piątek, 31 stycznia 2014
27
wracam z pracy.
jestem tak śpiąca, że oczy zamykają mi się same.
idę z zamkniętymi oczami i liczę kroki.
co kilka chwil otwieram oczy ze względów bezpieczeństwa.
małą uliczkę obok mojego domu przemierzam w ten sposób prawie całą.
udaje mi się przejść dwadzieścia siedem kroków bez otwierania oczu.
to mój rekord.
czwartek, 30 stycznia 2014
światy
Inne światy nie są tam po to,
by je obserwować.
Jeśli tam się znajdziesz, pracujesz!
Czarni mistrzowie sprawdzą twoje serce tak jak biali.
Uważnie nas szeregują.
Ale głos, który nas woła, jest tylko jeden. Tutaj i tam.
Dar może zupełnie zaniknąć,
jeśli bez przerwy go nie chronisz.
Meta Kušar
chroń wszystkie swoje dary i światy
chroń młodość, wolność, niedoświadczenie
chroń ciało
chroń dom, widoki na przyszłość, sny i marzenia
chroń mądrość, spokój umysłu, wyobraźnię
chroń swój czas
środa, 29 stycznia 2014
wtorek, 28 stycznia 2014
sens
Kiedy umrę, zobaczę podszewkę świata.
Drugą stronę, za ptakiem, górą i zachodem słońca.
Wzywające odczytania prawdziwe znaczenie.
Co nie zgadzało się, będzie się zgadzało.
Co było niepojęte, będzie pojęte.
- A jeżeli nie ma podszewki świata?
Jeżeli drozd na gałęzi nie jest wcale znakiem
Tylko drozdem na gałęzi, jeżeli dzień i noc
Następują po sobie nie dbając o sens
I nie ma nic na ziemi, prócz tej ziemi?
Gdyby tak było, to jednak zostanie
Słowo raz obudzone przez nietrwałe usta,
Które biegnie i biegnie, poseł niestrudzony,
Na międzygwiezdne pola, w kołowrót galaktyk
I protestuje, woła, krzyczy.
Czesław Miłosz, Sens
kiedy umrę, zobaczę z bliska drapacze chmur, słońce i księżyce jowisza
jasnym świtem wzniosę się ponad piórami ptaków i spadającymi gwiazdami
nadzieja przepełni mnie całą
co ma być, to będzie
to co ma być powiedziane, będzie powiedziane
to co ma być zakończone, będzie zakończone
nie odróżnisz mnie od polnej koniczyny ani kosmicznego pyłu
będę drogą, dniem, śladem
będę czekać na znaki
na drozda na gałęzi
na twarz dawno niewidzianej matki
na światło
poniedziałek, 27 stycznia 2014
trąd
trąd czyli chorobę Hansena wywołuje bakteria podobna do gruźliczej,
która atakuje zakończenia nerwów.
pierwsze objawy to brak czucia w miejscach, w których na skórze pojawiają się plamy,
a przy dużej ilości bakterii grudki i wrzody.
w tym stadium choroba jest całkowicie wyleczalna,
jednak nieleczona prowadzi do przykurczu palców, ich znieczulenia,
do uszkodzenia powiek, a w konsekwencji do utraty dłoni, stóp, wzroku.
choroba jest mało zakaźna. dla osoby o normalnej
odporności kontakt z chorym niesie tylko minimalne ryzyko zarażenia.
statystyki pokazują spadek liczby nowych zachorowań.
jednak co roku wykrywa się ich ponad 220 tysięcy,
z czego 55 procent przypada na Indie.
szacuje się, że w Indiach żyje około 70 procent
ludzi dotkniętych trwałym kalectwem spowodowanym przez trąd,
większość z nich mieszka w koloniach będących swoistymi gettami
i utrzymuje się ze skromnej zapomogi od państwa oraz żebraniny.
w ostatnią niedzielę stycznia, a w Indiach 30 stycznia w rocznicę śmierci
Mahatmy Gandhiego, w około 150 krajach na świecie obchodzony jest
Światowy Dzień Chorych na Trąd.
Zapomnij o cierpieniach,
Które sam zadałeś.
Zapomnij o cierpieniach,
Które tobie zadano.
Wody płyną i płyną,
Wiosny błysną i giną,
Idziesz ziemią ledwie pamiętaną.
Czasem słyszysz daleko piosenkę.
Co to znaczy, pytasz, kto tam śpiewa?
Dziecinne słońce wschodzi,
Wnuk i prawnuk się rodzi.
Teraz ciebie prowadzą za rękę.
Nazwy rzek tobie jeszcze zostały.
Jakże długo umieją trwać rzeki!
Pola twoje, ugorne,
Wieże miast, niepodobne.
Ty na progu stoisz, zaniemiały.
Czesław Miłosz, Zapomnij
niedziela, 26 stycznia 2014
zasypianie
Kiedy leżysz w łóżku i nie możesz zasnąć, nie rób nic,
tylko rozkoszuj się tym, że oddychasz.
Uśmiechaj się do siebie, do życia i do obecnej chwili.
To jest cudowna chwila. Nie martw się nawet wtedy,
jeżeli następnego dnia będziesz niewyspany.
Już samo to, że leżysz w ciepłym łóżku
i rozkoszujesz się tą chwilą i oddechem jest wspaniałe.
Jeżeli Twoje ciało i umysł znajdą się w takim właśnie stanie,
uśniesz dużo szybciej, niż gdybyś miał przewracać się z boku na bok,
łamać sobie głowę i zamartwiać się.
Nie martw się, uśmiechnij się raczej do siebie i do życia!
Thich Nhat Hanh
sobota, 25 stycznia 2014
piątek, 24 stycznia 2014
wybór
ta lekka i banalna książka Spryciarz z Londynu
zaprowadziła mnie do jej autora Terrego Pratchetta,
oraz do tak wstrząsającego i kontrowersyjnego filmu,
którego tematem jest samobójstwo osoby terminalnie chorej.
u Pratchetta w 2007 r. zdiagnozowano rzadką odmianę choroby Alzheimera.
film jest formą poszukiwań drogi osoby nieuleczalnie chorej,
w momencie kiedy świadomość pozwala jej jeszcze na wybór sposobu i momentu śmierci.
sam pisarz od wielu lat angażuje się w walkę na rzecz legalizacji eutanazji.
nie rozumiem osób, które decydują się na taki krok.
życie jest największą wartością.
nie wyobrażam sobie abym mogła dobrowolnie zgodzić się na rozstanie z życiem
i porzucenie tej najcenniejszej rzeczy jaką mam.
właśnie to tak niedoskonałe życie jest najbardziej pewną szansą
na osiągnięcie oświecenia i wyzwolenie z koła samsary.
W większości religii opartych na sztywnym rozróżnieniu dobra i zła mówi się, że samobójstwo jest grzechem, jest wystąpieniem przeciwko Stwórcy a tym samym karane jest wiecznym potępieniem. Ponieważ w buddyzmie nie operuje się dychotomią dobro-zło, lecz pojęciami szczęście-cierpienie, dlatego też nie mówi się w buddyzmie o czymś takim jak grzech czy potępienie.
W buddyzmie bardzo docenia się wartość ludzkiego życia, ale nie dlatego że jest ono dziełem jakiegoś Boga. Tradycyjnie przekazywane nauki mówią, że jedynie w ludzkim ciele można zrealizować oświecenie, w każdym bądź razie w innych formach egzystencji jest to zdecydowanie trudniejsze. Mówią one również, że odrodzenie się jako człowiek jest czymś niezwykle trudnym z powodu konieczności jednoczesnego zaistnienia wielu czynników, które współtworzą taką sytuację. Prawdopodobieństwo uzyskania ludzkiego wcielenia, kiedy dysponuje się stosunkowo zdrowym ciałem i umysłem przyrównuje się często do prawdopodobieństwa z jakim żółw wypływający raz na 1000 lat spod powierzchni wody trafi głową w obręcz miotaną falami po olbrzymiej planecie pokrytej oceanem.
Wydaje mi się, że akt samobójczy jest najczęściej skrajnym wyrazem nienawiści bądź to do samego siebie, bądź do świata, która ostatecznie wynika z niewiedzy na temat pierwotnie doskonałej natury umysłu (stąd na przykład może rodzić się poczucie braku sensu życia). Ponieważ nasze uczucia kształtują rzeczywistość jaką przeżywamy, to targnięcie się na własne życie powoduje natychmiastowe odrodzenie się w stanach pełnej lęku paranoi, którą przeżywa się jako rezultat niepohamowania nienawistnych uczuć. Pod względem ilości doświadczanego cierpienia stan ten jest porównywalny do wizji piekieł z jakimi można spotkać się w tradycji judeo-chrześcijańskiej - nie jest jednak wieczny, chociaż trwa bardzo długo i dla istoty, która go doświadcza wydaje się nie mieć końca. Tak więc samobójstwo nie jest żadnym właściwym wyjściem z trudnej sytuacji, wg buddyzmu prowadzi do jeszcze trudniejszej.
Oczywiście można także rozpatrywać takie okoliczności, kiedy ktoś dobrowolnie poświęca własne życie ratując jednocześnie innych ludzi. Buddyzm postrzega takie zachowanie jako manifestację wielkiego współczucia, jeżeli towarzyszy temu również mądrość dotycząca iluzorycznej natury zjawisk to rezultaty takiego działania mogą znacznie przybliżyć człowieka do stanu buddy. Są to jednak wyjątkowe przypadki.
cytat pochodzi z portalu buddyjskiego Cyber Sangha
czwartek, 23 stycznia 2014
sam
możecie wierzyć lub nie, ale Młody już drugi raz z rzędu
przyszedł do mnie wieczorem z kocem i poduszkami
żeby wspólnie medytować.
zrobił to sam, bez namawiania.
środa, 22 stycznia 2014
trzęsienie
Wciąż pada śnieg. I mróz bierze.
Jednakże nie mieliśmy ostatnio trzęsienia ziemi.
A.A. Milne, Kubuś Puchatek
nieśpieszne śniadanie, wyprawiam Dzieci na spotkanie z Dziadkiem,
bo dziś dziadkowy dzień, który będziemy obchodzić wspólnym świętowaniem,
w planach wyjście do kina na Kamerdynera i do pizzerii,
bo festiwal pizzy w sieciówce też nie może zostać pominięty,
wręczanie wczoraj kupionych barwnych kwiatów w małych doniczkach
i degustacja czekoladowego biszkoptu w kształcie serca z bitą śmietaną,
po wyjściu Młodych wpada Pani A. z torbą widokówek,
nieomal gorących, prosto z drukarni, które sama zaprojektowała
i do których zrobiła zdjęcia, na nich zawsze to samo pełne uroku
stare miasteczko znad riwiery francuskiej w różnych odsłonach i konfiguracjach,
nawet pokryte śniegiem, co nie jest widokiem codziennym dla turystów,
bo śnieg pada tam raz na kilka lat, potem zabiegi rehabilitacyjne,
opowieść o złodzieju butów wciąż żyje i doczekała się nowej wersji,
tę nową według której dziewięć par butów skradziono z szatni damskiej,
dementuję, odwiedzam Panią A., a tam przestrzeń domowa jakby nawiedzona
wspomnianym przez Puchatka trzęsieniem ziemi, i na zgliszczach dawnego
domostwa zostaję obdarowana resztkami jego dawnej świetności,
z czego najpiękniejsze są okazy muszel, chyba setka,
o różnorakich kształtach, wielkości, kolorach, fakturze,
i dwie rozgwiazdy, ułożone w plastikowym pudełku, wybieram jeszcze
cztery porcelanowe miseczki oraz sześć miniaturowych
fikuśnych filiżanek do herbaty z czterema spodeczkami, które do nich pasują,
ale każdy wydaje się być z innego kompletu, dwie filiżanki giną
w drodze i do mojej kuchni docierają cztery wraz ze spodeczkami,
a reszta niestety zamienia się w skorupy, wieczorem dowiaduję się
jeszcze o jednym krwawym trzęsieniu, tym za wschodnią granicą,
a w łóżku na zakończenie dnia, i przywitanie nowego,
czytam prawie sto stron Dodgera czyli Spryciarza z Londynu
Terrego Pratchetta, powieść lekką, trochę historyczną i trochę bajkową.
wtorek, 21 stycznia 2014
masaż
masażysta, jasnowłosy mężczyzna o solidnej posturze, przypomina mitycznego boga.
od dwóch tygodni prawie codziennie masuje dolny odcinek mojego kręgosłupa.
istotą tego masażu jest zniwelowanie wzmożonego napięcia spoczynkowego
mięśni przykręgosłupowych, które utrzymuje się po zeszłorocznym urazie.
po zwyczajowym dzień dobry mówię, że najbardziej lubię mocny masaż,
bo taki wydaje mi się najbardziej skuteczny.
na co masażysta odpowiada oklepywaniem ze zdwojoną siłą.
po każdym jego ruchu nieznacznie przesuwam się w górę łóżka.
zdaje mi się, że zaraz z niego spadnę.
przez cały czas zastanawiam się - chwycić się łóżka obiema rękami
czy raczej ostentacyjnie z niego zlecieć.
poniedziałek, 20 stycznia 2014
wyczucie
kolejny dzień w ośrodku rehabilitacyjnym, w szatni jakaś kobieta ostrzega
panie, aby nie zostawiały butów poza szafkami, bo giną,
nawet te stare, używane, inna wtrąca że w ubiegłym tygodniu
pewien człowiek ukradł dziewięć par butów z męskiej szatni
i ukrył się z nimi w toalecie, gdzie go złapano,
bo ktoś szybko zauważył stratę, kobiety z niedowierzaniem
przysłuchują się tej opowieści, zastanawiając się głośno co to był za człowiek,
jakie to były buty, czy cenne, co zamierzał z nimi zrobić,
co można zrobić z zużytymi butami, sprzedać czy nosić samemu,
inna kobieta dopowiada, że złodziej pilnuje człowieka,
a ja rozmyślam czy do niego dotarły nauki Buddy unikaj zła, czyń dobro,
zachowaj czysty umysł i jeszcze te, że nasz los zależy od nas samych,
od naszego rozsądku, obserwacji i wyczucia.
wychodzę z ośrodka po zabiegach rehabilitacyjnych,
w damskiej szatni stoi szesnaście par butów
ustawionych równo pod szafkami.
niedziela, 19 stycznia 2014
sobota, 18 stycznia 2014
przesłanie
Tak pisać aby nędzarz
myślał że pieniądze.
A ci co umierają:
że to urodziny.
Ewa Lipska, Przesłanie
tak stąpać aby lecieć ponad ziemią i ponad smutkami
tak patrzeć aby widzieć pierwszy i dalszy plan
a na nich najdrobniejsze listki i owady
tak jeść aby nie czuć głodu ani przesadnej sytości
tak pisać aby głusi usłyszeli mądrość i melodię słów
tak ćwiczyć aby rozkwitnąć jak róża
tak żyć aby więcej dawać niż brać, nie marnować czasu
i umieć dostrzec w każdym momencie tę najlepszą z chwil
tak mówić aby młodzi wyczuli troskę i miłość
tak śnić aby panować nad umysłem na jawie
i we śnie
piątek, 17 stycznia 2014
najpiękniejsza
Wielu z nas przemierza ścieżkę życia
nie zdając sobie sprawy ze swoich kroków.
Ponieważ sądzimy, że szczęście możemy osiągnąć
dopiero w przyszłości, a nie tu i teraz,
przywykliśmy, że ciągle gdzieś pędzimy.
Dlatego tak ważne jest, abyśmy co pewien czas zatrzymali się.
Idź powoli. Nie denerwuj się.
Każdy krok prowadzi do najpiękniejszej chwili Twego życia –
do chwili obecnej.
Thích Nhất Hạnh
czwartek, 16 stycznia 2014
ja
Poniedziałek – ja, wtorek – ja, środa – ja, czwartek – ja.
Witold Gombrowicz, Dzienniki
poniedziałek – ja, wtorek – ja, środa – ja, czwartek – ja
cały tydzień - ja
ale nie tylko ja
w moim świecie jest więcej światów
jest więcej niż jedno słońce i księżyc
są huragany, zamiecie
tajfuny i burze
są bohaterowie i bohaterki
poniedziałek wtorek środa czwartek - Młody
poniedziałek wtorek środa czwartek - Młoda
to noc spędzona w szpitalu dziecięcym w oczekiwaniu
na konsultację kardiologiczną z powodu nieokreślonego bólu
w klatce piersiowej, który na szczęście okazał się niegroźny i nic nieznaczący
to niekończące się wizyty w przychodniach lekarskich (wszystkie razy dwa)
to przypadkowe spotkanie z koleżanką z licealnych czasów i wiadomość, że
AN wielkiej urody królowa życia, od kilku lat przykuta jest do łóżka
bez kontaktu ze światem, i leży gdzieś sama w obcym kraju
to codzienny powrót z rehabilitacji przez dzielnicę mojego dzieciństwa,
wspominanie i obserwowanie zmian, szukanie trzepaków z których
kiedyś praktycznie nie schodziłam (dwa stoją dokładnie tam gdzie przedtem,
jeden zdecydowanie nowocześniejszej konstrukcji)
i miejsc w których się przewróciłam, ja lub Mama, bo jej też się to kiedyś
przytrafiło zimą, stałam wtedy bez ruchu, zdziwiona, dlaczego moja duża Mama
leży w śniegu, przecież powinna stać albo iść i trzymać mnie za rękę
pamiętam tę moją bezradność kilkulatki, niezrozumienie i ulgę gdy podszedł do nas
jakiś mężczyzna i pomógł Mamie wstać (po tym miejscu nie ma zupełnie śladu,
pagórek został zrównany z ziemią, a na nim stoi przykościelna drukarnia)
i tych miejsc gdzie rosły drzewa, po których łaziłam drąc rajstopy, prawie ich nie ma
to prawdopodobieństwo uzależnienia od komputera i gier komputerowych
to ciągłe rozmowy, tłumaczenia, wyjaśnienia
to kojenie lęków i stanów napięcia
to oczekiwanie, nadzieja, pocieszanie, szukanie rozwiązań
środa, 15 stycznia 2014
życzenia
to jaki będzie ten rok zależy od Was.
czy będzie szczęśliwy czy nieszczęśliwy,
dobry czy smutny nie zdecyduje przypadek ani wypadek
ani żadne zwyczajne czy nadzwyczajne zdarzenie.
na to jaki będzie Wasz rok nie będą miały wpływu fazy księżyca,
ani układy planet (żadna koniunkcja w kwadraturze),
ani inni ludzie czy istoty pozaziemskie.
pomyślność tego roku zależy od Was.
tylko Wy macie wpływ na ten konkretny rok
i od Was zależy jaki on będzie.
pomyślcie o tym w ten sposób.
Dalajlama w noworocznych życzeniach zaleca rozwijanie serdeczności,
współczucia, życzliwości a przede wszystkim spokoju umysłu.
tworzenie wewnętrznego spokoju i dzielenie się z nim,
to jego sposób na dobry rok.
wtorek, 14 stycznia 2014
milion
Nie tylko za dwieście czy trzysta,
ale nawet za milion lat życie będzie takie jak było.
Życie jest wciąż takie samo, pozostaje niezmienne,
a rządzi się własnymi prawami, które nas niewiele obchodzą,
bo chyba nigdy nie poznamy ich do głębi.
Wędrowne ptaki, na przykład żurawie, lecą sobie i lecą
i gdyby nawet były zdolne do jakichkolwiek myśli, obojętnie,
wielkich czy małych, to i tak muszą lecieć, nie wiedząc, dokąd i po co.
Ptaki lecą i będą lecieć, choćby nawet wśród nich roiło się
od Bóg wie jakich filozofów.
Niech filozofują, ile chcą, byle tylko leciały...
Antoni Czechow
za milion lat jakaś matka pewnego popołudnia tak jak ja dzisiaj
pójdzie ze swoimi dziećmi do okulisty,
do przychodni najbliżej domu, w której przyjmuje
słynna pani profesor, znana dobrze Pani A. bo chodziły
do jednej klasy w liceum, albo do równoległej, nie pamiętam,
i która ma córkę w wieku moich dzieci, pół roku starszą,
z pasją jeżdżącą na koniu, z oddaniem opiekującą się swoim,
po szkole do stadniny sama pojechała, choć to daleko z wielkiego miasta,
a teraz pisze do matki smsa, żeby ją stamtąd odebrała,
pani profesor odpisuje, bo dziecku zawsze trzeba odpowiedzieć,
i ta matka przypomni sobie pewną wiadomość, tak jak ja przypomniałam sobie
tę wiadomość sprzed kilku dni o śmierci dziewczynki,
czternastolatki, która też wracała ze stadniny, przechodząc
w niedozwolonym miejscu wpadła pod samochód, ciemno już było,
a kierowca jechał szybciej niż z dozwoloną prędkością w obszarze zabudowanym,
tak piszą komentujący na forum mieszkańcy okolicy,
którzy widzieli miejsce zdarzenia, ale czy kierowca był pijany tego nie wiedzą,
ona żadnych szans nie miała, zginęła na miejscu, tak powiedział policjant, twierdzą
dwadzieścia metrów leciała i w rowie znalazła miejsce spoczynku,
mówią też, że ta dziewczynka jedynaczką była,
i że w tym tragicznym momencie ze swoją mamą przez telefon rozmawiała,
mówiła że już wraca
poniedziałek, 13 stycznia 2014
najlepsze
to co w życiu najlepsze to leżenie w łóżku z dzieckiem, prawie dorosłym
i gadanie o wszystkim i o niczym do późna w nocy
to co w życiu najlepsze to czytanie i pisanie wierszy, listów, mejli, powieści
to medytacja, spokój, zmiana, równowaga
to powietrze, ruch, przestrzeń i szybkość
to co w życiu najlepsze to mądre słowa, głębokie spojrzenia, bliskość
to zakochanie, uściski pełne miłości
to co w życiu najlepsze to sok z marchwi, pieczone w maśle banany z cynamonem
to lato, melony, winogrona i wyobraźnia
to co w życiu najlepsze to sny, łzy szczęścia, podarowane kwiaty i koty
niedziela, 12 stycznia 2014
bard
kochaj życie, które jest
kochaj życie, które trwa
Chwal to życie, które jest
Chwal ten dzień, który trwa
Bo za chwilę może nie być życia,
Bo za chwilę może nie być dnia
Chwal to ciało, które masz
Chwal niejasny umysł swój
Bo za chwilę możesz nie mieć ciała,
A twój umysł może nie być twój
Kochaj, co się tylko da
Ciesz się wszystkim, co masz
Bo za chwilę może nie być czasu,
Bo za chwilę może nie być nas
1)
Słodka wata na patyku,
Przez ulicę biegnie kot
Gołąb przysiadł na chodniku,
Śmieciarz polał cały płot
Szarzy ludzie, piękne domy
Miękkie buty, twardy bruk
Chce cię zbawić nieznajomy
W niebie cisza, w głowie huk
2)
Komar krew wysysa z czoła
Mucha w słoju zjada dżem
Nauczyciel dzieci woła
Gruba pani znów je krem
W lecie zima, w zimie błota
Potop tu a susza tam
Dasz gazetę, nie dasz złota
Sąsiad mówi jesteś cham
3)
Nie dostałeś znów awansu
Sekretarki śmieją się
Nienawidzisz konwenansów
Lecz nie umiesz mówić „nie”
Żrą cię raty i rachunki
Twój komputer znowu siadł
Teść chce młodszej opiekunki
Kwiatki z ziemią równa grad
4)
Inni mają piękne kuchnie
I wakacje w San Tropez
Na ich kontach kasa puchnie
Zawsze wiedzą, co i gdzie
Inni znają trzy języki
Wiedzą, co to NIK i WIG
Mają polis całe pliki
I procenty liczą w mig
5)
Żona ma zmęczone oczy
I już nadwątlony biust
Na dodatek dzisiaj broczy
Możesz tylko dotknąć ust
Dzieciom nie chce się studiować
Oglądają MTV
Musisz w szafie pudło schować
Bo nic nie nic nie wyrośnie z nich
6)
Kelner podał ci sałatkę
Miał być tuńczyk, a jest śledź
Obrus w szaro-czarną kratkę
Na suficie miedź i śniedź
Wisi dym i płynie piwo
Z pach w koszule spływa pot
Noc, jak co noc, zbiera żniwo
Na dywanie kończysz los
7)
Stało miasto, rosły wieże
Świat się zmieniał w szczęścia klub
Lecz znaleźli się żołnierze
Z wież zrobili wielki grób
Ktoś miał wjechać, ktoś miał wrócić
Sprzedać ryż i kupić groch
Ktoś się właśnie kończył kłócić
A dziś spychacz spychacz spycha proch
Bogusław Bierwiaczonek
sobota, 11 stycznia 2014
genmaicha
obudziłam się później niż zwykle,
śniadanie - pomarańczę z maślaną chałką obsypaną płatkami migdałowymi -
zjadłam w locie, w tym samym czasie pakowałam torbę na jogę
i rozmawiałam z Panią A. o tym jak weszłam na stronę jej sklepu
i zauważyłam niezrozumiałą pustkę w zakładce promocje,
całą drogę na siłownię biegłam, a mimo to wpadłam spóźniona,
na szczęście miejsce na sali blisko instruktora zajęła mi A2,
z którą dzieliłam pokój na warsztatach jogicznych
i która jak żadna inna matka rozumie co oznacza powrót nastolatka z sylwestra,
jak zwykle w sobotę wizyta w księgarni, dziś obok soku
ze świeżych pomarańczy, wody i espresso, stanęła książka To ja Malala
Malali Yousafzai po polsku, Eli, Eli Tochmana, Zabawka Boga Tadeusza
Biedzkiego i perełka Kaprysik Damskie historie Mariusza Szczygła,
z tej ostatniej przeczytałam całą pierwszą nowelę o kobiecie, która pisała
pamiętnik przez 57 lat, i może dzięki temu trafi do księgi Guinessa, jako autorka
najdłużej pisanego dziennika, nazwa dziennik jest tu zdecydowanie
właściwsza, bo notatki charakteryzują się wyliczaniem faktów a nie
opisywaniem przeżyć czy zdarzeń, tak chciałaby córka, która setkę
zeszytów zostawionych przez matkę czyta, choć nie rozumie dlaczego
notowała ona każdą rzecz, która zdarzyła się w jej życiu,
to co zjadła na śniadanie, na obiad i na kolację, co widziała w telewizji,
na kogo wpadła na ulicy przypadkiem, kto zadzwonił a kto przyszedł
z wizytą zapowiedzianą i tą niezapowiedzianą, co sprezentował
i co ona komuś podarowała, ile dała na ofiarę w kościele,
i kiedy do kościoła chodzić przestała, o sobie i o bliskich pisała
w trzeciej osobie, nie oznaczając ich inaczej niż imieniem i pierwszą literą
nazwiska, powrót męża z obozu Auschwitz zapisała w notesie pod tytułem
wizyty niezapowiedziane, pisała też sama do siebie kartki pocztowe,
których nie wysyłała, a były one osobistymi zapiskami codzienności,
całość składa się na obraz osoby dziwacznej, skoncentrowanej
na ułożeniu i katalogowaniu najprostszych czynności,
jakby szukającej w tych spisach i zbiorach sensu ludzkiego losu,
swojego losu, a może obawiającej się zapomnienia, zniknięcia chwili,
oddanej obserwowaniu i uchwyceniu jej prozaicznego śladu,
lektura zajmie nie tylko dla psychologów,
kupiłam książkę Gabinet matematycznych zagadek Iana Stewarta
dla Młodej, której pasją stało się zgłębianie tajników matematyki,
i udział w przeróżnych konkursach, jak np. olimpiada matematyczna
i lingwistyki stosowanej, z zadaniami pisanymi w różnych językach z założenia
nieznanych dla piszącego, potem szybki marsz do sklepu odzieżowego
w centrum miasta, przez Dziadka T. zwanego blaszakiem, gdzie czekała na mnie Młoda,
z wybranymi spodniami, były to takie same spodnie, jakie tydzień wcześniej
kupiłam dla siebie, w tym samym rozmiarze, po tych jakże udanych zakupach
i wręczeniu książki poszłyśmy do kawiarni, do której Młoda wpada praktycznie
codziennie, gdzie na podeście pokrytym wzorzystym dywanem z dużymi poduszkami,
oparte o ścianę wypiłyśmy dwa dzbanki genmaichy, zielonej herbaty
z prażonym ryżem (drugie parzenie w tej samej cenie),
podziwiając przez okno coraz ciemniejsze granatowe niebo i jadące tramwaje.
piątek, 10 stycznia 2014
zima
Szczęśliwi są ci, którym wszystko jedno: lato czy zima.
Mnie się zdaje, że gdybym mieszkała w Moskwie, nie obchodziłaby mnie pogoda...
Antoni Czechow, Trzy siostry
a mnie się zdaje, że gdybym mieszkała we Włoszech
dokładnie na północy, gdzieś pomiędzy Genuą a granicą francuską,
to nie obchodziłaby mnie pogoda, byłabym szczęśliwa
w mojej garderobie nie byłoby ciężkich płaszczy, grubych czapek,
kurtek puchowych, i futrzanych rękawic,
lato czy zima byłoby mi wszystko jedno,
nie zważałabym na prognozy, szczególnie te w rodzaju:
poważne załamanie pogody, od poniedziałku mroźniej,
opady deszczu zaczną przechodzić w śnieg,
a dbanie o siebie to uważanie na siebie i chuchanie na siebie,
nie równałoby się noszeniu ciepłych skarpet i szali
jak śpiewał nauczyciel angielskiego, nasz licealny bard.
czwartek, 9 stycznia 2014
tacy
Są tacy, którzy sprawniej wykonują życie.
Mają w sobie i wokół siebie porządek.
Na wszystko sposób i słuszną odpowiedź.
Odgadują od razu kto kogo, kto z kim,
w jakim celu, którędy.
Przybijają pieczątki do jedynych prawd,
wrzucają do niszczarek fakty niepotrzebne,
a osoby nieznane
do z góry przeznaczonych im segregatorów.
Myślą tyle, co warto,
ani chwilę dłużej,
bo za tą chwilą czai się wątpliwość.
A kiedy z bytu dostaną zwolnienie,
opuszczają placówkę
wskazanymi drzwiami.
Czasami im zazdroszczę
– na szczęście to mija.
Wisława Szymborska, Są tacy, którzy
dokładnie tak jest.
czasami zazdroszczę tym, którzy, sprawniej wykonują życie,
mają wokół siebie wielu popleczników i zawsze na czas właściwą odpowiedź,
wiedzą kiedy zadzwonić i do kogo,
pewność siebie nigdy ich nie opuszcza, bo to ich dominująca cecha,
udają im się wystąpienia publiczne, nawet gdy plotą bzdury
(stek to dla nich tylko kotlet z mięsa wieprzowego, nigdy nie
zbiorowisko czegoś złego, niepożądanego),
nie przeraża ich kamera telewizyjna, o niezwykła sztuko montażu,
nie wahają się zwalać winy na podwładnych ani popierać chybione idee,
w oczekiwaniu na nagrodę szefa szefów.
w tej właśnie chwili przychodzi na szczęście otrzeźwienie.
środa, 8 stycznia 2014
telewizja
zmęczenie i nadmiar wolnego czasu przypomniały mi
o istnieniu telewizora.
od trzech dni włączam tylko jeden kanał dostępny przez satelitę
włoski realtime, na którym oglądam pasjonujące (to nie sarkazm)
filmy osnute na prawdziwych wydarzeniach, o kobietach,
które nie wiedziały, że są w ciąży, bo nie
wskazywała na to waga, która czasami szła nawet w dół,
ani testy ciążowe, mogły i dwa być negatywne,
pojawiające się bóle porodowe, nie rozpoznała ich nawet wieloródka
z dwójką dzieci, ani niemłoda już kobieta,
po piętnastu latach starań o dziecko, myśląc że to komplikacje
po założeniu bajpasów, nie mówiąc o rozbrajająco niedomyślnych
nastolatkach, grupy szczególnie wyróżnionej,
aż 20% nieletnich nie zauważa u siebie typowych objawów ciąży,
oraz ich matkach, które nie tylko przeoczają symptomy,
albo zwyczajnie widzieć ich nie chcą, i mimo niepokojących objawów
nie kojarzą faktów, nie kierują ciężarnych do lekarza,
nawet będąc pielęgniarkami,
zalecają tylko proszki przeciwbólowe i leżenie.
wszystkie filmowe dzieci urodziły się zdrowe.
skutek oglądania tych filmów jest taki, że rozpoznałam
nieistniejące ciąże u dwóch znajomych kobiet,
w tym jednej przez telefon, pełnej niepokoju o swoje zdrowie
czterdziestolatki, która nigdy nie rodziła.
wtorek, 7 stycznia 2014
poniedziałek, 6 stycznia 2014
pokolenie
spaceruję wokół zamku w Rabsztynie.
co kilka minut zatrzymuję się, żeby napisać smsa.
piszę w trybie t9 na dotykowym ekranie do Pani E.,
z którą umawiam się na spotkanie,
u niej w domu albo w pizzerii, otwieranej dzisiaj
przez polsko-włoski duet M. i A.
smsy są trochę dłuższe niż zwykle,
ale pachnący wilgocią las i słońce, wcale nie styczniowe,
działają na mnie inspirująco.
- od razu widać, że jesteś z pokolenia 20+ - mówi delikatnie Młoda.
- tak, a dlaczego - pytam zaciekawiona.
- gdybyś była młodsza pisałabyś smsy idąc - odpowiada.
nie musiałabyś zatrzymywać się nawet wdrapując pod górę.
wszyscy w moim wieku robią to automatycznie.
ja mogę pisać, wchodząc nawet na Giewont.
niedziela, 5 stycznia 2014
niekoniecznie
Człowiek niekoniecznie musi mieć dom lub koszulę,
ale na pewno musi mieć własne zdanie i marzenia.
Własne zdanie buduje osobowość, a marzenia je rozwijają.
Marzenia niekoniecznie muszą się spełniać.
Ważne jest to, by je mieć. Nawet niespełnione
odegrają ważną rolę w rozwoju osobowości,
zawsze jest szansa, że się spełnią.
Bełła-Chan Skwarska, Urodziłam się nad Bajkałem
urodzona w Buriacji Bełła wspomina swoje dzieciństwo,
czas kiedy miała sześć lat.
książkę otwiera motto:
Mój ojciec mawiał: uważaj na to, co mówisz dziecku.
Nigdy nie wiesz, jak wiele ono rozumie ...
i wspomnień o ojcu jest w tej książce najwięcej.
dziadkowie Bełły, Buriaci byli pasterzami, półkoczownikami,
zimą mieszkali w domach, wiosną szli na step.
byli bardzo bogaci i znani na stepie.
jeden z dziadków miał dwa tysiące koni.
po rewolucji wszystko stracili.
potem znowu się wzbogacili bo mieli ośmiu synów.
w 1930 roku rodzinę uznano za kułaków,
dziadka, babcię i ich siedmiu synów rozstrzelano.
jej pierwszym językiem był rosyjski,
bo tata mówił, że trzeba znać lepiej język rosyjski
od Rosjan, żeby dostać się na studia.
Rosjanką była także jej niania.
Bełła jest buddystką, podobnie jak jej ojciec.
podczas wojny zabił wielu faszystów,
dlatego oczyszczał umysł medytacją.
Buriaci uważają, że im więcej dzieci w rodzinie tym lepiej.
jej ojca żałowano, bo miał tylko troje dzieci.
dzieci nigdy się nie bije.
ojciec zmarł gdy skończyła siedem lat.
w 68 roku mając dwadzieścia trzy lata przyjechała do Polski
na festiwal warszawska jesień.
komsomolski robotnik pilnował siedmioosobowy buriacki zespół
a jej i tak udało się wyjść na spotkanie z przyszłym mężem.
spędziła z nim całą noc w lokalu pod gwiazdami.
po roku wzięli ślub.
listy z Polski do Buriacji szły wtedy dwadzieścia dni.
Buriacja leży między Bajkałem a Mongolią.
ma taką samą powierzchnię jak Polska,
i tylko milion mieszkańców.
oprócz Buriatów, krainę tę zamieszkują też Litwini,
Białorusini, Niemcy i Polacy, a przede wszystkim bardzo dużo Rosjan.
Buriacja to kraj różnorodny, piękny.
bardzo dużo przestrzeni,
na południu stepy, w centrum góry, Sajany
do pięciu tysięcy metrów wysokości, i Bajkał otulony górami.
Mongolii nie uważało się za zagranicę
choć do Ułan Bator było osiemset kilometrów.
przez dwieście pięćdziesiąt dni w roku świeci słońce.
to nie jest miejsce dla wegetarian, za to dla mięsożerców tak.
mięso jest wszechobecne, pod różnymi postaciami,
bo powszechnie brakuje warzyw i owoców.
siorbanie przy stole jest nieodzowne.
to znak dla gospodarza, że posiłek gościowi smakował.
tutaj audycja radiowa z autorką.
sobota, 4 stycznia 2014
wystarczy
na pytanie Jane Campion, co trzeba w sobie mieć,
żeby pisać taką muzykę, Wojciech Kilar, wybitny kompozytor,
autor muzyki do ponad stu filmów, w tym
do jej Portretu damy, odpowiedział:
Wystarczy mieszkać w Katowicach.
sam o sobie mówił, że jest Ślązakiem ze Lwowa i dewotem.
nosił różaniec w kieszeni każdej marynarki,
codziennie czytał biblię i słuchał radia maryja.
zlikwidowanie radia jawiło mu się jako największe nieszczęście,
które mogło dotknąć parę milionów słuchaczy, w tym także jego.
i jeszcze jeden przejmujący cytat zaczerpnięty z artykułu
z dzisiejszej gazety wyborczej, poświęconego kompozytorowi:
jego ulubionym przedmiotem było sitko, które miał w domu.
stare i wygięte. to sitko pamiętało jeszcze ręce jego żony.
piątek, 3 stycznia 2014
dyktatorka
jak powiedział Pan W2, mąż dwóch żon, ojciec trojga,
jestem dyktatorką.
na pierwszego czerwca ustaliłam datę rozpoczęcia naszego
fizycznego oczyszczania, poprzez dietę.
na ochotnika zgłosiła się Pani A., Pan W. i oczywiście ja.
Pan W2 chciałby rozpocząć dietę już teraz, bo choć uważa się
za zdrowego, to pogotowie odwiedziło go w pracy
dwukrotnie w ciągu ostatniego kwartału,
a trójglicerydy i cholesterol ma poza normą.
zależy mu na szybkim schudnięciu
i najlepiej żeby podczas tej diety mógł brać swoje pigułki.
to się proszę Pana nie da. to jest niemożliwe.
pigułek z dietą witariańską pogodzić się nie da.
Pan będzie teraz na diecie z pigułkami, my będziemy kibicowali
i trzymali kciuki za rezultaty,
a pierwszego czerwca przejdzie Pan na dietę bez pigułek, z nami.
powiedziałam ja, dyktatorka.
czwartek, 2 stycznia 2014
środa, 1 stycznia 2014
list
chciałam napisać list do Ciebie, Syneczku
bo mam Ci jeszcze tyle do powiedzenia
oprócz tego, co o drugiej w nocy i o ósmej rano
usiadłam przed komputerem i nagle taka myśl przyszła mi do głowy
objawienie, że lepiej listu nie pisać, lepiej porozmawiać
twarzą w twarz, w cztery oczy, na dwoje ust, cztery ręce
ale jak rozmawiać, skoro cały dzień śpisz
niechętnie wstałeś napić się herbaty
jeść nie masz ochoty
spytałeś tylko co to za herbata, bo czarnej nie masz zwyczaju pić,
a teraz pijesz, darjeling odparłam
skarpety, które miałeś na sobie tej nocy widzę przewieszone
mokre w Twojej łazience przy Twoim ręczniku
tak smutno
odkładam na jutro tę rozmowę ciężką jak worek kamieni
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
