środa, 28 grudnia 2016

czarny


Mrok zapada powoli
Czarny jak ja.


John Howard Griffin


czytam książkę Czarny jak ja Griffina, z której pochodzi powyższy fragment. poleciła mi ją rozczytana w literaturze faktu dwudziestolatka spotkana w księgarni (tej w centrum miasta, od miesiąca zamkniętej), za co chciałabym jej w tym miejscu bardzo podziękować.

przejmująca książka - reportaż o rasizmie amerykańskiego Południa. autor, białoskóry muzyk i lekarz, ponad pół wieku temu dzięki naświetlaniom promieniami UV i methoxsalenowi (lek na bielactwo) wzmacniającemu pigmentację skóry stał się czarnoskórym. podróżując po Stanach odczuł to z czym muszą się zmierzyć Afroamerykanie. doświadczenie było tak ciężkie, że aż nie do udźwignięcia. wielokrotnie przerywał eksperyment, żeby odpocząć od ciągłego stresu i wrogości, z którą się spotykał. czuł się chory na myśl, że miałby znosić jeszcze więcej nienawiści - pisał.

kiedy stawał się biały, otrzymywał braterskie uśmiechy i przywileje od białych, a nienawistne spojrzenia i niechęć od czarnych. kiedy zaś był Murzynem, biali patrzyli na niego, jakby był śmieciem, podczas gdy czarni traktowali go z wielką życzliwością.

- Dałam tę książkę mojej mamie do przeczytania. Ona, nigdy nie myślała o sobie, że jest rasistką. Po przeczytaniu tej książki, przyszła do mnie i z przerażeniem przyznała, że nią jest. - dodała ta wielka miłośniczka reportażu w formie mini recenzji.

wtorek, 27 grudnia 2016

prędko


A jeśli pójdziesz prędko,
zerwie się czas przed tobą
niby figlarny motyl.
A jeśli pójdziesz wolno,
będzie się wlókł za tobą
jako ten wół łagodny.


Juan Ramón Jiménez
poeta hiszpański, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 1956



żeby twój krok był lekki i wesoły,
żeby nigdy na chodniku nie wyprzedziło cię podskakujące dziecko,
żeby czas zrywał się zawsze jak figlarny motyl,
i mijający rok cieszył tak samo jak ten nadchodzący.

czwartek, 22 grudnia 2016

otwarte


Nie ma klucza do szczęścia. Drzwi są zawsze otwarte.

Każdego dnia:
- przywitaj dzień słowami – oto zaczął się najwspanialszy dzień
(najwspanialszy dzień życia, to ten który trwa, żaden wcześniej ani żaden później nie jest tak cenny);
- zauważaj szczęśliwe chwile, wyraź wdzięczność kiedykolwiek spotka Cię coś dobrego,
wdzięczność przyciąga wdzięczność, inni będą szczęśliwi przebywając z Tobą,
towarzystwo szczęśliwej osoby tak jak małego dziecka daje wiele radości;
- uśmiechnij się do siebie w lustrze i zapewnij o swojej miłości,
niech to będzie prawdziwa deklaracja wypływająca z serca, z której przebija czułość i niezmienność, trzeba kochać siebie, czuć stale miłość to najpiękniejsze uczucie;
- dbaj o spokój umysłu (medytuj, wiem, że praktykowanie codzienne jest trudne,
ale kilka razy w tygodniu, może da się usiąść), tak jak pielęgnujesz ciało, powinieneś
troszczyć się o swój umysł – dziesięciodniowe odosobnienia raz do roku (lub częściej) będą pomocne;
- dbaj o jasne myśli, te uskrzydlają i chronią (ciężkie myśli osłabiają ciało, staje się ono bezbronne);
- przeczytaj jeden wiersz;
- napisz jeden wiersz, jak mawia poetka Mary Oliver na napisanie wiersza warto przeznaczyć dwadzieścia minut, nie więcej (no chyba, że się jest zawodowym poetą!). Jeśli nie masz tyle czasu wieczorem, to po prostu wstań wcześniej. Nie lubię wczesnego wstawania, potrzeba pisania i czytania poezji pojawia się u mnie wieczorem, potrzebuję wiersza żeby zakończyć dzień, ale może warto zrobić odwrotnie i rozpocząć dzień od napisania poematu.

ciąg dalszy może kiedyś nastąpi...

środa, 21 grudnia 2016

uśmiechnięta



Kiedy obudził mnie łagodny zapach,
ujrzałem gwiazdę,
jak, uśmiechnięta, schodziła mi z oczu;
- uśmiechnięta, że tak przetrwała
calutką noc przede mną
obnażona i wonna, uśmiechnięta.


Juan Ramón Jiménez, Wczesny błękit
tłum. Janusz Strasburger


budzę się i wypatruję gwiazd.
szukam
tej jednej, jedynej uśmiechniętej do mnie.
niczym Gioconda
w zamyśleniu wysuwa się naprzód.
z gracją kłania się nisko dotykając moich stóp
i kładzie na łóżku złoty kwiat.

wtorek, 20 grudnia 2016

odwieczna



Jesteś energią, a energii nie można stworzyć ani zniszczyć. Energia zmienia jedynie formę. A to oznacza Ciebie!
Prawdziwa istota Ciebie samego, czysta energia Ciebie samego zawsze była i zawsze będzie. Nigdy nie możesz nie być. Na jakimś głębszym poziomie sam o tym wiesz.
Możesz sobie wyobrazić „nie bycie"? Wbrew wszystkiemu, co widziałeś i przeżyłeś, czy możesz sobie wyobrazić „nie bycie"? Nie możesz sobie tego wyobrazić, bo jest to niemożliwe. Jesteś odwieczną energią.

Rhonda Byrne, Sekret

poniedziałek, 19 grudnia 2016

optymistka



Jestem optymistką. Niepoprawną. Urodziłam się taka. I taka umrę. Po każdym ciosie podnoszę się jak wańka-wstańka. To jest coś co potrafię robić najlepiej. Wewnętrzna energia każe mi cieszyć się życiem, mimo wszystko.

Czasem trudno wykrzesać z siebie radosne myśli. Wiem coś o tym. Zdarza mi się być przygnębioną i zamkniętą pośród ciężkich zdarzeń. Nie potrafię się otrząsnąć. Nie potrafię zapomnieć. Bywało, że myślałam: to co mnie spotyka to powód, by nie żyć wiecznie. W końcu trzeba umrzeć, śmierć to kwintesencja życia. Umiera tylko ten kto żyje. Czasami zdarza się, że ze zmartwień. Bywało też, że myślałam: mordercy, który uwolniłby mnie od obowiązku istnienia, w ostatnich słowach przed śmiercią, powiedziałabym dziękuję.

Po jakimś czasie przyzwyczajam się do sytuacji. Problemy odkładam na bok. Jak niepotrzebne zimą lekkie sandały. Przyglądam im się z daleka. Nie pytam już dlaczego znowu ja boże. Rodzi się nowy dzień, a wraz z nim mój entuzjazm. Pogodnie uśmiecham się w lustrze. Czuję, że dawne problemy nie są już moimi problemami. Choć życie od teraz będzie bardziej skomplikowane.

Nic nie może zniszczyć mojej pogody ducha. Dbam o nią i hołubię. Stale rozwijam. Im jestem starsza, tym jakby jej więcej. Optymizm jest jak słońce i woda. Zaspokaja pierwotną potrzebę spokoju. Nadaje sens każdemu dniu. Bez nadziei wszystko byłoby płaskie i zbędne. Przypadkowe i straszne. Wiara w dobrą przyszłość tworzy moje życie, jego prawdziwy i wyjątkowy wymiar. Bez nadziei nic nie byłoby możliwe.

Wierzę, że zwierzęta też żyją nadzieją, może nawet większą niż człowiek.

niedziela, 18 grudnia 2016

slow



Brak internetu na domowym łączu sprawia, że przestawiam się na tryb powolny. Slow-life. Celebruję przez godzinę popołudniową herbatę. Zagłębiam się w fotelu wpatrzona w niebo.

sobota, 17 grudnia 2016

biel



Pada śnieg. Białe kryształki lodu zakrywają ulice. Znika czerń. Z każdą minutą świat wygląda inaczej. W zmieniającej się scenerii biel zdecydowanie wygrywa.

Jest moim kolorem numerem jeden na ubraniach i we wnętrzach. Białe meble w kuchni to jedyne właściwe rozwiązanie jakie może zaproponować mi projektant. Biały strój to szyk i elegancja, niedościgniona, a u maluszków - podstawowa konieczność, która jest gwarancją zdrowego i szczęśliwego rozwoju (przez pierwsze miesiące moje dzieci ubierałam wyłącznie na biało).

Kocham biel i wszystko co rozbielone i pastelowe. Kawę z mlekiem, bladoróżowe sweterki, lody waniliowe i te o smaku cytryny z nieodłączną bitą śmietaną. A jednocześnie nie wyobrażam sobie życia we wszechogarniającej bieli, gdzieś pod kołem podbiegunowym, na skutej wiecznym lodem Alasce.

Mówi się, że biel ma w sobie wszystkie barwy, i jest w pewnym sensie pozorna. Jej odbiór zależy od naszego postrzegania. Każdy człowiek widzi biały kolor, trochę inaczej. Ja widzę biel jako czystość, niewinność, diamenty i obłoki.

piątek, 16 grudnia 2016

list



Jeżeli zdołasz zachować spokój,
chociażby wszyscy go stracili, ciebie oskarżając;
Jeżeli nadal masz nadzieję, chociażby wszyscy o Tobie zwątpili,
licząc się jednak z ich zastrzeżeniem;
Jeżeli umiesz czekać bez zmęczenia,
Jeżeli na obelgi nie reagujesz obelgami,
Jeżeli nie odpłacasz na nienawiść nienawiścią,
nie udając jednakże mędrca i świętego;
Jeżeli marząc – nie ulegasz marzeniom;
Jeżeli rozumując – rozumowania nie czynisz celem;
Jeżeli umiesz przyjąć sukces i porażkę,
traktując jednakowo oba te złudzenia,
Jeżeli ścierpisz wypaczenie prawdy przez Ciebie głoszonej,
kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę, by wydrwić naiwnych
albo zaakceptujesz ruinę tego, co było treścią twego życia,
kiedy pokornie zaczniesz odbudowę zużytymi już narzędziami;
Jeśli potrafisz na jednej szali położyć wszystkie twe sukcesy
i potrafisz zaryzykować, stawiając wszystko na jedną kartę,
jeśli potrafisz przegrać i zacząć wszystko od początku, bez słowa,
nie żaląc się, że przegrałeś;
Jeżeli umiesz zmusić serce, nerwy, siły, by nie zawiodły,
choćbyś od dawna czuł ich wyczerpanie,
byleby wytrwać, gdy poza wolą nic już nie mówi o wytrwaniu;
Jeżeli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi, nie tracąc uczciwości
lub spacerować z królem w sposób naturalny,
Jeżeli nie mogą Cię zranić nieprzyjaciele ani serdeczni przyjaciele;
Jeżeli cenisz wszystkich ludzi, nikogo nie przeceniając;
Jeżeli potrafisz spożytkować każdą minutę,
nadając wartość każdej przemijającej chwili;
Twoja jest ziemia i wszystko, co na niej
i co – najważniejsze – synu mój – będziesz Człowiekiem.


Rudyard Kipling, List do syna

czwartek, 15 grudnia 2016

jubilat



Pan W. obchodzi dzisiaj okrągłe urodziny. Zgadnijcie które?
Dla ułatwienia dodam, że Pan M., starszy o niecałą dekadę, dowiedziawszy się o rocznicy Jubilata, rzekł lekceważąco - A to szczyl z niego!

środa, 14 grudnia 2016

korzenie



korzenie nowego tytułu mojego bloga sięgają Sienkiewicza.
gdzieś w annałach internetu znalazłam takie zdanie,
które wyszło z pod pióra tego mistrza powieści pozytywistycznej:
wówczas zdawało mu się, że szczęście jego będzie jak morze — nieprzebrane i bez granic.
bardzo przypadło mi do gustu.
szczęście jak morze - niezmierzone i nieskończone.

kiedyś myślałam ile jest absurdu w słowach:
Człowiek jest nieszczęśliwy dlatego, że nie wie, iż jest szczęśliwy.
Tylko dlatego. W tym mieści się wszystko, wszystko!
Kto się o tym dowie, stanie się szczęśliwy.
Natychmiast, w jednej chwili.
(Fiodor Dostojewski, Biesy)
dziś wydaje mi się to najbardziej zwyczajną oczywistością!
możesz stać się szczęśliwy w jednej chwili.

jestem otoczona szczęściem.
jestem bezgranicznie szczęśliwa.
to nie jest tylko moje szczęście.
to Wasze/nasze/moje/Twoje.
nieskończone.
niezmierzone.



wtorek, 13 grudnia 2016

jasność



O Boże, daj mi ciemność,
ciemność i ciszę,
i taką moc tajemną,
żeby nie słyszeć.
I sławę bezimienną,
i drogę bezpowrotną...
O Boże, daj mi ciemność
i samotność.

Kazimiera Iłłakowiczówna, Modlitwa w tłoku


piękny wiersz. chciałabym by był mój.
zmieniłabym tylko jedno słowo - ciemność na jasność.
o boże, daj mi jasność,
jasność i ciszę,
i taką moc tajemną,
żeby nie myśleć.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

oddziaływanie



przedświąteczne zakupy w centrum handlowym mają wielką moc.
działają kojąco. uspokajają. przepełniają nostalgią.
po dwóch godzinach dreptania wśród jaskrawych lampek i uśmiechniętych mikołajów,
wyszłam ze sklepu ze złotą choinką z orzechowymi pralinkami (kto zje je wszystkie?)
i przez całą drogę do domu nuciłam szlagwort piosenki z nieodłącznym "white christmas".



czwartek, 8 grudnia 2016

klub



Od dwóch dni piję rozpuszczony w wodzie pyłek pszczeli. Moje ostatnie odkrycie z grupy superfood. Raz dziennie. Pije też Młody (na cerę), i dwie osoby z biura (ku zdrowotności ogólnej). Zdecydowanie smaczniejszy jest z dodatkiem miodu. Naprawdę dobry. Przy tej okazji założyłam Klub Długowiecznych. Może do niego należeć każdy. Bez względu na wiek. Najważniejsza jest chęć i gotowość do przeżycia długiego owocnego życia. Zamiast wpisowego kandydat musi podzielić się doświadczeniem na drodze do utrzymania/odzyskania zdrowia i wykazać praktykowaniem oryginalnych metod świadczących o szczególnej trosce o ciało. Mile widziane: picie soku noni, 100% soku z żurawiny, czystka, oleju lnianego, octu jabłkowego, a także spożywanie kurkumy, siemienia lnianego. Klubowicze to lubią! A jeśli do tego kręcisz hula-hopem oglądając seriale w telewizji to masz pewne członkostwo!

Od tygodnia nie korzystam z windy w korpo. Wchodzenie i schodzenie po schodach też przedłuża życie. Jeden stopień – siedem sekund życia. Wyniki badań dowodzą, że chodzenie bez używania windy bardzo znacząco poprawia kondycję. Już po trzech miesiącach dzięki temu o 15 proc. spada ryzyko przedwczesnej śmierci. Zaobserwowano również u badanych wyraźne zmniejszenie obwodu w talii, tkanki tłuszczowej, ciśnienia krwi oraz poziomu cholesterolu, które często występują przy chorobach serca.

Na piąte piętro wchodzę po schodach kilka razy dziennie. Do trzeciego piętra mam równy oddech i mogę wchodzić po dwa stopnie. Potem pojawia się zadyszka, która na szczęście szybko mija na płaskiej powierzchni. Moim idolem jest Pan D., który wbiega na ostatnie piętro po dwa schody bez zasapania. Wczoraj przegonił mnie niczym wicher.

środa, 7 grudnia 2016

torebki


Kolejny wyjątkowy dzień, pełen obdarowywania i przyjmowania. Grudzień jest wspaniały pod tym względem (pod każdym innym też!). W moim domu to ja, od lat, jestem Mikołajką, która kupuje prezenty, pakuje w ozdobny papier i podrzuca niezauważenie w środku nocy pod łóżka domowników.

Pierwszy raz próbowałam podłożyć kolorowe torebki z upominkami koło północy. Zakładając, że Młody śpi, weszłam do pokoju kontrolnie łypiąc w jego stronę. Z nieruchomo zagrzebanej w pościeli twarzy, nagle błysnęło do mnie groźnie wielkie białe oko. Wydawało się być samoistnym bytem, który czeka, żeby rozprawić się ze mną pod osłoną zimnej nocy. Po chwili, która trwała całą wieczność, powieka opadła, a ja pośpiesznie wycofałam się z pokoju na palcach, ukrywając za sobą tekturową torebkę. Poczułam się zdemaskowana. Drugie podejście zrobiłam dużo później. W zabałaganionym pokoju z trudem znalazłam miejsce na postawienie prezentów. Skrzypiące drzwi znowu obudziły Młodego. Gdy wyszłam sprawdził godzinę. Była czwarta osiemnaście.

Prawie spóźniłabym się do pracy przez tę mikołajkową misję. Budzik dzwonił, ja spałam. Budzik dzwonił, a ja powtarzałam przez sen mantrę – Właśnie zaczął się nowy cudowny dzień!

Do pracy biegnę z przewieszoną przez ramię nową błękitną torebką (uwielbiam jej kolor, to mój kawałek nieba i morza na szare dni). Z biura wysyłam whatsupem Młodej wiadomość – Mikołaj przyszedł do Ciebie dziś w nocy.

wtorek, 6 grudnia 2016

pragnienie



Jestem niczym innym niż niezaspokojonym pragnieniem,
niezaspokojonym pragnieniem, ale czego, czego?
Wokół mnie wszystko jest ciemne, nie potrafię unieść
źdźbła słomy.
Będę miała tylko jedno pragnienie, ale nie wiem jakie.
Kiedy moje pragnienie wygaśnie, ja umrę:
bądźcie pozdrowione, moje życie, moja śmierci i mój losie.


Edith Södergran, Moje życie, moja śmierć i mój los
tłumaczył Ryszard Mierzejewski



chciałabym mieć tylko jedno pragnienie,
pragnienie nie wiedzieć jakie.

wokół mnie sama jasność.

jestem bardziej wyczekiwaniem niż spełnieniem.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

codzienność



kolejny wyjątkowy dzień, najdoskonalszy z poniedziałków - Pan W. podwiózł mnie do pracy, dzięki czemu ominęła mnie jazda na butach z wierzbowego wzgórza, na którym mieszkam, to czego nie lubię w zimie szczególnie to lodowisko na chodnikach, najcieńsza warstwa lodu naraża mnie na chybotanie ciała i wewnętrzne rozedrganie, a buty jakie by nie były drogie, nigdy nie są dostosowane do tak ekstremalnych warunków pogodowych.

plany poczynione – wracam na jogę w styczniu, do prywatnej szkoły jogi, gdzie dużo fajnych młodych instruktorów, i najfajniejsza ze wszystkich instruktorka anglojęzyczna pod słońcem. przez ostatnie miesiące, które minęły mi na leczeniu złamanej kostki nadgarstka, podziwiałam via facebook jej umiejętności jogiczne i zapał w nauczaniu jogi. prowadziła zajęcia do samego końca ciąży. ostatnie odwołała z powodu porodu.

czytam Cień góry, autora magicznej Shantaram, nie mogąc się nadziwić, jak bardzo ta książka odbiega od pierwszej (to nie jest spoiler, po prostu radzę - nie kupujcie jej, a nie będziecie zmuszeni do jej przeczytania). poza tym, oglądam na raz pięć seriali i nie jest to wcale trudne do ogarnięcia.

niedziela, 4 grudnia 2016

nieoczywiste



nie biorę życia za pewnik.

otwieram rano oczy
i widzę jasność poranka,
nie mogę się temu nadziwić.

nie biorę życia za pewnik.

obudziłam się.
żyję i żyje świat.
przede mną nowy dzień.

coraz bardziej przyjazny wszechświat
znów podzielił się ze mną częścią swojego istnienia.

sobota, 3 grudnia 2016

naparstnice



Czerwone naparstnice pod żółtą ścianą
Pręgowaną w fioletowe cienie.
Pani pod niebiesko-czerwoną parasolką.
Powolne uderzenia fal o falochron.
To wszystko.
Nieistniejące – nieśmiertelne,
Trwałe jak wnętrze pierścienia z cienkiego złota.


Amy Lowell, Ombre chinoise
w przekładzie Julii Hartwig


brakuje mi kolorów w zimowej szarudze.
wszędzie melancholia, szarość i mroczność.
prawdziwe barwy skryły się gdzieś w ziemi.

potrzeba mi szkarłatu i złota.
szukam żywych i jaskrawych wierszy,
czerwone naparstnice pod żółtą ścianą pręgowaną w fioletowe cienie
zdają się rozgrzewać jak słońce.

późną jesienią i wczesną zimą
barwne przymiotniki zastępują mi kwiaty, jak
ubrana dziś różowa bluzka i błyszczące kolczyki.

czwartek, 1 grudnia 2016

wdzięczność



Wdzięczność była i jest dla mnie wspaniałym ćwiczeniem. Każdego ranka wstaję i mówię: „Dziękuję". Każdego ranka, gdy moje stopy dotykają podłogi, mówię: „Dziękuję". A potem przebiegam w myślach wszystko, za co jestem wdzięczny, kiedy myję zęby, biorę prysznic, jem śniadanie. I nie chodzi o to, że tylko myślę o tych rzeczach i oddaję się pewnej rutynie. Przeżywam to całym sercem i doznaję uczucia wdzięczności. (...)

Bądź wdzięczny za to, co masz w tej chwili. Kiedy zaczniesz myśleć o wszystkich rzeczach w swoim życiu, za które jesteś wdzięczny, będziesz zdumiony niekończącym się strumieniem myśli o tym, za co powinieneś być wdzięczny. Musisz tylko zacząć, a wtedy prawo przyciągania otrzyma te przepojone wdzięcznością myśli i sprawi, że będziesz miał więcej podobnych. W pewnym momencie utwierdzisz się w odpowiedniej częstotliwości i wszystkie dobre rzeczy, jakich pragniesz, będą Twoje.
Rhonda Byrne, Sekret


jestem wdzięczna za dzieci, dwójkę,
boże jaki byłeś hojny obdarowując mnie tym darem.
jestem wdzięczna za pracę bez dojazdów,
do biura docieram w piętnaście minut spacerowym marszem.
jestem wdzięczna za wszechświat, za to że jest taki nieodgadniony i nieskończony,
natura nie mogłaby by być piękniejsza bardziej.
jestem wdzięczna za zdrowie, tę wewnętrzną siłę, która uzdrawia mnie
i pozwala zapomnieć o chorobach i wypadkach.
jestem wdzięczna za hojność, za dobro, za miłość, której doświadczam
za każdy odwzajemniony uśmiech,
za merdający ogon, i unoszącą się z radości łapkę,
za śnieg, za deszcz, i za słońce,
za miękki puchowy płaszcz.

środa, 30 listopada 2016

wtorek, 29 listopada 2016

wiadomości



Dobrą wiadomością jest to,
że żyjesz,
że ciągle rośnie ta lipa,
stojąca twardo wśród srogiej zimy.
Dobrą wiadomością jest to,
że masz cudowne oczy,
aby dotykać nimi błękitu nieba.
Dobrą wiadomością jest to,
że drugi człowiek jest przy tobie,
a twoje ramiona są dostępne –
możecie się objąć.


Thich Nhat Hanh, Dobre wiadomości (fragment)


dobrą wiadomością jest to,
że znowu udało mi się zrobić psa z głową w dół przez kilka sekund,
(lewa kość łódeczkowata zaprotestowała dopiero przy zmianie asany w psa z głową w górę).
dobrą wiadomością jest to,
że Młody przejął się studiami
i do kolokwium z fizyki uczy się więcej niż miał to w zwyczaju w klasie maturalnej.
dobrą wiadomością jest to,
że mam same pozytywne myśli i lekko mi na duszy.
dobrą wiadomością jest to,
że zaczęłam kontynuować zapiski blogowe
a antypoślizgowe nakładki na buty zdały test na pierwszym śniegu
i oblodzonych chodnikach.

poniedziałek, 28 listopada 2016

nieprzebrane



kto może zrozumieć moje życie?
nikt.
też nie ja.

śnieg w jedenastym miesiącu.
ciepły dom z grubymi murami.
wielki granat nieba wpada przez okno
i układa mnie do snu.

czuję nieprzebraną wdzięczność.
czuję nieprzebrane szczęście.

niedziela, 27 listopada 2016

wiedza



Spędzam życie na jej poszukiwaniu
Jak robak drążący ziemię
Albo sokół. Chwytam jakieś nici,
Zarysy teorii
Gubiąc się w domysłach, dokąd prowadzi droga.
Lao-Tsy powiedział:
Zapomnieć co się wie, jest najlepsze.
Właśnie tak chcę:

Zobaczyć ją przed sobą.
Jasno, Wyraźnie aż do tego miejsca
Gdzie znika

Powracając znowu do głowy
Wciąż tym samym torem.
A inne barwnie oznaczone ścieżki
PUSTE.
Wolno nam iść dokąd chcemy.


GARY SNYDER, WYŻSZA WIEDZA
w tłumaczeniu MIROSŁAWA DRABCZYKA


spędzam życie na poszukiwaniu przeznaczenia
jak każda kobieta albo mężczyzna.
chwytam się jakichś znaków,
idei, przekazów z innego świata
gubiąc w szczegółach nieustalonej mapą drogi.

zapomnieć o tym celu, jest najlepiej.
przyznać, że moje życie nie jest szczególnie potrzebne nikomu
i nie służy niczemu,
tak właśnie trzeba.

kocham Was.
kocham życie.


niedziela, 12 czerwca 2016

poczucie



Uważam, że poczucie, iż jesteśmy odizolowani od świata jest wielką ułudą.

Mam tu na myśli to, co widzimy na zewnątrz nas i to, czym jesteśmy wewnątrz;
nie możemy przecież dokładnie określić, gdzie jedno się zaczyna,
a gdzie przechodzi w drugie, tak więc, gdy niszczymy jedno,
nieuchronnie niszczymy też drugie. Nie da się ich oddzielić.

William Merwin

sobota, 11 czerwca 2016

najlepszy



Każdego dnia budzę się z jedną ważną myślą: to będzie najlepszy dzień mojego życia.
Jeśli tak myślisz - tak jest.

Tao Porchon-Lynch, najstarsza instruktorka jogi na świecie.


życzę sobie, abym każdego ranka budziła się pełna wiary,
że będzie to najlepszy dzień mojego życia.
jedna myśl, jedno pragnienie, jedna chwila, jeden dzień.
z konieczności przejmująca pewność.
z prostoty głębokie zrozumienie.

najlepszego dnia sobie życzę.
najlepszego dnia Wam życzę.
codziennie.

niedziela, 5 czerwca 2016

wolność


piękny wiersz o wolności znalazłam.

Nie, nie dostaję bzika: po prostu zmęczyło mnie lato.

Zacznę szukać koszuli w komodzie – i już zmarnowałem niedzielę.

Niechby choć zima raz przyszła i zasypała czubato

to wszystko: miasta, ludzi, a na początek – zieleń.

Nic tylko spać w ubraniu lub czytać nie wiedzieć czemu

od środka cudzą książkę – aż reszta roku, wolno

stąpając jak owczarek, co uciekł niewidomemu,

przekroczy asfalt w miejscu dozwolonym. Wolność

jest wtedy, gdy zapominasz pisowni nazwiska tyrana,

a ślina w ustach smakuje słodziej niż chałwy Persji,

i chociaż mózg skręcony masz jak róg barana,

nic nie kapie ci z oczu niebieskich.


Josif Brodski
fragment mowy w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka


tyle się teraz o wolności pisze.
przyczynkiem rocznica pierwszych wolnych wyborów,
ale też zagrożona demokracja,
bo wyrok trybunału konstytucyjnego dalej nie został opublikowany.
wolność jest wtedy, gdy zapomnisz pisowni nazwiska tyrana (nie zapomniałam),
a ślina w ustach smakuje słodziej niż chałwy z Persji (chciałabym)
i choć mózg skręcony masz jak róg barana (nie można powiedzieć tego dobitniej!),
nic nie kapie ci z oczu niebieskich (zielonych też).

lato mnie jeszcze nie zmęczyło i niedzieli nie zmarnowałam.
piłam pyszną kawę z białą pianką, podwójnie serwowaną,
pływałam w krytym basenie, ilości nie zliczę,
przygotowałam makaron z sosem Alfredo dla całej rodziny,
objadałam się truskawkami, wreszcie słodkimi,
obejrzałam film o galerii Uffizi (przereklamowany, stwierdzam z nieukrywanym rozczarowaniem),
i zaczęłam czytać cudzą książkę.
nie, nie dostaję bzika.

sobota, 4 czerwca 2016

hałdy



rozgrzany błękit
potężne hałdy
gołębie trzepoczące skrzydłami w cieniu okapów
rozbrzmiewające dzwonki, modlitewne kołatki, pieśń
złoto, drewno, kadzidło
zagajnik pozostał w tyle -
tu przystaję
na granitowym schodku
by wyczyścić buty i zjeść śliwkę.


Gary Snyder, Chion-in Świątynia czystej ziemi
w tłumaczeniu Mirosława Drabczyka


rozgrzany smog
potężne hałdy
gołębie trzepoczące o zasieki na dachu
kontemplacja, medytacja,
głębokie skupienie na oddechu
wielkie miasto pozostało w tyle -
tu się zatrzymuję
ze zbyt szybko podjętą decyzją
która zaczyna uwierać jak za ciasne buty.
kiedy przyjmuję, że tak musi być, nie zgłębiam dłużej odwiecznych prawd
i boskiej opatrzności.

niech żarzy się po wieki wieków wielki płomień mojego serca.

piątek, 3 czerwca 2016

zakonnica



Przeczytałam wspomnienia byłej zakonnicy Veroniki Peters Co się mieści w dwóch walizkach, która spędziła w klasztorze benedyktyńskim 11 lat. Wstąpiła do klasztoru w poszukiwaniu sensu życia i duchowej przemiany. Pośród obrzędów religijnych, w czasie trudnego procesu towarzyszącego nowicjuszkom na drodze do stania się pełnoprawną zakonnicą, autorka odkrywa pewną pustkę, której nie sposób wypełnić pracą, nauką ani modlitwą. Mimo realizowanej reguły zakonu ustalonej przez założyciela św. Benedykta ora et labora módl się i pracuj. Dlatego w końcu opuszcza klasztor, i podążając za głosem serca rozpoczyna świeckie życie.

Nigdy nie chciałam być zakonnicą. W dzieciństwie bałam się myśli, że mogłabym zostać wybrana przez boga i spędzić całe życie zamknięta w klasztorze. Najbardziej smutne wydawało mi noszenie kornetu (sztywnego czepca) i czarnego jak rozpacz habitu, bo nie znosiłam tego koloru. Działał na mnie depresyjnie. Do teraz jeśli zdarza mi się mieć coś czarnego na sobie to są to tylko buty i torebki. Nie godziłam się też na jawną dyskryminację płci żeńskiej w kościele katolickim, która kobiety stawia gdzieś poza nawiasem - poza ołtarzem, mszą świętą, synodem.

Jako małe dziecko z wielką żarliwością modliłam się, aby nie poczuć powołania. Była to jedna z tych próśb, która została wysłuchana. Choć może nie do końca. Fakt, że nie znalazłam się w klasztorze chrześcijańskim, nie oznacza, że nie myślę o zamknięciu w klasztorze buddyjskim na jakiś czas. Zazdroszczę osobom, które zdecydowały się na taki krok. Jak np. Leonard Cohen, który spędził w klasztorze zen wiele lat będąc już dojrzałym człowiekiem.

Dobrze byłoby gdyby wyznający religię chrześcijańską Europejczycy, też mieli możliwość czasowego udania się do klasztoru kontemplacyjnego w celu pogłębienia swojej duchowej praktyki oraz przestrzegania zasad stałości i ubóstwa. Na tydzień, miesiąc, rok albo na resztę życia.

czwartek, 2 czerwca 2016

kropla



To, co możesz uczynić, jest tylko maleńką kroplą w ogromie oceanu,
ale jest właśnie tym, co nadaje znaczenie twojemu życiu.

Albert Schweitzer

środa, 1 czerwca 2016

Harambe






Strasznie żal mi wspaniałego goryla Harambe, który zginął w zoo w Cincinati.
Był opiekuńczy, czuły, mądry.

Żal mi wszystkich stworzeń trzymanych w ogrodach zoologicznych,
ale naczelnych szczególnie. Najwięcej rozumieją i czują. Najmocniej cierpią.

Mam nadzieję, że ogólnoświatowe poruszenie po śmierci Harambe doprowadzi
do zamknięcia i likwidacji ogrodów zoologicznych.
A przynajmniej usunięcia z nich małp, naszych najbliższych krewnych.
Jest to niegodne człowieka przetrzymywać bezbronne, niewinne,
pozbawione możliwości ucieczki, zwierzęta w tych dożywotnich więzieniach.

czwartek, 26 maja 2016

pośród



Jestem życiem, które pragnie żyć, pośród życia, które pragnie żyć. Albert Schweitzer


Jestem życiem, które pragnie żyć.

Żyję i czuję, że spełniło się moje największe marzenie.
Żyję i pragnę żyć.
Bez końca.
Nic ponad to.
Nic ponad życie.
Nic ponad pragnienie życia.

środa, 25 maja 2016

powieść



Każde uderzenie ludzkiego serca jest kosmosem możliwości. (...) Życie jest dziwniejsze
i piękniejsze. Prawda wygląda tak, że niezależnie od gry, w jaką się zaangażujesz, niezależnie od szczęścia czy pecha, zawsze możesz zupełnie odmienić swoje życie jedną myślą lub jednym aktem miłości.
Gregory David Roberts, Shantaram


Skończyłam czytać powieść-rzekę Shantaram, wspomnienia uciekiniera z Australii,
który spędził w Indiach 10 lat, ukrywając się w slamsach przed wymiarem sprawiedliwości
i pracując dla bombajskiej mafii. Kopalnia wiedzy o Indiach, której nie znajdzie się
w przewodnikach na lakierowanym papierze, przeplatana wynurzeniami serca oraz
filozoficznymi rozważaniami w poszukiwaniu sensu dla okrutnego stosowania przemocy
i zabijania.

Cała ta otoczka i egzaltowany styl narracji, trochę przypominający bolywoodzki film, sprawia, że dzieło, które z uwagi na obszerność mogłoby stanowić trylogię, jest czymś więcej niż kolejną pozycją literatury przygodowej czy sensacją. Polecam.
A gdy już zdecydujesz się na jej przeczytanie, pamiętaj wziąć co najmniej tygodniowy urlop
z pracy.

wtorek, 24 maja 2016

apka



Nie wierzyłam, że kiedyś będę korzystała z aplikacji na telefon służącej do medytowania.
A jednak. Ściągnęłam kilka aplikacji dostępnych bezpłatnie i po wypróbowaniu wybrałam ZenTime Lite.

Aplikacja ta służy do pół godzinnej medytacji. Rozpoczyna ją minuta na przygotowanie (dla mnie super, bo nigdy nie jestem gotowa od strzału), siedzenie właściwe - pół godziny, i jednominutowa metta na zakończenie. Do wyboru jest osiem rodzajów dzwonków i dwa rodzaje wibracji, które można ustawić dowolnie dla zaznaczenia cezury czasowej (czas właściwej medytacji podzielony początkowo na 5 minutowe części zastąpiłam dwoma kwadransami).
Jak każda nowość, tak i ta, dobrze wpływa na praktykę. Przyznam, że bardzo lubię dzwonek silverbowl i już się trochę od niego uzależniłam.

Mam też aplikację do dłuższej medytacji Vipassana Meditation. Ale z jakichś powodów ostatnio nie medytuję dłużej niż pół godziny, więc z niej nie korzystam. W tej aplikacji istnieje możliwość wyboru czasu medytowania od 5 do 60 minut oraz dzwonków (7 rodzajów).

poniedziałek, 23 maja 2016

fundament



Żeby ktoś mógł rozwinąć prawdziwe współczucie wobec innych, wpierw musi mieć fundament, na którym może kultywować współczucie, a ten fundament to jest umiejętność połączenia się ze swoimi własnymi uczuciami i troska wobec siebie samego.
Dbanie o innych wymagania dbania o siebie.

Tenzin Gjatso, XIV Dalajlama

niedziela, 22 maja 2016

bezcenna



Podobnie jak wiadomym jest,
Że odbicie twarzy widać w zależności od lustra,
Lecz nie istnieje ono jako twarz,
Również pojęcie "ja" istnieje
W zależności od ciała i umysłu;
Jednak podobnie jak odbicie w lustrze,
"Ja" nie jest rzeczywiste samo w sobie.


Nagardźuna, Bezcenna girlanda rad

sobota, 21 maja 2016

Chadzidża



Amnesty International nazwało ją więźniem sumienia i "jednym z ostatnich niezależnych głosów w tym kraju". (...) Tak więc ta sprawa powinna obchodzić nas wszystkich.
Amal Clooney





Chadidża Ismajłowa - dziennikarka śledcza, zasłynęła publikacją materiałów demaskujących korupcję wśród kręgów władzy Azerbejdżanu, w tym m.in. wśród członków rodziny prezydenta, oraz naruszenia praw człowieka w Azerbejdżanie. Została nagrodzona przez International Women's Media Foundation za odwagę. UNESCO przyznało jej właśnie prestiżową Nagrodę Wolności Prasy im. Guillermo Cano. Reporterka nie mogła odebrać jej osobiście, ponieważ odsiaduje wyrok siedmiu i pół roku za rzekome malwersacje, prowadzenie nielegalnej działalności oraz nadużycia władzy. Przez Amnesty International uznana została za więźniarkę sumienia. Przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka Khadiję będzie reprezentować Amal Clooney, znana prawniczka w dziedzinie praw człowieka i żona słynnego aktora.

27 maja 2016 r. Khadija, będzie obchodzić swoje 40 urodziny za kratami. Z okazji jej urodzin Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Darek Paczkowski malują mural, którego uroczyste otwarcie zaplanowane jest na 24 maja. Mural powstanie w Warszawie, przy wiadukcie w ciągu al. Prymasa Tysiąclecia nad ulicą Obozową.

piątek, 20 maja 2016

mogę



Mogę pisać wiersze najsmutniejsze tej nocy.

Pisać na przykład: "Noc jest gwiaździsta
I drżą sine gwiazdy w oddali".

Nocny wiatr krąży w niebiosach i śpiewa.

Mogę pisać wiersze najsmutniejsze tej nocy.

Pablo Naruda



mogę pisać najradośniejsze wiersze tego wieczoru.

mogę pisać na przykład: słońce oślepia mnie przez szybę
a szczyty zielonych drzew dotykają nieba.
siedzę w rattanowym fotelu,
głębokie powietrze wypełnia pokój i otwiera moją duszę.

mogę pisać najradośniejsze wiersze tego wieczoru.

czwartek, 19 maja 2016

mienie



Na maturze z chemii rozszerzonej Młoda całą sobą wyrażała niezadowolenie z poziomu trudności tego egzaminu. Rzucała bezgłośnie przekleństwa znacząco ruszając ustami
i histerycznie przewracała kartki testu. Na pięć minut przed zakończeniem,
jej ciężka jak z betonu głowa opadła z hukiem na ławkę.
- Chyba nie chciałaś zniszczyć mienia społecznego? - skomentował ten upust żalu, złości
i zniechęcenia Młody.

wtorek, 17 maja 2016

poprzeczka


Młody zdał maturę ustną z polskiego!
Używając sportowej terminologii - poprzeczka zachybotała, lecz nie spadła.

niedziela, 15 maja 2016

an



Obejrzałam japoński film Kwiat wiśni i czerwona fasola (oryginalny An) Naomi Kawase, prezentowany podczas inauguracji festiwalu w Cannes w ubiegłym roku. Wielką powolną narracją przypomniał mi Balladę o Narayamie. Obraz, który zapada w pamięć i wywołuje nostalgię za tajemnicą, czułością, zbliżeniem z drugim człowiekiem.
Mówienie do fasoli i słuchanie opowieści, którą snuje jest niezbędne dla uzyskania dobrej an czyli pasty z czerwonej fasoli - twierdzi mistrzyni przyrządzania tej potrawy. Chciałabym umieć gotować tak jak ona, przynosić radość tym gotowaniem, ale także widzieć wszystkie szczegóły - kwitnące drzewo wiśni, smutek sklepikarza, pragnienie wolności u zamkniętego w klatce kanarka.

piątek, 13 maja 2016

inaczej



przynajmniej raz dziennie należy przeczytać jakiś ładny wiersz.
szukałam pięknego wiersza, a że dzień był szczególny
chciałam znaleźć szczególnie piękny wiersz, jakby pisany specjalnie dla mnie.
znalazłam taki.


Wstałam z łóżka
na obie równe nogi.
Mogło być
inaczej. Zjadłam
kaszę, słodkie
mleko, dojrzałą, bez skazy
brzoskwinię. Mogło
być inaczej.
Wzięłam psa na górkę
do lasu brzozowego.
Cały ranek robiłam
to, co kocham.

W południe położyłam się
z moim partnerem. Mogło
być inaczej.
Zjedliśmy razem kolację
przy stole ze srebrnymi
świecznikami. Mogło
być inaczej.
Spałam w łóżku
w pokoju z obrazami
na ścianach i
zaplanowałam kolejny dzień
dokładnie taki, jak dzisiaj.
Ale pewnego dnia, wiem to,
będzie inaczej.

Jane Kenyon, Inaczej
tłumaczył Ryszard Mierzejewski


jest inaczej.
coraz bardziej inaczej.
codziennie inaczej.

inne ciało, inne myśli,
inne sny, spojrzenia, zapachy.
inna bluzka, samochód, ból.
inne święto, urodziny, inny powód do radości.

mogło być tak samo.
a jest inaczej.

zmiana najdoskonalszy porządek świata,
potrzebna jak woda i chleb, słońce i księżyc.



czwartek, 12 maja 2016

mołdawia



Jeżdżą tam ludzie zainteresowani odkryciem czegoś nieodkrytego. Bogumił Luft


Pan W. wrócił z krótkiej podróży służbowej do Mołdawii, najbiedniejszego kraju w Europie.

Spał jak król w pokoju hotelowym wielkości niewielkiego mieszkania (50 m2) z łazienką
o powierzchni ponad 20 m2. Mimo niewątpliwego rozmachu, oglądanie telewizji w tych przestrzeniach nie było przyjemnością - wyznał.

poniedziałek, 9 maja 2016

jestem



Jestem wyspą dla siebie,
Budda jest moją uważnością, jaśniejącą blisko, jaśniejącą daleko.
Dharma jest moim oddechem, strzegącym ciała i umysłu.
Jestem wolny.
Będąc wyspą dla siebie,
Sangha pracuje w harmonii.
Przyjmując schronienie w sobie, powracając do siebie,
Jestem wolny.
Biorąc wdech, robiąc wydech,
Rozkwitam jak kwiat,
Jest we mnie świeżość kropli rosy.
Jest we mnie trwałość góry,
Jest we mnie siła ziemi.
Jestem wolny.
Biorąc wdech, robiąc wydech,
Jestem wodą, w której odbija się to, co prawdziwe,
I czuję, że głęboko we mnie ukryta jest przestrzeń.
Jestem wolny.


wiersz ze zbioru cytatów Thich Nhat Hanha Quote Collective
pochodzi ze strony Sangha Uśmiech Buddy


jestem wolna.

jest we mnie siła i spokój kasztanowca.
jest we mnie niezmienność deszczu i rozsądek słońca.
jest we mnie wiosna i maj.

jestem wolna.

jestem darem, zauroczeniem, miłością.
jestem przestrzenią, kwiatem, szczodrością.
jestem światem, błękitem i nieskończoną radością.

jestem pięknem, dotykiem, linią prostą i punktem.
jestem górą i śpiewem, lotem, wzniesieniem, upadkiem.

jestem wolna.



niedziela, 8 maja 2016

zbytnio



Bez opuszczania domu człowiek może poznać wszystko, co znajduje się w niebie i na ziemi.
Bez wyglądania przez okno może zobaczyć jak urządzone jest niebo.
Ci, którzy szukają na zewnątrz, znajdują tym mniej, im więcej podróżują.
Mędrzec wie wszystko, nie ruszając się z miejsca, widzi wszystko bez patrzenia.
Nie robi nic, a jednak osiąga (najwyższy cel)!

Tao Te Czing


nie zabiegam zbytnio o realizację moich celów,
nie mogę jednak powiedzieć, że je osiągam
nic nie robiąc.

sobota, 7 maja 2016

shantaram



czytam Shantaram Gregory'ego Davida Robertsa i nie mam czasu na nic innego.
książka ma prawie 800 stron, a ja jestem dopiero w jednej trzeciej.

piątek, 6 maja 2016

banał



nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo

przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas


ks. Jan Twardowski, wiersz z banałem w środku

czwartek, 5 maja 2016

matura



Na piętrze, na którym mieści się moje biuro, oprócz mnie pracują trzy kobiety, których dzieci zdają dziś maturę.

Bez włączania radia i zaglądania do internetu mam najświeższe wiadomości, bo wystarczy, że wychynę głowę z pokoju, a już wiem jakie były tematy rozprawki na egzaminie z polskiego, w jakim mieście nastąpił przeciek tematów maturalnych, ile minut trwa egzamin każdego dnia, i kiedy dokładnie się kończy, ile osób doświadczyło unieważnienia egzaminu dojrzałości, jaki może być spodziewany wpływ nowej władzy na tematy i stopień trudności egzaminów (władza także oczekuje sukcesów na polu edukacji, a zeszłoroczna matura z matematyki była porażką w skali makro), co oznacza niż demograficzny - 20 tysięcy osób mniej przystępuje co roku do egzaminu maturalnego (to jakby zlikwidować co roku jedną wyższą uczelnię), a w dodatku jak oceniają trudność zadań tegoroczni maturzyści (dzieci rzeczonych) i eksperci.

środa, 4 maja 2016

sonet



rozpoczęły się matury.

po dzisiejszej pisemnej z polskiego nurtuje mnie pytanie:
czy sonet jest wierszem?
czy sonet jest li tylko sonetem?

jeśli sonet nie jest wierszem,
to użyty przez Młodą w rozprawce zamiennie termin zostanie uznany
za błąd rzeczowy i potraktowany karą minus jeden punkt.

uff, ciężko być matką maturzysty w maju.
a jeszcze trudniej być matką dwóch maturzystów.



wtorek, 3 maja 2016

traktat



Niekonieczność jest z naszego świata. Ma silny związek z wolną wolą.

Jedzmy winogrona, pijmy ciemne wino. Pestki wyrzucajmy na zroszoną ziemię.

Słuchajmy wieczornego dzwonu.

Na koszulce angielskiej turystki: "Morze nie jest odpowiedzią". A jednak, całe dni i noce odpowiada.
Duże białe trąbki powoju, na drzewkach pomarańcze, cytryny, granaty.
Owoce opuncji i kształtu buraczków. Ale nie tylko to i nie tylko tu.

Poranny taniec mew nad zatoką, z krążeniem i pokrzykiwaniami.

Niekonieczność tkwi między mądrością a przyjemnością, niekiedy blisko rozumnej konieczności.

Jeszcze słychać pojedyncze cykady.

Patrzmy na wieczorne światła w porcie. Niektóre łodzie wracają z połowu, inne wypływają właśnie na nocne łowiska. Każdy z tych ludzi zasłużył na kolację.

Niech nas przepełnia dobre natchnienie - pozdrówmy starszą panią, która kąpie się w eleganckim kapeluszu z wstążką.

Kupujmy drobne prezenty - miotełkę lawendy, naparstek, bransoletkę z malachitu. Pozdrawiajmy kamienie, przenośmy część wysp szczęśliwych na ląd.
Ufajmy przemianie.

Jeśli nawet ktoś obserwował nas z Kosmosu tego czy innego wieczoru, niech inne istoty uczą się niekonieczności od Ziemian, patrząc na ten oświetlony balkon.

Kiedy omijają nas jakieś okazje, niechybnie przyjdą następne, ale czasem decyduj się natychmiast. Kto wie, co będzie wygraną.

Studiujmy mapy, kłaniajmy się stronom świata. Zapamiętaj jak pachnie Róża Wiatrów.

Sypiajmy dobrze i długo, ale nie przeoczmy czasem jutrzni. I nie wybaczajmy komarom.

Jeśli od wielu dni nie widziałeś żadnego mnicha w pobliskim klasztornym ogrodzie, uwierz - kiedy w starym okienku zapali się świeca - że czuwa i pracuje na chwałę Pana. Może nawet rozmyśla o twoim zbawieniu.

Wzmagajmy niekonieczność, machając nogami, unosząc je wysoko.

Głaszczmy koty cierpliwie i często, one mają dar pocieszania, nie żądają niczego w zamian. Gdy leżą zamyślone, nie przebiegajmy im drogi gwałtownie.

W snach czytajmy dużo czeskich powieści z pogodnymi zakończeniami.

Całuj po przebudzeniu piersi ukochanej, wtedy są najszczęśliwsze i pełne ciekawości.

Niech cytrynowe drzewko okaże jutro znów radość.
Kłaniajmy się kapitanowi promu, który nas oprowadzi po morzu.

Pośpiech zniewala, poszukajmy sobie patrona powolności.

Dobrze, że ćmy ta noc ciepło otula.

Cieszmy się chłodem ciała, gdy wychodzimy z morskiej kąpieli, a potem osusza je słoneczny wiatr. I tym, że promyki potrafią spacerować po dnie morza, pomiędzy rybami.

Zauważmy szelesty w oliwkach, słuchajmy chętnie, gdy czytają nam inni. Niech to będą nienapisane przewodniki, niewymyślone jeszcze modlitwy.

Jaszczurka na murze także napełnia się światłem. Przyjmujmy dużo światła na tamte ciemne dni.

Zazdrośćmy trochę wyspiarzom, kiedy siedzą długo w swoim bistro przy porannej kawie. Przyłączmy się do nich. Trochę udawajmy.

Kochajmy nawet przepaście, po coś tak mocno i gwałtownie istnieją.

Zapisz to zdanie, gdy ona zmywa sól z ciała, otula się ręcznikiem i suszy włosy, potrząsając głową.
Kupuj czarne kajety, one długo służą podróżnym.

Motyle traktuj z należną uwagą, to przecież prawdziwi książęta.

Słuchaj jak cieknąca woda orzeźwia rośliny i gaj pełen lewantynek łagodnie się uśmiecha.

Pakuj się mądrze, aby wszystko było łatwo dostępne - turecki talizman przeciwko złemu oku, teatralna lornetka, perfumy i fular.

Jeśli niepokoisz się nieco przed podróżą, pomyśl, że to właśnie ciekawość i zapowiedź zmiany. Na wszelki wypadek pospaceruj jeszcze w porcie, przeczytaj stare ogłoszenie na szybie zamkniętej piekarni. Nie zawsze wiadomo, co nas może dotyczyć.

Niekiedy chmury wyglądają jak ogromne ptaki. Przypomnij sobie, co przypomina twoje życie.

Pijmy w ostatni ciepły wieczór w południowej stolicy czerwone wino Faust - zasłużyliśmy na nie, zwiedzając długo bezludne muzeum, pozdrawiając Caravaggia i Goyę, i infantki Velazqueza, a także kąpiącą się w jasnej zieleni dziewczynę Renoira. Teraz, po zgaszeniu świateł, czułe anioły przewracają tam kostki domina.

Załóżmy czytaną książkę ostatnim banknotem i spójrzmy na czaple za oknem. Stoją na łąkach na jednej nodze, my nie musimy. Nie spóźnijmy się na ten widok.

Zarabiajmy tak jak rzeczy w przechowalni bagażu - przynoszą komuś zysk dlatego, że są.

I nie miejmy pretensji do godzin, że są i przemijają. Omijać wypada tylko jałowe i puste.

W nowym mieście naszego postoju kupmy bilety na melancholię, a wakacje oddajmy na chwilę do szatni. I wypasajmy czarnego konia na cesarskich trawnikach.

Po stronach niekonieczności lubi spacerować spóźniona biedronka. Nawet, gdy już nastał październik.

I podziwiaj popiół. Przyjmuje kształt naczynia. Wszędzie mu wygodnie.


Krzysztof Lisowski, Traktat o niekonieczności, nowa wersja


kocham ten tekst.

pokochałam go od pierwszego słowa,
tytułu.

nieśpieszność.
niekonieczność.
piękne widoki i spokojne chwile,
na które nie wypada się spóźnić.

rozmarzenie.
świetlistość.
nastrój wieczoru i odwaga poranka.

dom i podróż.
powolność.
dorastanie.
głęboki sens życiowej układanki.

przeczytajcie ten traktat i noście go w sobie przez cały czas.

poniedziałek, 2 maja 2016

amarylis



Byłem już kiedyś chłopcem i dziewczyną, krzewem,
ptakiem i niemą rybą, co wyskakuje z morza.
Empedokles


byłam już kiedyś kobietą i mężczyzną,
kwiatem amarylisu,
indyjskim słoniem,
i strzelistą sosną, której czubek znika w kłębiastych chmurach.

sobota, 30 kwietnia 2016

zmiłowanie



ZMIŁUJ SIĘ
Panie
nad moją pustką

Podaruj mi
słowo
które stwarza
świat


Rose Ausländer,
tłumaczył Ryszard Wojnakowski



zmiłuj się boże nad moją próżnością

podaruj mi
znak
który wskaże jak żyć


impulsem do napisania tego wiersza było pytanie, które zadał mi Młody:
- mamo, czy ty na prawdę sądzisz, że bóg stworzył człowieka po to,
aby ten robił wdech i wydech?

- śmiech.

piątek, 29 kwietnia 2016

abiturienci



oto jest tajemnica której nie dzielę z nikim
(korzeń korzenia zalążek pierwszy zalążka
niebo nieba nad drzewem co zwie się życiem; i rośnie
wyżej niż dusza zapragnie i umysł zdoła zataić)
cud co gwiazdy prowadzi po udzielnych orbitach

noszę twe serce z sobą (noszę je w moim sercu)

e. e. cummings, fragment w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka


Młody wchodzi do pokoju i pyta:
- to kim ja teraz jestem, bo zapomniałem tego słowa?
- abiturientem, kochanie - odpowiadam.

Moi Najukochańsi zostali abiturientami.
dzisiaj.
noszę tę chwilę w sobie.

wtorek, 26 kwietnia 2016

osiadanie



Żeby złagodzić ból, trzeba go w pełni doświadczyć.
Trzeba się nauczyć osiąść w nim.
Osiąść w niepokoju, w napięciu, nauczyć się nie uciekać.
Wtedy pojawi się uczucie ulgi i wolność.
Pema Czedryn


nauczyłam się nie uciekać.
osiadłam na stałe.
siedzę z uczuciem ulgi.
wszystko co się dzieje przyjmuję z otwartym sercem.

coraz więcej szczęścia i wolności.

niedziela, 24 kwietnia 2016

taras



taras, który wczoraj służył nam do wylegiwania się w słońcu
i kończącego praktykę jogi relaksu,
dziś błyszczy grubą warstwą mokrego śniegu.

widać na nim ślady naszych stóp.

sobota, 23 kwietnia 2016

inwazja



Księżyc nie pokazał się podczas wieczornej sesji jogi.
W wielkich oknach odbijały się czarne samotne chmury.

Przeżywamy najazd mrówek.

Opanowały stoły w jadalni, misy z bakaliami, smakołyki domowej roboty.
Pozostawione na talerzach i brytfannach resztki przemieniają się w kopce pełne mrówek.

Te czarne żywotne stworzonka są wszędzie.
W sypialniach i sali do ćwiczeń.

Cały czas w ruchu. Stale gdzieś pędzą.
Niektóre chcą nawet z nami praktykować jogę.
Dziś dwie mrówki zgoniłam z mojej różowej maty.
Nie miałam odwagi położyć się na niej razem z nimi.

piątek, 22 kwietnia 2016

pełnia


Pełnia księżyca na warsztatach jogi.
Z czarnej tafli okna wynurzył się okrągły księżyc.
Zawisł wprost nad moimi nogami, gdy trwałam w ardha navasana i paripurna navasana (półokręt i pełny okręt).

czwartek, 21 kwietnia 2016

dlaczego



dzisiejszy sen przypominał bardziej jawę niż sen.
był tak rzeczywisty.

obudziłam się w środku nocy z wielką ochotą na owoce.
a wszystko dlatego, że śnił mi się kubek o magicznych właściwościach,
cały wypełniony apetycznymi malinami.
gdy je zjadłam, czerwone naczynie, wielkości typowego termokubka,
w jednej chwili zapełniło się czarnymi jak atrament jagodami,
a jeszcze później soczystymi truskawkami.

kubek nigdy nie był pusty.
miał tę cudowną cechę, że wypełniał się świeżymi słodkimi owocami,
jak tylko opróżniłam jego zawartość.

po przebudzeniu nie mogłam uwierzyć, że go nie ma.
ten krótki czas, przez który go używałam, nie był prawdziwy.
czyżby?

a może istniał na prawdę?
ale dlaczego nie mogłam zabrać go ze sobą ze świata marzeń sennych do tego bez.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Gertruda



Życie chwyciło nas i napełniło obłąkańczą radością.
Szum wiatru i bujna ziemia krzyczały: Życie! Życie! Życie! Życie!
Wspaniałe i szczodre! Starość była daleko -
śmierć zostawiliśmy na tronie w opustoszałych górach,
w otoczeniu miast - upiorów.
Dla nas rozległa równina i świat bez granic,
dla nas świeża uroda poranka,
dla nas młodość i radość życia!

Gertruda Bell


wiosna chwyciła mnie i napełniła nieskończoną miłością.
szum wiatru i zielone drzewa krzyczą zewsząd: życie, życie, życie.
życie kocham cię nad życie.
wspaniałość i piękno, szczodrość i spełnienie,
radość i jasność przenajświętsza.
doskonałość każdego dnia i każdej nocy.
bezwzględny obowiązek wychwalania świata.

dla nas roztańczone miasto, wysokościowce, obłoki.
dla nas młodość i starość bez granic.

szczęśliwego poniedziałku dla wszystkich!

niedziela, 17 kwietnia 2016

podzięka



I niechaj wszystko, co na koniec pomyślisz,
będzie bez reszty podzięką.
W. H. Auden

niedziela, 10 kwietnia 2016

Oliver



czytam autobiografię Olivera Sachsa Stale w ruchu.
i podziwiam go.

co ciekawe w książce tej dwukrotnie pojawia się wzmianka
o szalonej Mary, czyli filmowej Pani w vanie,
charakterystycznej postaci Nowego Yorku cierpiącej na psychozę,
którą słynny psychiatra miał okazję poznać osobiście.

sobota, 9 kwietnia 2016

wild



obejrzałam Panią w vanie i Dziką drogę (Wild),
interesujące i w jakimś sensie pasujące do siebie filmy.

wielki, artystyczny Londyn z subtelnymi charakterami i wybitnym aktorstwem
oraz samotna górska wędrówka Szlakiem Grzbietu Pacyficznego (Pacific Crest Trail),
będąca lekiem dla pogrążonej w rozpaczy duszy.

piątek, 8 kwietnia 2016

nieskalane



deszcz przestał padać chmury przepłynęły
i niebo jest znowu jasne.
kiedy twe serce jest czyste,
wtedy wszystkie rzeczy twojego świata są czyste.
zrezygnuj z tego przemijającego świata, zrezygnuj z siebie samego.
wtedy księżyc i kwiaty
będą ci wskazywały drogę.

Ryonkar


wyobrażam sobie serce Ryonkara, czyste jak niebo.
wszystkie rzeczy świata nieskalane w tym sercu.
odgłos wiatru w samotnej chacie.
księżyc i kwiaty wskazujące mu drogę.

spokojne oczekiwanie na dostąpienie pełni.
cały dzień spędzony na pisaniu wierszy.

czwartek, 7 kwietnia 2016

paradoks



Mistycy, niezależnie od wyznawanej przez siebie doktryny, zgodni są co do tego, że wszystko, co nas otacza, jest takie, jakie być powinno. Wszystko. Cóż za przedziwny paradoks. Najtragiczniejsze jest jednak to, że większość ludzi nigdy tego nie jest w stanie zrozumieć. Nie są w stanie tego pojąć, gdyż pogrążeni są we śnie. Śnią sen prawdziwie koszmarny.

Anthony de Mello, Przebudzenie

środa, 6 kwietnia 2016

perfumy



Teraz, kiedy czuję miłość,
Interesują mnie zapachy.
Nigdy wcześniej nie interesowało mnie, że kwiat ma zapach.
Teraz czuję zapach kwiatów, jakbym widział coś nowego.
Dobrze wiedziałem, że one pachną, tak jak wiedziałem, że istnieję.
Są to rzeczy, które się wie z zewnątrz.
Lecz teraz wiem to dzięki oddechowi tyłem głowy.
Dziś kwiaty smakują mi dobrze na podniebieniu, którym się wącha.
Teraz czasem budzę się i wącham, zanim zobaczę.


Alberto Caeiro (Fernando Pessoa)
tłumaczył Wojciech Charchalis


Wystarczyło, że zobaczyłam na yt kilka prostych filmików z instrukacjami pozwalającymi wyprodukować własne perfumy i kosmetyki w domowych warunkach, a już wiedziałam, że muszę to zrobić. Zakupiłam kilkanaście olejków eterycznych o przedziwnych nazwach: paczula (okropny zapach), niauli, białe piżmo, ale też tych swojsko brzmiących: drzewo różane, wanilia, grapefrut, pomarańcza (sama przyjemność). Do tego nieodzowne słoiczki na krem o pojemności 30 ml z jasnego i ciemnego szkła, buteleczki testerki do perfum z atomizerem, ekologiczną bazę do kremu, aktywne składniki tworzące magic cream Charlotty Tilbury, enzymatyczne pilingi i masła odżywcze do ciała. A nawet: wodę destylowaną, drewniane mieszadełka, etykiety do wyrobów własnej produkcji. Na to wszystko wydałam już równowartość dużego flakonu perfum wysokiej jakości. Ale co tam!

Dziś przyszła pierwsza z zamówionych przesyłek. Otwieram buteleczkę za buteleczką. Wącham i chłonę. Podziwiam i wzdycham. Marzę i rozkoszuję się. Dbam i planuję. Myślę i obejmuję. Rozpoznaję i przewiduję.

Za Fernando Pessoa mogę powiedzieć, że teraz czuję zapach owoców. Przedtem wiedziałam, że pachną, tak jak wiedziałam, że istnieję, i że istnieją pachnące owoce. Lecz teraz, gdy mam te wszystkie zapachy na wyciągnięcie ręki, smakują mi w oczach, którymi wącham. Zasypiam myśląc o cytrusowych zapachach, budzę się pożądając.

wtorek, 5 kwietnia 2016

odpowiedź



moje życie może wydawać się smutne,
ale w podróży przez ten świat
zawierzyłem się niebu.
w moim plecaku trzy funty ryżu;
przy palenisku wiązka drewna na opał.
kiedy ktoś pyta o charakter satori czy iluzji,
nie mogę odpowiedzieć - dobrobyt i honor to tylko pył.
kiedy pada wieczorny deszcz, siedzę w mojej samotni
i wyciągam obydwie stopy jako odpowiedź.
Ryokan


Moje życie może wydawać się próżne
Ale w podróży przez ten świat
Zawierzyłam miłości.
W mojej torebce są niepotrzebne drobiazgi i książki.
W sypialni posążki buddy, kadzidła, rodzinne portrety.
Kiedy ktoś pyta o lekarstwo na raka,
Nie potrafię odpowiedzieć – witamina c, krzem, czy zdrowe jelita.
Kiedy zachodzi słońce, siedzę na poduszce medytacyjnej
I krzyżuję nogi nie znalazłszy odpowiedzi.

niedziela, 3 kwietnia 2016

oj



Działo się to, kiedy jasne noce,
chłodne, białe pióra,
lato kładło się między dni.

Na dnie zatoki leżał poblakły księżyc,
który ostrzem zaplątał się ważkom w gęstym sitowiu.

Harry Martinson
tłumaczyła Anna Topczewska


Oj, jak długo nie wchodziłam na bloga! Ponad dwa tygodnie.

Działo się to kiedy noce coraz krótsze, jasne, lato kładło się między dni.

Po części dlatego, że bez jedzenia słabłam. To wynik diety, mojego wielkanocnego postu. Musiałam oszczędzać siły. Nawyki przestały mieć znaczenie. Pisanie nie było już czynnością pierwszej potrzeby. Jadłam zawzięcie dozwoloną zieleninę i marząc o orzechach brazylijskich wtulałam się w miękką pierzynę. Po drugie - stworzyłam sobie nową przestrzeń - wykasowałam z komórki zakładki z ulubionymi blogami i moim własnym. Nie wchodziłam na te najczęściej odwiedzane strony. Okazało się, że można żyć bez sprawdzania ilości odwiedzin. I bez pisania postów. Bez notowania czegokolwiek. I to przez wiele dni. Uwolniłam się nawet od obowiązku nadawania tytułów mijającym dniom. (Z tego zwyczaju byłam kiedyś najbardziej dumna).

Moją ulubioną zupą na popołudniowy obiad był krem z marchwi, cebuli i imbiru. Zajadałam się nim bez pamięci. Kolejnego dnia dodałam jeszcze trochę pora i bardzo dużo zielonej pietruszki. Pychota.

Po dziesięciu dniach odnotowałam spadek wagi 1,5 kg, który nadrobiłam w święta.

Pan W. głodził się razem ze mną, co było bardzo motywujące (duży uśmiech). Wspólne doświadczenie (Jego pierwsze) pomogło mi z wielką łatwością przejść przez dietę i stworzyć nowe plany na przyszłość. Latem na pewno powtórzę warzywną głodówkę. Przez dwa tygodnie, albo dłużej. W przyszłym roku planuję przeprowadzić przed świętami kolejną dietę oczyszczającą, tak aby wielkanocny post stał się corocznym, długo wyczekiwanym rytuałem. Rozczytuję się książką Jak pościć? Lynne M. Baab, która prezentuje kwestie postu częściowego i całkowitego przez pryzmat kultury chrześcijańskiej. Szczególnie zainteresował mnie fragment dotyczący postu Daniela. Tę postać mogę uznać go za swojego dietetycznego protoplastę.

czwartek, 17 marca 2016

kochajmy



wszystkie istoty potrzebują miłości.
potrzebują miłości jak powietrza.

kochajmy.








środa, 16 marca 2016

dołek



Więc powtarzam sobie – bądź otwarty, pusty jak ten dołek w piasku, pozwól życiu płynąć, nie zadymiaj, nie zamulaj sobie głowy myślami, projekcjami, lękami, nadziejami, tęsknotami… Nie zatrzymuj przeszłości, nie powstrzymuj przyszłości, bądź nieustającą zmianą, tak jak to zapisano w Wersetach Wiary w Umysł:

Wszędzie pustka przed tobą i bezkres -
to świat
nieskończenie wielki i mały zarazem,
żadnej różnicy, żadnej granicy.
Byt to nie-byt.
Nie-byt jest bytem.
Nie trać
czasu na wątpliwości i spory.

Jedno jest Wszystkim,
Wszystko jest Jednym.
W tym się przejawia doskonałość rzeczy.

Sensei Andrzej Getsugen Krajewski

wtorek, 15 marca 2016

dostatek



rano: zupa krem z selera i porów.
w pracy: mix sałat z rukolą, świeżym i kiszonym ogórkiem oraz miniaturkowymi pomidorkami.
dzbanek zielonej herbaty.
przekąski do chrupania: marchewki, jabłka, kawałki selera naciowego.
wieczorem: zupa w kolorach wiosny z papryki, cebuli, marchwi, cukinii, brokułów.

na wielkiego głoda podczas zakupów: suszone na słońcu pomidory.

poniedziałek, 14 marca 2016

przednówek



Czemu to ludzie w przednówek tak bledną
I jakby cienie po drogach się włóczą?
Maria Konopnicka (fragment)


udało się.
zaczęłam dietę oczyszczającą.
idealną na przednówek.
planuję być na niej 10 dni,
tak aby zdążyć wyjść z diety przed świętami.

to jest moja druga głodówka wg dr Ewy Dąbrowskiej.
na pierwszej byłam latem ubiegłego roku przez trzy i pół tygodnia.
tym razem jest dużo łatwiej.
nie czuję zmęczenia ani znużenia.
nie jestem cieniem, co po drogach się włóczy.
może dlatego, że w pracy przez cały dzień sączyłam yerba mate.

sobota, 12 marca 2016

wiadomość



Kiedy ktoś sprawia ci cierpienie, dzieje się tak,
ponieważ głęboko wewnątrz siebie on sam cierpi,
a jego cierpienie wylewa się na zewnątrz.

Taki człowiek nie potrzebuje kary, ale pomocy.
Oto wiadomość, jaką do ciebie wysyła.
Thich Nhat Hanh


piątek, 11 marca 2016

tędy



Marzec ... Ktoś tędy szedł
śniegiem,
Ktoś poszukujący, sam nie wie czego.


Wallace Stevens, Puste miejsce w parku fragment
tłumaczył Grzegorz Musiał


marzec ... idę tędy,
zbłotowiałą drogą,
poszukująca, sama nie wiem czego.

ale dobrze mi z tym.

środa, 9 marca 2016

byt



Rozmyślając nad własną śmiercią, Einstein powiedział:
"Czuję się tak zespolony z wszechrzeczą,
że nie ma większego znaczenia, gdzie się zaczyna i kończy
jednostkowy byt".
Rana Dasgupta, Solo

wtorek, 8 marca 2016

Nauczycielka



Wiara bierze się ze słuchania, jak to powiedział św. Paweł.
A matematyka bierze się z patrzenia w zachwycie.
Pani K.

zmarła nauczycielka matematyki, o której Młody mówi - nieśmiertelny autorytet.
dziś odbył się pogrzeb.
ceremonię na cmentarzu prowadził ksiądz, były uczeń Pani K.

jej uczniowie, swoich zeszytów nie mogli podpisywać po prostu matematyka,
to było zabronione.
w tytule musiało być coś więcej, podziw, urzeczenie, ekscytacja -
zeszyt Młodego zaczynał się wpisem - fascynująca matematyka, klasa 1a.
inni, na początku roku, przez całą pierwszą stronę zeszytu pisali
kocham matematykę.
i jak w samospełniającej się przepowiedni - ten przedmiot pokochali.

jej słynne powiedzonka uczniowie wrzucają na fejsbuka,
między innymi ten, który zamieszczam powyżej.

Młody chodzi przybity.
nie może uwierzyć, że ktoś kto był do niedawna pełną energii osobą, leży teraz gdzieś
w zimnej ziemi, na cmentarnym wzgórzu.

poniedziałek, 7 marca 2016

kawka



codziennie rano rozkoszuję się lavazzą z mlekiem z włoskiej kafetierki
uznając wyższość kawy domowej od kawiarnianej -

bo dolewka jest zawsze duża i całkowicie za darmo,
a poza tym - co uwielbiam -
resztki mlecznej pianki mogę zebrać z filiżanki palcem, a palec oblizać.

niedziela, 6 marca 2016

tracenie



W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy;
tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie straty,
że kiedy się je traci – nie ma sprawy.

Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy
stracone szanse, upływ chwil, zgubione klucze.
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy.

Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz -wejdzie ci w nawyk
utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeś uciec
lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy.

Przepadł mi gdzieś zegarek po matce. Jaskrawy blask dawnych domów?
Dzisiaj blady cień, ukłucie w sercu. W sztuce tracenia łatwo dojść do wprawy.

Straciłem dwa najdroższe miasta – ba, dzierżawy ogromniejsze:
dwie rzeki, kontynent. Nie wrócę do nich już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy.

Nawet stracę Ciebie (ten gest, śmiech chropawy, który kocham), nie będzie w tym kłamstwa.
Tak, w sztuce tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy;
tak, straty to nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy.

Elizabeth Bishop, Jedna sztuka
przełożył Stanisław Barańczak


nie śniło mi się nic od dawna.
w sztuce tracenia snów doszłam już do wprawy.
dzwoniący o świcie budzik bezwolnie zabijał wszystkie moje sny.

dziś spałam do dziesiątej
i po przebudzeniu przypomniał mi się ostatni, nieomal cały, odcinek marzeń sennych.
zanotowałam go szybko - coś o wakacjach w południowych Włoszech lub Francji -
sny ma się wtedy gdy się długo śpi - pomyślałam.

śniła mi się Pani A., moja Przyjaciółka, która częstowała mnie resztkami warzywnego musu
w kolorze gazpacho. i koledzy z liceum - Pan D. (miał bardziej magiczne spojrzenie niż kiedyś) i Pan T. (siedzieli w jednej ławce przede mną), ciekawe czy im się też przyśniłam tej nocy.
śniły mi się jeszcze inne osoby, do których zwracałam się po angielsku z łatwością, jaką tylko w snach można osiągnąć, które przypadkiem znalazły się w moim wakacyjnym mieszkaniu. spotkałam też w restauracji kobietę, twierdzącą, że się znamy (a ja nie mogłam sobie przypomnieć skąd), która wyściskała mnie serdecznie, mówiąc że taki u nich (w tym mieście lub w tym śnie), panuje zwyczaj - gorąco wita się przybyszów.

tak, w sztuce tracenia łatwo dojść do wprawy.
a strata snów to nie taka znowu straszna rzecz.
jednak uczucie towarzyszące przypomnieniu sobie snu, który odchodzi w niepamięć,
jest niezrównane.
tak samo cieszę się, gdy uda mi się napisać wpis na blogu o mijającym dniu.

sobota, 5 marca 2016

dostępność



Życie znajduje się tylko w chwili teraźniejszej.
Sądzę, że powinniśmy dla uczczenia tego faktu ustanowić jakieś święto.
Obchodzimy święta z tylu rozmaitych, ważnych okazji
– Boże Narodzenie, Nowy Rok, Dzień Matki, Dzień Ojca, nawet Dzień Ziemi –
dlaczego by nie świętować dnia, w którym możemy żyć
przez cały dzień szczęśliwie w teraźniejszości?
Chciałbym ogłosić dzień dzisiejszy Świętem Dnia Dzisiejszego,
dniem poświęconym dotykaniu Ziemi, dotykaniu nieba, dotykaniu drzew i dotykaniu spokoju, dostępnego w chwili obecnej.
Thich Nhat Hanh, Touching Peace


od rana świętuję święto dnia dzisiejszego.
zachwycam się chwilą.
cieszy mnie bycie w domu, tym jedynym najlepszym miejscu na świecie.

dotykam krzesła, na którym siedzę i powietrza rozdzierającego wiosnę.
w ustach czuję smak ugotowanego makaronu.
nie potrzebuję niczego.
moment, który chwytam zdaje się być największą radością.

piątek, 4 marca 2016

wyrazy



Ludzie! Kocham was!
Wśród was braci i przyjaciół mam.
Miasto! Mieszkańcy całego miasta!
Wasze święto moim świętem, wasz smutek moim smutkiem.
Biedacy, chorzy, samotni, dla was w moich oczach łzy.

Umarli! Jak nie tęsknić za waszym światem,
Wśród was mam mamę i tatę.

Ale trapi mnie to, że mija czas, życie! Życie! Kocham cię.
Śnieżnobiałe dziewczęta na zielonej łące!
Wśród was mam ukochaną.


Ziya Osman Saba, Z wyrazami miłości
tłumaczenie Doç. Dr. Öztürk Emiroğlu


z wyrazami miłości dla wszystkich Czytelniczek
dewa

czwartek, 3 marca 2016

cudownie



Pewnego dnia udało mi się siedzieć i patrzeć.
Godzina za godziną patrzyłam
na ściany wokół mebli niebieskie kwadraty
powietrza na tle okien i na stół.
Cudownie, udało się tak siedzieć i patrzeć i nic więcej.

Marianne Larsen, 38
tłumaczyła Bogusława Sochańska


cudownie.
delegacja za delegacją.
szybkobieżne pojazdy, nowe twarze,
zmieniający się krajobraz.
śnieżnobiałe mgły.
znowu piję kawę z mlekiem na śniadanie.

cudownie.
jestem dzieckiem wiosny,
odwrotnością szarości.

środa, 2 marca 2016

ciało



mój sześćdziesiąty rok życia jest bliski,
lecz nie ma nikogo, kto współczuje temu słabemu, staremu ciału.
Ryokan


nic dodać, nic ująć.
dziś moje ciało potrzebuje współczucia.

wtorek, 1 marca 2016

melisa



Młoda późnym wieczorem zaparza Panu W. melisę.
Codziennie od kilku dni stawia nakryty spodeczkiem porcelanowy kubek koło jego laptopa.
- Na uspokojenie Tatusia. – mówi.

sobota, 27 lutego 2016

obrona


Pewien bramin zapytał Buddę: „Mistrzu, czy mógłbyś kiedykolwiek zabić?”,
na co Budda odrzekł:
„Tak, zabiłbym gniew. Czyn ten usuwa cierpienie oraz przynosi spokój umysłu i szczęście.
Gniew to jeden jedyny wróg, którego każdy mędrzec zgodziłby się zabić”.
Thích Nhất Hạnh


nie znoszę polowania na czarownice.
dlatego dziś rano na drzwiach lodówki powiesiłam ten plakat.




tłumaczę dzieciom On sam się nie wybroni.
musimy go bronić sami.

czwartek, 25 lutego 2016

jednosoobowo



dzień żebrania się kończy,
wracam przez zielone góry do domu.
zachodzące słońce schowane jest za zachodnimi skałami,
a księżyc świeci słabo na leżący niżej strumień.
zatrzymuję się przy skale i myję swoje stopy.
po zapaleniu kadzidła siedzę spokojnie w zazen.
znowu jednoosobowe bractwo mnichów;
ach... jak szybko przepływa strumień czasu.
Ryokan


dzień biurowego wyścigu się kończy,
wymieniam mejle z Panią M.,
do których dołączone są zdjęcia włoskiej wiosny i
stokrotek w doniczce w jasnym nowym wnętrzu.
wracam w śniegowym deszczu do domu.
odbieram przesyłkę z paczkomatu na stacji benzynowej.
mimo awarii urządzenia udaje mi się ją wyjąć i zapłacić należność kartą
(wielkie podziękowania dla pani, która udostępniła nam swój telefon
połączony z serwisem telefonicznym).
otwieram niebieską amandę, a yerbę energy z guraraną zostawiam na później.
po wieczornym obiedzie siedzę spokojnie na zafu.
dzień staje się coraz bardziej promienny.

ach, jak szybko przepływa czas.

środa, 24 lutego 2016

zaślepienie



poza rzeczywistością nie ma zaślepienia,
lecz poza zaślepieniem nie ma żadnej szczególnej rzeczywistości.
wy, którzy podążacie na drodze buddy!
dlaczego tak wytrwale szukacie rzeczywistości w odległych miejscach?
szukajcie zaślepienia i rzeczywistości w głębi waszych własnych serc.
Ryokan

wtorek, 23 lutego 2016

brawa




Pani A. wyprzedziła nas wszystkich. Przeszła na dietę pierwsza. Mówi, że nie mogła się doczekać. Rano zjadła jeszcze ostatnią pomarańczę. Teraz boli ją głowa, a kawę przestała pić na tydzień przed planowanym rozpoczęciem głodówki.

Ja jeszcze piję. Rozkoszuję się smakowitą chwilą z naparem z kofeiny. Trochę wybiegam w przyszłość i wyobrażam sobie, że już wkrótce przestanę mieć na nią ochotę. Wznoszą mnie marzenia. Chowam głęboko do kuchennej szuflady kafetierkę. Kładę się na łóżku i obserwuję gwiazdy.

poniedziałek, 22 lutego 2016

samotnia



dzień i noc wieje zimny wiatr przez moją szatę.
w lesie tylko opadłe liście;
nigdzie już nie widać dzikich chryzantem.
obok mojej samotni stoi stary zagajnik bambusowy;
niezmieniony oczekuje mojego powrotu.
Ryokan


dzień i noc wieje ciepły wiatr przez rozchylone okna.
w biurowcu tylko stukot obcasów i klawiatury.
nigdzie nie widać żonkili i przebiśniegów.
na moim biurku stoi donica z pnączem syngonium podophyllum,
wspartym na bambusowym paliku,
niezmienny znak mojej samotni.

niedziela, 21 lutego 2016

rzeczywistość



Istnieje jedna rzeczywistość
ty jesteś nią
chociaż o tym nie wiesz
kiedy obudzisz się
w tej rzeczywistości
nie będziesz czymś
a wówczas będziesz wszystkim
to jest wszystko.

Kalu Rinpocze


rozpoznaj siebie w drugim człowieku.
ten siedzący naprzeciwko i obok ciebie to też ty.

pozwól rzeczom nadejść.
niech staną się rzeczywistością.
zobacz jak przebudza się świat.

na prawdę jesteś wszystkim.

sobota, 20 lutego 2016

szampon


Żyj brudniej, jedz czyściej. Robynne Chutkan


Czytam fascynującą książkę Dobre bakterie Robynne Chutkan, której autorka,
doświadczony lekarz, specjalista chorób układu pokarmowego
zachęca do odważnego podejścia negującego wiele utartych konwencji.
Czytam i notuję jej zalecenia:

- w kąpieli korzystaj z samej wody bez mydła (wolno być troszkę brudaskiem),

- używaj perfum na bazie olejków eterycznych, nie alkoholu,

- do kosmetyków do włosów i skóry wykorzystuj jadalne składniki i sporządzaj je samodzielnie,

- myj głowę olejkami eterycznymi lub rozcieńczonym octem jabłkowym zamiast szamponu,

- regularnie się poć, u ludzi, którzy systematycznie ćwiczą, występuje większa różnorodność gatunkowa bakterii jelitowych,

- ubrudź sobie ręce uprawiając własny ogród albo balkon,

- otwieraj okna, wpuszczenie świeżego powietrza do mieszkania podniesie jakość i różnorodność mikroorganizmów w twoim domu,

- nie kąp się częściej niż co drugi dzień (każdy człowiek pachnie, nie ma w tym nic dziwnego),

- nie myj włosów szamponem nie częściej niż raz w tygodniu,

- unikaj szamponów zawierających takie detergenty jak sodium laureth sulfate lub sodium lauryl sulfate, które mogą zwiększyć wrażliwość na toksyny i ich przepuszczalność przez skórę (sprawdzam wszystkie szampony w moim domu mają ten pierwszy składnik),

- nie stosuj chemicznych środków czyszczących w gospodarstwie domowym (tu wypadam lepiej, bo używam wody z octem spirytusowym w rozpylaczu własnej produkcji),

- nie używaj płynu do płukania ust (to akurat mi się podoba, bo mimo problemów z dziąsłami nigdy nie stosowałam rady dentystki, używania płynów równie często jak szczoteczki do zębów i pasty, a od dziecka znany mi był sposób mycia zębów solą kuchenną),

- na skórę nakładaj tylko takie produkty, które możesz zastosować do wewnątrz (ta wskazówka też zyskuje moją aprobatę, bo od jakiegoś czasu w mojej łazience króluje olej kokosowy, olej z pestek winogron i rycynowy, jako maseczkę stosuję znowu śmietankę homogenizowaną albo serek bieluch z łyżeczką soku z cytryny, zapomniałam zupełnie o kremach, gdzieniegdzie walają się resztki tradycyjnych kosmetyków w plastikowych pudełkach oraz preparaty z filtrem, choć i te ostatnie, jak się okazuje, można znaleźć w naturalnej formie).

Szukam w internecie alternatywnych metod mycia włosów. Od lat zmieniam kolor z pierwotnego na oczywisty, w dodatku stosowane przeze szampony zawierają paskudnie niebezpieczny detergent laureth siarczan sodu. Kilka godzin później znam już kilka sposobów, z których odrzucam:
1) ten na bazie mydlnicy lekarskiej i innych ziół (z lenistwa, wymagają gotowania ok. 15 minut),
2) z sody oczyszczonej (nie przekonuje mnie ta płukanka, recenzje internetowych eksperymentatorów też nie są pochlebne).

Decyduję się przetestować ten wykorzystujący mąkę żytnią. Ma najwięcej pozytywnych opinii internautek i wydaje się najprostszy do wykonania. W pełni naturalny, i mieści się w moim pojęciu środków nadających się do zastosowania, wszak niemowlęta ze zmianami skórnymi kąpie się w krochmalu. Kupuję kilo mąki żytniej 720 w szarym papierowym worku. Do wanny biorę porcelanową miskę, kubek, i butelkę octu jabłkowego. Przygotowana mikstura okazuje się zbyt rzadka, nie ma konsystencji papki, ale już jej nie zagęszczam, bo jest jej bardzo dużo. Dwa razy nakładam na włosy szampon z mąki i obficie spłukuję. Mam uczucie, że włosy są umyte, ale dziwnie suche, natomiast skóra głowy sprawia wrażenie nietkniętej. Ulgę przynosi mi płukanka z octu. Włosy stają się miękkie, i zaczynają wreszcie przypominać moje. Mam obawy czy dobrze wypłukałam mąkę, czy nie zostały mi białe grudki we włosach. Na mokre nakładam kilkakrotnie olejek arganowy do włosów.

Wrażenia po wysuszeniu – włosy są puchate, ciężkie, sztywne. Zdecydowanie niemiłe w dotyku. Nie mam ochoty przeczesywać ich palcami. Szampon z mąki nie nadaje się do zabrania na siłownię, tym bardziej płukanka z octu. Mimo tych niezbyt przyjemnych wrażeń, nie rezygnuję z testowania produktów spożywczych na sobie. Chcę jeszcze wypróbować maseczkę z żółtka jajka, mycie włosów samą wodą z octem oraz żel z siemienia lnianego.

piątek, 19 lutego 2016

kamera



Na pożegnalnym przyjęciu Pani M. (która definitywnie zdecydowała się na życie w Bolonii u boku ukochanego, najdoskonalsze cappuccino na świecie na śniadanie i weekendy w sycylijskich skałach) poczułam się jakbym była w ukrytej kamerze.

W pewnej chwili do mojego stolika przysiadł się pewien brodaty jogin kładąc nonszalancko przede mną dwie książki. Obie były autorstwa Pana A., z którym dawno temu byłam w romantycznym związku. Jedną z książek znałam, drugą nie. Przez moment miałam wrażenie, że Autor zaraz wynurzy się zza schodów. Druga myśl: musiałam znaleźć się w ukrytej kamerze i ktoś podpatruje jak próbuję wybrnąć z tej zaskakującej dla mnie sytuacji. To nie przypadek, że na terenie obiektu znajdowała się ścianka wspinaczkowa.

Niezauważenie, przewertowałam obie. W jednej, znalazłam autograf z datą. Jak się później okazało, tę ostatnią pozycję wydał trzy lata temu, o czym wiedziały aż trzy z obecnych tam osób. Lecz nie ja.

czwartek, 18 lutego 2016

przyśpieszenie



Informacja dla tych, którzy rozważają w tym roku przejście na dietę Ewy Dąbrowskiej - przyśpieszamy.
Terminem, który wyłonił się jako najbardziej prawdopodobny do rozpoczęcia diety, jest 2 marca.

Jeśli chciałabyś/ chciałbyś przyłączyć się do wspólnego głodowania w oparciu o tę metodę,
to zapraszam do przygotowań.
Pamiętaj, żeby na tydzień przed odstawić: mięso, alkohol, kawę, czarną herbatę i inne używki.

Razem będzie łatwiej! Zaręczam.

środa, 17 lutego 2016

suseł


Po zabiegu klawiterapii sen przychodzi jak na zawołanie. Mogę usnąć w każdych okolicznościach, a o pójściu do łóżka myślę gdy tylko przekroczę próg domu.

Natychmiast zasypiam jak suseł. Mogę powiedzieć, za Sienkiewiczem, że śpię ze wszystkich sił!

wtorek, 16 lutego 2016

Dana



uwielbiam patrzeć na jej zdjęcia.
Dana Falsetti, nauczycielka jogi o wielkiej sile.
widzicie jak pięknie układa się jej ciało w asanach.

mój ulubiony post na jej instagramie znajduje się pod tym linkiem.

poniedziałek, 15 lutego 2016

zabawa



Zanim powstał czas, byłem wolny.
Narodziny i śmierć są jedynie wrotami, przez które przechodzimy,
świętymi granicami w naszej podróży.
Narodziny i śmierć to zabawa w chowanego.

Więc śmiej się ze mną,
weź mnie za rękę,
powiedzmy sobie do widzenia,
do zobaczenia, kiedy wkrótce znowu się spotkamy.

Jesteśmy razem dzisiaj.
Spotkamy się znowu jutro.
W każdej chwili, u źródła będziemy razem.
Spotykamy się we wszystkich formach życia.

Thich Nhat Hanh


ten wiersz dedykuję wszystkim, którzy doświadczyli nagłej śmierci swoich bliskich.
powiedzmy im do widzenia.
do zobaczenia,
wkrótce się spotkamy.

spotykamy się we wszystkich formach życia.
nie tylko w tej, którą dotykamy w tej chwili.

narodziny i śmierć to zabawa w chowanego.
święte granice naszej podróży.
wielkiej podróży.

niedziela, 14 lutego 2016

miliard


nazywam się miliard.
tańczę przeciwko przemocy.
tańczę przeciwko przemocy wobec dziewczynek i kobiet.


sobota, 13 lutego 2016

lirogon



Żadne stworzenie nie śpiewa tak jak lirogon.
On potrafi naśladować śpiew każdego innego ptaka.
Umie nawet skrzypieć jak targana wiatrem gałąź.

Rana Dasgupta


Fragment pochodzi z książki Solo Rany Dasgupty, którą właśnie czytam.
Zaznaczyłam ten tekst, biorąc go za poetycką metaforę.
Bardzo byłam zaskoczona, gdy odkryłam, że lirogon, ptak podobny do bażanta,
znany jest ze swoich zdolności naśladowania każdego zasłyszanego dźwięku.
Jest w tym wyjątkowy. Jeden osobnik potrafi nauczyć się śpiewu innych ptaków,
a także wielu różnych odgłosów mechanicznych od sygnału alarmu samochodowego
po dźwięki migawki aparatu fotograficznego i piły łańcuchowej.

piątek, 12 lutego 2016

że


Dobrze, że są piątki.

Staram się nadawać problemom właściwą wagę.
Mimo piętrzącego się na biurku niczym drapacz chmur stosu papierów
i zaciętego spojrzenia szefa (nie chcę wiedzieć co chodzi mu po głowie),
największym problemem na dziś jest dla mnie wybór zielonej herbaty.
Wypić green beauty czy gunpowder temple of heaven? Oto jest pytanie.

ta noc, w samotności, głębokie uczucia.
jak mogę to następnego dnia wyjaśnić?


Czytanie wierszy Ryokana przynosi mi ulgę.
Oddalam się od małych spraw korpo i zawieszonych burz.
W każdym wierszu znajduję spokój, mądrość, kwiaty i ukojenie.
Obym osiągnęła taki spokój umysłu jak on.

czwartek, 11 lutego 2016

fasolka



Jedna fasolka ma w sobie cały kosmos: blask Słońca, deszcz, przestrzeń, czas i świadomość.
Wy również macie w sobie cały kosmos.

Thich Nhat Hanh, Bądź wolny tam, gdzie jesteś

środa, 10 lutego 2016

chodzenie



To, że żyję jest dla mnie cudem.
To jest największy ze wszystkich cudów.
Kiedy czujesz, że żyjesz i robisz wdech - dokonujesz cudu.
Możesz go dokonać zawsze.
Kiedy czujesz, że żyjesz i stawiasz krok - dokonujesz cudu.
Mistrz Linchi, znany nauczyciel medytacji żyjący w dziewiątym wieku,
powiedział, że nie jest cudem chodzenie po wodzie -
cudem jest chodzenie po Ziemi.

Thích Nhất Hạnh


boże, jakie piękne niebo, wieje halny,
mocne podmuchy czuję pod bluzką nawet na korytarzu,
okno trzepocze w lekkim uchyle, ogromny szary obłok, który zawisł nad oknem
gdy zaczynałam pisać znikł za murem zostawiając po sobie jasny błękit.

z okazji nowego 2143 roku, roku Ognistej Małpy,
dostaję życzenia wszystkiego co najlepsze od Sanghi,
oby wiele z moich marzeń i planów się zrealizowało
i obym miała zawsze pomysł na nowe marzenia!
życzą, żeby ten rok przyniósł wszystkim postęp na duchowej ścieżce
i wzrastanie dla pożytku innych.
Wam też tego życzę.

poniedziałek, 8 lutego 2016

ludożercy



Kochani ludożercy
nie patrzcie wilkiem
na człowieka
który pyta o wolne miejsce
w przedziale kolejowym

zrozumcie
inni ludzie też mają
dwie nogi i siedzenie

kochani ludożercy
poczekajcie chwilę
nie depczcie słabszych
nie zgrzytajcie zębami

zrozumcie
ludzi jest dużo będzie jeszcze
więcej więc posuńcie się trochę
ustąpcie
kochani ludożercy
nie wykupujcie wszystkich
świec sznurowadeł i makaronu
nie mówcie odwróceni tyłem:
ja mnie mój moje
mój żołądek mój włos
mój odcisk moje spodnie
moja żona moje dzieci
moje zdanie

Kochani ludożercy
Nie zjadajmy się Dobrze
bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę

Tadeusz Różewicz, List do ludożerców


kochani ludożercy,
nie witajcie ludzi krzykiem.

zrozumcie, nie wszyscy są przyzwyczajeni
do zgiełku i wrzawy.
nie pociesza ich, że w domu na męża też krzyczycie,
ani, że z powodu głuchej mamy głośne mówienie
weszło wam w nawyk.

kochani ludożercy,
poczekajcie chwilę,
nim odsądzicie kolegę od czci i wiary,
może jeszcze zdąży wytłumaczyć wam jak to się stało,
że zakończył pismo inaczej niż w oryginale.

kochani ludożercy,
dbajmy o siebie nawzajem.
dobrze.

niedziela, 7 lutego 2016

król



- Wrócę wcześnie, mówi na odchodne Młody, udając się do klubu na urodzinową imprezę.

- Zostaję do drugiej, pisze w smsie o jedenastej w nocy. Jestem królem karaoke. - tłumaczy tę nagłą decyzję.

Rano przygotowując kawę w kafetierce opowiada jak świetnie się bawił poprzedniej nocy.
- Wiem, byłeś królem karaoke! - wtrącam ze śmiechem.
- Byłem nie tylko królem karaoke, ale i królem parkietu! - wykrzykuje z dumą i robi taneczny krok rozpościerając ręce.


czwartek, 4 lutego 2016

obfitość



W pracy nie zjadłam pączka, za to moi współpracownicy tak.
Zrobili to z nadwyżką. Za mnie i za innych niechętnych tłustym łakociom.
Do dziesiątej (nim dowieziono pączki), korporacyjni specjaliści
nie mogli skoncentrować się na pracy, wypatrując samochodu dostawczego,
wyraźnie niezadowoleni z powodu przedłużającego się oczekiwania.

Gdy dojechały najbardziej pożądane słodkości dnia,
oddali się świętowaniu jakiego świat nie widział.
Kawa lała się obficie (pożyczona, bo przy okazji wyszło na jaw,
że działowe zapasy się skończyły, a szafki świecą pustkami),
W jednym pokoju, było kilkaset pączków. I ten zapach był ujmujący.

Pani S. podrzuca mi pączka na biurko, ogłaszając,
że jeśli nie zjem w tłusty czwartek ani jednego pączka,
to w dalszym życiu nie będzie mu się wiodło.

- Nigdy nie jadłam pączków w tłusty czwartek, a wiedzie mi się doskonale! - oponuję.
- Ale mogłoby Ci się wieść jeszcze lepiej - przekonuje niewzruszona moją argumentacją S.
- Jeszcze lepiej?! To przecież niemożliwe! - odpowiadam.

środa, 3 lutego 2016

oczyszczanie



wieczorne mycie twarzy nabrało teraz dla mnie charakteru rytuału.
zaczęłam bowiem stosować metodę oczyszczania twarzy olejami.
ocm czyli oil cleansing method
opiera się na zasadzie, że tłuszcz rozpuszcza tłuszcz.
do mycia wykorzystuje się mieszankę olejów: rycynowego i oleju bazy
(może nim być kokosowy, z pestek winogron, arganowy i inne dostępne na rynku,
ale raczej nie oliwa z oliwek jako zbyt ciężka i zatykająca pory).
ja na swoją suchą skórę nakładam rycynowy wraz z olejem z pestek winogron, w proporcji 1:2.

zmywanie makijażu sprawia, że czuję się jakbym dostępowała jakiegoś tajemnego obrządku,
podczas którego niczym pogańska westalka
obdarowywana jestem wielkim słońcem (złocisty kolor olejków) i dozgonną miłością
(skóra nie jest sucha, jak zwykle po myciu tradycyjnymi kosmetykami i wodą).

mam wrażenie, że moja cera od razu polubiła te zabiegi i towarzyszący im masaż gorącym ręcznikiem (lubię patrzeć na ślady zabrudzeń pozostające na białej ściereczce frotte), zachwycona, że wreszcie nie naruszam jej naturalnej bariery ochronnej płaszcza hydrolipidowego (zwykle skóra przystosowuje się do tej zmiany w dwa tygodnie).

wtorek, 2 lutego 2016

siedlisko



w zeszłym roku wakacje spędzałam w mazurskiej chacie o wdzięcznej i szumnej nazwie siedlisko. chata z bali w środku wsi, schowana przed światem, z niewielkim ogrodem i stawikiem. miejsce przytulne, mam stamtąd wiele ciepłych wspomnień. głównie dlatego, że spędzałam tam sierpniowe upalne dni z najważniejszymi dla mnie osobami.

przypomniał mi się ten dom gdy oglądałam film, w którym dwoje młodych zapaleńców z Białorusi dzieli się swoimi doświadczeniami z tworzenia od podstaw rodowego siedliska, wiejskiego domostwa, które ma być piękne i wszystkim się podobać. ich cel to - tworzyć siedlisko dla swojego rodu i mieć dookoła siebie szczęśliwe rodziny.

prostota, szacunek i szczęście.
nie idylla, lecz prawdziwe życie.


niedziela, 31 stycznia 2016

wygoda



W wygodnym, bezpiecznym świecie łatwo zapomnieć,
że nasze życie nie jest ani bardziej ani mniej ważne od życia mrówki.

Guy Grieve, Zew natury

sobota, 30 stycznia 2016

wolność



Mickiewicz
pisał w liście do Towiańskiego
„Odejmowaliśmy braciom
ostatnią już wolność,
wolność milczenia”

zwracam się do wszystkich
którzy piszą do mnie
telefonują o każdej porze
dnia i nocy
zwracam się do was
siostry i bracia z gazet
telewizji radia ze szkół i uczelni
nie odbierajcie mi wolności
milczenia
to już ostatnia wolność
która mi pozostała
po 77 latach pisania


Tadeusz Różewicz, Ostatnia wolność



wolność milczenia to coś więcej niż wolność mówienia.
to wolność myślenia i wolność medytowania.

każdy powinien mieć do niej prawo.
niezależnie od wieku, stanu cywilnego i zamożności.
starcy, niemowlęta i dzieci.
w równej części.
każdy potrzebuje milczenia.

czwartek, 28 stycznia 2016

odczuwanie





fragment pochodzi z książki Sensu sens Marka Adamika. choroba jest wskazówką.


nigdy dotychczas nie byłam taka szczęśliwa.
jestem szczęśliwa, bo żyję.

środa, 27 stycznia 2016

kaloryfer



gdzie jest piękno, tam jest też brzydota;
gdzie jest to, co właściwe, tam jest też to, co fałszywe.
mądrość i niewiedza wzajemnie się warunkują,
iluzji i satori nie można od siebie oddzielić.
to stara prawda; nie wierz, że odkryto ją dopiero teraz.
Ryokan


Zimą najbardziej lubię kaloryfer.
To małe urządzenie potrafi dostarczyć wielkich wrażeń.
Nagrzany do wysokiej temperatury jest w moim domu
centrum energii i miejscem spotkań, które rozpala uczucia
niczym piec z ceramicznych kafli.

Stoję przy otwartym oknie z dłońmi opartymi o kaloryfer.
Na twarzy czuję lodowaty powiew,
a przez opuszki palców przebiegają niepokojące igiełki.
Zimno i ciepło.
Równocześnie.
Wzrastanie i zapadanie.
Moc i udręka.
Rozkwitanie i usychanie.
Tego nie można oddzielić.

wtorek, 26 stycznia 2016

prośby



codziennie modlę się o mądrego i sprawiedliwego szefa.

zdaje mi się, że bóg nie przychyla się do moich próśb.


żeby nie kończyć w minorowym nastroju, dodam, że
choć mój szef ciężko pracuje na tytuł najgorszego szefa w historii mojej drogi zawodowej,
to zawsze staram się dostrzegać w nim swojego nauczyciela w sensie buddyjskim.
i śmiechu dzisiaj w biurze było co niemiara. aż mnie rozbolał brzuch.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

zanurzenie



Nie siedź i nie czekaj.
Wyjdź, poczuj życie, dotknij słońca i zanurz się w morzu.

Rumi


nie siedź i nie czekaj.
wyjdź, poczuj życie, dotknij śniegu i zanurz się w jasnym dniu.
możesz być szczęśliwy.

niedziela, 24 stycznia 2016

księżyc



Po całym dniu pisania wierszy
Wychodzę popatrzeć na księżyc koło sosen.
Daleko w lesie siadam przed sosną.
Księżyc ma swoją werandę zwróconą twarzą do światła,
Ale główna część jego domu jest w ciemnościach.

Robert Bly, Księżyc
tłum. Ryszard Mierzejewski


Po całym dniu czytania bloga everyday gurus
wychodzę popatrzeć na śnieg na dachach.
Patrzę wprost na czarne niebo,
gęstniejące od mrozu.
Księżyc odwrócił swoją twarz w ciemnościach.
Wracam do czytanej opowieści, która odkrywa przede mną
tajemnice świadomego leczenia.


sobota, 23 stycznia 2016

delta



przeczytałam prawie cały tomik Świetlickiego, poety z Krakowa urodzonego w wigilię.
kolejnego poety z Krakowa.
jedenasty tomik, pięćdziesiąt pięć wierszy.

czuję się jak pijana, dosłownie pijana.
coś w tych wierszach jest.
nie są to wiersze człowieka oświeconego,
ale zwyczajnego dojrzałego mężczyzny,
który żyje już ponad pięćdziesiąt lat
i mądrzeje z wiekiem.
nie mędrkuje.

czuję się jakby pijana po tych wierszach,
a wypiłam przecież tylko sok pomarańczowy.

swobodnie dobiera słowa.
słowa są takie jakie mają być, nie żadne inne.
i idą sobie te słowa jedno za drugim i układają się w taką myśl,
że kiedy czytam liryki czuję miłość,
i kiedy czytam o stosunku do własnej twórczości czuję zwątpienie.

Po raz kolejny ktoś mi mówi, że nie rozumiem swoich wierszy.
Najpierw byłem za młody, żeby je rozumieć.
Teraz jestem za stary, by pojąć ich głębię.
Lepiej się zamknij i pisz.
Wzrusz mnie, bądź moim sumieniem.
Przywal im ode mnie.
Tak mówią.


przy stoliku obok starsza pani w okularach zachwyca się
książką Beaty Pawlikowskiej.
już ją przewertowałam, bo lubię Pawlikowską
i każdą jej nową książkę muszę choćby dotknąć.
- świetna książka - mówi do męża, zatopionego w opasłym tomisku,
- a co w niej świetnego? - pyta z udawanym zaciekawieniem staruszek, którego
laska leży przerzucona na sofie między nami.
- zupełnie inne spojrzenie na życie - wzdycha z uśmiechem ona.

piątek, 22 stycznia 2016

sokopijalnia



W piątek całe piętro korpo pije świeżo wyciskane soki.
A właściwie dwa piętra, bo Pani E. też wciągnęła się w organizację
i na swoim piętrze prowadzi dystrybucję.
Ulubiona sokopijalnia dowozi nam soki ze świeżych warzyw
i owoców w zakręcanych buteleczkach nieomal wprost do biurek.
Szarych biurek zmęczonych specjalistów.
Prawdziwym hitem jest burak w towarzystwie jabłka, marchewki i selera.
Nie zliczę jego zwolenników.
Ja lubię proste połączenia.
Marchewkę w różnych odsłonach, z burakiem, selerem lub pomarańczą.

I tak spełnił się mój sen o propagowaniu zdrowego odżywiania.