieszankę. Dużo w niej przeróżnych kwiatów: jasnoty białej, pierwiosnka, akacji, nagietka, wrzosu, i owoców: aronii, jarzębiny, a do tego liście rozmarynu o intensywnym zapachu. Pachnie cudnie.... Mogłabym ją pić cały dzień. Ale należy przestrzegać godzinnej przerwy po posiłku. I nie pić na noc. Tak jak to zrobiłam wczoraj. Wypiłam szklankę naparu wieczorem, około dziesiątej i nie spałam do pierwszej w nocy. Moc ziół!

niedziela, 5 lutego 2017

siedzenie



Siedzenie w medytacji jest sposobem na powrót do domu, dania sobie pełnej uwagi i dbania o siebie. Za każdym razem, kiedy siadamy – czy to jest nasz pokój czy podnóże drzewa – możemy promieniować spokojem, jak Budda, siedzący na ołtarzu. Wkładamy pełną uwagę w to, co jest w nas i wokół nas. Pozwalamy umysłowi, aby stał się przestronny i sercu, aby stało się miękkie i życzliwe. Wystarczy kilka minut takiego siedzenia, aby odnowić się w pełni. Kiedy siedzimy spokojnie, świadomie oddychając i uśmiechając się – jesteśmy suwerenami samych siebie.

Siedzenie w medytacji leczy. Umiemy po prostu być z czymkolwiek, co w nas jest – czy to jest ból, gniew, irytacja, radość, miłość czy spokój. Jesteśmy z tym, bez unoszenia w dal. Pozwalamy temu przychodzić, trwać, a potem odchodzić. Nie potrzebujemy niczego wypychać, tłumić, czy udawać , że naszych myśli tam nie ma. Zamiast tego, obserwujemy te myśli i obrazy z akceptacją i miłością. Niezależnie od rodzących się w nas burz, pozostajemy niewzruszeni i spokojni.

Siedząc i oddychając, budujemy naszą prawdziwą obecność tu i teraz i ofiarowujemy ją naszej społeczności i światu. To jest cel siedzenia: być, w pełni żywymi i w pełni obecnymi.
Thich Nhat Hanh (ze strony Sangha Uśmiech Buddy)

piątek, 3 lutego 2017

przyłbica



Agnieszko,
jesteś dla mnie wzorem do naśladowania.

jesteś radością
uśmiechem
pięknem
dobrem
wolnością.

w chorobie z podniesioną przyłbicą.

Agnieszko,
dziękuję, że mogłam dzisiaj spędzić z Tobą tych kilka chwil.

czwartek, 2 lutego 2017

Tom



Młoda wróciła z pierwszej samotnej podróży po świecie. Cel: Londyn i Cambridge. Podróżowała samolotem, autobusem, pociągiem i uberem. Żywiła się głównie kanapkami, gotowymi do mangiare, o francusko brzmiącej nazwie, które można kupić na każdej ulicy w Anglii.

Oprócz niezliczonych wrażeń i zapewnień - ja tam wrócę za sześć lat, w prezencie przywiozła nam: magnes na lodówkę z widoczkiem na Big Ben'a i maszerujących gwardzistów królewskich w czarnych czapach, bez tej pamiątki nie może się zakończyć żaden rodzinny wyjazd, i książkę Tom's daily plan Daley'a, którego jesteśmy wielkimi fanami, a szczególnie Młody, który całe lato ćwiczył wg jego workouts. Na brzuchu pojawił mu się szybko zarys osławionego elementu grzewczego, a pokój zapachem zaczął kojarzyć się z siłownią. Do tych treningów nie potrzeba zupełnie niczego, poza kawałkiem podłogi i silną wolą, czyli odpadają wymówki typu: nie mam odpowiedniego sprzętu, sportowego obuwia i stroju, lub karnetu open na siłownię. Książka pełna jest przepisów kulinarnych, zbyt wyszukanych jak na dwudziestolatka, ale przyjemnie się je ogląda, i choć nie zainteresowały one mojego Syna, to Młoda zapowiedziała, że wypróbuje je w akademiku.

Jednak najciekawszy fragment książki znajduje się na 39 stronie, w rozdziale MEDYTACJA. Tom przedstawia proste ćwiczenie medytacyjne oparte na medytacji Vipassana, które polega na obserwowaniu doznań poprzez skanowanie całego ciała od czubka głowy po koniuszki stóp i z powrotem. Jest tak łatwe, że każdy może spróbować. I każdemu musi się to udać. Tom poświęca na praktykę dziesięć minut każdego ranka od kilku lat. Jestem pełna uznania, dla tego młodego brytyjskiego sportowca, za propagowanie nie tylko bardzo ciekawych treningów do wykonania w domu, ale także zdrowego odżywiania i medytacji. Pod linkiem wywiad ze skoczkiem, który dzieli się swoimi doświadczeniami w medytacji.


wtorek, 31 stycznia 2017

życzenie



Ach, pozwól mi uczciwie żyć
i uczciwie raz umrzeć,
tak bym dotykała rzeczywistości
ze złej, jak też z dobrej strony.
I pozwól mi być cichą
i szanować to, co widzę lepiej
tak, aby to mogło być tym
i niczym więcej.


Karin Boye, Życzenie (fragment)
tłumaczył Ryszard Mierzejewski


ach,
pozwól mi uczciwie żyć i uczciwie umrzeć
ach,
w spokoju trwać, niewiele brać, nigdy się nie bać
ach,
być głośną i cichą, wesołą i smutną, pomiędzy też
ach,
pozwól mi dogonić czas, prześcignąć myśl, nieraz
ach.

niedziela, 29 stycznia 2017

niby



niby czas wolny, a szybko płynie.
(z rysunku, który wisi na ścianie kociej kawiarni w Krakowie)

weekendy mijają zbyt szybko.
chciałabym, żeby trwały dłużej.
trzy dni co najmniej, albo pięć.
nie przeszkodziłoby to w żaden sposób
moim planom ani karierze.

na moim herbie rodowym powinien znaleźć się leniwiec.
urocze zwierzę, zwisające głową w dół z gałęzi drzewa.


piątek, 27 stycznia 2017

muzyk



siedzimy w pierwszym rzędzie sali koncertowej filharmonii.
orkiestra symfoniczna z pianistą gra Beethovena.
bilety dla dwóch osób na ten koncert wygrał Pan W. w konkursie filmowym.
cieszymy się jak dzieci.
choć zmęczenie po całym tygodniu pracy daje nam się we znaki gdy zamykamy oczy.

muzyka jest piękna. przepiękna.

najbardziej lubię ciszę. - wyznaję Panu W.
ma najmocniejszą barwę, najgłębszy ton i wartość.
mogłabym być muzykiem grającym ciszę. - snuję marzenia.
i wyobrażam sobie jak daję milczący koncert w tej monumentalnej sali.
czy na koncert przyszłaby tak liczna i dostojna publiczność?
czy potrafiłabym przykuć jej uwagę przez półtorej godziny?
czy zachwycano by się moją grą, tak jak grą tych wykonawców?
a gdyby ktoś z widowni zaczął przeszkadzać, kaszląc, kichając lub szepcząc
czy mój niewiadomojaki instrument zamieniałby te dźwięki w ciszę?

czwartek, 26 stycznia 2017

Harry



Widziałam księcia Harry'ego xD.
pisze Młoda w smsie z Londynu.

... Chyba.
dodaje w drugim.

środa, 25 stycznia 2017

gumka



ujęła mnie szkoła jogi, do której chodzę.
na parapecie w szatni zauważyłam leżący zwój nowiuteńkich gumek do włosów.
każdy/każda może z nich skorzystać.
wiadomo, że z rozpuszczonymi włosami nie da się ćwiczyć jogi.
te najdłuższe można zawiązać w supeł, ale półdługie spadające w dół to już problem.
dlatego tak miło witam ten niespodziewany gest.

w mojej nowej szkole, podoba mi się jeszcze to,
że nie ma w niej klimatyzacji, tylko zwykłe duże okna.
sufity są bardzo wysoko,
co oznacza, że zimą czasami jest zimno, ale latem przyjemnie chłodno.
zajęcia są od godzin popołudniowych do wieczornych prawie każdego dnia,
za wyjątkiem weekendów, kiedy jest ich trochę mniej.
i są prawie same instruktorki, panowie instruktorzy przebiegają niezauważenie.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

niektórzy



Wszyscy jesteśmy w rynsztoku, ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy.
Oscar Wilde

sobota, 21 stycznia 2017

powrót



wróciłam na jogę.
wróciłam do regularnych ćwiczeń.
27 grudnia okazał się szczęśliwą datą.
w pierwszym tygodniu chodziłam na zajęcia codziennie przez trzy dni.
tak szybki start nie był najlepszym pomysłem.
wszystko mnie bolało, a szczególnie moje najsłabsze punkty czyli:
prawy bark, lewy nadgarstek.
dlatego w drugim tygodniu byłam na macie tylko dwa razy ze stosownym odstępem.
trzeci tydzień był dużo lepszy, bo ćwiczyłam trzy razy
i jedynym skutkiem ubocznym były zakwasy.
czwarty tydzień - cztery razy. dużo przyjemniejsze wrażenia po ćwiczeniach.
dzień po - normalny, budzę się bez obolałego ciała.
plan na tydzień piąty - pięć razy czyli praktycznie dzień po dniu.

żeby nie było tak idealnie to powiem,
że chodzę na zajęcia tylko dla początkujących i średnio-zaawansowanych.

powrót po długiej przerwie nie jest łatwy.
ale jest tego warty.

Pani L., która tak jak ja doświadczyła urazu barku, do formy wracała przez rok,
ćwicząc po trzy, cztery razy w tygodniu.
wydaje się to długo, ale procesu odzyskiwania sprawności nie da się przyśpieszyć.
najważniejsze, że ciało odpowiada pozytywnie na powrót do asan.

jak napisała na swoim fanpage'u nauczycielka z mojej szkoły jogi:
Anyone can practice. Young man can practice. Old man can practice. Very old man can practice. Man who is sick, he can practice. Man who doesn't have strength can practice. Except lazy people; lazy people can't practice Ashtanga yoga. K. Pattabhi Jois

piątek, 20 stycznia 2017

sekret



Często przywiązujemy zbytnią wagę do rzeczy zwanej naszym ciałem i naszą fizyczną powłoką. Jest ona jedynie siedzibą Twojego ducha. A Twój duch jest tak wielki, że wypełnia każdą przestrzeń. Jesteś wiecznym życiem. Jesteś Bogiem, który przejawia się w ludzkiej postaci, tworem doskonałym.

Jesteś Bogiem w fizycznej postaci. Jesteś Duchem w ciele. Jesteś Wiecznym Życiem, wyrażającym się jako Ty. Jesteś kosmiczną istotą. Cały jesteś mocą. Cały jesteś mądrością. Cały jesteś inteligencją. Jesteś doskonałością. Jesteś wspaniałością. Jesteś twórcą i tworzysz samego siebie na tej planecie.

Rhonda Byrne, Sekret
w tłumaczeniu Jana Kobata

czwartek, 19 stycznia 2017

specjalistka



Życie trzeba przeżywać, a nie rozumieć.
Swami Vivekanda


przeżywam życie tyle lat.
jestem ewidentnie specjalistką od mojego życia.
nigdy nie wątpię w jego sens.
rozumiem nie rozumiejąc.

przyjmuję je takie jakim jest.
każdy dzień jest cudem, każda chwila wyjątkowo piękna.

sobota, 14 stycznia 2017

Reshma





kwas siarkowy na świecie jest tańszy i łatwiej dostępny niż kosmetyki kolorowe.
Reshma, ofiara ataku z kwasem siarkowym, promuje akcję #end-acidsale.
nie możemy zmienić swoich mężczyzn, ale możemy zmienić prawo. - mówi.

wszystkie operacje, które przeszła kosztowały 12,5 tysiąca dolarów,
a butelka kwasu tylko 40 centów.
napastnicy to w przeważającej większości hinduscy mężczyźni, ofiary - młode kobiety.
liczba ataków w Indiach z roku na rok rośnie. w 2014 roku odnotowano ich 309.
co oznacza, że codziennie w tym kraju dochodzi do tak brutalnego zdarzenia.

dołączmy się do tej akcji.

piątek, 13 stycznia 2017

scenka



Nie ma teraz ani jednego
listka na wiśni:

z wyjątkiem chwil, gdy sójka
przyfruwa, ląduje na niej, i,

w zupełnej przejrzystości, krzyczy:
wtedy każda gałąź

drży i
wypuszcza niebieskie liście.


A. R. Ammons, Zimowa scenka
tłum. Paweł Marcinkiewicz



nieustająco walczę z mrozem.
tym na zewnątrz, i tym w kriokomorze,
do której chodzę po pracy.
dwie minuty w minus 115 stopni Celsjusza.
ubrana w skarpety, getry, koszulkę bez rękawków, czapkę i rękawiczki.
stukam chodakami.
oddycham uważnie, żeby nie zrobić głębszego oddechu.
jedno okrążenie zabiera mi około piętnastu sekund.
podnoszę ramiona do góry.
spoglądam na świecący jaskrawo zegar, koło ratunkowe mojego umysłu.
jeszcze tylko dziewięć sekund.
mój delikatny wydech zwilża jednorazową maseczkę, która zasłania mi nieomal całą twarz.


środa, 11 stycznia 2017

koty


na mrozie myśli są jakby cichsze.
przebiegają niepostrzeżenie jak koty.
szybkie i miękkie, nie do uchwycenia.

idę i wsłuchuję się w odgłosy, które wydają moje buty.
idę i jestem.
szczęśliwa.

wtorek, 10 stycznia 2017

igliwie



Choinka, największa ze wszystkich choinek, które mieliśmy wygląda jak z bajki. Nie wisi na niej ani jedna bombka. Jedyną ozdobą są kolorowe lampki. Powiesiliśmy je z myślą o ile łatwiejsze będzie rozbieranie. Wielka choina zrzuca igły. Setki, tysiące igieł. Pod drzewem rozciąga się zielony dywan miękki jak ściółka leśna. Czekam kiedy wyłoni się z niej skrzat w czerwonym kubraczku i wielkiej czapie. Uśmiechnie się do mnie i schowa z powrotem w igliwie.

Nie jestem szczuplejsza od kręcenia hula-hopem. Ale odczuwam pewne tego skutki. Ból w okolicy pasa. Chyba zakwasy. I jeden siniak wielkości przepiórczego jaja na prawym biodrze. Obręcz ma 1,2 szerokości i waży kilogram. To nie mało. Ale bywają cięższe koła, ważące nawet do czterech kilogramów. Mój hula-hop ma niewielkie wypustki od wewnętrznej strony. Kręcenie nim to delikatny masaż. Brzuch jest zdecydowanie bardziej płaski. Albo przynajmniej tak mi się wydaje.

Pan W. gotuje obiad przy muzyce. Komórkę podłączoną do ładowania zawiesił na wysokości wzroku, za pomocą uchwytu samochodowego do gpsa. Rozbrzmiewa Guns n' Roses w wykonaniu ukraińskiej pianistki. Piękne dźwięki. Szef kuchni wyraźnie potrzebuje akompaniamentu do pracy. Uderzeniom noża o deskę do krojenia towarzyszą uderzenia biało-czarnej klawiatury. Wyobrażam sobie, jak muszą czuć się obierane marchewki w tym otoczeniu wypełnionym dźwiękami, siekane cebule, jak uśmiechają się ziemniaki.
Jem zupę z jarzyn i muzyki.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

toto



Jest tak zimno, że nie mam serca wyrzucić na dwór robaczka wielkości ziarnka pieprzu,
który przysiadł na zasłonie. Nie umiem go zabić ani przenieść na balkon.
Temperatura minus dwadzieścia oznaczałaby dla niego śmierć.

Małe czarne toto z wielkiej choiny żyje od teraz z nami.

wtorek, 3 stycznia 2017

hula-hop


Kręcę hula-hopem od Wigilii.
Kręcę hula-hopem i to jak!

Pierwszy dzień był tragiczny, bo nie potrafiłam wyczuć, w którą stronę mam się poruszać.
Do przodu i do tyłu czy na boki? Jak ustawić nogi? Obie równolegle do siebie czy jedną wysunąć do przodu. I co zrobić z rękami, żeby nie zahaczały o wirujące koło? Wszyscy moi bliscy potrafili się nim bawić, tylko nie ja! Nawet Dziadek T. przechwalał się, że kręcenie to dla niego pestka, bo robi to od lat, ale zademonstrować umiejętności nie chciał, twierdząc, że obfita kolacja wigilijna musi się ułożyć.

Drugiego dnia obejrzałam w necie filmiki pokazowe i załapałam! Obręcz przestała spadać trzymając się mojej talii dzięki tajemniczym ruchom ciała. Trzeciego dnia zaczęłam oddychać podczas kręcenia (wcześniej robiłam to na jednym wdechu!). A od czwartego mogłam nawet rozmawiać! Teraz unoszę ręce, i potrafię podnieść przyśpieszonym ruchem spadający hula-hop. O chodzeniu z obręczą nie ma jeszcze mowy. Ale i tak czuję się mistrzynią.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Paterson



Paterson - na prawdę fajny film.
klimatyczny.
Jarmuscha.
z rewelacyjnym Adamem Driverem w roli tytułowego Patersona,
grającym, nomen omen, kierowcę autobusu.

zamiast przepisywania wierszy (kochane słodkie lenistwo),
tym razem poezja na kadrach z filmu, w formie widokówek przygotowanych przez dystrybutora.

mój ulubiony fragment to ten pierwszy o bilionach molekuł.
jestem bilionem molekuł.
jestem, byłam i będę.







niedziela, 1 stycznia 2017

północ



Co jest niezwykłego w składaniu życzeń noworocznych o północy?
To, że możesz usłyszeć z ust Syna via satelitowe połączenie - Mamo, kocham Cię.